środa, 21 stycznia 2026

o "Dymie na wodzie.

oto danie Naczelnika w restauracji DYM NA WODZIE.

 Obieram dom ze świąt ale snopek jeszcze stoi. i zostawiam światełka. wszystkie prawie. jeszcze dodają otuchy. Wczorajszy dzień był, jak huśtawka emocjonalna od zaorania do euforii.

Dostałam od MJ trzy małe fikusiki, bo zapragnęłam mieć fikusa po raz pierwszy chyba. jednego fikusika dałam Sąsiadceoli w prezencie wczoraj. Byliśmy na smakowitej kolacji z okazji jej urodzin, w naszej ulubionej restauracji "Dym na wodzie. i zjedliśmy nasze ulubione dania:

Mule oczywiście. najlepsze jakie jadłam, a tajemnicą jest sos na białym winie.

Sałatkę z kurczakiem i grzanką czosnkową i tu znów sos i przyprawy czynią danie wyjątkowym. parmezan, mix sałat.

Naczelnikowe danie, uwiecznione na pierwszym zdjęciu, to szarpane żeberko uformowane w taki udziec. tylko w "Dymie spotkaliśmy się z takim podaniem, na zasmażanej kiszonej kapuście z żurawiną, popcornem z kaszy gryczanej, imbirowymi powidłami z węgierki, demi glace a osobno chrupiące pieczone ziemniaczki ze skórką w ćwiartkach. 

Oto danie królewskie, które Naczelnik uwielbia. do tego pyfko. 

Ja preferuję kluseczki marchewkowe  w sosie śmietanowym z borowikami  i młodym szpinakiem, rukolą, pieczonym słonecznikiem i innymi tajemniczymi dodatkami.

Głównie sos jest podstawą smaku wszystkich serwowanych dań. i podstawą sukcesu :-)

i wino hiszpańskie wytrawne czerwone z ich winnic.


a następnie Wszyscy, za moją namową zjedli deser prześwietny z Crumblami. czyli podstawą jest kruszonka. Deser nazywa CREME PATISSIERE  może i on nie wygląda ale zapewniam, że to jest Wyborne na najwyższym poziomie. zwłaszcza "krem z pieczonej dyni hokkaido o smaku, jakiego jeszcze nie znałam, na nim karmelizowany plaster cukru, cieniutki i chrupiący, jak drobny fragment lodu, Kruszonka z orzechów pecan, gałka lodów waniliowych w sosie butterschotch z mrożoną truskawką...

o bogowie. 



Jak napisałam, dzień był, po tej koszmarnej nocy, ambiwalentny...mało się nie przewróciłam, ze zmęczenia a zrobiłam na prawdę sporo. Porządki z książkami wedle planu: do oddania, do wyniesienia do zostawienia. do wywalenia. gabinet rozgrzebany. dziś ciąg dalszy.

Zakupy czyli bieganie na wyścigi z czasem, zapomniałam portfela, przeżyłam horror przy zakupie okularów, chcąc już płacić. .. tymczasem zostawiłam go w teatrze i musiałam wracać do centrum handlowego. ganiałam za klawiaturą do tableta i w końcu zakupiłam za 30 zł. dla przetestowania, zanim się zdecyduję na samsunga.  

A dziś jestem nareszcie wyspana. prawie 9 godzin. no ja myślę, że zwieńczenie dnia, czyli kolacja mnie tak wyluzowała i pięknie spokojnie uśniła.

58 komentarzy:

  1. Boosxe! Ale pysznosci podają w tym Dymie! ( nigdy mi sie fikus nie uchował! Zawsze mu odpadly liście😒)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu ja mam nadzieję że moje dwa się uchowają. może przelewałaś

      Usuń
    2. Moze nie kochalam🤔?Niech Twoje pokażą moc!

