wtorek, 5 lipca 2016

1-045.mamy..

Z rzeczy przyjemnych, mam nowe Lenovo, w pracy ale do mojej dyspozycji.

W kolorze zgaszonej pomarańczy, cieniutkie i leciutkie jak papierek,
w sam raz do damskiej torebki, za to bez cidirumu.
No trudno, nie można mieć wszystkiego, nabędę zewnętrzny napęd.
Karta graficzna na poziomie dobrych gier i nade wszystko pinnacli do montażu filmów.
I to jest konieczny progres, bo do tej pory albo było siedzenie w teatru do nocy
albo targania komputera stacjonarnego do domu, żeby siedzieć po nocach ...
w domu...
Czeka mnie teraz porządkowanie starego lenova.
Jak widać nastał dla mnie czas porządkowania wszystkiego wokół i czas zagęszczania
dysków zewnętrznych.
Ale najfajniejsze w nowym lenovie jest to, że bywa on zarówno laptopem jak i tabletem.
Fajna i praktyczna zabawka do pracy i żeby sobie ułatwiać życie.
prywatnie nie do nabycia,
cena zaporowa.
**
A wczoraj mejdej mejdej.
Wcięło mi cały bak benzyny. nagle patrzę, a po tankowaniu w ubiegłym tygodniu nie ma,
no nie ma i już. kilka razy sprawdzałam czy się nie leje, gdzie stawałam auto, tam szukałam plam
 ale nie było, a Naczelnik wymyślił, że mi ktoś nocą ciemną paliwo zwędził, ciekawe.
No chyba, że tankowałam wcześniej, znacznie wcześniej, a będąc zapędzoną w kozi róg robót wszelakich nie zauważyłam upływu czasu. i to jest możliwe.

**
Nastał ostatni dzień przed jutrzejszym wejściem firmy budowlno-remontowej.
Jeszcze sporo ogarniania przed nami, pewnie do nocy ciemnej.
Każdy znajomy, który nas odwiedził w ostatnim tygodniu, po zapoznaniu się z zakresem robót,
robił oczy jak złotówki z przerażenia i się zastanawiał, czy w dwa miechy zdążymy?
Powoli i ja się przerażam.
Wszyscy nam współczują i uciekają w popłochu do swoich czystych,
wyremontowanych domów, mieszkań z przeświadczeniem, że mają fajnie
a my mamy przejebane.
no mamy.

ps
góra-dół, dół-góra nie myśleć, nie zastanawiać się, nie wnikać PAKOWAĆ, worek czarny -śmieci,
katron-pakowanie-dom, drugi karton - pakowanie wywózka do tetaru, trzeci karton-pakowanie
do garażu w którym powoli brakuje miejsca...nie myśleć, nie wnikać, góra-dół, schody drożne,
nie stawiać nic w przejściu, pranie i pakowanie walizki, pranie i układanie w prowizorycznych szafach, góra - dół, nie widziec ton kłaków fruwających w przeciągach, góra-dół...
słyszę skrzypienie moich stawów. w międzyczasie telefony z teatru, a przecież mam urlop.
Tymczasem Nie oszaleć.


23 komentarze:

  1. wcale nie nie macie :)))))) no chyba ,że aktualnie :)))) bo każdy następny dzień zbliża Was do lepszego jutra !!!! a potem przyjdą i siem zachwycom i będom zazdraszczać ....pięknej chałupy ...b o co do tego ni mam krzty wątpliwości ...i ja chcę zobaczyć efekt końcowy !!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. )))) ech Aga Ty to potrafisz człowieka na nogi postawić ))))
      ano pokażę i zapraszam jak się ten cały cyrk skończy,
      choć Ci powiem w sekrecie, że ...to jeszcze nie koniec, bo jesli wystarczy kasy, to pociągniemy dół od ręki ale jeśli nie... to na wiosne albo w następne wakacje ((((((
      i cudów się nie spodziewaj, wreszcie będzie NORMALNIE NA LUDZKIM POZIOMIE ;-)

      Usuń
  2. Tez kiedys zgubilam pelny bak benzyny, ale nie dlatego, ze duzo jezdzilam, tylko przewod sie przetarl i benzyna uciekla sama.
    No a co zrobisz, jesli nie uwina sie w dwa miesiace? Matkajadwiga bedzie dogladac prac? :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewnie tak, co innego nam pozostanie.. ekh Pantero już jestem zmeczona zanim się zaczęło...

      Usuń
  3. A mże nie do swojego zatankowałąś? hi, hi hi... Albo ktoś Ci wyjeździł.
    Widzę,że u Ciebie zmiany na całego. Nowe idzie. Brawo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj raczej cos mi się popieprzyło, z tym tankowaniem..
      owszem zmiany po całości i ku przerażeniu;-)

      Usuń
    2. Pomyśl,że na lepsze... od razu lżej będzie.

