wtorek, 10 lutego 2026

Wieczór w Porcie Ghalib.

 Po takiej mocnej wyprawie dwudziestogodzinnej, do Luksoru, dzień następny musiał być dniem kompletnego rozprężenia i laby. do południa więc leżakowanie przy basenie odprawialiśmy. chłopaki wybrali się na ryby ale coś nie pykło. i ostatecznie nie połynęli ale się busem przejechali :-)

Opaliłam się tym razem na prawdę mocno. ale też zmniejszyłam drastycznie filtr z 50 na 20.

 w sklepie hotelowym szukałam kremu z mniejszym filtrem i nie miałam okularów korekcyjnych, więc mi się przewidziało(kompletna głupota)) że jest napisane na tubce -20 postanowiłam dowcipnie zagadać.

Na to pan sprzedający mnie spuentował czystą polszczyzną: chyba u Was😂 

na co Naczelnik czujnie odpowiedział : u nas -27 ;-)

Pogadaliśmy sobie z tym młodym człowiekiem, uczył się naszego języka z YT i jest wielkim fanem polskiej muzy i filmów: Furioza. 

nie on jeden i nie on pierwszy. lubimy sobie pogadać z tutejszymi. jesteśmy ich ciekawi.

Piękne czasy co.

Dałam odpocząć zmaltretowanej nodze i po lanczu zamówiliśmy taksówkę i pojechaliśmy przez pustynię do znanego nam już Portu Ghalibu. na zakupy i do knajpek, oraz oglądać zachód słońca. 




polska knajpa Hakuna Matata. i drin o tej samej nazwie. och poprzednim razem nieźle tu zaimprezowaliśmy po dobrej kolacji. 





Zachód słońca nad pustynią




gdzieś za rogiem parkuje jacht Billa G. 


Wybrałam dwa kaszmirowe szale dla MJ i dla siebie. Kaszmir dość cienki ale przyjemnie otula. spełnił rolę też w te ostatnie mrozy w domu. dwa fajne afrykańskie breloki do torebek. krem z wielbłąda dla MJ. magnesy. wiadomo. 
drugi drin: biała rosja w italskiej knajpie mnie nieco przewrócił. i był kompletnym przeciwieństwem Hakuny...bardzo gorzki. 






Było sympatycznie ale wolałabym pojechać do Marsa Alam albo Abu Dabab. no trudno tak wyszło. wróciliśmy na kolację. 
a następny dzień miał być już tym ostatnim. 
niestety.

1 komentarz:

  1. Też lubimy rozmawiać z miejscowymi:-) W Egipcie okazywało się, że każdy kocha PL, był w PL i ma dziewczynę w PL:-D
    Ładny ten Port Galib, podobno to takie miejsce de lux;-) Mnie podobało się w El Gounie. Zdjęcia epickie...

    OdpowiedzUsuń

nie musisz Czytaczu ale możesz ....