wtorek, 21 lipca 2026

o wielkim kinie Pointa.

 Uwielbiam zakładki do książek, ze Stambułu przywiozłam kilka.

te wystające nogi dostałam w prezencie:-)

Pociągnęłyście moje drogie temat adaptacji filmowych lepszych lub równie dobrych co oryginał literacki i padły przykłady filmów dla mnie ogromnie ważnych, które uwielbiam, w tym arcydzieła literackie i filmowe:

Przeminęło z wiatrem, Tańczący w wilkami, Zielona mila, Smażone zielone pomidory, Pożegnanie z Afryką, 

no i zamyśliłam się nad tematem i po drodze przychodziły mi kolejne... i jest ich całkiem sporo. zacznę od podwórka tutejszego, więc Trylogia Sienkiewicza, która dla mnie jest przykładem, jak z gówna (eksjuzemła)można jednak bat ukręcić a nawet film, który jest rewelacyjny. Wszystkie trzy. bajdełej. 

Ziemia obiecana. 

Chłopi. zwłaszcza ostatni.

Lalka. czekam na kolejne.

Rękopis znaleziony w Saragossie, Uwielbiam.

[ i właśnie sobie wyjęłam z księgozbioru kolejną książkę do stosiku pod łóżkiem, do której z radością wrócę czyli biografię autora Rękopisu ... Jana Potockiego, François Rosset, Dominique Triaire w tłumaczeniu Anny Wasilewskiej. I to ona też przełożyła przygody Alfonsa, wersja z 1810 (2025). ostatnie wydanie. bo jak widomo Potocki napisał go po francusku. Jak mnie takie typy kręcą, no. zdarza się, że autor bywa ciekawszy od swoich książek ;-) lub bywa wilkołakiem.]

No i filmy, dzięki którym już nie trzeba czytać książek :-) lub zachęcają do przeczytania.

Kultowe : Forrest Gump, Lśnienie, Podziemny krąg, Ojciec chrzestny, Czas apokalipsy, Lot nad kukułczym gniazdem, Dziecko Rosemary, Wybór Zofii, 

Mechaniczna pomarańcza, Piękny umysł, Co gryzie Gilberta Grape,a, Milczenie owiec, Skazani na Shawshank, Trainspotting, 

Na zachodzie bez zmian, Chłopiec w pasiastej piżamie, Wszystko za życie, Wielki Gatsby.

jeszcze dodam Godziny, którymi się karmię całe życie, Kroniki portowe, 

Harry Potter, 

Władca pierścienia...

[stosik pod łóżkiem składa się z książek przeczytanych, zaczętych, nieprzeczytanych, porzuconych i tych do których lubię zaglądać... miejsca nie ma już na szafkach nocnych, to zakupiłam stołeczek a rośnie, bo nie mam już miejsca w biblioteczkach]

...

Leje. 

Leje 

LEJE. na prawdę. zaczęło na poważnie wczorajszym popołudniem. 

a dodatkowo frustracje pogłębia syrena. będą dziś tak wyć cały dzień. bo dostałam alert cbd  to wiem.

Oboje z Naczelnikiem padliśmy wczoraj w tym deszczu na kilka godzin, ja w sypialni się tylko na chwilkę położyłam z czytadłem, a Naczelnik na dole też tylko na chwilkę sobie zrobił przerwę w oglądaniu...i obudziliśmy się ok 19ej. i szlag trafił plany.

Skończyliśmy Siostry... :-((

tyle powiem. 

a potem byłam tak wytrącona z przytomności umysłowej, że zasypałam czereśnie... bułką tartą...dziś pokazuje Naczelnikowi, że coś kupił ten cukier dziwny...to mi wyjaśnił na czym polega dziwność tego "cukru. Teraz będzie miał używanie. na wszelkich imprezach. 

corpus delicti. 

macie jakieś wtopy podobnego rodzaju ?


36 komentarzy:

  1. No nie mam! Wszelkie zupy i salatki sa jakies malo slone ale przeciez o soli nie zapominam.
    No jedna wtope jednak pamietam. Moj chlop mierzy ciagle opady, ma taka miarke i odczytuje codziennie rankiem. Byly susze i podlewalam kwiatki tak skutecznie, ze miarka mocno sie zapelnila wode. Nastepnego dnia budzi mnie rodosny okrzyk: patrz jak duzo w nocy napadalo. Nie przyznalam sie i w sumie smialam sie mocno tak wewnetrznie. Mina mi troche zrzedla, gdy chlop zaczal innym opowiadac o opadach nocnych, ktorych nikt nie zauwazyl. Musialam sie przyznac. Tydzien bylo u nas jakos tak cicho...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nooo tak jakby rozumiem ciebie doskonale...też się nie przyznaje a nawet idę w zaparte.

