wtorek, 8 września 2026

stan umysłu.

Tomasz Misiuk. Flirt.


Hłasko.
to bardzo wczesne prace, licealne. stoją oparte o ścianę. do wyniesienia, rozstania. tak wiem, fatalne zdjęcia a gównomnietoobchodzi.

No i się zrobiło nieprzyjemnie. 

zmieniłam kołdrę na zimową, razem z pościelą. Odpoczęłam w niedzielę, aż dostałam odcisków na tyłku. 
wiało. do południa i lało a potem mi się nie chciało. 
ja chyba nie lubię deszczu, a już gdy pada długo, to popadam w melancholię i następnie szaleństwo. I wręcz widzę i słyszę proces gnilny. w domu pachnie wilgocią. i słabo schnie. Tan międzyczas przedjesienny i jesienny oraz przedwiosenny i wiosenny jest najgorszy. zanim odpalimy grzanie. 

w teatrze podobnie.

W teatrze generalka nam wyszła w kuchni, kilka siatek wyniesione na śmietnik...i dobrze. teraz czas na moje pomieszczenie, garderoby i niestety książki...cięgiem poszukuję inspiracji(To przeczytałam), co z nimi zrobić, jak przerobić. dosłownie. albo bardziej wyeksponować, co przestawić? gdzie ułożyć? żeby wystąpiła funkcja: do poboru, zabrania przytulenia. adoptowania.. niestety niektórych się już nie da.

Wczoraj odpaliłam piec elektryczny w gabinecie, bo przy kompie, to już nie dałam rady. ubrałam się zbyt letnio choć w skarpetkach. w dupkę było zimno.
Potem Fizjo i opieprz, że spięcie straszne. dziś ramiona mnie bolą bardzo. no nic pójdę na jogę, to rozciągnę.

Ogród w tym roku deszczowym z zasady, przeplatanym ciepłem, bujnął się obficie. i lelije około trzy metrowe i motyli krzew budleja, krzewuszka w kilku kolorach, hortensje, hibiskusy i inne. 
i zwane chwastami też.





Ploteczki, zdumiewajki...

*w placówce dyra zabroniła nauczycielom używać tel. kom. w związku z zakazem dla uczniów. chyba siękomuś coś ten.
kto tu jest dorosły a kto jest niedorosły??
[nauczycielstwo to stan umysłu. niektóre nigdy nie wyjdą łbem z nauczycielstwa, ciągle by poprawiały. podkreślały na czerwono. i jak dyra mojej byłej placówki, stosowały zasadę: uczeń nie może, to nauczyciel też nie powinien. a już, jak mają kija w dupie, to Dramat Panie.] 

*co byśmy nie napisali o artystach, to będziemy bić pianę, bo już chyba wszystko zostało przerobione i powiedziane w każdą stronę. niejako.
* poza tym dziwię się i dziwić nie przestanę, że ludzie potrafią się tak oszukiwać. no no. i wystawiać na śmieszność 🙈

*w końcu do mnie dotarło : bożeboże jestem maniaczką posiadania rzeczy niepotrzebnych 🙈

*jakaś fatalna sytuacja polityczna się robi w europie. jeszcze nie panikuję. to co się wydarza było do przewidzenia. ludzie to potfory. 


Zaczęłam słuchać Wiedźmina, "Rozdroże kruków. dla czystej przyjemności. bo czytałam już przecież w papierze, gdy się tylko ukazała. i z ogromną przyjemnością słucham Englerta. natomiast owszem młody Geralt mnie zaskoczył i śmieszy. bo w papierze nie słychać. 

na koniec Ciri księżniczka Cintry z kotkiem w łóżku :-) cudowne przebudzenie.




Apdejt.


69 komentarzy:

  1. Nie wiem czy ja też bym nie została zbieraczką wszystkiego. Na szczęście co chwilę się przeprowadzałam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak to co chwilę??
      ja też się przeprowadzałam wiele razy...i jakby za każdym razem było coraz trudniej, teraz sobie w ogóle nie wyobrażam żadnej wyprowadzki 🙈🫣

      Usuń
    2. A kiedy ostatnio się przeprowadzałaś?

