Czasem nagle a niespodziewanie wszystko się sypie.
Ludzie umierają w bardzo nieodpowiednim czasie. I wszystko się sypie. Taka gupia konstatcja.
Dziś nie będzie fajnego posta. Sypie sie i dokłada pozostalym. Rujnują się plany i zamierzenia. Nie śpię z tej odpowiedzialności. I odgłosów Naczelnika...
Dzień muszę poukładać inaczej sobie i innym. Nie dość że ciężki z zasady,
to jeszcze ... I to.
O 4.45 Biorę do ręki tablet. Na osłodę dobrą kawę Oraz pół tabletki na wyciszenie. może jeszcze zasnę. Wiele spraw błachych odpływa w drugi plan. Układam nowy plan. W nocy. Bo wieczór był taki zaskoczony i zmęczony. A ja od tej decyzyjności a nawet paniki, spać nie mogę. Męczy mnie. Niepokoi. I zalewa całą falą odpowiedzialności. Taka dola szefowej.
Niepotrzebna mi dziś ta placówka. Bo oceny/ mazgaje/aferki nieletnich, jakieś niepoważne się wydają.
W uchu kryminały ale przeskakuje na Lunie i Modiego. Piszę smesy o nieprzyzwoitej porze, wrzucam sukcesy na fb, zaległe.
I nie mam już siły na to życie sparszywiałe.
Bo w drugim świecie nie lepiej.
Roxy w szpitalu, Innygłos udupiona, u Rybeńki smutno, i smutno u wielu innych. W napięciu u Pantery... Podskórne oczekiwania...nie piszę u was Komentarzy, nie mam siły, przepraszam.
Ps
Nadal czekam na kanapę. Jeśli jeszcze i to sie zawali...to klęska.
U mnie nawet nie możesz nic pisać dzisiaj;)
OdpowiedzUsuńPosyłam marne resztki moich mocy...
Rybko, przytulam i wspieram. Wiem, że sobie z tym wszystkim poradzicie... Przede wszystkim dużo spokoju, wytrwałości i nieustająco zdrowia!
Usuńi ja Wspieram Rybeńko, i moce ślę ogromne.
Usuń💚
UsuńCos wisi w powietrzu, przedswiateczny stres daje o sobie znac, moje zycie jest na kursie dna rowu marianskiego. Mam gonitwy mysli, bardzo zlych mysli, stres odbiera mi spokojny sen. A to pozwala mi Ciebie zrozumiec.
OdpowiedzUsuńPantero, musimy się ogarnąć, jakoś. Żeby sie nie zasmucić do cna. Ja sobie tabletek nie żałuję tym razem, serio. leżą przeterminowane czekają na loty...także sobie dla spokoju i żeby nikogo nie zatłuc i sie nie rozpaść, sobie zjadam ...
Usuńudawanie radości jest bardziej wyczerpujące niż płacz
OdpowiedzUsuńW punkt!
UsuńKlarko nie mam siły już niczego udawać...i Ty nie udawaj.
UsuńCiebie przytulam bardzo.
Wirtualnie przytulę, samam smutna. Ale.jednak żyjemy dalej!
OdpowiedzUsuńno nie może być tak, że tylko smutno Repo, ale dla niektórych święta tragiczne i smutne.
UsuńI ja ciebie przytulam mocno :-)
Z pewnością ta kanapa wszystko zmieni...
OdpowiedzUsuńA że się sypie - to prawie wszędzie...
ech Stokrotko otóż nie zmieni, nie doszła...
Usuńjeszcze i to.
serdeczności.
Życie to nie bajka, niestety.
OdpowiedzUsuńSiły na końcówkę i moce na wiadome, dla wszystkich!
moce wiadomo dla Wszystkich i żeby tych sił nie zabrakło...
