NA DACHU ŚWIATA. przynajmniej dla mnie.
ZDJECIA NA WINIECIE I WSZYSTKIE TU ZAMIESZCZONE ROBIŁAM JA I NACZELNIK.
Będą zdjęcia głównie. bo co tu pisać. Piękno samo w sobie się broni. a opisy często bywają kiczowate. po prostu Zaglądaliśmy z zewnątrz do Caldery w której już byliśmy wewnątrz. i wędrowaliśmy ponad chmurami...
Nie opisałam tego wjazdu wcześniej, bo wymagany był osobny post, żeby wrzucić jak najwięcej zdjęć. Otóż zebraliśmy się w piątek po pysznym śniadaniu, wysoko w góry i było jeszcze bardziej niesamowicie, niż w przypadku curwas peligrosas, bo owszem i curwas peligrosas i wysokość prawie 2500 npm.
Także łał. panowie i panie.
Opisałam już drugą połowę tego dnia i wrażeń, podczas karnawału w stolicy: Proxima Parda w Santa Cruz De La Palma. a teraz pierwsza połowa czyli wjazd na ichne Rysy. i zjazd. oba curwas peligrosas, że japierdolę. momentami było grubo.

Na szczytach caldery znajdują się obserwatoria astronomiczne, obfitują, bo jest brak zanieczyszczenia światłem
więc niebo przepiękne, pełne gwiazd wiszących nisko...można "spać w takich miejscach i nocą się gapić.
poniżej ułożenie tych ośmiokątów lustrzanych odbija obraz nieba ale i ziemi
Oczywiście udało się zajrzeć do caldery ale nie udało się czegokolwiek zobaczyć. Chmury piętrzyły się, jak fale Oceanu Atlantyckiego. piękne to było, choć wiało nieprzyzwoicie. i bałam się, że nas spizga z tego murku, co go widać za mną (i w zbliżeniu na winiecie).
wysokość szczytu prawie, jak nasz Rysy prawda? i podobno po słowackiej stronie można też prawie autem wjechać...osobiście nie wiem, właziłam jakbókprzykazał po naszej.
widzimy z tej wysokości wszystkie wyspy pozostałe, choć na wprost głownie Teneryfę. chyba.
okropne ujęcie bez nużek...no ale chmury i perspektywa były ważniejsze:-)
Jak sie wjechało, to trzeba było zjechać. no zjazd był równie atrakcyjny, z wieloma zatrzymaniami po drodze aż do samego Santa Cruz De La Palma na karnawał :-)
**
To już ostatni, zapomniany przeze mnie post z wyprawy kanaryjskiej, na drugą wyspę: La Palme. wrzucam więc po prawej stornie bloga, wszystkie w kolejności adekwatnej do kolejności zdarzeń, nie czasu pisania. czym rozpoczynam i dokańczam zapis wypraw zeszłorocznych. a było ich siedem. a państw sześć.
Pięknie...
OdpowiedzUsuńo tam pieknie i niezwykle pięknie nawet. ja kocham góry...
UsuńJesuuuu...!!! Widoki spektakularne, ale wichur musial byc niezly, skoros taka okutana jak muzulmanka. Dobrze, ze przynajmniej swiecilo slonce, to i zdjecia przepieknie wyszly.
OdpowiedzUsuńi to jest w górach ta NAGRODA, spektakularne widoki gdy sie wskrabiesz na szczyt ;-) no ale i po drodze przeciez też.
Usuńoraz pizgalo zdrowo tak, ze bałam sie tam na sam koniec tej drogi iść...serio.
No jest czad! Co tu dużo gadać, zachwyt i zazdrość!
OdpowiedzUsuńczad czad, zaglądanie do wulkanów chyba stanie sie moja pasją...ale tylko gdy mozna wjechac autem :-)))
UsuńLubię puchate tło :) człowiek musi wtedy pomyśleć bardziej, na co patrzy. Uściski
OdpowiedzUsuńto wygląda gdy sie dochodzi jakby sie piętrzyły spienione fale ...oceaniczne. na prawde i to jest maga niesodziewane i WYJĄTKOWE wrażenie, jakiego jeszcze nie doznałam bifor.
UsuńNo i można poczytać, można pooglądać, a nie trzeba od razu iść, wjeżdżać i się męczyć 😀
OdpowiedzUsuńa kto tu mówi o męczeniu się ?? Pani, a nawet to ja lubie się tak męczyć i oby jak najdłużej ;-))
UsuńPrzezajedwabiście! Uwielbiam od samego patrzenia!
OdpowiedzUsuńo tak :-) potwierdzam
UsuńAle odjazd! kurcze super, zazdro na pełnej! Uwielbiam łazić po górach, choć mam lęk wysokości;)
OdpowiedzUsuńA te obserwatoria to w ogóle już czad i futurystyka:)
Innygłos
uwielbiam łazić po górach i góry i patrzec na góry...uwielbiam i nie mam leku wysokości... za to mam klaustrofobie i bywa, że wolę wejść i zejść z narażeniem życia i z zadyszką niż wjechać windą, kolejką a nawet wyciągiem czasem...choć po ostatniej wyprawie norweskiej...to już nie wiem...znaczy przedostatniej na Gaustatoppen. 1891. Norwegia.: https://teatralnaforma.blogspot.com/2024_06_26_archive.html
UsuńMoja niemiłość do gór protestuje. Jednak jest i pozytywny aspekt: trzecie zdjęcie od góry. Śliczne.
OdpowiedzUsuńwszystkie widoki z tego wulkanu były przepiekne i miejsce magiczne oraz najfajniejsze, że wjeżdzasz autkiem...choc jest adrenalina panie jest że hej.
UsuńAutem? To rozczarowujące. Na Wezuwiusza właziłam na nogach (i o mało mnie z tego powodu szlag nie trafił), a na Teide wjechałam kolejką linową. I kolejki linowe to jest to, co tygrysy lubią najbardziej.
UsuńNie no i musiałam na inne pagorki włazić na nogach. Także radocha.
UsuńBeautiful photos. Thank you so much for sharing, and warm greetings from Montreal, Canada ❤️ 😊 🇨🇦
OdpowiedzUsuń:-) De nada.
Usuńand You're welcome
Usuńi dziekuję.
Pięknie i widoki epickie:-) Cudny wielki błękit nieba... La Palma jeszcze przede mną, podobnie jak Gomera i Hiero.
OdpowiedzUsuńo popieram Twoje plany, La Palma jest warta grzechu :-)
Usuń