      Usuń
    3. 20 lat temu, tu na wieś i chyba juz tak zostanie ;-) ale nigdy nie wiadomo...

      Usuń
    4. To ja w ciągu ostatnich 20 lat miałam 3 przeprowadzki w tym jedną z kraju do kraju

      Usuń
    5. no tak ale wcześniej miałam 7 w tym z mieszkania do mieszkania, miasta do miasta, z miasta na wieś i z kraju do kraju...

      Usuń
    6. No jasne
      I założę się, że wtedy nie miałaś tylu rzeczy.
      ;)
      If you get my point

      Usuń
    7. no pewnie, że nie miałam aż tyle , choć książek miałam zawsze dużo...

      Usuń
    8. 😂😂😂jaki z tego morał?

      Usuń
    9. Musisz się przeprowadzić 😂😂😂

      Usuń
  2. Też lubię mieć na półce ceramikę, drewno, książki w nadmiarze i doskonale rozumiem. Świat brunatnieje od jakiegoś czasu, a częściowo, to wina edukacji, a raczej jej braku. Margo w podróży

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czyli my z tej samej gliny ulepione Margo :-)
      Nadmiar nam nie przeszkadza.
      Mam nadzieję, że dojechałaś szczęśliwie.

      Usuń
    2. Krążę jak bumerang, ale teraz odpocznę kilka dni :* muszę zebrać myśli, bo sporo się dzieje i młodzież do mnie pisze i dzieci listy. Szaleństwo.

      Usuń
  3. Przed wyprowadzka z Polski sprzedałam 3000 książek, moich, mojego dziecka, moich rodziców. Ze sobą zabrałam dwa pudla, bo myslalam że mama będzie jeszcze czytać. Niestety demencja zabrała jej te zdolność. Po namyśle książki te wylądowały w pojemniku na makulature :(
    Robilam tak: segregacja w biblioteczce, do torby, i przy pojemniku zamykałam oczy i na ślepo wrzucałam.... potem szybko klapa w dol żeby nie widzieć 😞
    Została seria Chmielewskiej, komplet Ani z Zielonego wzgórza i Musierowicz.
    Z niemieckimi książkami nie mam problemu, większość idzie do lodówki przy drodze, nieaktualne do makulatury.

    Inne przydasie teraz segreguję. Mam tryliardy kabelkow, starych kart pamięci, cały ten chłam okołokomputerowy gromadzę teraz na jednym stole. Potem rozstrzygnę co zostaję, reszta do pojemnika na elektronikę.

    Potem przyjdzie czas na najbolesniejsze - ciuchy, materiały, wełna.....
    Już mnie booooliiii 😀

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Seria Chmielewskiej też ze mną wyjechała z Polski. I jeszcze kasety magnetofonowe..:)

      Usuń
    2. Basiu, boszbosze nie umiałabym tak wyjeżdżając🙈 nie wiem ile mam tysięcy, bo przyszedł moment, że przestałam kupować a zaczęłam pakować do kindla. wyjątkowe kupuję Tokarczuk, albumowe wydania. no i histoyczne cały czas...
      ale wczoraj szłooo wszystko jak talala w teatrze, i wynoszenie do wiejskiej biblioteki, do pólek publicznych i do kosza...
      bo robię miejsce na moje z domu. wreszcie się wezmę też...ale już się boje.
      Ty kabelki a ja mam pracownię i stoją sztalugi, formy do gliny...różne urządzenia do obrabiania...

      Usuń
  4. Trzecia praca chyba najbardziej mi się podoba, ale wszystkie ciekawe. :)
    Czuć jesień w powietrzu, niestety... Już wczoraj się zaopatrzyłam w Roibosa. A jak Roibos, to jesień. Na razie wystarcza nam cienki kocyk narzucony na letnią kołdrę, ale chyba nie na długo... :D
    Co do braku telefonów to zostawię to bez komentarza... Dziwne uzasadnienie dyrektorki jak dla mnie.
    A Ciri jest przesłodka! Śliczna psinka, głaski dla niej! :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ano czuć a nawet widać, zimowity kwitną już...a to znaczy, że koniec lata. na kołdrę kapa i często koć wełniany, jestem zmarźluch klasyczny. Pogłaskałam :-) podrapałam i pocmokałam w pyszczek.
      Naczelnik wielbi roibosa.

