Sobota.
Tyle się dzieje jakoś teraz, że mam wrażenie, iż od wczoraj do dziś minęło 5 dni. nie jeden wieczór. ale oboje jesteśmy przebodźcowani i zmęczeni fizycznie. A ile żarcia zostało. o matkoicorko normalnie poprawiny szykujemy :-))
Dom ogarniam, jak wspominałam ale też patrzę co bym chciała. a co muszę. i nie muszę.
Już mnie cieszy, że rano wstaję a na sztaludze stoi sobie duży format a ja sobie podchodzę i poprawiam, dodaje, bazgram... z kubkiem kawy w ręku i w piżamie.😃
[owszem nie odpierdoliło mi drobnomieszczańsko. never. po prostu musiałam wreszcie posprzątać... :-D i to nie koniec]
Towarzystwo imprezowe się rozlazło po domu, zaglądając wszędzie, duża część została przytłoczona nadmiarem, co doskonale rozumiem. jestem nadmiarem ;-)
Naczelnik się sprawdził w roli gospodarza, jak cholera. Goście opuszczają dom po pierwszej w nocy w dobrym nastroju, weseli i głośni i zadowoleni. Dopiero, gdy znoszę ze stołów, pakuję jedzenie do lodówki, widzę, że Naczelnik na bieżąco ogarniał gary, i że od siedemnastej poszły trzy zmywarki a pakujemy czwartą...grubooo
Ruszyłam zastawy świąteczne, po babce Antoninie i w ogóle. dobrze, że sztućców nie zabrakło😅
Miałyśmy z En, jako solenizantki, w zasadzie wszystko załatwione, uszykowane i przygotowane. Palcem nie ruszyłyśmy obie w kwestii gotowania: cztery sałatki zrobiła jej teściowa, koreczki Naczelnik, przepyszną zupę ze świeżych pomidorów, makaron z oliwą i pietruszką i kwiatkami bazylii ugotowała Sister a Naczelnik zrobił do zupy kulki z indyka. En naniosła dobrodziejstw z własnej szklarni, pomidory, ogórki...sałata, bazylia ogrodowa w dużym wiechciu. Do tego faszerowane papryczki, talerz serów zakupiony przez En, to taka fajna sprawa, bo regionalne tam zajawki i nie tylko sery. Do tego bagiety podgrzewane z czosnkiem i masłem. Moja tortilla na słodko, już nie doszła do skutku, podobnie, jak zakupione przez Naczelnika gotowe fajne garmażeryjne dania...ale się nie zmarnował mus ze świeżych jeżyn z miodem, bo podłam do ciasta z kruszonką...i ciasta z galaretką. no i czipsy, orzeszki, winogrona...
Była solidna baza pod solidne picie. że tak podsumuje.
(w pewnym momencie grano na pianinie a ja chyba rzuciłam, o zgrozo, że jest jeszcze akordeon i bębny mamy)
Stoły były nawet trzy, dwa w domu w kominkowym, a trzeci na tarasie. uch. i tak w nocy wyleźliśmy wszyscy na taras, na kanapie leżeć w kupie i na worach sako i szezlongu :-D a i jeszcze Naczelnik rozpalił ognisko w misie prawie pod tarasem.
No było cudnie. i noc ciepła, i nie padało. i lampioniki świeciły.
Dostałyśmy w prezencie ogromne donice ceramiczne, moja szkliwiona w zieleni, z krzewami...kurewa gdzie ja to postawię. teraz.
*
Niedziela.
Zrobiliśmy poprawiny pod wieczór.
Cały dzień oboje leżeliśmy odłogiem(za wyjątkiem prań ofkorss) jeden odcinek Teda Lasso, ech nie znoszę piłki nożnej ale ten serial chrupię, jak świeże bułeczki. mniam.
poza tym w uchu "Postrach. Śmielaka, bo mi lektor podszedł. chyba nadchodzi czas na długie i nudne lektury...w papierze. które stoją i łypią.
system powiesił mi bloga w niebycie. system się krzaczy coraz częściej.