      Usuń
    3. ))) no wszyscy mi polecają tę metodę he he ))) i tak robię ))

      Usuń
  4. Dacie rade. Wizualizuj sobie efekt koncowy. Czesto.
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ))) robię to ale ... przestaje pomagać powoli...

      Usuń
  5. Dwa miesiące ?? Toź to kupa czasu . W 6 miesięcy (i to zimowych) zmieniliśmy dach podnieśliśmy o pół metra chałupę do góry żeby na poddaszu na czworaka nie chodzić, wylaliśmy wylewki zrobiliśmy strop ... o qrwa---- > w 6 miesięcy wybudowaliśmy dom i się wprowadziliśmy :) DA SIĘ , zresztą ja uwielbiam remonty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz co, ja jestem nienormalna, co przyznaję publicznie na tym blogu ale Ty... jestes bardziej;-) jak mozna lubić remonty???
      oraz jest nadzieja, ze dadzą rade własnie widze jak pracują ))

      Usuń
    2. dach zmieniliśmy w dwa tygodnie ... mam pytanie)) czy Wy mieszkaliście w tech chałupie podczas praktycznej budowy ? bo to jest największa jazda...

      Usuń
    3. W grudniu - 30 stopni mrozu i ogrzewanie "kozami" - wymiękliśmy - wynajęliśmy na 5 miesięcy mieszkanie. Całe 27 m2. Dach na chałupie 200m2 robili tydzień :) Solidny bo największe wichury go nie ruszyły :) Ale chłopaki tyrali w kilka osób od bladego świtu do zmierzchu. A nienormalna jestem :) KOCHAM REMONTY !! W jesieni skończyliśmy kolejny etap :) Nie będę Ci tu linkowni robić ale rzuć okiem na moje wpisy z jesieni (19 październik i 19 listopad :))) )

      Usuń
    4. ogrzewanie kozami znam )))))))) na własnym tyłku przerabiałam w łazience, pozostała część chałupy ogrzewana kominkiem lub...wcale! dach, który miał byc dobry przeciekał, wmontowali wykusze dzięki którym lało sie po szybach i ścianach...ekh wszystkie pieniądze na remont, który aktualnie robimy poszły na dach, systemy grzewcze i kanalizację, której nie było i zapomnieli nam powiedzieć. poczytam ))) dzieki

      Usuń
    5. Ale i tak lubię remonty - :) tak wiem - porąbana jestem

      Usuń
  6. zgaszona pomarańcza! toż to radość użytkowania będzie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. owszem od koloru do możliwości sama radość )))

      Usuń
  7. Dacie radę w dwa miesiące. Pod warunkiem, że ekipie nie dacie sie obijać. Gdy stawialiśmy dom pierwsza łopata została wbita w sierpniu, a wprowadziliśmy się w czerwcu następnego roku - 10 miesięcy. A tu, gdzie teraz mieszkam, cały domek (wprawdzie tylko 104 metry) ze stanu developerskiego do wstawienia mebli - niepełne 3 miesiące. W tym przenoszenie instalacji wod-kan i gaz, instalacja elektryczna, dobudowanie 2 ścian i wywalenie jednej, kostka brukowa przed domem, wylanie tarasów, 2 łazienki. Poślizg był 14 dni z powodu, że 6 tyg czekaliśmy na drzwi wewnętrzne, a potem przyszły nie takie jak trzeba było. No i T., mąż znaczy był tu każdego dnia. Skoro Wy będziecie mieszkać podczas remontu to będziecie widzieć czy fachowcy dobrzy i czy nie przedłużają.
    Więc zdążycie, ale załóżcie te 2-3 tygodnie więcej, bo sobie myślę, że w starej chałupie mogą wychodzić jakieś niespodzianki. Trzymam kciuki baaaaardzo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. fachowcy dobrzy czekaliśmy na nich rok ))) dziś zobaczyliśmy ich w akcji.
      Też się martwię czy panele przyjdą na czas ...i kafle a drzwi zamawiamy w sobotę... nie mam ci ja siły do tej całej oprawy budowlanej...

      Usuń
  8. Dwa miesiące zlecą i będzie pięknie :) takie momenty: worek - karton, powoduja, że przez jakiś czas mam porządek, ale niestety, jestem okropnym chomikiem.

    kiss

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i ja i ja ale sobie tym razem przyrzekłam, że będzie inaczej, mój kręgosłup powiedział stanowcze nie! kiss(ech przypomina mi to Małego golaska Princa)

      Usuń

nie musisz Czytaczu ale możesz ....