      Usuń
  5. No niektórym dorosłym to czasem by się przydał zakaz używania telefonu, zwłaszcza ciągłego siedzenia (a co gorsza - chodzenia po ulicach) z nosem w klejonym w ekran. Ale bez przesady.
    Z pogodą to szaleństwo - u mnie w tej chwili 29 stopni, a dopiero co też był ziąb i zastanawiałam się nad włączeniem ogrzewania. Ale to chyba ostatnie letnie podrygi...
    Z chomikowaniem i gromadzeniem durnostojek raczej nie mam problemu, często (w zasadzie na bieżąco) odgracam przestrzeń, mąż ją zapełnia jeszcze szybciej, trochę przywykłam, a czasem też mam ochotę na poustawianie różności. I to też jest jakaś metoda - dom ciągle żyje, zmienia się.
    Ciri przeurocza :)))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. owszem zgoda, ale vo kogo obchodzi gdy ja mam wolna przerwę ? i czy dorośli ludzie, którzy mają wszystko w telefonie mają się z tym kryć? i są też nauczyciele, którzy siedzą w telefonie na lekcjach, podobno...
      kłopot z tym, że ja nie mam durnostojek :-)
      o tak mój dom w takim razie żyje że hej :-) życiem barwnym i każdego dnia innym hehe
      cirulinka do schrupania.

      Usuń
  6. Z tymi rzeczami niepotrzebnymi to staranie boskie. Muszę je wyrzucać natychmiast po podjęciu historycznej decyzji bo jak się chociaż trochę spóźnię to mi się robi ich żal i ....wyciągam ich z wora...i gdzieś w kąciku utykam... I w ten sposób ratuję im życie..
    Niereformowalna jestem w tym względzie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam podobnie Stokrotko oj mam ale sie uczę, no uczę się na stare lata.bo nazbierałam pamiątek, i juz wystarczy.

      Usuń
  7. Znaczy tak, Teatru...te twoje "niepotrzebne rzeczy" biere....wszystkie hurtem i w detalu....B I E R E!!!!
    No i wprowadzam się..;)
    Serio...panie
    Po tych ostatnich fotach to już definitywnie, ostatecznie i nieodwołalnie i bezapelacyjnie
    A na razie jestem zalatana ..zahukana...zabiegana.. i na na na na...
    Dupa cudno, Hłasko w pochyleniu hłaskowy no i portret pani w melancholii.
    ŻM
    Ciri robi dzień :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciri jest przekochana, teraz mam więcej czasu dla niej. psina jest wdzięczna.
      te rysunki, malunki są takie szkolne jeszcze ale maja w sobiecoś. lubię je. przypominają stare czasy...
      dupa to pamiątka po fajnym facecie :-)
      niepotrzebne rzeczy są naprawdę niepotrzebne :-)))) ale jak będę mieć niepotrzebne co ci sie spodobają, to się podzielę.. na razie organizuje przestrzeń, zamiatam i ogarniam, czyszczę a już za chwilę do roboty.
      a nie przeszkadza ci ŻonoMietka nadmiar :-) )) ?? uściskuję serdecznie. twoje komentarze zawsze mnie podbudowują.
      zwolnij z tym bieganiem, jesień idzie ... mus sie już zimowo otorbiać.


      Usuń
    2. ale ŻonoMietka jeśli chcesz Hłaskę albo ...te panią to daj znać, przeslę, ja je wynoszę do teatru z domu.

      Usuń
  8. Jak to do wyniesienia, na strych czy jak?
    Jedna szczeka, druga ostrzega przed ideologią niejedzenia mięsa, no masakra!
    Z książkami ma ten sam problem, za mało miejsca, by posegregować wedle: przeczytane dawno, czytane teraz, zapas na jutro...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. do pszoku ciuchy, a książki do biblioteki wiejskiej...i na śmietnik, niestety ale to są jakieś stare podręczniki.
      mamy cyrk jak wszyscy u nas polityka i politykierzy tacy sami jak wszędzie. taka europa.
      nie mam już miejsca w domu.

