Wieczór wtorkowy przełaziliśmy kręcąc sie w okolicznych wioskach i porcie. Trafiliśmy do uroczej knajpki, na jedno pyfko, gdzie pan nam śpiewał do uszka. Przegląd jakości plaż też nastapił, no raczej cienko cienko. Wąskie i załadowane leżakami. Ale gdy tak sobie leżałam na leżaku przed knajpą, gapiłam się na księżyc i morze mi obmywało nuszki to było bardzo przyjemnie. Potem oczywiście bar i głownie lufy tekili, aż zabrakło. Ja sobie próbowałam barmanów miksy autorskie.
*
Rano za wcześnie pobudka jednak, szybka kawa i proste śniadanie. Autokar i kierunek port w Rodos.
Dwa porty. W Rodos i na Symi będę dziś pokazywać naprzemiennie.
Ale pierwsze co, to na pierwszym zdjęciu widać ścianę tego pływającego monstrum.
Historia wyspy Symi jest bardzo podobna do innych wysp Dodekanezu – najpierw była częścią Cesarstwa Rzymskiego, następnie Cesarstwa Bizantyjskiego, a na początku XIV w. została podbita przez joannitów.
Na wyspie nie ma lotniska, więc można tu dotrzeć tylko promem z Pireusu, Rodos lub Kos. Wielu turystów nie odstrasza jednak ta dość długa podróż.
Naczelnik i poławiacz gąbek.
Gialos zaczęto budować dopiero w połowie XIX w., gdy osłabły najazdy piratów i minął strach przed zamieszkaniem blisko morza. To z tego okresu pochodzą przepiękne, kolorowe neoklasycystyczne rezydencje wokół całej zatoki, w których mieszkali najbogatsi mieszkańcy Symi. W górnej osadzie Chorio pozostały uboższe warstwy społeczne. Dziś granice obu osad już się zatarły.
Ale wracam do portu w Rodos z którego wypływaliśmy, bo tak mi się zdjęcia zaciągnęły. Otoż podróż morska trwa dwie godziny i to były dość trudne dwie godziny. Niestety. Byłam blisko choroby morskiej, bujało, że mi horyzont latał góra dół i wolałam nie patrzeć, żeby nie zwrócić.
Wypatrywaliśmy kolumn po Kolosie rodyjskim i owszem są i stoją na nich koziołki łanie
No i ponownie na Symi w Gialos.
Gąbki. Kupiłam dwie, bo jakże to być tu i gąbek nie kupić.
Zasiedliśmy wreszcie na obiad.
Najbardziej wzrok przyciąga bogato zdobiona dzwonnica z kolorowymi akcentami. Pod nią znajduje się wejście na przepiękny dziedziniec wyłożony czarno-białymi chochlakami. Są to charakterystyczne dla całego Dodekanezu mozaiki z otoczaków.
W kościele na terenie klasztoru, oprócz ciekawych fresków, gigantycznych żyrandoli i rzeźbionego ikonostasu, najbardziej rzuca się w oczy ogromna ikona Michała Archanioła. To patron żeglarzy i rybaków całego Dodekanezu. Pielgrzymujący modlą się do ikony, a w zamian za spełnienie swoich próśb składają przeróżne obietnice. Stąd wokół ikony, jak i na terenie całego klasztoru, zobaczyć można wiele ciekawych przedmiotów będących wotami dziękczynnymi od żeglarzy i rybaków za bezpieczny powrót do domu.
Najważniejsze święto w klasztorze obchodzone jest 8 listopada. W tym dniu teren klasztoru przeżywa prawdziwe oblężenie wiernych. Uruchamiane są nawet dodatkowe rejsy promów, aby wszyscy pielgrzymi mogli dotrzeć.
W pobliżu klasztoru wypiłam pyszną kawę frape i podglądaliśmy żółwie.
A potem znów na statek i dwie godziny powrotu i bujania...🫣🤮
No byliśmy tego dnia jak rasowi turyści.
Chyba mam chorobę morską.





























Byłem w tych samych miejscach ❤️
OdpowiedzUsuńRodos, to jedna z najpiękniejszych wysp greckich jak dla mnie.
Wczoraj wynajeliśmy auto i przez 12 godzin zrobilismy objaz za zachodþeniej strony wyspy. Coś pięknego. Bo oczywiście i Rodos I Lindos w ramach wycieczek fakultatywnych mamy zobaczone. Piękna wyspa.
UsuńO, jak miło przypomnieć sobie znane miejsca. Na górny pokład nawet nie weszłam, w taki upał?
OdpowiedzUsuńJedzenie i soki mają pyszne, mniam!
Rejs był nieprzyjemny ale dziś wynajęliśmy motorówkę i 400 koni pomykało aż sie kurzyło.
UsuńKolejne wspaniałe, egzotyczne miejsce, które odwiedzacie, a my razem z Wami. Dziękuję za te cudne podróże i patrzenie na świat Twoimi oczami :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło, Agness:)
I ja pozdrawiam bardzo ciepło taaak ok 40 stopni. Nie mam czasu na bywa lnie u Was ale nadrobie.
UsuńRewelacyjne zdjęcia i w ogóle cala historia tego miejsca jest też niesamowita. Narobiłaś mi smaka, znowu głodna jestem...
OdpowiedzUsuńNie wiem, czy mam chorobę morską, ale jak kiedyś płynęliśmy rowerem wodnym i zaczęło mocniej bujać, to tak się darłam w niebogłosy, że chyba całe jezioro mnie słyszało xD
A czytając podpis pod zdjęciem "Naczelnik i poławiacz gąbek" tak sobie pomyślałam, że to byłby fajny tytuł książki lub filmu! :D
Czekam na kolejne posty! ;))
Dziękuję że czekasz:) wyjątkowo opornie mi Idzie pisanie tutaj...goronco, wyjazdy,towarzystwo...spanie w każdej wolnej chwili...nie ma czasu. Ale juz sie zbieram. Pozdro
UsuńGrecja jest przesympatyczna w każdym miejscu. I jestem Ci bardzo wdzięczna, bo rozwiązałaś zagadkę, której nie dałam rady rozwikłać przez kilka lat! Dziękuję!!! 💕 💖 💝 💛 💚 🩵
OdpowiedzUsuńNo kocham Cię po prostu!
OdpowiedzUsuń