Dzień wczorajszy nam wyszedł sielsko historyczny. W zasadzie. Pierwsza jego połowę spędziliśmy w dzielnicy portowej Leith, w samym porcie, oglądając królewską Brytanię, ulubiony yacht królowej Elżbiety, jedząc całkiem smaczny obiad. I podziwialiśmy marynarkę wojenną Szkocji.
i potem sącząc niespiesznie toiowo w rybnej knajpce portowej leniwie płynął czas przy szkockim pyfku.
[Uwielbiam takie klimaty. W samym Edynburgu jest taka maleńka uliczka wiejska przy rzece z wodospadami.]
Z dzielnicy portowej wróciliśmy autobusem na starówkę do kolejnej wioski, tym razem w samym centrum miasta czyli
Dean Village – miejsca, w których czas stanął w miejscu
Czy w stolicy Szkocji można znaleźć miejsca w których można zaznać odrobinę ciszy i spokoju? Oczywiście, że tak! Jedną z takich miejscówek jest Dean Village. Kiedyś była ona osobną wioska, która z czasem pochłonęło miasto. Jeśli interesuje Was więcej na temat historii wysoki to polecam Wam wpis o Dean Village na blogu Martynosia.pl.
i tak zastosowałam tu zabieg opowieści szkatułkowej.






