wtorek, 9 czerwca 2026

Powroty, po to by znów wyjeżdzać :-)

to ja kobieta szczęśliwa

Ogrody Pałacu Topkapi, to jest też absolutny mustave. Pałac jest tradycyjną osmańską architekturą, był zamieszkiwany przez sułtanów od XV wieku czyli zajęcia Konstantynopola do 1856, kiedy to nastąpiła wyprowadzka do Pałacu Dolmabahce. 



Szliśmy sobie w cieniu, przysiadaliśmy na ławeczkach i wdrapaliśmy się do kolumny Gotów, zachęcona zostałam informacją, że jest to najstarszy rzymski artefakt w mieście :

Najstarszym zachowanym tego typu monumentem w Stambule jest Kolumna Gotów (Gotlar Sütunu). Pochodzi z przełomu III i IV wieku n.e. i znajduje się na terenie Parku Gülhane (w pobliżu Pałacu Topkapi) w dzielnicy Fatih

Kolumna Gotów (Götsler Sütunu) jest uważana za najstarszy stojący pomnik i rzymską budowlę w Stambule. Pochodzi z przełomu III i IV wieku n.e., a według niektórych badaczy nawet z II wieku n.e. 

Jednak tytuł najstarszego dzieła sztuki w mieście należy do Obelisku Teodozjusza. Ten egipski obelisk został przywieziony z Karnaku do Konstantynopola w 390 r. n.e., ale sam monument powstał w XV wieku p.n.e.
...

Oby moja codzienność była właśnie taka, jakby to ludzie powiedzieli, Niecodzienna, 

żebym mogła jak najczęściej oglądać wschody i zachody słońca w nowych, innych miejscach, klimatach, zapachach, nad morzami, oceanami a nie tylko za zakrętem...

*


komfortowa taxi zajechała po siedemnastej i ruszyliśmy w kierunku lotniska. można było palić, pić i w ogóle absolutna prywatność ;-) te usługi oferuje booking. com.

Kilka dni temu, gdy jechaliśmy w takim właśnie przedziale czasowym, aż osiem przystanków, tramwajem, zdecydowanie najszybszym środkiem transportu w mieście w godzinach szczytu, dostałam ataku paniki, tyle było luda. szpilki nie dałoby rady wcisnąć...
Więc odpadała decyzja o transporcie publicznym i trzech przesiadkach tramwajem, autobusem i metrem z walizkami. Kategorycznie. 

 Lot mieliśmy w nocy, lecieliśmy rodzimymi liniami, Lotem maleńkim samolotem, rzekłabym kameralnie, dostaliśmy przekąski, kawę, herbatę, ja wino...więc padłam zmielona. Lubię małe kameralne lotniska i małe samoloty też.

Tymczasem to w Stambule, to jest normalnie godzylla : 150 gejtów. i hale wielkości drapaczy chmur. tarasy wielkie, jako palarnie. sklepy ogromne...

Czy można się zgubić? trochę tak, choć oznakowania raczej przychylne podróżnikom, niewątpliwie należy sobie zrobić spory zapas czasu. Najpierw pierwsza kontrola wszystkiego, potem szukaliśmy odprawiania bagażu...w strefie K.

Następnie szybkie luknięcie w sklepy...i jeszcze do palarni i WC i dojazd do przejścia, czyli skanowanie podręcznego bagażu i następnie naszych twarzy. I bardzo długie hale, ruchome taśmy aby przejść do naszego gejtu. Zmęczyłam się tym dworcem.

Lot o czasie. 

Drogę powrotną, przespałam też, naszprycowana tabletami i zmęczona całym ostatnim dniem. wrażeniami i obietnicą powrotu. Mam dziś wolne od placówki :-) w teatrze teoretycznie też. siedzę w łóżku, dopisuję jeszcze kilka postów z pobytu, wrzucam zdjęcia. Podsumowania zapewne będą ale nie wiem czy dam radę do łikendu. namnożyło się roboty. 

Uderzył mnie zapach zieleniny, piwonii, och od razu narwałam nad ranem do wazonu, żebym po przebudzeniu miała piwonie... 

Odpoczywam dziś, kaszle bardzo, oczywiście piorę, ogarniam się po wyjeździe. na luzie. w sobotę mam urwanie głowy w teatrze i gości...

a uczniowie dzwonią... zaniepokojeni

🤣🤣🤣


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

nie musisz Czytaczu ale możesz ....