Oczy tej małej...
...
i umarła Magda Umer.
ile ja mam cudownych wspomnień, piosenek, koncertów. reżyserii : "Biała bluzka" Jandy...
Kabaret Starszych Panów.
że też takie czasy nastały...pora na Odchodzenia.
ciężko przyjmować takie wiadomości, gdy każdego dnia walczysz o równowagę.
i gdy się kochało przez całe życie poezję śpiewaną.
*
I znów rocznica stanu wojennego, i co ja pamiętam ? ano zimę pamiętam na fest. to była zima, i gdzie ta zima jest, się pytam się. Patrzę na zewnątrz i w żaden sposób mi się nie kojarzy...klimat się ociepla, bociany nie odlatują i dobrze, bo skurwysyny sobie tradycyjny odstrzał robią. Nie poradzę. że świat zawodzi. I jak to jest, że ja sobie radzę, Ty sobie radzisz, jesteśmy odpowiedzialni a jest taka kategoria ludzi, taka podgrupa, która z niczym, nigdy sobie nie radzi (???) jedynie pretensje i wrzaski, prawo jest przeciwko nim, państwo jest przeciwko nim, ceny, oświata, nauka, koncerny, szczepionki, spiski światowe. i ta podgrupa bardzo dobrze reaguje na hasło : Pis kradnie ale przynajmniej się dzieli.
apages. wynocha koszmary z głowy. dziś będzie dzień Fajny. zarządzam.
[aprops radzenia i Jeremiego, bo jak Magda to Osiecka i Przybora, wiadomo. Otóż był to babiarz i kompletnie nie radził sobie z życiem. nie ogarniał zamykania drzwi na klucz...podbudowuje mnie to osobiście.]
Dwanaście stopni na plusie aktualnie. dobrze, że opon zimowych nie zakupiłam. serio. wychodzi na to, że te całodobowe w zupełności wystarczą. do końca życia. wygląda na to. możliw, że już nigdy zimy nie będzie...choć patrzę na styczeń tego roku i prał śnieg przez czas jakiś. i oczywiście nie byłam zachwycona :-D
(a my się na narty wybieramy hehe)
Nie no chyba zrezygnujemy z tych nart. nie będziemy na lodowce jeździć. najdalej do Bratysławy. marzę o Zakopanem. serio. tęsknię. a podczas spektaklu o Stryjeńskiej, aż mnie w dołku ścisnęło.
Powoli prezentuję prezenty. myślę. odkładam. szukam. szkliwie.
mam pomysły. ale nie wiem czy nie za późno.
Usiadłam wczoraj po robotach, wierceniach, wynoszeniach mebli, opustoszaniu przestrzeni w wygodnym fotelu, w swoim teatrze i patrzyłam na tę piękną czarną ścianę ze starymi skrzynkami. omg jak mnie to cieszyło. zjadłam gorąca zupę ugotowaną i podarowaną przez Paniąhanię. przyniesioną z sercem w prezencie. uśmiechnęłam się wewnętrznie. jest dobrze.
ps
zielony kurczak pomstuje i wymyśla od najgorszych, nie miałam w tym tygodniu zdaje się czasu nawet ani trochę. straciłam jakieś przywileje i punkty...???
no i robótka zbyt cienką wełną posuwa się, jak krew z nosa.
Też odczucia mam, że coraz częściej ważni dla mnie ludzie znikają ze świata. Taki pesel (akurat za Umer nie przepadałam i to pewnie wpływ mojej mamy, która mówiła o niej Umarta - że śpiewa ciągle w taki sam sposób).
OdpowiedzUsuńPamiętam buczenie samolotów nad czarnym lasem. Czekanie mojej mamy, gdy tatko wracał po drugiej zmianie.
Umer jest młodsza od MatkiJadwigi zaledwie 76 lat...jescze mogła
UsuńSprawdziłam jej wiek i mnie to podminowało. Moja mama młodsza, ale wiek niebezpieczny, ciągle ktoś umiera :I
Usuńno niestety ...
