czwartek, 1 stycznia 2026

zaległości i aktualizacje.


Zakopane Krupówki i Pijalna wiśnia. potem pozbieram te zdjęcia w jeden post.

[godzina 3 nad ranem] 

Wmawiano mi od dzieciństwa, że nie wolno niczego ze starego roku, zostawiać na nowy rok....zaległości. brudnego pokoju, niezałatwionych spraw, prac domowych.

ale już nie jestem dzieckiem więc ... mam to w dupie.

Podsumowania zrobię, bo to był bardzo ciekawy rok. i podoba mi się życie w podróży. ciekawość świata, przeżywanie i poznawanie. podoba mi się odrzucenie miałkości i parcie do przodu. bez balastu złych myśli. bez zamartwiania się na zapas. bo po co?

bez planów. tak zdecydowanie bez planów.

nie będę nimi rozśmieszać wiadomokogo.

Dzisiaja przełażę w piżamie, przebimbam i się wyśpię. poczytam. napiję likieru kawowego z Bratysławy. zobaczę ostatni odcinek "Jedynej. zjem ciasto figowe z serem od Kanionka. miły początek nowego, w kompletnym lenistwie. po długiej podróży.

bo podróżą weszłam w nowy rok. dziś też napiszę jeszcze posta o Bratysławie. 

także się będzie toczyło nowe po staremu.  nic nowego. żadne tam dla mnie przesilenie. gdyby nie robota i księgowość, to bym nie zauważyła. nadal nie mam jednej faktury.

W zasadzie od pewnego czasu nienawidzę nocy sylwestrowej...

*[godzina 8.30]

Tymczasem wstałam zbyt wcześnie, bo ta łajza Maniek drze ryja nad twarzą...chyba się stęsknił. i serfuje sobie po sklepach, Bennetonie (dzięki Innygłos, teraz pójdę z torbami))  oraz nowy adres: Bimba y Lola, z uprzejmości Barbarelli. 🙈ojakdobrze, że drogi wchuj.

i już odkryłam poważne braki w szafie. wełniane szetlandowe, cardiganowe i golfowe masthevy na czarno i kolorowo merynosowo ;-D

[plastiku nie noszę, plastik wraz z praniem ląduje wszędzie, zwłaszcza w wodzie i się odkłada wszędzie, zwłaszcza ludziom w muzgach, co to recyklingują butelki plastikowe, zamieniając je w polarki.] 

kaszmirowe czy jedwabne swetry, cardigany mają ceny zaporowe, ale chyba czas coś nabyć. bo odrobina luksusu się należy. to delikatne, jak chmurka odzienie. którego się na sobie nie czuje. nie będę się przecież oszukiwać, że wolę plastikowy polarek. który nadomiar złego, po dwóch praniach, wygląda jak psu zdupy wyjęty. Zmieniam kolekcję. oddaję MJ kilka swetrów solarowych w kolorach. nabytych dawno dawno temu. robię więc miejsce.

i pierwsza kawa. z likierem czekoladowym ze Słowacji, gdzieś na granicy w potrawinach zakupionym, pychaa

ps

ten blogger to jakiś koszmar ostatnio. w ogóle się nie aktualizuje blogowo albo wybiórczo. noż po to mam blogi zaciągnięte, żeby nie uronić. a tymczasem dziad parszywy robi pod górkę.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

nie musisz Czytaczu ale możesz ....