Dobrze brzmią te obchody. Niech Ci się wiedzie, Teatru :)
OdpowiedzUsuńdziekuję, było fajnie na odchodne ;-) choc mamy zamiar utrzymywac kontakt to różnie bywa...dziś oni zaczynają nierówna walkę.
UsuńOjej, dobrze że kolację już zjadłam, bo ślinotok murowany, tyle dobrego jadła!
OdpowiedzUsuńMy w serialach skandynawskich na Netflixie siedzimy...
Donic nie pokazałaś!!!
uwielbiam skandynawskie seriale, co zaczęliście lub kończycie?
Usuńoch oczywiście, że sie to stanie ale już tylko moją,
Tajemnicza kobieta i Krwawa ofiara.
UsuńTaki stan i owszem owszem, zacny :)
OdpowiedzUsuńczasem trzeba odejść lub przyjąć i ugościć,. uwielbiam gości ale widzę sama ile to mnie kosztuje :-D
Usuńno tak, tak, ale przyjemności właśnie tak się układają :* i wysiłkują :) ale jest miło.
Usuńno jest, nie wypieram się Margo :-)
UsuńI zero "technologiow"!
OdpowiedzUsuńImpreza dobrze zaplanowana to polowa juz wykonana a przy dwoch organizatorkach to nawet pogode piekna mozna zaplanowac i w 100 procentach sie uda. Gratulacje udanego spotkania!
było pięknie i masz rację, impreza dobrze zaplanowana, zadania rozdzielone, to i wszystko się uda a nawet lepiej.
UsuńKimkolwiek byłaś - solenizantką, czy jubilatką - życzę Ci samego szczęścia i żeby Ci życie płynęło po płatkach róż. Moim zdaniem należy Ci się jaki niewielu innym!
OdpowiedzUsuńbyłyśmy jubilatkami obie z En a ja z pompa odchodziłam ze szkoły :-)
Usuńi dziekuję serdecznie.
Odejście i podwójny jubileusz faktycznie z pompą :)) Świetne towarzystwo, pyszne żarełko, dobre procenty i cudne otoczenie, czegóż chcieć więcej, same wspaniałości :)) Donicy jestem bardzo ciekawa, pokażesz? Planuję właśnie w przyszłym roku zakupić duże ceramiczne donice, cały czas myślę nad kolorem, ale chyba właśnie zdecyduję się na zieleń. Do tej pory miałam drewniane skrzynie, ale już zaczynają się sypać.
OdpowiedzUsuńWszystkiego dobrego jubilatkom i serdeczne pozdrowienia, Agness:)
dziękujemy :-)
Usuńdawno już nie robiliśmy tak dużej imprezy na kilkanaście osób.
donica jest ogromna, szkliwiona i ciężka, to jej jedyny minus. ale ładna. moje drewniane tez sie sypią powoli...ale wytrzymaly z 15 lat albo i więcej także...
pozdrawiam
No to pięknie! Odpoczywaj więc po świętowaniu.
OdpowiedzUsuńnadal jakby odpoczywa...
UsuńSatysfakcja z udanej imprezy jest tez bardzo ważna.Relaksuj sie zatem,juz na luzie,wszystkiego dobrego!
OdpowiedzUsuńno gdyby nie letkie zawirowania w teatrze :-) to by było idealnie.
Usuńdziękuję bardzo.
Czyli impreza była przednia i perfekcyjnie przygotowana!
OdpowiedzUsuńWspaniale, że się dobrze bawiliście :)
wyśmienicie w zasadzie i wszystko by było cudownie gdyby nie ...ogar przed :-D
UsuńJa również nie jestem fanką piłki nożnej.
OdpowiedzUsuńto dobrze :-)
UsuńUch, nie ma nic lepszego, niż dobra impreza:) odpoczywaj, maluj, relaksuj się teraz, zanim cię znowu poniesie;D
OdpowiedzUsuńInnygłos
czuje sie jakbym nadal miała wakacje ...
Usuń:-)
Wszystkiego dobrego, Kochana.
OdpowiedzUsuńNo dobra. Namalowałaś już ten duży obraz?
OdpowiedzUsuńA myślałam, że komentowałam tego posta, może to blogger mnie zjadł
OdpowiedzUsuń