      Usuń
    2. a obrazki do teatru. och bo dopiero się ogarnęłam o co pytasz.

      Usuń
  9. Wszędzie robi się pojebanie. A jak jeszcze czytam czasem wypowiedzi patryjotów-pisarzyn, to zbiera mi się. O innych politykierach się nawet nie wypowiem. Choć moją uwagę zwrócił Kacper Nowicki z lewicy. Młody, mądry, inteligentny. Nadzieja, aczkolwiek sam wojenki nie wygra...
    Pogoda dla mnie idealna. Mokro znaczy, w końcu chłodek i zielono na nowo.
    Zakochanam w Twoich wnętrzach i zieleni przy płocie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie czytam, zazwyczaj i nie śledzę...ani lewicy ani...
      mam dosyć. chcę się od tego wszystkiego oderwać na ile moge. nie lubie mokra, ale tez w skrajna stronę mi się już nie podoba.
      zieloność bucha u nas bardzo az za bardzo :-)
      dziękuję za to zakochanie.

      Usuń
  10. Aaaa, dopiero teraz zabroniono nauczycielom korzystania z telefonów na lekcji?? Bardzo dziwne. Młode pokolenie uczy się przez imitację, nauczyciel odbierający telefon w czasie lekcji, esemesujący, to krindż na potęgę. Uczeń nie może, nauczyciel też nie powinien, na tym buduję się wspólnotę starszych z młodszymi, bo ... jaki jest w takim razie cel zakazu używania telefonu dla ucznia? To ma być kolejny stopień wtajemniczenia, pt. jak będziesz dorosły to już możesz robić prywatne rzeczy w czasie pracy. Oj, pani, tu się nie zgodzę z Twoim oburzeniem :D W zakładzie pracy powinien być zestaw reguł, które dotyczą wszystkich.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ciri! Jaka piekna! Wiedźmin czytany?! Fantasy nie lubię, ale Wiedźmin to co innego.
    W Europie robi się parszywie cholercia. I nawet zwiać nie ma dokąd, bo wszędzie podobnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no ba Wiedźmin czytany od zawsze, znany na pamięć wręcz :-)
      masz racje wszędzie się robi i nie ma gdzie uciec.

      Usuń
  12. achacha Moniko, naprawdę ? w takim razie co z seksem i piciem wódki? oraz innymi stopniami wtajemniczenia? prawem jazdy?
    ach i jeszcze dresskod bym zapomniała, dzieci przyzwoicie w mundurkach i nauczyciele też 🤣

    Błąd podstawowy : Szkoła to nie jest zakład pracy. w którym pracują sami dorośli ludzie.