Usuńbędziemy patrzyły jak tacy ludzie po kolei odchodzą.
Wiesz Teatru, młodsi też odchodzą. I to jest smutne, że czasami ta kolejność bywa zachwiana. O ile można mówić o jakiejś kolejności...
UsuńMnie chyba bardziej przeraża, że coraz więcej ludzi odchodzi nie ze starości (cokolwiek to znaczy), ale ze względu na choroby pojawiające się nie wiadomo skąd i kiedy. No i też tacy co sami sobie "pomagają " życiem na krawędzi 🤷♀️
no nie miałam śmiałości tego napisać ...
Usuńbo przecież wiem...
Po prawej mam panią, która raz zjechała ze stoku we Włoszech i karetką przywieźli ją do PL, tak jak ja czeka na rezonans, który ma zdecydować o operacji. Także narty to jednak sport ekstremalny 🙃😇😂
OdpowiedzUsuńPs. Co to za zielony kurczak?
Tez o tym pomyślałam 😅 i nie jade.
UsuńDuolingo z angielskim
Te odchodzenia uświadamiają nam własny wiek i refleksja, o matko to ile mi zostało, 10 lat, 15?
OdpowiedzUsuńDlatego niczego nie odkładać, jutro wycieczka i same przyjemności, na pohybel śmierci!
o matko wole sie nie zastawiać ile mi zostało. czas tak szynko biegnie. lepiej żyć dniem dzisiejszym.
UsuńTaaak, narty sa niebezpieczne, a co gorsze, wypadki zdarzaja sie nawet najwoekszym, mimo kaskow i umiejetnosci. Wez Schumachera, jemu nawet pieniadze i najlepsza opieka lekarsko-rehabilitacyjna nie pomogly. No chyba, ze pozostaniesz na oslej laczce.
OdpowiedzUsuńBardzo lubilam Umer, w ogole lubie poezje spiewana. No a odchodza coraz blizsi moich rocznikow, co nie nastraja specjalnie optymistycznie.
już nie jadę, w sumie nie jest to mój ulubiony sport.
Usuńodchodzą i to jest smutne.
Jedz na narty bo te narty to tylko pretekst do wyjazdu :))), a wyjazd moze byc ciekawy inaczej.
OdpowiedzUsuńLubilam Umer. No, ubywa znajomych, ubywa. Podobno najtrudniej dociagnac do 90, potem to juz sie zyje i zyje.. albo nie. Kazdy rok moze byc tym ostatnim, warto sobie to uswiadomic.
Kilka zim temu oddalam narty (biegowki bo tu rowniny) w dobre rece, lyzwy (figurowki) wisza na haku od lat, nie mam odwagi sprawdzic czy jeszcze potrafie na tych lyzwach :))).
Tez marze o Zakopanem ale letnim.
jedziemy ale nie na narty , o tak powiem.
Usuńja mam narty i buty czyli osprzęt do zjazdów ale bym mogła nimi biegać :-) na upartego, tylko nie mam po czym. ale chyba biegówki tez gdzies mam w oborze...
oraz z mocnego ryzyka to rolki i na wiosnę se muszę założyć. łyżew nie mam.
Pamiętam czołgi jadące moją ulicą, podczas gdy my siedzieliśmy przy wigilijnym stole. I śnieg, dużo śniegu. No i orędzie Jaruzelskiego zamiast teleranka. I wujka z moim kuzynem na ręku i kubkiem grysiku w drugiej ręce, który uciekł z domu w obawie, żeby nie zostać zmobilizowanym.
OdpowiedzUsuńMartwi mnie, że dużo - za dużo! - myślisz o śmierci, wyrażasz lęk przed nią... Nie myśl o takich rzeczach! Zwłaszcza, że nie masz po temu powodów. Masz cudowne życie, ciesz się nim!
naprawdę dużo ? o rany tyle sie ostatnio dzieje złego, ze pewnie dlatego no i boję się panicznie. to są te moje lęki z gatunku jak najdą albo nachodzą niespodziewanie...melancholijnie...ale ja sie cieszę z mojego życia Frau. :-) tylko chyba musze czasem a kimś pogadać.
