wtorek, 30 grudnia 2025

O słowackim pierdolcu.

Oczywiście, że zupa czosnkowa została skonsumowana w pierwszej kolejności zaraz po przekroczeniu granicy, gdyż czosnek jest największym pierdolcem Słowaków. Jak mogłam zapomnieć. Otóż gdy tylko pojawiliśmy sie na jarmarku postanowiliśmy zjeść langosza. Ja z samym serem, którego naprali po kokardy, Naczelnik dodatkowo ze śmietaną, boczkiem cebulką i serem czedar. On wepchnął całego, ja wymiękłam w połowie. Spry placek przypominaǰacy pizze z Ciasta drożdżowego smażonego w głębokim tłuszczu, z czosnkiem i czosnek jest w zasadzie wszędzie. W serze też. Pyszne ale za dużo.

I po langoszu już nie zjedliśmy nic więcej, nie dało się. Za to piliśmy całkiem sporo.

Skosztowaliśmy kilka rodzajów grzańców, najpierw apfelsztrudel, wiśniowe, i absolutny sztos poncz z tymiankiem, cytryną i rumem. Smakowało i grzało jak cholera.




I dalej o żarciu to będzie w obrazkach a głodnych uprasza sie aby nie oglądali




Strucla makowe i orzechowe i mak zawijany w cieniutkie placki ziemniaczane czyli (lokše).

No żal że nie mamy czterach żołądków.

Spacer nocny po starówce pełnej turystów z różnych stron świata. I świąteczna muzyka zewsząd łącznie z kolędami. 

Ɓyło bardziej świątecznie niż na święta w domu. Polecam przed świętami i po świętach.














To była Bratysława nocą. A jutro będzie za dnia. A dziś wyjeżdżamy...

39 komentarzy:

  1. Ojej, to ja bym tam zeszla z glodu, jako ze, jak wspomnialam pod poprzednim postem, moj organizm wzdraga sie przed czosnkiem, moze jestem wampirem? W kazdym razie nie ma tego w mojej kuchni, a i dzieci wiedza, ze kiedy nas zapraszaja, to nie tylko nie uzywaja do gotowania, ale nie powinny uzywac kilka dni przedtem. Zeby nie cuchnac, bo tez tego nie znosze.
    Ze zdjec miasto wyglada na fajne, przyjazne i bezpieczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten czosnek to pomaga w zimie. Ale czuć go na każdym kroku. W kolejce w Tatrach MAŁO NIE PADLIŚMY jak sie Słowaki najadła...no ale lubią. E nie padła byś.

      Usuń
    2. Padlabym plackiem, a przedtem nauragala smierdzielom. :)))

      Usuń
  2. Kurcze, nie lubię grzańca, wiele lat się zmuszałam bo wszyscy pili😁

    OdpowiedzUsuń
  3. Na szczęscie po śniadaniu! 😀uwielbiam i czeską, i slowacką kuchnię! krem czosnkowy❤️

    OdpowiedzUsuń
  4. Znam Bratysławie głównie w letnich odslonach - Komenskeho Univerzita😊i mnóstwo komarów nad Dunajem😊
    Ładna starówka,również zima,jak widać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pierwszy raz byłam w Bratysławie i chyba bym tam wróciła.

      Usuń
  5. :)))) Dobrze, ze wam smakuje! Ja musialabym przetrwac o wlasnym wikcie ale mam choc w pamieci ich kuchnie (i knajpki) z dawnych lat. Ach te niedzielne wypady na Slowacje! Rowniez Austria byla dawniej blisko. :)))) I Praga! I Budapeszt! Tyle wspomnien, tyle smakow, fajnych ludzi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. do Wiednia z Bratysławy godzinka jazdy. Gdybym mieszkała na południu pewnie często bym bywała w Pradze, Wiedniu i Bratysławie na łikendy.

      Usuń
  6. No piknie tam! Czosnek lubię, ale z umiarem :). A grzańca w domu bym nie wypiła, ale w warunkach plenerowych jak najbardziej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. grzaniec dobry na rozgrzanie i to raczej slaby alkohol i smakowity, jak widać można smakować różnych grzańców, w sensie w różnych smakach. mnie ten tymiankowy bardzo podszedł.