    ale rozciągnijmy to dalej skoro o budowanie wspólnoty i dobrych obyczajów chodzi. Zabrońmy w takim razie rodzicom korzystania z telefonów, bo to by miało większy sens.
    [Ty w czasie pracy nie korzystasz z prywatnego telefonu?? nie posiadasz telefonu? nie czytasz aby książek prywatnie w czasie gdy nie masz nic do roboty? no rzucanie kamieniami w nauczycieli podczas, gdy każdy dorosły człowiek traktuje telefon jak część garderoby a nawet ciała, nie jest rozsądne.
    Ja nie jestem oburzona, bo mi to już lata. tylko mnie to śmieszy, bo zarówno dzieci jak i nauczyciele nie będę się temu dziwactwu podporządkowywać. a dyra popełnia błąd zasadniczy w zarządzaniu, gdyż UWAGA, teraz ma obie strony przeciwko sobie🤣🤣🤣🤣zjednoczone tugeder. noo gratuluję
    Rozumiem jednak o co ci chodzi. Dlatego
    Osobiście nie jestem zwolenniczką tego zakazu dla dzieci, na moich lekcjach korzystali, szukali informacji. słuchali muzyki. nie miałam z tym problemu. Oczywiście, że naśladują, oni jedli kanapki ,gdy byli głodni i ja mogłam jeść, jedliśmy sobie razem, oni mogli na plastyce słuchać muzy, ja powieści i wspólnie słuchaliśmy muzy...ale mieli świadomość, że ja jestem dorosła i jestem Szefem zamieszania a oni nie sa i istnieją granice. otóż na papieroska ze mną nie chodzili za szkołę .
    Ale też rozumiem, że w kulawy sposób, jak to u nas, twórcom chodzi o ich dobro, bo siedzą w telefonach nonstop. zaprzestali budowania więzi między sobą , rozmów, relacji. nagrywają nauczycieli i siebie nawzajem i wrzucają do sieci...afery. zapewne między innymi naśladując swoich rodziców. Tego procederu nie można zwalczyć w żaden sposób. placówka im ogranicza telefony i uczy z nich korzystać.
    Nauczyciel nigdy nie mógł używać telefonu w celu buszowania na Fb. to jest owszem kicha. a się zdarza. niestety. Natomiast pracuje w innej pracy, mam rodzinę, dziecko chore i tak dalej i wreszcie jestem dorosły. mam obowiązki ale i prywatne życie. ważne sprawy czekam na telefon od lekarza.
    No i nikt im nie zabrania posiadania telefonu w szkole. tylko podczas lekcji są odłożone w odpowiednie miejsce i muszą w odpowiedni sposób, z nich korzystać. znaczy przestrzegać zasad.
    a jak tam w Irlandii, jest zakaz czy nie ma? jak oni sobie z tym radzą?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dodam, zakaz używania telefonów przez nauczycieli w mojej byłej placówce dotyczy przerw, kiedy nauczyciel ma czas dla siebie bo akurat nie dyżuruje i nie załatwia innych spraw służbowych.
      i przypominam sobie też sytuację, gdy pewna matka zrobiła dym, że jej dziecko dostało uwagę, bo podczas przerwy wyszło poza tern szkoły a przecież nauczyciele mogą...wychodzić kiedy maja wolną przerwę i okienko, to dlaczego uczniowie nie mogą?

      Usuń
    2. @Teatralna, ale przecież nie możesz uprawiać seksu w klasie, gdy opiekujesz się dziećmi, ba, nie możesz go w ogóle uprawiać przy nieletnich - i to pod odpowiedzialnością tak zawodową, jak i karną. Nie możesz nawet przy dzieciach się rozebrać! Wódki nie możesz pić, ani być pod wpływem alkoholu, gdy masz pod opieką dzieci, pod odpowiedzialnością zawodową i karną, a pić ani przebywać w miejscu pracy pod wpływem alkoholu pod odpowiedzialnością zawodową, nawet jeśli nie masz wtedy pod opieką dzieci. Dresscode obowiązuje Cię w miejscu pracy. Każdy pracownik ma inny dresscode, uczeń inny (np. na lekcji wf jest inny, niż w klasie, a inny na zajęciach warsztatowych lub laboratoryjnych). A skoro możesz wyjść na zewnątrz na przerwie lub podczas okienka, to i telefonu możesz wtedy używać poza szkołą, tak samo, jak palić papierosy. To czy dyrektorka została słusznie opierdolona przez rodzica zależy od REGULAMINU SZKOŁY. Jeśli uczeń nie złamał regulaminu, rodzic miał rację. Jeśli złamał, szkoła miała rację. W obu przypadkach dyrekcja nie powinna dopuszczać do agresywnych zachowań rodziców, tzn. poinformować o tym, że mogą dalej toczyć rozmowę, ale nie tym tonem, jeśli rodzic chce się czegoś dowiedzieć, odszukamy stosowny punkt regulaminu szkoły. Można też poinformować rodzica o trybie składania propozycji zmiany regulaminu i możliwości wpływania na takowe.
      Tak w ogóle, to temat wychowania przez przykład i przestrzeganie zasad jest bardzo ciekawy i zainspirował mnie do notki, być może coś o tym w klawiaturkę wystukam.