      Usuń
  2. Oplulam sie obficie, albowiem jestem jeszcze przed obiadem, wiec juz glodna. Szczegolnie mocny slinotok mialam na ten deser, albowiem Twoje opisy jeszcze wzmagaja apetyt. Jedyne fuj to ta grzanka czosnkowa i mule, tego nie jadam. :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mule bardzo lubie ...a deser był przepyszny. na prawdę polecam

      Usuń
  3. O tak, te różne sosy, ziarenka, posypki itd robią mega danie, czasem z prawie niczego. Za owocami morza nie przepadam, ale przekonałam się trochę jak mnie poczęstowano w Chorwacji właśnie mulami w sosie na białym winie. Aż się zdziwiłam pozytywnie. Deser wygląda bardzo interesująco, mogłabym na nim poprzestać. No, może z dokładką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no dokładka by raczej była mile widziana a ja lubię owoce morza nuiestety ale nie chce ich jadać już. nie zjem osmiornicy, kraba,

      Usuń
  4. też przetrzymuję światełka ile się da :D

    OdpowiedzUsuń
  5. A kysz, kobieto bez ❤️! Jeszcze tu zaglądam, ale jak tylko będzie opcja przesyłania zapachu i smaku przez neta, to przestanę! 😈🤡

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja nie wejdę wtedy do kina na żaden film historyczny szczególnie średniowiecze

      Usuń
  6. Wszystko wygląda obłędnie smakowicie… oprócz mule, bo jakoś nie przepadam… a pierwsze jadłam w świetnej restauracji w Hannoverze mieliśmy dwa półmiski z dwoma różnymi sosami. Jako całe danie jednak dla mnie na minus choć sosy były świetne, ale pojedyncze miłe z innymi owocami morza to zjem, więc znów wybrałabym… Naczelnikowe żeberka 😅
    A ja wczoraj miałam znów pierogi z krewetkami ale też z soczewicą i również były pyszne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. te pierogi z krewetkami śnia mi się po nocach...ja dziś jadłam ze szpinakiem i rybą

      Usuń
  7. No litości nie masz, kobieto!
    Obiad w prawdzie jadłam, ale ten deser!
    Lubię dziwne nazwy restauracji, ale ta dziwność musi być intrygująca.
    Na szczęście znikają te Casablanki, Edeny, U ciotki, czy inne takie w spadku po PRLu.

    OdpowiedzUsuń
  8. If I were a rich man,
    Yubby dibby dibby dibby dibby dibby dibby dum.
    All day long I'd biddy biddy bum.
    If I were a wealthy man.
    W każdym razie, gdybym był bogaty, to bym pewnie 90% posiłków spożywał w restauracjach, bo choć nic nie mam przeciw posiłkom domowym, to jednak trzeba przy nich stać, a obydwoje z małżonką mą znamy przyjemniejsze sposoby spędzania czasu, niż gotowanie i zmywanie. I jak widzę, każde z zademonstrowanych dań byłoby dla mnie pokusą miłą, której bym się nie opierał, bo i po co. Prawdziwy rybak w Irlandii mule spożywa gotując je nie dłużej niż 2 minuty w posolonej wodzie. Takie dostałem instrukcje od jednego z nich, gdy mi je sprezentował w dość dużej ilości. Tak zrobione przypominały z lekka groszek zielony prosto z pnącza. NA jedno mnie uczulił: muszle muszą być zamknięte, bądź prawie zamknięte. Szczelina powyżej milimetra dyskwalifikuje. I w ogóle, najlepiej zjeść w dniu złowienia, takie też miałem. No i oczywiście nie miał nic przeciwko mulom z innych części świata, ale te były nasze, z okolic naszej wsi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. och mam dokładnie tak samo jak Ty też bym się stołowała w dobrych knajpach restauracjach.
      ale rozumiem,że przyrządzanie dobrego dania jest jak poezja, wymyślanie, łączenie, smakowanie ....

      Usuń
    2. Zgadza się, przyrządzanie dobrego dania, to artyzm w czystej postaci. Trzeba mieć talent, wiedzę, sprawność, wyczucie. Mam w Jeleniej Górze kolegę, który przez długie lata był szefem kuchni w różnych ekskluzywnych miejscach, ostatnio (od kilku lat) dorabiał jako trener kucharski, a od kilku miesięcy zdecydował się na własny biznes. "Skradli widelce" - śniadaniarnia się nazywa miejsce, które gorąco polecam, na Morcinka 32a.