UsuńU Ciebie też się tak posypalo...jakiś trudny i smutny ten koniec roku. Wiem po sobie, jak w jednej chwili wszystkie plany biorą w łeb.Trzymaj się( wiem, glupio brzmi, ale szczerze) ❤️
OdpowiedzUsuńnie głupio Basiu, bo co tu pisać w zasadzie...❤️
Usuńjeszcze będzie dobrze czego i tobie życzę
ten rok jest chujowy, tyle niepotrzebnych, niespodziewanych śmierci, cierpień- plaga...
OdpowiedzUsuńtakie to wszystko ulotne...
Usuńi po co tyle smutku i cierpienia. po co?
ech trzymam za ciebie kciuki mocno mocno!!!
Ciężki ten koniec roku. Ale póki żyjemy.
OdpowiedzUsuńCzłowiek sobie myśli, że tak sobie to życie ogarnął, że daje radę, że wszystko jest tak, jak ma być, a tu nagle po prostu klops i dupa blada. Trzymaj się kochana, bo nic innego nie przychodzi do głowy. Jeszcze będzie normalnie, jeszcze będzie przepięknie.
Innyglos
jeszcze będzie przepięknie i tego się trzymajmy :-)
UsuńŚwiat dookoła fucktycznie nie wygląda najciekawiej, więc skupiam się na tym, że ja już mogę wrzucić na luz, będę sobie na święta tylko z koteczkami, więc nie muszę się z niczym cackać, przygotowywać, bo zapas karmy zakupiony, zapas żwirku również. Prezenty dla teściów są, żona zawiezie. A mnie pozostaje pisać książkę i głaskać sierściuszki.
OdpowiedzUsuńno i pięknie Wolandzie :-) czytam twoją żonę i wiem co u was w trawie piszczy.
Usuńprzyjemnego więc leniuchowania, podjadania, odpoczywania i niech każdy świętuje jak mu w duszy gra.
Mam nadzieję że ten czas minie szybciej niż później, a wszystko dobrze się rozwiąże/wyjaśni.
OdpowiedzUsuńczas ma to do siebie, że mija ;-)
Usuńi oby sie rozwiązało choć do rozwiązania to jeszcze hoho
Biedulo, co Cię tak dręczy? Nie bój się...
OdpowiedzUsuństrach przed chorobą.
Usuńto jest dręczyciel największy.
Czytając ten tekst, mam wrażenie, że to jeden z tych momentów, kiedy świat nie wali się z hukiem, tylko kruszy po cichu, kawałek po kawałku. I wtedy człowiek nagle widzi wyraźniej, co jest ciężarem, a co tylko hałasem w tle. Ta nocna czujność, liczenie odpowiedzialności zamiast owiec, układanie planów o czwartej nad ranem – to brzmi bardzo prawdziwie, bez literackiej pozy. Jest w tym zmęczenie, ale też jakaś uczciwość wobec siebie: że dziś nie ma miejsca na „fajne posty” ani na udawanie, że wszystko da się ogarnąć jednym ruchem. Czasem wystarczy, że plan dnia w ogóle powstanie, nawet jeśli jest prowizoryczny. I że ta kanapa – choć brzmi banalnie – urasta do symbolu ostatniego punktu podparcia. Trzymam kciuki, żeby akurat ona nie zawiodła. Czasem takie drobiazgi naprawdę ratują resztki porządku.
OdpowiedzUsuńech a jednak zawiodła... no trudno dzis, jutro po jutrze ogarne temat. jak zwykle.
UsuńO tak. Kanapa po lozku najwazniejsza. Dawniej nazywano ja kozetka. Nie jestem pewna nazwy ale nazwa mi sie strasznie podoba.
OdpowiedzUsuńNie boj żaby!
kozetka to co innego niż kanapa, kanapa brzmi dumnie i wygodnie ;-)
UsuńMam nadzieję, że w sobotę już lepiej i wiesz na czym stoisz.
OdpowiedzUsuńw czwartek sie musiałam pozbierać i wczoraj stanąć na wysokości...poszło . od dziś już dużo lżej, choć pewnie to odchoruje. niestety.
Usuń