już już prawie mnie dotyczy ta wiosna,
już się oswajam z tym rozpiździelem organizmu, skokami cisnienia i skokami temperatur
już prawie jestem w domu.
tyraliśmy z nowym kawałkiem ogrodu do nasadzeń, posiania.
siejemy jutro, pietruszkę, szpinak, rzodkiewkę, marchew, czosnek już se wyrasta
siejemy sałatę i rukolę oraz wsadzamy nasiona jakichś zajebistych kwiatków
przywleczonych przez matkę Jadwigę.
Postaram się zdjąć ogólny wygląd tarasu i umieścić tu jutro
a teraz padam na ryj po uprzednim pływaniu i zapierdalaniu w ogrodze
także orewłar i ariwederczi
dobranoc.
oraz gil mi w dalszym ciągu zwisa.
ach, jak ja lubię gdy kobiety klną ;P
OdpowiedzUsuńdozuj sobie te doznania, żeby Ci nie pierdyknęło w kręgosłupie!
OdpowiedzUsuńA gil na wiosnę jak znalazł:)
Energia wiosenna w Cię wstąpiła, co mię cieszy nad wyraz ;-)
OdpowiedzUsuńOraz uwielbiam czosnek, szpinak, rukolę ...szkoda, że nie mieszkam w pobliżu Twojego ogródka ;-))))
fajnie jest mieć taki ogród, w którym można poszaleć:))
OdpowiedzUsuńOby plon byl obfity! A Ty wez lecz te gile, bo nie wypada z nimi paradowac przy wiosnie;-)
OdpowiedzUsuńno ja też już zaczęłam, kupuje, ryje, przenoszę, sprzątam, wioooooooooooosna;-) czuje się jak po 12h siłowni;-) a trawka już się uśmiecha, i mówi zer.....ij mnie;-);-);-) pięknie jest;-)
OdpowiedzUsuńja tylko chciałam powiedzieć, że już jest jutro, a nawet po jutrze, a tarasu jak nie było, tak nie ma :) ... aha, bardzo dobrze, że wreszcie wiosnę poczułaś :)
OdpowiedzUsuńw zasadzie, to ja też mogłabym posiać jakieś zioła.... warzywa...
OdpowiedzUsuńzioło, zioło wzmaga;-)
Usuń