      Usuń
    3. w Jeleniej mówisz te widelce? no to po pierwsze poleć Czarnemu :-) albo ja polecę a po drugie zapamiętam. Świetna !! nazwa.
      no właśnie poruszyłeś bardzo ważny watek, szkolenia, staże, nauki, wiedza...latami latami, to nie jest tylko talent. o nie. ten właściciel dymu również taki talent w połączeniu z wiedzą.
      a wiesz mogłabym być kucharzem ale jest są dwa poważne minusy :mam skłonności do tycia...:-(( oraz nie jem wszystkiego

      Usuń
    4. no i skoro poruszyłam Czarnego to dla mnie właśnie on jest świetnym kucharzem i mógłby z powodzeniem karmić ludzi. zresztą bardzo go swego czasu namawiałam.

      Usuń
    5. Nie pamiętam, czy wspominałem Czarnemu o tej śniadaniarni. Wiem, że ktoś z jego okolic skomentował powstanie tego miejsca słowami "No to powodzenia, ale nie wróżę sukcesu", nie wiem, czy to był on, czy ktoś inny, nie pamiętam szczegółów. A ja myślę, że mój kolega ma szansę, bo po pierwsze, facet ma renomę, po drugie, jest pracowity, prócz normalnej obsługi w niewielkim lokalu i na wynos, przyjmuje jeszcze zamówienia. Jego potrawy są nietuzinkowe, co najmniej połowa menu jest taka, że nie znajdziesz tego nigdzie (nie mówię już nawet o kwestii smacznego przyrządzenia z najlepszych surowców, tylko o specyficznych kompozycjach). Póki co (byłem tam dwa razy) zawsze ktoś tam siedział, ktoś coś zamawiał. Gdybym mieszkał w Jeleniej, byłbym stałym bywalcem.

      Usuń
  9. Sen i seks są najważniejsze w życiu dla zdrowotności, to zdanie mojego lekarza rodzinnego;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sen i jedzenie albo odwrotnie i taniec i teatr no i oczywiście seks.

      Usuń
    2. O matko, to moje zdanie Rybensko, pisalam o tym na blogu chyba z dwa lata temu! U mnie jest sen, seks i sens, zeby to co sie robi dawalo poczucie sensu. Ikigai chyba po japońsku, to nawet badania na ten temat są!
      Innyglos

      Usuń
    3. no to chyba muszę nieco sie poprawić...za mało snu zdecydowanie za mało ;-))

      Usuń
    4. Inny głosie, za to sensu po kokardy, a nawet powyżej, także proporcje zachwiane...

      Usuń
    5. Ja to usłyszałam 25 lat temu pani inny!

      Usuń
  10. Jakie ekstra ziobro! Jeszcze niejedzone. Muszę przyznać, że dzięki znakomitej rekomendacji Teatru, zaznaliśmy tych rozkoszy...i to nie raz. Zawsze, gdy jestesmy w okolicach, to choćby i sto nadrobić kilometrów potrzeba, nie wahamy się. Kuchnia wyborna. Kluski marchewkowe ulubione. Jesienią zapienka grzybowa,. Tatar palce lizać. Krem pomidorowy, żurek, led zeppelin, pierogi, dorsz....wszystko zacne. Do tego uśmiech i życzliwość. Dzięki Ci, Teatru! Zawsze z myślą o Tobie człek pochylający się jest nad zupką rybną...
    Razu jednego przeżyliśmy tam też wielkie polowanie na gigantycznego szerszenia...panie...co się działo...
    Teraz się cni na te widoki..
    ŻM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ZM miło mi bardzo i cieszę się oraz nie widziałam , że tacy z Was bywalcy , wychodzi, że częściej ode mnie ;))

      Usuń
    2. EEE...panie...aż tak to nie ;)))) Akurat bywaliśmy w waszych rejonach...i ta Twoja polecajka to 100 procent wyborności.więc wiadomo było, że będzie się jeść tu, bezwzględnie:). Byliśmy ze cztery/pięć razy.. Teraz się siedzi na czterech w domu i nie szaleje w dalekich rozjazdach.. Ale DYM kojarzy mi się z Tobą. Bardzo. Jeszcze raz serdecznie dziękuję za taki przyjemny namiar. Szalenie miły.
      ŻM

      Usuń
    3. ŻMietka, no jak ja sie cieszę to nawet nie wiesz:-)) oraz mam jeszcze jeden w Ustce, ten gruziński, pisałam o nim jakiś czas temu, gdybyście przypadkiem w Ustce....byli ;-)) zresztą dym zaczynał w Ustce.co pewnie wiecie.

