piątek, 8 lipca 2016

1-047.skutki uboczne.

otwieram oko, za wcześnie, za wcześnie...
widzę butelkę czerwonego wytrawnego i mam ochotę pociągnąć od rańca.

W nocy skaczą po nas koty i toczą swoje wojenki na dźwięki.
Erna stęka, mlaska i pierdzi przez sen. a Naczelnik wstaje o 5.30.
I w tej sytuacji koguty piejące od rana u sąsiada W OGÓLE MI NIE PRZEWSZKADZAJĄ

bo
NIEŚPIEEEE
.
.
.
uch, niech mnie ktoś dobije.
po koloniach śpię w teatrze, informuję Naczelnika, zamiast porannego dzień dobry.
.
.
trzeci dzień, dopiero trzeci dzień, ZALEDWIE trzeci dzień, TRZECI DZIEŃ !!!
wszędzie wata szklana, kontener pełny, wata poniewiera się przyobleczona w czarne wory,
tony desek pod garażem kontestują trwałość, stałość i wieczność,
a podkreślają marność nad marnościami i że wszystko to marność.

czy to jest tak, jak z małżeństwem, że po 7 latach kryzys?
czy jest syndrom trzeciego dnia remontu?

a żeby było właśnie zabawnie, to pomimo naszych starań, spotkały się wczoraj dwie ekipy
i mamy WRESZCIE zamontowane panele fotowoltaiczne, które planowo miały być zamontowane
do końca czerwca... jednak jakoś tak zmieniły się terminy i zapomniano nas poinformować.
oraz wracam zmęczona z teatru, do chałupy, gdzie nie planuję już zobaczyć żadnego budowlańca,
telefon od Naczelnika wysysa mnie ze stuporu,
- bo ja tu mam skrzynkę od tych paneli i się zastanawiamy, gdzie by tu powiesić pod tymi schodami,
bo wystaje i szafa nam się nie zmieści...napierdala mi do ucha Naczelnik, ni z gruchy ni z pietruchy
rozpiździwszy bezwzględnie wszystkie błogie wizje, które zawisły nad kierownicą...
(pierwszy powód do focha gotowy, jest akcja, jest reakcja).
bo ja TYLKO
marzę o spokoju, zmyciu podłóg, ubraniu luźnych gaci, zalegnięciu na kanapie. i umarciu.
a tu nie,
a tu nalot,
ekipa kilkunastu monterów paneli biega w tym rozpiździaju i rozpyla watę szklaną gdziepopadnie,
razem z nimi biega Erna i, a jakże, Lucynka, a pomiędzy nimi krokiem i całą postawą PANANAWŁOŚCIACH PRZECHADZA SIĘ NACZELNIK.
.
oko mi lata.

.
.
i zamontowali zbiwszy trzy dachówki
ale oni z kieleckiego są.

aktualnie taka przestrzeń się otwarła i takie belki będą się klimaciły.


istnieje szansa, że okno łazienkowe, które miało być zamontowane na wysokości tego, które widać
tylko po lewej nad dachem łazienki, otóż, że to okno po zamontowaniu paneli się nie zmieści.
gdyż ponieważ zostawili tylko jedną dachówkę marginesu....

achacha ha
kulam się po wacie szklanej.

17 komentarzy:

  1. Teatru, to się kiedyś skończy, oddychaj głęboko, tylko wyjdź przed dom, żebyś się tą watę nie sztachnęła :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja bym na Twoim miejscu po prostu przeprowadzila sie do Matkijadwigi. Albo do hotelu. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Matkajadwiga daleko...a ja jeszcze pracuję i w tutejszych hotelach nie przyjmują zwierząt ))

      Usuń
  3. na wstawianiu okien sie kompletnie nie znam - ale belki piekne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. prawda? belki wielbię i pragnieniem mym jest, aby jak najwięcej z nich pozostało na wierchu najlepiej wszystkie ale nie da rady...ocieplenie i ściany...niestety

      Usuń
  4. Ależ będzie pięknie! Już to widzę oczami wyobraźni.Tego się trzymaj!

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie, no dobrze tam się sieje czy rozsiewa i w dobrym tempie :) woda ciepła przez cały rok bez wysiłku, bardzo dobra decyzja :) niech Ci to oczko się uspokoi :) Łyknij coś na to :P

    kiss

    PS

    https://www.youtube.com/watch?v=PoCygLp247I

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w rewanżu za muzę, muza u Ciebie )) znasz zapewne ale warto pokazać co sie lubi ))
      oraz łykam codziennie inaczej mogła ;-)

      Usuń
    2. julia przepiękna i w sam raz smutna i przejmująca ...

      Usuń
    3. :) a to jeszcze coś Chopinowskiego i idę sobie :)

      https://www.youtube.com/watch?v=2URq2PGQQ4Y

      Usuń
  6. hłe hłe hłe ... pogadamy za 3 miesiące o kryzysie :) teraz to tylko zwykłe początki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. za trzy miesiące??
      Jaga za trzy miesiące to ja będę wrakiem człowieka.

      Usuń
    2. Ojjjj... Uwierz pierdolniętej miłośniczce remontów że co nas nie zabije... to nas wzmocni. Nie takie rzeczy widziałam. A ile się od męża osłuchałam że ja to zawsze wymyśle coś żeby mu życie zatruć.. Ale teraz jest ok. Ale i tak kocham remonty

      Usuń
    3. no znam ten klimat ))))))))))))))) z tym mężowym popiardywaniem ;-)

      Usuń

nie musisz Czytaczu ale możesz ....