      Usuń
    2. Moral: nie warto lac woody chyba?

      Usuń
    3. może chyba nie za dużo...i nie zawsze ;-)

      Usuń
  2. K*** mać! Co, do cholery, z tym deszczem? Wszyscy piszą, że pada albo zgoła leje, a u nas tylko alerty pogodowe i ani kropli deszczu.
    Nogi wystające z książki mnie zabiły. Coś pięknego!
    A co ekranizacji i adaptacji, to... czytałam książki, o których piszesz, za to ani jednego filmu nie widziałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 😮😮😮serio?? żadnego?
      nie możliwe, że żyją tacy ludzie. a 😂może ty jesteśYeti 😜
      a na poważnie Frau dziefczeta w komentarzach podały przykłady, że filmy zdecydowanie lepsze, ba arcydzieła. więc może warto? ja proponuję zacząć od Pożegnania z Afryką :-)
      oraz możliwe ze w ogóle nie jesteś filmowa.

      Usuń
    2. osoba prezentująca stwierdziła, że te nogi do mnie pasują a ja stwierdziłam, że pasują do Witkacego i jego flam.

      Usuń
    3. Tak, ja jestem niefilmowa, bo nie lubię oglądać filmów. Mąż mnie do tego zmuszał i wiadomo, co z tego wyszło. Zakopałam go w ogródku. Oczywiście, to możliwe, że jestem Yeti albo zgoła tęczowym jednorożcem.

      Usuń
    4. chyba wypieram tęczowego jednorożca :-)

      Usuń
    5. wybieram miało być. tęczowego jednorożca. zamiast yeti :-) chodziło mi bardziej o istotę nie istniejącą albo mityczną i yeti mi podeszło w pierwszej kolejności. przez lekturę Piotrowskiego.

      Usuń
  3. No zakładki też lubię, chociaż przy przeważającej ilości książek słuchanych są raczej ozdobą książek posiadanych i już przeczytanych 🤷‍♀️ I najwięcej mam zalaminowanych banknotów z różnych stron świata służących jako zakładki, nie tylko w książkach.

    "Noce i dnie" na równi z "Chłopami" - zdecydowanie wolę oglądać niż czytać 😃

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja mam tak, że zakładka zostaje w książce :-) już od dawna tak mam... albo dobieram do charakteru literatury albo jest to zgodne z czasem nabycia.
      Ja lubię oglądać. A jeśli literatura ma potencjał, to mogę w nieskończoność oglądać jej interpretacje...
      Uwielbiam Chłopów na scenie T. Muzycznego w Gdyni. na przykład. i mogłabym co tydzień :-)

      Usuń
  4. Jeszcze o filmach: "W "Tańczącym z Wilkami" jest przestrzeń prerii, zawsze mam ciarki, przy tym książka robi się mocno przeciętna. "Pożegnanie z Afryką" - książka jest po prostu o czym innym ... jak to w USA, musieli skrócić do romansu. "Lalka"-powieść zawsze jest najlepsza, choć film Hasa genialny. Wieś z "Chłopów" książkowych jest po prostu prawdziwsza (nową adaptację w końcu obejrzałam, spoko, bardziej dosadnie pokazali przemoc, muzyka mogła być bardziej ludowa, ale rozumiem, że mieli na myśli innego widza, międzynarodowego). "Czas apokalipsy" ... tutaj niczego nie dowiemy się o książce z filmu. Dwie różne historie, film świetny, ale "Jądro ciemności" warto przeczytać, żeby odkryć dla siebie zapomnianą historię ludobójstwa. I jeszcze na koniec, "Przeminęło z wiatrem" nie czytałam, oglądałam też nieuważnie :D Vivienne Leigh bardzo sobie cenię za "Tramwaj zwany pożądaniem".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no więc warto czytać ale też nie odrzucać a priori obrazu, bo mnie na przykład cholernie kręci, już to pisałam, każda forma pokazania literatury na ekranie, są genialni reżyserzy i mają swoje genialne wizje. Przeminęło z wiatrem to najsłabsze ogniwo...:-))

      Usuń
    2. podobnie ze spektaklami, też już pisałam o Chłopach w Teatrze Muzycznym.

      Usuń
    3. Nie trozpatruję filmu po katem wiernosci literackiej,czy nawet poprzedniej wersji ekranizacji - np.nie sposob porownywac Chlopow do wersji Rybkowskiego.Ten nowy film jest bardzo uproszczony,wrecz ubogi,ale jako dzielo artystyczne - tak , bardzo smaczny obraz.Czekamy na Lalkę.