      Usuń
    4. Bardzo dziękuję, Teatru. Bardzo! Pamiętam, że dawałaś namiar na ustkowy przybytek, ale wiesz...przyznam szczerze, że jak popróbowaliśmy DYMU to nam żadne Ustki ( z pełnym uszanowaniem) w głowie nie były ..;))) Ale teraz nie pominiemy :))) Dziękujemy serdecznie i w ogóle...
      ŻMietka

      Usuń
  11. O bogowie, ale kuszące te talerze rozmaitości! Nie masz Ty litości, kobieto.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wszystko pięknie smakował mogę śmiało polecać

      Usuń
  12. Uważaj na fikusy przy kotach. Są trujące. Nawet bardzo.
    anonimowa72

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to bardzo ci dziękuję...muszę je w takim razie postawić wyżej niz na podłodze...ale co potem, gdy urosną?

      Usuń
  13. No zyc nie umierac, sen, dobra kuchnia I na dokladke Afryka! Niektorzy to maja zycie jak w Madrycie, pani Teatralno!
    Innyglos

    OdpowiedzUsuń
  14. Znaczy się jadłaś Ceasar Salad, moją najulubieńsiejszą na świecie, ale teraz nie mogę, więc wzdycham i oglądam obrazki😀 Oraz 9 godzin snu? Ekhhh, nie pamiętam, kiedy miałam taki luksus.
    No nic, machnę szkolenie, zdam egzamin i się wyśpię… albo nie, bo w marcu ciąg dalszy, ten, na który najbardziej czekam😂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie no 9godzin bo dwie poprzednie noce zarwana...i na raty. też nie mam tak dobrze. ale mogłabym gdyby mój organizm sie nie biesił. ... Dreamu Ty zwolnij nieco...trzymam kciuki za wszystkie twoje egzaminy.

      Usuń
  15. Jakie piękne jedzenie, jednak je się też oczami!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no ba, czasem to jedzenie oczami potem wyfruwa wiadomo czym znacznie szybciej ...niz powinno. oraz dobre zdjęcie i nawet gówna ukręcisz majstersztyk ;-)

      Usuń
  16. No dobrze, obejrzawszy te zdjęcia i przeczytawszy opisy... idę się schować pod stół!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no cusz może lepiej jednak zasiąść do stołu 😜

      Usuń
  17. Wspaniała uczta. Bardzo lubię owoce morza.Raz w tygodniu przyrządzam sobie krewetki,sobie,bo mąż nie lubi.Lata świetlne temu byłam w tym Dymie. Nie pamiętam co jadłam,wiem,że pyło pysznie.Jak wrócę na wieś to wybierzemy się tam,dzięki za przypomnienie. Teraz korzystam z rozrywek kulturalnych.Ostatnio zaliczyłam świetny koncert w Teatrze Muzycznym -Męskie brzmienie.
    Ela D.

    OdpowiedzUsuń
  18. A gdzież znowu podział się mój komentarz?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a który??
      ostatnio dzieją się jakieś totalne wtopy...i tu na bloggerze też, niestety.

      Usuń
  19. O! Jak to wszystko pięknie wygląda dla oczu i pysznie dla podniebienia:-) Mniam. My lubimy Szarą gęś przy krakowskim rynku. Polecam, jak kiedyś będziecie:-)
    Fikusy bardzo lubił mój tato, wyhodował naprawdę okazałe okazy:-) Mnie się udało z judaszowcami, mam ich 5 od ziarenek.
    Dobrze, że pospałaś:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. judowszcem mnie zaciekawiłaś i chyba bym chciała mieć :-)
      zobaczymy co to będzie z tymi fikusami, one na razie małe są i stoją sobie na półce....

      Usuń
    2. Jak tylko będę pewna, że przeżyły zimę to z przyjemnością Ci wyślę:-), judaszowiec kanadyjski, gdy kwitnie jest piękny.

      Usuń

nie musisz Czytaczu ale możesz ....