poniedziałek, 27 lipca 2026

robota nie wre...

 i nadal w trakcie...



okna umyte. i od razu lepiej. widać.






Jak to ja napisałam, ketonal i do roboty ??
OBUCHACHA

Jeśli ktoś myśli, że zrobienie generalnego porządku w mojej malutkiej pracowni, to jest bułka z masłem pisofkejk, to jest pozbawiony wyobrażenia z czym mamy do czynienia :-) Nazbierało się. pamiątki z podróży. z teatralnych wyjazdów, scenografii, wykwity własne, ptaszki, kubki z pędzlami, formy do gliny, .. i jak to w pracowni, wszystko się przyda. 

[Nie jest to przypadek, że artyści mają osobne duże pracownie. a nie jedno pomieszczenie w domu. ja od początku myślałam o oborze. i w planach była obora. ale się zesrało. na razie.]

tymczasem każdego ptaszka otarłam z kurzu a szkło przemyłam pod prysznicem...jestem bohaterką.

[Poza tym chyba zrobiłam błąd, że akurat teraz w lipcu się zabrałam za te porządki. to jest robota na miesiące ...no nic. brnę w to dalej. już teraz muszę.] 

łikend w tym zakresie zmarnowany, bo rączka jednak osłabiała organizm (jedno okno i półki i belki dałam radę), ale jestem usprawiedliwiona, bo głównie spałam po lekach. i nie ma co tu bić piany. Niestety jeszcze nie wyjmę walizy i nie będę wrzucać ciuchów, sprawdzać czy odświeżać, i kojarzyć par wyjazdowych, bo nie mam miejsca na walizkę ... jeszcze w sypialni. na podłodze leżą pokotem antyramy i stoją podobrazia oraz sztalugi.

[już widzę, że chwasty zostawię dla MJ. przesadzanie kwiatów zrobimy razem. w następny łikend. chyba.]

no i muszę odstawić w cholerę te tabletki.  ręka wprawdzie jeszcze pobolewa i w dodatku swędzi. 🙈 a nawet Bardziej. ale nie wyobrażam sobie funkcjonowania w pracy i w tygodniu na prochach.

muli mnie i mało jadłam. 



*
Ostatnia prosta lipcowa. a niech to, jak szybko zleciało. Plany się poszły bujać w połowie... bo chyba przesadziłam. 
Przemeblowanie łba idzie mi.
Mam jedną najlepszą pracę, którą bardzo lubię. rozwija mnie i daje satysfakcję. 
Łapię się na tym, że w internetach nie czytam nauczycielskich przepychanek,  już mnie to nie dotyczy i nie obchodzi. Jeszcze tylko na koniec sierpnia duża impreza pożegnalna w mojej chałupie (dlatego też robię taki ogar:-) i szlus.

*

"Śmiały Bolesław. Cherezińskiej wchodzi dobrze. także już skończyłam, Niestety. i teraz będę czekała na tom 2. do usranej. choć myślę, że sagi o Władku Łokietku nie przeskoczy, i "Hardej. i "Sydonii. "Legionu jeszcze nie przeczytałam. mam mieszane uczucia. ale owszem spróbuję. Zaczęłam Śmielaka. Morze czarne.

Za to książki w papierze nadal czekają. w tym Murakami :-)) na długie listopadowe wieczory, chyba....podobnie, jak roboty na drutach. Nie wiem dlaczego, jakoś tak się utarło, że opasłe tomiska mus czytać latem na hamaku🙄może dlatego, że ciężkie.
Szkoda lata na książki w papierze czy kindlu. lepiej na rower. 
😜
Książki czytałam i czytam na wyjazdach. ostatnimi laty głównie z Kindla. zabieram go zawsze w podróż. nie ma wyjazdu bez lektury. żadnego. i obojętnie na jak długo. 
ale w podróży najważniejsze są emocje, przeżycia, fascynacje, widoki, interakcje.
Najwięcej książek czytałam gdy byłam, samotna. samotnością jedynaka.