UsuńMy właśnie w Zakopanem..co prawda służbowo... nie da się...za dużo wszystkiego...i plus 10 i te tłumy świątecznopodobne...
OdpowiedzUsuńŻM
no Wy to macie z Mietkiem super służbę, no na prawdę, chciałabym nawet jeśli dużo ludzi, plus 10 i w ogole . Zazdroszczę Wam i ściskam :-*
UsuńMam skomplikowany stosunek do Umer, jakos jej stylowa mu chyba nie odpowiadala, ale Kiedy mnie juz nie bedzie to przepiekna piosenka, jedna z moich ulubionych. Jakos wolalam Blaszczyk I Jande, na przyklad, jesli juz chodzi o piosenka aktorska. No I oczywiscie Demarczyk, nie do podrobienia I nie do przecenienia.
OdpowiedzUsuńAle to takie subiektywne zupelnie nielubienie I doceniam, ze byla ogromną postacia w pios aktorskiej.
Innyglos
uwielbiam Jandę i uwielbiałam Błaszczyk ale Umer to nie tylko że sama śpiewała, reżyserowała, i zawdzięczamy jej ten Kabaret starszych Panów, przyjaźniła się z Przyborą ...i była pięknym człowiekiem.
UsuńA Demarczyk to wiadomo Diva.
A gdzie tam...panie... Służba nie drużba... Nie ma co zazdraszczać...szczerze :)
OdpowiedzUsuńdobra dobra zazdraszczam i już. Zakopane Panie.
UsuńCzytałam właśnie, że z grupy przyjaciółek została już tylko Krystyna Janda.
OdpowiedzUsuńNienawidzę rocznic wprowadzenia stanu wojennego odkąd bohaterstwo zawłaszczyła wiadoma partia, a prawdziwi uczestnicy opozycji są.opluwani czy zapomniani. O Kuroniu generacja moich koleżanek z pracy wie niewiele i kojarzy z zupą, a Blumsztajn to już w ogóle...terra incognita:(
obchodziłam te rocznice kiedyś...choć chyba zawsze chciałam wyprzeć. ale jak piszesz ludziom którzy wtedy zapłacili zdrowiem i życiem należy się szacunek nie opluwanie czy zapomnienie.
Usuńniewyobrażam sobie co teraz czuje Janda.
Jeszcze Magda Czapińska została Krystynie Jandzie
UsuńA wiecie, że mnie czasem wqurwia nieziemsko świętowanie tego typu rocznic. A czemu nie obchodzimy rocznicy zakończenia stanu wojennego?
Usuńobchodzimy za to rocznicę zakończenia 2 WŚ
UsuńW sumie Agniecha ma rację.
Usuńtak to już z nami jest, obchodzimy rocznice wszystkich przegranych powstań ...a jedynego wygranego wielkopolskiego najmniej hucznie.
UsuńNajbardziej jednak współczuję rodzinie. Zachorowała w lipcu i już jej nie ma. To za szybko, żeby zdążyć się jeszcze ucieszyć wspólnym byciem
OdpowiedzUsuńporyczałam się, gdy przeczytałam wpis Franka:
UsuńW lipcu dowiedzieliśmy się, że guz. W sierpniu, że złośliwy. We wrześniu operacja.
W październiku na chwilę do domu. W listopadzie powikłania. W grudniu umarłaś. Wczoraj, w urodziny Jeremiego.
W międzyczasie testament, pełnomocnictwa i dostępy. Wytyczne i pożegnania.
Leżąc w kolejnych łóżkach dalej dbałaś o nas. Pytałaś o prozę, o wnuki, o prace. I powtarzałaś, wiele razy, że miałaś dobre i ciekawe życie i że może już po prostu pora je skończyć. Namawialiśmy, żeby jednak nie. A Ty nawet bywałaś dobrej myśli.