      Usuń
    3. Skoro wszystko sprowadzamy do regulaminu, to regulamin obowiązuje dzieci i to one nie mogą w trakcie lekcji wychodzić poza teren szkoły, wnosić jedzenia na lekcje oraz używać telefonów komórkowych bez zgody nauczyciela. na lekcjach i przerwach. chyba, że jest podbramkowa sytuacja.
      koniec kropka.
      Natomiast nieużywanie telefonów w szkole przez nauczycieli jest sugestią dyrekcji.
      do której to sugestii dorosły człowiek może się odnieść jak sobie chce.
      Natomiast rodzice nie mają żadnego wpływu na regulamin szkoły, prawo posiada tylko rada pedagogiczna.

      Usuń
    4. Nie często mi się zdarza, ale tym razem z państwem Świechnostwem bym się zgodził bez żadnych, najmniejszych nawet zastrzeżeń. Uczeń nie zaakceptuje zakazu korzystania z telefonu i niczego się nie nauczy widząc nauczyciela, który nie potrafi zapanować nad uzależnieniem od komórki.

      Usuń
    5. a kto tu mówi o uzależnieniu?
      mówimy o użyciu telefonu podczas przerwy. nie na lekcji. i w sytuacjach które są konieczne. poza tym żadne prawo oświatowe tego nie zakazuje.

      Usuń
    6. @Teatru, zaczynając od tego, że niepotrzebnie robi się demona ze smartfona (bo można robić bardzo ciekawe rzeczy edukacyjne za pomocą telefonu, oraz można setnie marnować czas nad debilnymi tekstami/obrazkami w papierze) oraz ignorując wycieczki prywatne, naprawdę ... modelowanie, podstawa w pedagogice, zaoszczędza mnóstwo stresujących sytuacji. Nie zbawia świata, nie zastępuje rodziców, nie nauczy wszystkich wszystkiego, ale czyni życie osoby nauczycielskiej ;D prostszym w konkretnych sytuacjach szkolnych. Nie robienie w szkole tego, czego uczeń też nie powinien robić na terenie szkoły, jest jak złoto.

      Usuń
    7. Nauczycieli obowiązuje nawet kilka regulaminów: umowa o pracę, karta nauczyciela, kodeks karny...., nawet zapewnienie praw ucznia spoczywa na gronie pedagogicznym. Rodzice mają wpływ na życie szkoły chociażby poprzez radę rodziców, czy też komitet rodzicielski (jak zwał, tak zwał). Ale nie o tym jest rozmowa. Interesują mnie te "konieczne sytuacje" do użycia telefonu. Skoro w szkole nauczyciele nie mogą używać telefonów i mimo to żyją i nie uciekają w panice, to najwidoczniej nie było to sprawy konieczne. Natomiast subiektywne poczucie przymusu używania telefonu, to jeden z objawów osiowych uzależnienia od telefonu.
      - Utrata kontroli (Brak umiejętności samodzielnego ograniczenia czasu korzystania z urządzenia)
      - Przymus Silna, wewnętrzna potrzeba sprawdzania powiadomień, ciągłe sięganie po telefon nawet w sytuacjach nieodpowiednich (podczas posiłków, spotkań czy prowadzenia auta)
      - Nomofobia i lęk (Odczuwanie silnego niepokoju, drażliwości, złości lub paniki, gdy telefon jest rozładowany, zapomniany lub niedostępny)
      - Tolerancja (Potrzeba spędzania z telefonem coraz więcej czasu, aby uzyskać ten sam poziom satysfakcji lub rozładować napięcie)
      - Regulacja emocji ( Używanie smartfona jako głównego sposobu na radzenie sobie ze stresem, nudą, smutkiem lub samotnością)
      - Zaniedbywanie innych sfer ( Spadek zainteresowania realnymi relacjami, obowiązkami zawodowymi, szkolnymi czy dawnymi pasjami na rzecz świata cyfrowego)
      Jednoczesne występowanie 3 objawów w ciągu ostatniego roku jest wskazaniem dla przeprowadzenia głębszej diagnostyki.