[książka nie zastąpi interakcji z ludziami, i interakcji z przyrodą i kulturą, sztuką, historią...
czułości, piękna, przytulenia. Zapachu. dotyku.]

*

Rozmowa była długa. i rozbolała mnie głowa. z powodu jakości obciążenia. zawsze po takich rozmowach jestem rozbita.

**
"Bugonia, wczoraj została obejrzana i ... nie wiem co myśleć. jeszcze nie. 
a dziś robię kartkę do apteki i na zakupy. 

38 komentarzy:

  1. jak przeczytałam o tym szerszeniu co Cię upieprzył to aż mi serce ścisnęło bo wiem, jak to strasznie boli, współczuję ogromnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję Klarko, i ja współczuję każdemu komu się przytrafiło, a już gdy więcej niż jedno..to jakiś horror jest...

      Usuń
    2. to jest jednak potężna dawka jadu. i nawet zdrowego człowiek w razie ugryzienia w nieodpowiednie miejsce:szyja, twarz może powalić. no i bol jednak bardzo duży.

      Usuń
  2. Jedz dużo naturalnych probiotyków: kiszonki ogórki, kapusta, ( zrób kimchi z kapusty pekińskiej jak już wrócisz z wakacji), pij maślankę . Teraz zadbaj o jelita. Gniazdo wcale nie musi być u Ciebie w ogrodzie, szerszenie przylatują polować na osy, pszczoły. U mnie przylatywały do gruszek a potem do łazienki , sypialni i na taras. Co roku to samo, chociaż grusz już nie ma. Od niedawna czytam tzn od relacji z Turcji. Artystyczna z Ciebie dusza , moje klimaty, jeśli pozwolisz zostanę na dłużej. Julka Z.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wyobraź sobie , że od dnia pogryzienia i masakry na osobnikach które wleciały do domu, nie ma ani jednego, chyba sobie dały cynk, że tu raczej nic dobrego ich nie spotka.
      Oczywiście zapraszam, i miło mi oraz właśnie mi przypomniałaś, że muszę zaciągnąć resztę postów ze Stambułu po prawej stronie bloga i dokończyć zaciąganie zeszłorocznych wypraw :-)

      Usuń
  3. Śliczne te ptaszki, takie grubiutkie i okrąglutkie:-)
    W weekend popełniłam notkę o tym, czego szukam w podróżach i napisałam to samo, co Ty! Notkę zamierzam wrzucić przed wylotem do Sewilli i pewnie pomyślisz, że zgapiłam od Ciebie;-)
    W czytaniu ostatnio mam zastój... Bugoni nie dałam rady obejrzeć, muszę zrobić drugie podejście. A wczoraj byłam na Odysei i jak na nią czekałam, tak po seansie mam mieszane uczucia. I nie ma to związku z czarną Heleną;-) Muszę po prostu ochłonąć...
    Na to swędzenie może jakaś maść, np. maxi cortan? I podziwiam Cię, że mimo wszystko działasz, ja bym to olała;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ptaszki są fajne, to jest wylewka ceramiczna i cała zabawa polega na szkliwieniu. Lubię to:-) Nie pomyślę, możemy mieć przecież podobne odczucia :-) coś ludzi do siebie ciągnie w tej blogowni, podobne spojrzenie na życie, zainteresowania. polityka. książki, podróże. Och, jak bardzo bym chciała iść na Odyseję Nolana, a tym czasem ten zasrany szerszeń pokrzyżował mi plany...i już chyba nie pójdę przed wylotem, no chyba, że dziś. jeszcze pomyślę...ech. trzy godziny. Swędzenie w cholerę upierdliwe i męczące smaruję żelami.
      nie mogę olać, niestety , plan napięty przed wylotem. potem też ścieżka zdrowia.. .

      Usuń
  4. No serio by ci się przydała pracownia, serio serio!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiem to, i miejsca więcej i nie przejmowałabym sie, że burdel i kurz...i różne rzeczy sie walają po podłodze i podłoga farbami zachlapana. teraz też się tymi farbami nie przejmuje no ale to jest jednak część domu.