      Usuń
    4. jak sie okazuje, książka może być o czym innym niż jej interpretacja filmowa i to też jest ciekawe. Ba tak powstały arcydzieła :-)

      Usuń
  5. Wiele z tych ksiazek to tzw. nowelizacja - powstaly dopiero na podstawie scenariuszy filmowych.Jestem w temacie,bo moja wnuczka jest na etapie Gwiezdnych wojen:))
    Dobre z ta tarta bułka. ja niedawno wsypalam do gulaszu z warzyw..cynamonu zamiast mieszanki curry,pieprzu itp..bo podobny kolor:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ależ gulasz z cynamonem może być bardzo odkrywczy :-)

      Usuń
    2. nie za bardzo mu zaszkodził:))..choc smak raczej specyficzny:))

      Usuń
  6. Pan Wołodyjowski i Potop owszem, ale Ogniem.i.mieczem a kysz!
    Niestety czytając książkę mam od razu wyobrażenie moich idealnych bohaterów i często adaptacja właśnie z tego powodu nie może mi dogodzić. Ale- przypomniałaś Ziemię obiecaną, kompletnie genialną, i mi się w ogóle Olbrychski jako mężczyzna nie podoba, inaczej wyobrażałam sobie Borowieckiego, ale Daniel mi" przypasował" idealnie.
    Wszystkie filmy na podstawie książek Jane Austen lubię .
    Ojva chrzestnego czytałam po filmach i widziałam w głowie Brando i Pacino.
    Wpadek gastronomicznych nie pamiętam:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogniem i mieczem już nowoczesna techniką filmową Hofman poleciał. mnie się podoba.
      ach Brando i Pacino na szczęście, bo co ja tam wiem o wyglądzie mafii sycylijskiej ? nic. ech nie ma innej wizji lepszej. przecież.
      i ja lubie filmy wedle Austen.

      Usuń
  7. Wtopy? jajek do ciasta kiedyś nie dodałam, ale moja bratanica robiła wielkanocna babkę pistacjową, pistacje w sieci zamówiła, ekologiczne, a do ciasta sól zamiast cukru, rozpacz!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooo więcej mi takich historii potrzeba, więcej :-)) bo okazuje sie to normą cywilizacyjną :-)

      Usuń
  8. Oplułam komórkę po tej bułce tartej 😂😂😂

    OdpowiedzUsuń
  9. Miałam dzisiaj wtopę, wrzuciłam sobie saszetę z herbatą do kawy, zamiast do dzbanka, bo Sophie do śmiadania herbatę po irlandzku, czyli w pl piłaby bawarkę. Lubię wszelkie adaptacje, i nie kręcę nosem. Merlina właśnie łyknęłam na amazonie, też scenariusz adaptowany, kisses buleczko tarta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o i mnie się rano zdarzyło nie raz zimą zaaplikować herbatę do kawy w termosie :-))

      Usuń
  10. zakładka jest przenajpiekna! Zbieram zakładki, to się znam na przenajpiekności ;D

    OdpowiedzUsuń
  11. Jestem może bardziej książkowa niż filmowa, ale właśnie na początku sierpnia idziemy na kinowy maraton Władcy Pierścieni.. :D O ile nie wymięknę! XD
    Zakładka do książki genialna :))
    A bułka tarta.. no pewnie nie było Ci do śmiechu, ale uwierz mi, że każda z nas zaliczyła jakąś wtopę :D Trafiła mi się już "pyszna" kawa z wodą z kwaskiem cytrynowym po odkamienianiu czajnika, kawa bez kawy (mamy ekspres kolbowy i nie nasypałam świeżej kawy), suche ciasto bez masła, zupa pomidorowa z kalafiorem zamiast włoszczyzny... :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miód na moje serce te Twoje wpadki :-) sorry.
      płukałam te czereśnie ale nic z nich nie będzie jednak, ulepek wyszedł, czereśnie takie soczyste ale soku mało . do wywalenia :-(

      Usuń
    2. Hmmmm a gdyby dodać je do ciasta?

      Usuń
  12. Panierowane czereśnie to Ci się udały 😀. Ja rzadko gotuję co zdecydowanie niweluje ryzyko, że coś pójdzie nie tak. Tyle dobrego.
    Fajne te nogi w pasiastych rajstopkach. Ja kolekcjonuję zakładki do książek, przywożę z każdej podróży, moja kolekcja rośnie w siłę.
    Fajnej codzienności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i każda książka ma swoją zakładkę. aktualnie. :-0 fajne to. dziękuję choc codzienność mam ciężką jak sie okazało.

      Usuń

nie musisz Czytaczu ale możesz ....