sobota, 11 czerwca 2016
1-029. dziś już oddycham.
Uprzejmie donoszę, że funkcjonuję w popapranej, dysfunkcyjnej i patologicznej rodzinie, BO
Luśka gania Mańka, Maniek gania Luśkę, Erna gania oboje, a Matkajadwiga krzyczy na całą wiochę Lucynka, Lucynka łer ar ju, czy w krzakach ? oraz na Lucynkę
a wczoraj była premiera
i chłonęłam każdą chwilę, każdy wybuch śmiechu i każdy zarejestrowany szloch
dobiegający z sali podczas spektaklu.
a przed premierą trwały niespieszne przygotowania,
za oknami szalała burza i już się bałyśmy, że nikt nie przyjdzie...i taki obraz zapamiętam pod powiekami:
Pani Krysia prasująca białe szmaty i kiece aktorek, zapach prania i prasowania, zapach kawy i ciasta
rozmowy i papierosy i to podekscytowanie. motyle w brzuchu. czekanie na przyjaciół i rodzinę.
ciepłe słowa od tej wielkiej teatralnej rodziny pisane i szeptane...
Przypomniał mi się czas premier pierwszej Formy, zwłaszcza ta z pieczeniem ciasta i obcinaniem włosów, żeby Kindze było lepiej. Żebyśmy byli razem z Nią, bo najpiękniejsze, co może człowieka
w życiu spotkać, to przyjaźń i bycie z drugim człowiekiem.
Jej rodzina naciskała na inne zajęcia, na naukę, na naukę języków zwłaszcza i szkoda było marnować czas na teatr. Potem nic się już nie liczyło, zwłaszcza przyszłość, której nie miała, liczył się drugi człowiek i jego wsparcie i współodczuwanie i trzymanie za rękę...
Recenzja:
"Dupokreacja, dupkokracja, dupokracja..." jak zwał tak zwał, w każdym razie nowy spektakl FORMY, to brawurowo odegrana historia własna, którą Pani reżyser i aktorki odważyły się wystawić do oglądu publicznego i poddać publicznej ocenie. Naprawdę piekielne posunięcie i wyjątkowo wredne ale ze wszech miar zrozumiałe. Widownia zorientowana w temacie (i niezorientowana też), turla się ze śmiechu i odprawia owacje prawie na stojąco, oraz nie wierzy własnym oczom i uszom,
że można tak pięknie i z wdziękiem dopieprzyć ze sceny. Piękny plastyczny obraz, tu Pani reżyser nawiązała do swoich spektakli "Między dzieckiem a dzieckiem" i "Miłość jest apetyczna jak drożdżowe ciasto" dopełniają świetne, głównie własne teksty aktorów i reżysera, profesjonalna gra Ani i Michaliny, rewelacyjne poczucie humoru i bardzo dobra muzyka, w punkt dobrana do przedstawienia. Od pierwszych chwil spektakl oczarowuje - maszyneria rusza w doborowym towarzystwie Kieślowskiego, by potem było jeszcze lepiej, szybciej i mocniej, a kiedy wydaje się, że już nie możemy śmiać się więcej i głośniej, to się okazuje, że są jeszcze w nas pokłady tego śmiechu z bebechów, z trzewi, z samego środka i przez łzy też. Bo to nie tylko bardzo zabawny ale też bardzo mądry spektakl. Jak to u FORMY."
Genowefa Sztombke w imieniu widowni.
Genowefa Sztombke- absolwentka WOT warszawskiej Akademii Teatralnej, publikuje w Niezależnym Teatrze, bywa jurorem, reżyseruje spektakle bardzo alternatywne.
zna się.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Ale ze co? Matkajadwiga uczy koty obcych jezykow?
OdpowiedzUsuńOraz wielkie gratulencje za powodzenie spektaklu! :)
)) MatkaJadwiga uczy Luśkę wszystkiego, co się nigdy nie przyda, a wręcz przeciwnie
Usuń... dziękuje
Cieszę się Twoim sukcesem. Utalentowana z Ciebie Sztuka.
OdpowiedzUsuńprzez skromność zaprzeczać nie będę )0
UsuńGratuluję! Wyobrażam sobie,ze to wielka satysfakcja,pozdrawiam
OdpowiedzUsuńEo
Bez recenzji Pani Genowefy, bez możliwości samego uczestnictwa, jestem przekonana o zajebistości spektaklu, gdyż TY przybiłaś na nim swoje nazwisko :)
OdpowiedzUsuńBRAWO!
OdpowiedzUsuńsię można po Tobie spodziewać ,nawet bez opinii Genowefy która się zna :)))GRATULUJĘ !!!!!
OdpowiedzUsuńoraz ,że dobry z Ciebie człowiek
Usuń