po pierwsze awaria prądu dobiła mnie srana
i dowaliła kolejny powód bólu głowy, a głowa mi pęka
od wczoraj, z powodu zawalonych zatok, przeziębienia i ciśnienia.
Otworzyłam rano oko, nie bez trudności, gdyż dopadł mnie
mega-światłowstręt
i zobaczyłam jak drzewa machają do mnie radośnie.
Aktualnie
tak miota masami powietrza, że uuuuuuh kurwa wasza mać
(cytat - Flet z mandragory, Łysiaka),
i normalnie strach się bać. tradycyjnie wyrywa daszek patio
i wyjee, no wyjeee przeciągle z impetem uderzając o dom,
jakby wszystkie dusze nieczyste dostały szału i amoku oraz
domagały się natychmiastowego wniebowstąpienia.
Naczelnik wybył na gęsinę do Swołowa. cierpię więc samotnie.
Po powrocie prądu cierpię jakby mniej. ..
Kontynuując
ubawiona i podtrzymana na duchu wrzutami pod szi - poprzednim postem
uprzejmie donoszę, że jest jeszcze jedna sytuacja awaryjna
powtarzająca mi się cyklicznie.
Zauważyłam też, że bywa ona nader często wiodącym tematem
komedii romantycznych.
co nie przynosi mi chwały.
ehhhhhhhhhh
Szi
mówi do mnie tak,
widziałam panią wczoraj w empiku i uśmiecha się tajemniczo
dobrze, że w empiku, myślę sobie, mogłoby być gorzej
tak? zagaduję uprzejmie ja i zawieszam głos, bo niby co takiego dziwnego
lub podejrzanego w mojej bytności w empiku??
byłam tam z moim bratem, nawet chciałam go pani przedstawić
ALEEEE myślę sobie w duchu i już zapala mi się żółta lampka
ale akurat się pani zaplątała w książki i ... nie było okazji....
eeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee
No przypominam sobie tę żenująca sytuację, która rozgrywa mi się
cyklicznie w naszym rodzimym ZAPCHANYM, ZASRANYM, PRZYCIASNYM
empiku i różnych innych sklepach, pełnych asortymentu słoikowego.
...
otóż odwracam się pomiędzy tymi wystawkami ozdobnymi
z książkami, kalendarzami, płytami
i torbą zgarniam zgrabny stosik kalendarzy ustawiony na brzegu czegoś ....
no więc nurkuję pod stół i zbieram, wstaję i zahaczam o inny stosik
tym razem książek ustawionych w zasadzkę i znów nurkuję i zbieram
układam na stole spadnięte książki i niechcący przesuwam misterną konstrukcję
piramidy w którą są ustawione kolejne książki, płyty, kalendarze...
i tak mogę w nieskończoność.
A pana wiesia tym razem nie było w pobliżu*
...
Też bym uciekła, zawinąwszy brata w pośpiechu, na miejscu
NOWEJ koleżanki z pracy ... nie przyznając się do takiej znajomości.
ps
Złożę wreszcie zażalenie na ciasnotę w tym empiku!!do dyrekcji w warszawce,
choć już i tak trochę ogarnęli przestrzeń,
to w dalszym ciągu STRES, no stres jak cholera jasna
zwłaszcza, gdy potrąca się kubki Joanny Sarapaty o zgrozo ............
każden po pięć dyszek.
ps
siedzę w łożu boleści
w bluzie, grubym ciepłym płaszczu kąpielowym
i wełnianej czapce na głowie.
namiętnie piję sok z malin, na przemian z teraflu zatoki,
żrę czosnek naprzemiennie z nurofenem ...dobrze, że straciłam
smak i węch. mam tak zawsze przy zatokach ((((((
temperatura się utrzymuje na wysokości 37,5.
Gdzieś na dole w czeluściach łazienki mruczy niespokojnie pralka.
Kurz na półkach i brudne podłogi mnie nie ruszają.
przede mną jeszcze drobne poprawki projektu.
... jeśli dam radę.
------------------------------------------
* Pan wiesio to empikowa ochrona, która, gdy tylko mnie widzi kłania się w pas
i przybiera postawę gotowości bojowej jednak nie włączając syren, dyskretną.
Podąża za mną krok w krok ... łapiąc w locie to, co mi spada, potrącam
oraz zbiera to, co mi spadnie. Ładnie z jego strony. Lubię go.
OJ! Jak to dobrze! Jak dobrze, że tak ładnie rozrabiasz w empiku!
OdpowiedzUsuńZnaczy: nie ja jedna.
o i sie wydało, a dla mnie to kolejny dowód-powód do napisania zażalenia )))
UsuńOstatnio efekt domina zdarzył mi się w Duglasie, mało nie umarłam na zawał, bo leciały flaszki po 250-370 zeta. Do Empiku wchodzę profilaktycznie, zostawiając torebkę (kufer kuźwa) w samochodzie.
OdpowiedzUsuńno przestałam chadzać do daglsa i sefory normalnie ))))))))))))))))))) z tego własnie powodu hehehe
UsuńTa wichura na wszystkich chyba działa... ufff.... U nas na, szczęście, awarii nie było.
OdpowiedzUsuńdziała ale na mnie nie wichura a cała pieprzona reszta !!!
UsuńGentelmen z Pana Wiesia.
OdpowiedzUsuńU mnie wichura deszczem, bez dreszczy za to nie wiem czy to już dzień czy już wieczór bo ciemność wszelaka. Zapalam świece.
Wracaj do zdrowia bo lepiej sie wić z rozkoszy niż z boleści.
;*
ostatnie zdanie bezcenne )))))))))))))))))))
UsuńTa wichura mnie ucieszyła. Było czarno - biało, zrobiło się kolorowo. Niestety, smogu już chyba powraca.
OdpowiedzUsuńA co do Empiki, to w naszym można się zgubić i zostać tam na zawsze. Niestety, pomału jakieś dziwne rzeczy wypierają książki i gazety.
to prawda gadzety zawłaszczają przestrzeń ... u nas wieje że ho ho
Usuń