Z Panem Wojtkiem i z nami biłaś kolejne rekordy na korytarzach na Banacha. 5,10, 50 metrów. W listopadowy czwartek pobiliśmy rekord – pełna długość korytarza. Nieśmiało planowałaś nową piosenkę. Ola zawekowała Ci zupę dyniową na powrót do domu. A w piątek dostałaś krwotoku.
Kiedy wróciłem z ostatniej podróży, chciałem wysłać do ciebie SMSa. Że jestem bezpieczny, że wszystko ok. Ale już nie było do kogo. Pozostaje nagrany głos na sekretarce. Wiesz, czasem jeszcze dzwonię do taty, żeby go usłyszeć. Po 6 latach dalej trzymam jego numer, żeby tylko to nie zniknęło. Do ciebie też będę dzwonił. I tęsknił.
I będę opowiadał Lwu o babci. Babci, która przede wszystkim i ponad wszystko, zawsze była kochającą mamą. Z pomidorówką, kaszą gryczaną, zakupami, bo przyjeżdżamy i coś musi być w lodówce. Z zainteresowaniem, wspieraniem, przyjeżdżaniem na dni otwarte, mecze, przedstawienia, występy. Do przedszkoli, podstawówek i liceów. W Twoim pokoju ciągle wiszą laurki ze szkoły. Od Mateusza, ode mnie, Janki, Ludwika i Lwa. Wszyscy czuliśmy się przez Ciebie kochani. Zawsze.
Ostatniego dnia byliśmy z Tobą, przy łóżku. Puściłem Ci Eve Cassidy, Norę Jones i Stinga. Myślę, że by Ci się podobało. Umarłaś do Nory, wczesnym popołudniem.
Otoczona troską fantastycznych lekarzy z Banacha, bliskich na miejscu i niepoliczalnej grupy ludzi, którym na Tobie zależało. Wzruszyłabyś się, jakbyś zobaczyła, ile osób napisało coś miłego. Regularnie powtarzałaś kogo obchodzi los starszej pani, kto będzie chciał słuchać twoich piosenek? Obchodzi. Słuchają.
Bez Ciebie jest tu dużo gorzej.
Dobranoc mamo,
Kocham i tęsknię
Przepiękny wpis, po prostu przepiękny
UsuńTak.
UsuńŻyć, dać żyć innym, nie oceniać tak gdzie nie jest to konieczne, darzyć dobrem.
OdpowiedzUsuńA gdzie jest to konievzne?
UsuńNa egzaminie w szkole na przykład.
Usuńsam wiesz, ze tak się nie da, jesteśmy oceniani i oceniamy, od szkoły właśnie...
Usuńi obojętnie czy to ocena cyframi czy opisowa...
Wiesz Teatralna, to co napiszę będzie smutne, ale prawdziwe "kiedy mnie już nie będzie..." świat będzie pędził dalej, szybko o mnie zapomni.
OdpowiedzUsuńowszem smutne i ...prawdziwe.
UsuńI już jej nie ma... 76 lat, tyle ma moja mama. Aż mnie w dołku ścisnęło.
OdpowiedzUsuńNarty to od zawsze nie moja bajka. No chyba że na leżaczku w słoneczku i pod kocykiem, żeby nie zmarznąć.
i mnie powoli taka właśnie perspektywa odpowiada. :-)
Usuńlubiłam nawet bo była eksytacja ale teraz to ja nawet nie powinnam.
Jedna z Najlepszych .. uwielbiam jej piosenki, słucham - Łąki z tekstem Leśmiana, łzy płyną ..
OdpowiedzUsuńJoanna
wczoraj Białą Bluzkę zobaczyliśmy...
UsuńJezus Maria!!!! Mnie od samego czytania kręci się w głowie. Podczytuję od dawna i bardzo Panią podziwiam, tyle aktywności.. Pozdrawiam serdecznie. Haneczka.
OdpowiedzUsuńI ja pozdrawiam serdeczne
Usuń