      Usuń
  5. Całuję Cię w chorą łapkę. Ja bym umarła gdyby mnie szerszeń upierdolił, tak coś czuję.
    anonimowa72

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeśli masz uczulenie, alergie...mogłoby sie różnie skończyć. niestety . Teraz widzę jakie to jest cholerstwo, wyobraź sobie 5 dzień po ugryzieniu jeszcze widać, jeszcze ręka swędzi i jest skóra drażliwa...
      odcałowuje w polik.

      Usuń
    2. Wiesz, bardziej boję się o serce, czy dałoby radę po 2 zawałach. Na serio. Przerażają mnie szerszenie.

      Usuń
    3. o matko anonimowa Ty za młoda jesteś na dwa zawały 🙈😮
      oczywiście, że musisz uważać, unikać i w ogóle ... skrapiać się czymś co odstrasza.
      dziewczyno ❤️

      Usuń
  6. masz pięny dom,ale sprzątanie takiego przybytku przerosłoby mnie na pewno,więc nie dziwię się ,że nie jest to łatwa robota fizycznie i mentalnie, pozdro

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to jest pracownia, w której nie sprzątam za często ;-)
      owszem powinna być poza domem. wtedy już hulaj dusza piekła nie ma...
      a reszta domu do zniesienia choc tez nie ma letko...jeszcze daje radę . Dziekuje.

      Usuń
  7. No masz tego inwentarza artystycznego do odkurzania.
    Z chorą ręką i na prochach to i tak sporo robisz.
    Nie ma na to dobrej pory, a chciałoby się tez poleżeć ...
    Wielu mówi, że poczyta w wakacje, ale wakacje to podróże i kolekcjonowanie wrażeń.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze czytam w wakacje i co najgorsze, odkładam na wakacje...bo w czasie roku szkolego człowiek nie ma czasu na opasłe lektury. ważne lektury. poza tym wizja hamaka i książki to bardzo przyjemna wizja, czy pustej plaży i książki :-)
      no mam tego inwentarza ale aż tak sporo tylko w pracowni w reszcie domu trochęmniej ;-))

      Usuń
  8. Nooo jak się już rozgrzebie to człowiek czuje się zmuszony doprowadzić to do końca, ale już nieraz odpuszczałam w połowie xD Oby Ci sił i motywacji wystarczyło! Ptaszurki cuudne...
    Ketonal może jest silny, ale paskudny dla żołądka.Jak dasz radę to może faktycznie go odstaw. Albo spróbuj jakiś inny, łagodniejszy lek, choćby ibuprofen w wyższej dawce... Jak mogę Ci w czymś pomóc, coś doradzić, to nie krępuj się pytać ;))

    OdpowiedzUsuń
  9. Nooo jak się już rozgrzebie to człowiek czuje się zmuszony doprowadzić to do końca, ale już nieraz odpuszczałam w połowie xD Oby Ci sił i motywacji wystarczyło! Ptaszurki cuudne...
    Ketonal może jest silny, ale paskudny dla żołądka.Jak dasz radę to może faktycznie go odstaw. Albo spróbuj jakiś inny, łagodniejszy lek, choćby ibuprofen w wyższej dawce... Jak mogę Ci w czymś pomóc, coś doradzić, to nie krępuj się pytać ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ester, ketonal brałam tylko w piątek i sobotę. wiem jaki jest szkodliwy. i Dziękuję ci, sytuacja opanowana, swędzi, smaruje maścia, i żelem, ręka jeszcze drażliwa, opuchlizna zeszła i jeszcze widać lekkie zasinienie.
      stan rozgrzebania jest fajny do pewnego momentu, potem zaczyna męczyć.

      Usuń
  10. Ale u Ciebie pięknie! ( jak łatwo można wyrzucić z głowy te belferskie problemy!) Zrobilam to i spokój!) Żeby już nie bolali!🥰

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. juz nie boli Basiu tylko swędzi...:-)
      bo posprzątane ;-) w pracowni zawsze jest pięknie, każdej :-) dziekuje

      Usuń
  11. Tragedia, tyle gratów...kurzu i na koniec i tak wszystko ładuje w kontenerze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no chyba twoje graty, kurze wylądują w kontenerze....anonimie.

