Jeszcze przeżywam przyjemny i wzruszający czas koncertowy.
Zacznę od tego, bo och, jakie, to przyjemne zakończenie miesiąca...najprzyjemniejsze. nie dość, że koncerty jazzowe, to jeszcze w tak niezwykłych i magicznych okolicznościach, z ukochanym, który bardzo lubi jazz, i z przyjaciółmi, którzy nie wiedzieli, że lubią jazz :-)
Na pierwszy ogień poszedł pan Adam Makowicz, którego Naczelnik szanuje i uwielbia od zawsze. Sąsiad.
Z Dudziak i Auguścik, które po prostu do schrupania. Obie ale Dudziak bardziej, co za urocza osoba.
Grażyna Auguścik zdecydowanie u siebie, na koncercie, rodzina sąsiedzi i jej klimaty. ze sceny po imieniu wywołują gospodarza gospody :-) uch posiadówy do rana przy gęsinie i dobrym piwie...rozmowy. autografy. płyty...zdjęcia.
Spotykam sporo znajomków. rozmawiamy, ściskamy się. wspominamy.
Piątkowy, ostatni dzień lipca zakończył się bardzo kulturalnie :-) był to Dzień upalny, dzień dopinania spraw przedurlopowych, dzień zamykania teatru na cztery spusty ...ale jeszcze dziś i w tygodniu przyjdą ludzie zrobić ogar końcowy. podlanie kwiatów. wyłączenie szafy z wodą. itepe.
Potem krótka drzemka poobiednia, zbieranie sił i kumulowanie energii i wyjazd na koncerty.
Najpierw parkowanie auta u przyjaciół. Wspólne biesiadowanie przed i po koncertach.
Dudziak i Auguścik w projekcie :
Urszula Dudziak i Grażyna Auguścik wystąpiły 31 lipca 2026 roku o godzinie 21:00 z projektem „To i Hola” podczas festiwalu Swołowo Jazz w Kratę w Zagrodzie Inicjatyw Twórczych w Swołowie
i to jak wystąpiły. hoho.
Potem znówśmy biesiadowali, prawie do rana.
także Sobota była ciężka na początku. a tu trzeba było się szybko szybko ogarniać z pakowaniem, praniem, prasowaniem, układaniem walizki... nadal nie mam butów do pływania 😬
Przed godziną 17 wyjazd do remizy i włączanie syreny ku pamięci Powstania W.
a potem na scenie pojawił się On - Czarodziej. Ale najpierw, pierwszego wieczoru pałętałsie z tym swoim brytolskim, jak to Naczelnik powiada menczesterskim akcentem, między nogami, zamawiał piwo, dobrze się bawił, i był fajnym zwykłym kolesiem :-) gadającym specyficznym, przybieranym stylem mowy określanym jako mockney (oraz zaciąga nutą cockney lub swobodnym, robotniczym slangiem ulicznym). Bosko.
Jednak postanowiłam Nigelowi Kennediemu poświęcić osobny post, bo mnie zauroczył i wzruszył ten koncert do trzewi...
jeszcze dziś.














o jejuuuu.... jak ja Ci zazdroszczę! cudowna impreza, wspaniała atmosfera, fantastyczni ludzie, no i cały ten jazz! rewelacja! ach, jak bosko!
OdpowiedzUsuńBossko jak niewem co a koncerty były rewelacyjne. W dodatku za darmo.
UsuńTaki piekny poczatek wakacji.
No nie żartuj, Nigel Kennedy przyjechał do tej waszej wioski??? 😍😍😍❤️🩷🧡💛💚🩵💙💜🤎🖤💣
OdpowiedzUsuńO matko jedyna, to po prostu rozkosz, cudo, mega zazdro jak stąd do Bałtyku!
No i Dudziak oczywiście i w ogóle dżezik, ja kocham dżez, a najbardziej jazzo- folk, albo jazzo punk, fantastycznie, och tylko mi ta córka podrośnie to jak się wyrwiemy na te koncerty to dzieci trzy dni nie będą mogły się dodzwonić!!!
Pieknie Teatru, ty to masz nosa do wszystkich kreatywnych szaleństw!
Innyglos
Do wioski obok😃nooo my tu mamy muzyczny hajlajf kochana. Od dekad. Taka sytuacja.
UsuńW tym roku nie byłam latem kacze na żadnym koncercie
OdpowiedzUsuńAle jeszcze jest lato!
*jeszcze
UsuńKiedyś się powieszę przez ten słownik...
Dopiero połowa lata...masz czas
UsuńNo, teraz to mam zagwozdkę, bo kompletnie nie znam się na jazzie i ludziach go wykonujących. To taka niekoniecznie moja bajka.
OdpowiedzUsuńKazdy ma swoją bajkę
Usuń👍🏻
UsuńNajpierw dom na zdjęciach. Brałabym!
OdpowiedzUsuńDżez? Jes!
Nigel jest wspaniały, żałuję, że do tej pory nie widziałam go na żywo.
Syreny ku pamięci PW poza Warszawą - no nie, nie lubię tej mody skupiania się wokół przegranej :I
O ta zagroda ogromna zaraz bedzie na sprzedaż..rezerwowac?😄
UsuńKapitalnie! Po prostu KAPITALNIE! Wszystkie moje ulubione osoby - na Nigela w listopadzie dopiero..
OdpowiedzUsuńOch Teatru! Jakżesz szczerze i serdecznie Ci zazdroszczę ;))))
ŻM
Ech siedze juz w autokarze i startuje..wieć nie mogę sie rozpisywac. Ale fajnie było😃
UsuńAleż pięknie! Mój mąż lubi jazz, a ja nie wiedziałam, że lubię. A w miłym towarzystwie, przy dobrym żarełku i lampce wina lubię jeszcze bardziej. Nigel jest super mega i cool! Lubię go bardzo. I pomieszkuje w Krakowie;-)
OdpowiedzUsuńTak brzmi światowo i jednocześnie swojsko, macie tam fajny klimat !
OdpowiedzUsuńJazz nie każdy lubię ale Urszule uwielbiam 😀
jotka
O jaaaaa, Ale fajnie masz! Zazdroszczę. Uwielbiam koncerty, lubię jazz. Może nie ten taki mega jazzowy, ale dorosłam do uwielbienia tego gatunku.
OdpowiedzUsuńNa Makowiczu byłam u nas w Teatrze - Gershwin i inne cudeńka, wspaniale było :)
OdpowiedzUsuńJoanna
Nie lubię jazzu w żadnym wykonaniu. No nie.
OdpowiedzUsuńAle lubię całą tę koncertową otoczkę:).
Wow, jaki niesamowity klimat! Nigdy nie miałam okazji posłuchać jazzu na żywo, może też bym się przekonała! Tak jak Ciebie mąż przekonał, to mój mnie do power metalu, nawet to power rapu.. sama nie wierzę, ale naprawdę niektóre kawałki mega mi się podobają ;))
OdpowiedzUsuńA ja się odkopać nie mogę z przeczytania i skomentowania wszystkich wpisów.. za dużo innych spraw na głowie xD A do urlopu jeszcze daleeeko..
och lubię, Nigela też bardzo, fajnie wam było :P
OdpowiedzUsuń