Meczet drugi czyli niebieski tego samego dnia. ale żeby nie było za słodko, to będzie i o duchowości i o fizjologii i o lęku pierwotnym.
Niewątpliwie każdy meczet jest inny i na swój sposób wyjątkowy. Niebieski jest dziełem bardzo młodego sułtana, który w swej bezczelności wybudował meczet z założenia większy i okazalszy od Hagia Sofia. ale nieco podpadł świętokradczo więc musiał wydać więcej, niż planował i dobudować jeden minaret w Mekce czy tam Medynie.
No i rzeczywiście robi wrażenie.
Wejście oczywiście bez butów, więc przygotowałam sobie skarpetki, i wiadomo, że ubrana byłam odpowiednio. Nie będę zarzucać na siebie szmat, które sponiewierały i przepociły tysiące przede mną, FUJ.
Podziwiając wielkość, światło, przestrzeń, jednocześnie nie pozostawałam obojętna na zapach. .. Nareszcie dogłębnie zrozumiałam dlaczego wyznawcy myją nogi przed wejściem. Allach widocznie nie lubi smrodu. Tysiące turystów, a każdy w skarpetach lub boso a zwłaszcza boso, więc zapach nieumytych nóg nam towarzyszył i tych ichnich dywanów w które go turyści wcierają tysiącami.
i jeszcze mi Naczelnik dopełnił czarę...pokazując wcześniej w Hagia Sofia pewnego dziada, który szedł szedł i całkiem głośno pierdział. No jak zobaczyłam te wypięte dupska wyznawców...to wiadomo, że cały nastrój świętego uduchowienia mi już oklapł na początku i tak pozostało do końca. Nie wstał. Smród jest fizyczny. balansowałam więc między wrażeniem piękna i absolutu a całkiem namacalnym wrażeniem, że nie dam rady się delektować dłużej. a przecież przestrzeń przepiękna, monumentalna i gra świateł.
widać może, że w żyrandole wkomponowane są strusie jaja? nie? no wiszą pomiędzy lampionikami, żeby odstraszać robaki. Szkoda, że odświeżacze zapachowe nie wiszą.
Kobiety mają swoje miejsce w meczecie a jakże, za półką z butami...
Ciężki to był dzień. pod każdym względem, drożyzna, polityka, wyznawcy, pierdzenie, smród i filozoficzna pointa losu kobiet. no wszystko, to co lubię.
Dzień był też upiornie gorący, jak to w Stambule :-)
goronc i ten nastrój podniosły nas zmęczyły. Było dużo dla ducha🙄 i zachciało nam się jeść pić i ogólnie posadzić gdzieś tyłki, byle wygodnie.
więc powlekliśmy się szukać dobrego miejsca, knajpki w gwarnym centrum zabytkowego miasta. i Zapadliśmy się w poduchy.
A potem podreptaliśmy do hotelu pospać. To jest dobry pomysł na zwiedzanie gorącego miasta. po zachodzie słońca.A gdy się obudziłam Naczelnik zakrzyknął, że ma plan, niespodziankę.I to była najgorsza niespodzianka dla mnie, za to z dobrym finałem.
Najpierf jechaliśmy w tłoku i ścisku, na stojąco, miotani tłumem Osiem przystanków tramwajowych, pięć dzielnic dalej
( byłam bliska paniki na prawdę, byłam)
i to wtedy podjęłam decyzję, że na lotnisko jedziemy taksówką. jak biali ludzie.
Żeby stanąć w bardzo długiej kolejce, bo akurat pół Stambułu się wybrało razem z nami...
a kiedy tak już staliśmy z pół godziny, to się okazało, że będziemy jechać owszem kolejką linową. i że to są wagoniki...takie małe ośmioosobowe, jak na wulkanie, Etnie na Sycylii, co to byłam pewna, że się urwie i my spadniemy w tony koksu...i rozbijemy sobie łby. i wszystko.
Czy ja już kiedyś tu pisałam, że nie lubię i nie ufam wszelkim wagonikom dyndającym na linie??? i korzystałam tylko na koloniach, kiedy muszę...no i na nartach. no i czasem w innych okolicznościach ale z obrzydzeniem.
Rozdarłam się w tej kolejce, aż mnie tubylcy wzrokiem nieufnym obrzucili, jak złym słowem, że czy Naczelnik ochujał do spodu ? i ile lat my się znamy?? no tłumaczył się, że nie zatrybił, iż to jest kolejka linowa ... i w samoobronie zaproponował, że możemy zejść z góry...cmentarzem.
CMENTARZEM !!! po nocy, po ciemku !!??
bo owa kolejka jechała bardzo stromo nad ulicą, i nad cmentarzem usytuowanym na zboczu (z wrażenia nie zrobiłam żadnego zdjęcia).
PO MOIM TRUPIE rozdarłam się w temacie, jak widać... i otarłam się o focha.
Ale czy ja się kłócę? no przepraszam bardzo.
