I wyszło tak, że zdjęcia z Lolą w tle w poprzednim poście są z Kordoby. Wąskie uliczki Kordoby. goronc nieziemski i mauretański klimat.
Zmieniłam winietę, na zdjęcie najpiękniejszego meczetu, jaki w życiu widziałam. Od kiedy przeczytałam o nim u Waldemara Łysiaka, dawno temu, bardzo mnie ciągnęło do Hiszpanii. A z kolei Potocki i jego powieść szkatułkowa: Rękopis znaleziony w Saragossie sprawił, że mnie Hiszpania zassała i Zawładnęła moją wyobraźnią na dobre.
a więc meczetokatedra:
"Las kolumn, mrok przełamywany co jakiś czas przez wąskie promienie słońca, ogromna przestrzeń i nisko zawieszone żyrandole. Od razu przychodzą na myśl wszystkie zobaczone do tej pory meczety. Ten jest jednak zupełnie wyjątkowy. Potężny i jedyny w swoim rodzaju.
Obecnie, to jest świątynia katolicka a jakże, [taki sam los podzielił rzymski Panteon oczywiście. Gdyby nie świątynia maryjna może by się nawet nie ostał... wiadomo jeden bóg był obowiązkowy]. Aby przemeblować meczet na kościół katolicki, wycięto setki kolumn i go przebudowano. W efekcie powstało coś zupełnie niezwykłego i niespotykanego:
" Dlaczego jednak Mezquita Catedral? Ta dziwna, na pozór zupełnie sprzeczna nazwa, tłumaczona po troszkę jako „Meczetokatedra” jest jak najbardziej stosowna i prawdziwa. Po rekonwkiście, wspaniały meczet nie został zburzony, został delikatnie przebudowany i zamieniony na kościół. Choć go zupełnie nie przypominał. Początkowo chrześcijanie dodali do wnętrza kaplice, wśród których na szczególną uwagę zasługuje bogato zdobiona w stylu mudejar, Kaplica Królewska, a także skarbiec, w której znajduje się Tabernakulum, czy Villaviciosa ze wspaniałym sklepieniem...
Wybrałam do tego postu SWOJE najbardziej udane zdjęcia, a nie było łatwo aparatem bez lampy je zrobić w bardzo ciemnych jednak wnętrzach, wiele się rozpływa.
I bawiłam się aparatem foto w panoramiczne ujęcia:
czyli powstał twór zmieszany, niesamowicie piękny, i na mnie znacznie większe wrażenie zrobili Maurowie.
**
Wczoraj już rozpoczęłam planowanie wyjazdu na Cypr. Wyprawy autem po wielu hotelach i w skrajne warunki . CUDOWNIE.
Czytam, oglądam filmiki i dziś ustalamy trasę. Rezerwujemy hotele i koniecznie musimy zaliczyć jeden z obciachowym wystrojem greckich wojowników, egipskich anubisów i o nazwie Afrodyta ;-) Wynajmujemy też auto.
Dziś rozpocznę poszukiwania sandałów sportowych (przy okazji ogaru chałupy), gdyż klimat tej wyprawy bardzo przypomina mi górskie wypady: strój sportowy, plecak, ocieplana kurtka przeciwdeszczowa i dobre buty do łażenia i brodzenia w błocie, w górach w śniegu a jednocześnie lniane giezła i fajny ręcznik plażowy, żeby się opalać i brodzić w wodzie przy skale Afrodyty ))))
W tygodniu znajdę czas na zakupy, dostosowane do wyjazdu: walizka, kremy, nowe ciuchy. Extra. EXTRA.
Ach, jak ja to lubię. Zamiast się taplać w rozkładzie i gnojówce kraju tutejszego.
ŚWIAT JEST PIĘKNY, życie jest jedno i szkoda czasu.