Możliwe, że ten osobnik, tak przystający do obrazu pewnej zarazy, właśnie ją wykrakał [Wszystko mnie boli, temperatura 38, ból głowy, paskudny kaszel] i nie wiem czy to covid? czy grypa, bo dawno grypy nie miałam a objawy typowo covidowe?? soboto-niedziela przeleżana, a głównym zajęciem zbijanie temperatury. Kaszel paskudny pozostał i niemoc. A dziś do teatru spotkanie świąteczne szykować, a jutro do szkoły... taka sytuacja w pisdzielskim kraju, że o lekarzu możesz pomarzyć.
Wszystkie zdjęcia robiłam osobiście, jak zwykle. A to powyżej posłuży mi do namalowania obrazu.
Jesteśmy w oceanarium w Portugalii.
Nawiązuje do tragedii w Berlinie, zobaczcie sami, jakie piękne są głębiny, jakie niezwykłe istoty tam mieszkają, a w Berlinie wywaliło 1500 ryb i innych stworzeń... no tragedia. Gdziekolwiek nie jestem na świecie i są oceanaria, to do nich idę... to jedyna moja droga, żeby zobaczyć, bo ani nie nurkuje, ani nie zamierzam wsiadać do łodzi podwodnej.
istotka gałęziopodobna, konikowata morsko
boskie główeczki wystające z dna.
Świat zwiedzam od zawsze. dzięki mojej własnej uprzejmości. Dzięki zarobionym pienionżkom, nie zaś ukradzionym, i prywatnie latam, nie służbowo. Dzięki
wykonywanym zawodom: z teatrem zwiedzałam. a następnie dołączyłam do nauczycieli. [Aktualnie z tego co wiem,
nauczyciele korzystają z programów erazmusowych i naparzają po Europie
za darmo ))) co tam, klapki spadły typiary katopoato ??] Moja placówka dokłada
mi połowę kasy do każdej wycieczki, i do każdego wyjazdu za granice. Tak, że
kosztuje nas to niewielkie pieniądze w porównaniu z opcją: za wszystko płacę sama. To są oczywiście moje, ciężko
zapracowane pieniądze, które w taki sposób mogę odzyskać...tak samo jak paczki dla dzieci i dofinansowanie do kolonii. to nikogo nie dziwi. A że ludzi młodych w zawodzie BRAK, nie ma dzieci, nie ma paczek i kolonii TO SĄ WYCIECZKI ))) po świecie...i dobrze.
PORTUGALSKA zielenina, tym razem. i klify.
CZYLI KOMPLETNY SZTOS
Cabo da Roca - położony na Półwyspie Iberyjskim przylądek, na terenie Portugalii, w obrębie Parku Przyrodniczego Sintra–Cascais, na zachód od Lizbony. Stanowi najdalej na zachód wysunięty punkt lądu stałego Europy. Brzeg na przylądku jest skalisty i wznosi się 144 m ponad poziom Oceanu Atlantyckiego. Na przylądku znajduje się latarnia morska z XIX wieku.
Na obelisku stojącym na szczycie urwiska umieszczona jest tablica zawierająca aluzyjny cytat z 3. pieśni eposu Os Lusĭadas portugalskiego poety Luísa de Camões: „Tu, gdzie ląd się kończy, a morze zaczyna”). Cabo da Roca dzielą od znajdującego się po drugiej stronie Atlantyku przylądka Henlopen w amerykańskim stanie Delaware 5593 kilometry.
chyba była taka historia, że ktoś się tu wychylił, żeby sobie strzelić fotę i spadł. są owszem barierki ale turysty sforsują każdą przeszkodę.
Nie wiem, czy wiecie ale Ziemia się obraca dzięki pisdzielcom, urodziliśmy się dzięki pisowcom, oddychamy świeżym powietrzem, dzięki pisuarom, ba język polski funkcjonuje dzięki pisującym, studia ukończone mamy, dzięki pisiupisiu...a ja osobiście podróżuje dzięki pisowi, choć zwiedzałam już, i mnie nosiło, gdy o pisdzielach nikt jeszcze nie słyszał. no aleee wiadomo. Fszysko w kraju tutejszym zawdzięczamy pisdzielcom i prawicy.
No wychodzi na to, że ludzie wykształceni, przedsiębiorczy wykorzystują pis a nie odwrotnie.
Nadal jestem bohaterem na pewnym mało uczęszczanym blogu, którego właścicielka na chuju staje, żeby mnie sprowokować. I nabić sobie licznik. Blogu, gdzie tematem przewodnim jest napierdalanka na Demokratyczną Opozycję i ... na mnie.. tymczasem Im gorzej piszą o mnie pisdzielskiekatopato, tym lepiej.
bo gdyby było inaczej, to bym umarła ze WSTYDU.
![]() |
| to jedno zdjęcie z internetów. |