      Usuń
    2. Cóż za cudne graty! Ja bym była szczęśliwa gdybym choć jeden mogła z tego kontenera uratować 😃 ale myślę, że trafią do galerii😉 jak nie, to ja się zgłaszam do testamentu😂
      No i kochana oszczędzaj siebie, toż to robotą nie do przerobienia!
      Ja nic nie czytam na wyjazdach, bo mam cała rodzinę z osmiorgiem dzieci i czwórka rodzeństwa i ich partnerami, więc jak??? Wolę gadac:)
      Innyglos

      Usuń

    3. zapisuję ciebie w testamencie :-))
      oszczędzam na ile mogę ale za bardzo nie mogę, taka sytuacja. a Ty tarzaj się w tych rodzinnych ciepłych klimatach, bo warto :-) dobrośności

      Usuń
    4. No, co za skurwiel anonimowy. Mam nadzieję, że mu ulżyło. Albo nie. Niech go dalej męczy zazdrość.

      Usuń
    5. wiesz ludzie faktycznie nie lubią kurzu, nie rozumieją kolekcjonowania ładnych rzeczy, w domu nie mają ani jednego koloru i nawet kolorowego kubka...no i nie rozumieja, że to Pracownia, i że gratem nie można nazwać pędzli, farb, kredek, bloków, kartonów, sztalug, form... nigdy nie byli twórcami, kreatorami, nie chodzą do teatru, do kina pewnie też...jedynie sport oglądają w telewizji...pracowali w biurze a w domu maja sterylnie. :-)) żadnej sztuki na ścianie. nic. Współczuje im ogromnie.

      Usuń
    6. jest też trochę prawdy w tym co anonim napisała...smutnej

      Usuń
  12. zapisuję ciebie w testamencie :-))
    oszczędzam na ile mogę ale za bardzo nie mogę, taka sytuacja. a Ty tarzaj się w tych rodzinnych ciepłych klimatach, bo warto :-) dobrośności

    OdpowiedzUsuń
  13. 🙂dziękuję! Każdy ptaszek, nawet z ulamanym dziubkiem, na wagę złota!
    Innyglos

    OdpowiedzUsuń
  14. Zazdroszczę trochę tych porządków, bo ja przepadłam w robieniu książek i mam niezły rozpierdziuch wszędzie. Posprzątam przed samym wylotem do PL. A jakbyś miała coś kontenerować, to ja w tej długiej kolejce postoję, może chociaż jakiś pędzelek, albo co mi spadnie :* Trzymaj się kochana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Margo :-)) pędzelek, no toć cale tony pędzelków i farb i fajnego papieru dla ciebie. choć twój bawełniani to jest nie do przebicia.
      znów lecicie? fajnie. i ksiązki robisz , jak to ładnie brzmi. kisses.

      Usuń
    2. Biorę wszystko, wiesz, że jestem zbieraczką tego całego ustrojstwa....papier to papier :P tak, lecę na miesiąc, festiwale, spotkania, i mam wystawę 22 września, własną. :P

      Usuń
  15. Niestety, moja powierzchnia życiowa jest bardzo ograniczona. Robię to samo, co Ty. Idę jak buldożer, szafka za szafką, szuflada za szufladą, wywożę dziesiątki toreb z niepotrzebnymi rzeczami. Została mi jeszcze kuchnia i przepastna szafa w przedpokoju. Aż się boję, co znajdę w jej głębinach. Aha, jeszcze piwnicą na koniec będę musiała się zająć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moja sie już też niebezpiecznie ograniczyła i za chwilę ...będę szła jak buldożer.

      Usuń
  16. Ale dalej graty zbierajcie, a potem buldozer i śmietnik. Sama prawda, a potem obraza!

    OdpowiedzUsuń

nie musisz Czytaczu ale możesz ....