(i mnie ta sytuacja jednak rozbawiła).
No dobrze, to możemy wyjść z tej kolejki i pójdziemy sobie na spacer nad Bosfor. zaproponował Naczelnik widząc, że nie przelewki...
No jeszcze czego, jechałam tu osiem przystanków z paraliżem całego ciała, stoję w kolejce już prawie godzinę ...i nie zobaczę tych widoków z najwyższego punktu w mieście???
jak widać byłam dobruchana(ciekawe słowo, słowo daje) słodkościami i herbatkami, w kawiarniach rozlicznych na szczycie.
Najbardziej, to nie lubię, tych chujków powożących wagonikami, dowcipnisiów ichmać, co to ZATRZYMAJĄ wagoniki nagle a niespodziewanie w połowie drogi, bez powodu. Stoimy i wisimy więc a Tubylcy zaczynają już podśmiechujki (kolejne ciekawe słowo) w ichnim narzeczu i heheszki.
Wjechaliśmy i zjechaliśmy, bo już wolałam spaść i się zabić, niż schodzić po nocy cmentarzem, taki jest efekt oglądania różnych durnych filmów. i posiadania wyobraźni.
Tylko błagałam, w myślach, żebyśmy się nie spierdolili na ten cmentarz...
bo to byłoby już dla mnie za dużo tego dnia.
no naprawdę.
cdn
Hahaha :))))))))))))) - ależ mnie ubawiła ta relacja - no owszem cudnie, cudnie, ale wypisz wymaluj jakbym siebie tam widziała :)))))). Te same lęki i obrzydzenia, nadmiar wyobraźni, lęk wysokości, wstręt do cudzych wyziewów itd. Kiedyś koleżanka namawiając mnie na wyjazd w Alpy dla zachęty opisywała wjazd kolejką linową po niemal pionowej skale z widokiem na jezioro prawie wprost pod stopami - dopiero mnie tym wystraszyła! Dałam się tam zaciągnać ale kombinowałam żeby usiąść w tym wagoniku tyłem do jeziora, żeby mieć widok na tę pionową górę - oczywiście nie wzięłam pod uwagę, że kolejka na stacji zakręca tak, że w końcu siedziałam twarzą do tej przepaści z jeziorem w dole, więc modliłam się przez cały kwadrans czy ile to trwało, żeby się to wszystko nie urwało. Ale po iluś tam wjazdach kolejkami, otwartymi kanapami itp jakoś ten lęk wysokości trochę oswoiłam. Natomiast smród mnie zabija, nie cierpię takich okoliczności i dlatego wolę oglądać relacje w TV (albo na Twoim blogu). Oczywiście bezpośredni kontakt ze sztuką i historią to jednak zupełnie inne doznanie, ale tłum, ścisk, brud itd niszczą mi całą przyjemność ze zwiedzania na żywo.
OdpowiedzUsuńAle meczet wspaniały, robi wrażenie.
o tak robi wrażenie ten meczet i ten widok, za który wszystko wybaczyłam :-))
Usuńja nie mam lęku wysokości za to jakąś obsesję dziwną, że się urwie...i spadnie.
Nic za darmo, ladnie i gladko. Wazne, ze wytrzymalas i kilka zdjec pstryknelas. Pieknych!)
OdpowiedzUsuńJa bym z tego Stambulu pojechala od razu do Rygi, mam slaby zoladek. Zapach moze dac w kosc! Tymbardziej jestem pelna podziwu :)))
No i dystans, ktory przeszedl w humor tez o czyms swiadczy. Dobrze.
zapach może dać w kość, to fakt. i może zepsuć wszystko ...czego się jedna nie robi w celu zaspokojenia ciekawości ;-)
UsuńPO MOIM TRUPIE przez CMENTARZ... No dobre, dobre 😂😂
OdpowiedzUsuńZapachy jak zapachy, może sole trzeźwiące bierz ze sobą następnym razem? Albo nie chodź śladami pierdzących tubylców? A te poduchy, w które się zapadliście... wiesz ilu "brudnych" tubylców i turystów zostawiło na nich swój pot, naskórek, łupież... Ach! Co Ci będę wymieniać!😈😂
Ale ogólnie widoki tak piękne, że z pewnością zrekompensowały lekkie niedogodności 😃
No i kolejka linowa! Ja bym ze trzy rundki obskoczyła 😃
a weź Ty ...trzy rundki 🙈 bym umarła, dobrze, że blisko było.
Usuńno widoki spektakularne i tylko dlatego dałam się namówić.
oraz smród jest dla mnie czasem nie do przejścia...a poduchy nie śmierdziały
Znowu zalega post w niebycie.
OdpowiedzUsuńAle że zatyczek do nosa nie zabrałaś? to mi przypomniało odwiedziny kolegów męża na nowym mieszkaniu, żałowałam, że zdjęli buty...
Jedno jajo dostrzegłam.
Rozmowa w kolejce, niczym ta przy pompie w filmie Skarb, uchachałam się:-)