      Usuń
  7. Langosze są węgierskie, lubię je straszecznie. Dla mnie musi być klasyk: śmietana i żółty ser, ewentualnie czosnek, jeśli jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dla mnie zdecydowanie za ciężkie. raczej już nie zjem :-)

      Usuń
  8. Nie lubię langoszy, jak i czesko-słowackiego jedzenia...za to Bratysława nocą cudna!
    jotka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i ja uważam że to jadło za wyjątkiem haluszków i czosnkowej za ciężkie i za dużo mięcha.

      Usuń
  9. Langosza nie jadłam, na oko przypomina cebularz lubelski :D Czosnek lubię, ostatnio jednak nie mogę go jeść za dużo, odnoszę wrażenie, że ciśnienie mi po nim siada, a że nie mam go za dużo, gdyż jestem chodzącym trupem, to tego ... Bratysława piękna i smaczna w Twoim obiektywie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cebularz nie brzmi dobrze. ciasto do langosza chyba delikatniejsze. ale nie wiem jak smakuje cebularz.
      skoro siada ciśnienie powinnam go jeść dużo dużo.

      Usuń
  10. Jak są zdjęcia żarcia to od razu jestem:)
    Nie bez powodu słowacki jest podobny do serbskiego, bo i spożycie czosnku chyba na podobnym poziomie.
    Wesołego Sylwestra życzę, ja w pracy, bo świętowania tego, że coraz bliżej do śmierci, nie znoszę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też nie przepadam za sylwestrowa noca głównie z powodu idiotów napierdalających petardami i sztucznymi ogniami.

      Usuń
  11. Dla mnie grzance to tylko hot whiskey🔥
    Innyglos

    OdpowiedzUsuń
  12. Wyglada wszystko pysznie i urodnie. Fajna ta wasza wyprawa. Oddech! Langosze kojarzę, jak Frau Be, z węgierską kuchnią. Ale chyba podobne im, drożdżowe, jedliśmy z różnymi serami, śmietaną, zrobione przez panią z Kobiet Wędrownych, chyba Gruzinkę, w Kuchni Konfliktu. Czosnek to tak sobie..raczej wprowadza nastrój nieprzysiadalny. Co do grzańców - w dobrym towarzystwie wszystko wypiję, niestety..:)
    A my moczymy się w solance...ha ha ha
    Takie numery...panie!
    ŻM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zazdroszczę tej solanki. szczerze. ja myślę o fajnym balijskim masażu ale już w domu. na nowy rok. po tej wyprawie muszę się zrelaksowac.

      Usuń
    2. Teatru miałaś rację całkowitą, było przyjemnie i fajnie po prostu...solanka świetna...reset to potrzebny jest po wyprawie długiej, czego Ci z całego serca życzę:)))

      Usuń
    3. się zaczynam resetować właśnie :-))

      Usuń
  13. wygląda smakowicie, relaks w pełni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no nie do końca relaks, niestety. warunki drogowe lekko spędzają sen z oczu.

      Usuń
  14. Żarcie żarciem .... ale mnie bardzo podobała się Bratysława. Też kiedyś nocą po niej wędrowałam. A w tej kawiarni na szczycie mostu byliście? Wtedy - z 12 lat temu - obracała się...

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak pięknie! Świetliście, pysznie i romantycznie:-)
    Lubię czosnek, jednak Słowacy czasem z nim przesadzają. Ale ich zupa czosnkowa jest pycha:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słowacy zdecydowanie przesadzają z czosnkiem :-)

      Usuń
  16. Cudownie! I chyba Bratysława właśnie taka jest, cudowna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aż dziwne, że tak jakby turystycznie odrzucona a przecież na prawdę dorównuje Pradze i Wiedniowi, bo w Budapeszcie jakoś nie byłam.

      Usuń

nie musisz Czytaczu ale możesz ....