      Usuń
    8. Moniko, no masz rację, ja jestem przeciwna tej decyzji.
      rozumiem, że jest problem ale może można go rozwiązać inaczej. W mojej byłej placówce dzieci mają tablety i robią projekty na lekcjach. od lat. nic nowego. Mnie w tym wpisie chodziło raczej o stanowisko dyrekcji. 1 września wszedł zakaz używania letefonów tylko i wyłącznie dla uczniów, nie nauczycieli. działa więc nieprawnie. i szykanuje dorosłych ludzi.
      Modelowanie jest stare jak świat. zanim pojawiła się akademia.
      ale nie oznacza to, że nauczyciel ma być wzorem z sewr..a wręcz przeciwnie, dorosły nie jest ideałem, nauczyciel nie jest świętym i nie zawsze ma rację i bardzo dobrze. Mamy uczyć dzieci świat wartości i budowania społeczeństwa obywatelskiego a nie je z nimi budować(z 12 latkami), stawiając niemalże na równi. Zresztą jedno przeczy drugiemu. Bo właśnie stawianie na równi powoduje, że obecnie młodzież nie akceptuje wzorców, nie ma mentorów, dawno już trwa proces burzenia i pozostały tylko jakieś typy i typiary tiktokowe...jutuberzy zdupy, masakra. a zaczęło sie od zwykłego dzień dobry. Świat wartości, więzi, sprawiedliwość, rozwiazywanie problemów nijak sie ma do używania telefonu, sprzętu powszechnego i potrzebnego. i normalnego u dorosłego człowieka. nie róbmy z tego problemu.
      i nie róbmy problemu z tego, że jesteśmy dorośli :-) i możemy więcej.

      Usuń
    9. Wolandzie, owszem obowiązują wymienione przez ciebie normy prawne. za to Zakaz używanie telefonów w szkole nie obowiązuje nauczycieli ! tylko uczniów i dyrektorka działa nieprawnie. i łamie prawo wolnego dorosłego człowieka.
      taka sytuacja. wszyscy ją zignorują i słusznie.
      nie dam sobie wmówić :-)) że dorosły człowiek używający telefonu do wszystkiego juz niemalże(och życie), jest uzależniony :-))))
      Widzenie wszędzie czyhającego demona uzależnienia jest też niebezpiecznym objawem uzależnienia Wolandzie.
      Ja będąc szefem placówki bez przerwy nosiłam telefon przy tyłku, i oczywiście, że odbierałam go gdy dzwoniły moje wyże instancje...nawet na lekcji, ba wybiegałam z tej lekcji, gdy coś się wydarzyło. niedobrego.
      I oczywiście, że używanie telefonu na lekcji do spraw prywatnych non stop jest niezgodne z etyką nauczycielską.
      pozdrawiam.


      Usuń
    10. Tak mi się jeszcze skojarzyło, że nauczyciele jako dorośli są często odpowiedzialni nie tylko za uczniów, ale również swoje dzieci. Niestety, WIELOKROTNIE mi się zdarzyło, że dzwoniła do mnie szkoła córki, że ona źle się czuję, swiszcze i musze ja odebrać ze szkoły., zwalnialam sie wtedy z pracy albo organizowalam opieke w inny spisob. Raz nawet powiedzialam studentom 'przepraszam, czekam na wazny telefon ze szpitala', który odebrałam. Szkoła/swietlica/zajęcia dodatkowe wymaga od rodzica bycia pod telefonem. Oczywiście można powiedzieć, że są prace w których telefonu nie można odebrać itd itp, czyli dochodzimy do tego, że jedna osoba - matka oczywiście najczęściej- nie powinna pracować. A kto pracuje w szkole? Kobiety!
      No taka mnie refleksja naszła, że na tym telefonie też się emancypacja opiera;)
      Udawanie, że nie ma różnic pokoleniowych to zaprzeczanie rzeczywistości.
      Innyglos

      Usuń
    11. Innygłosie, otóż to.
      Świat dorosłych jest nieco bardziej skomplikowany, niż gry, tiktoki, fejsbuki...opierdalanie tyłka koleżankom ;-)
      no i przekonanie, że nauczycielska praca matki jest mniej ważna, prawda? a z drugiej strony napierdalanka na te nauczycielki. punkt widzenia zależy od punktu siedzenia :-)
      [poza tym no nie należy tak zawzięcie trzymać się teorii. która to rozmija się często z praktyką.]
      i na koniec, moim skromnym zdaniem mniej prawa, zakazów i nakazów a więcej .. empatii i zrozumienia. i mniej oszukiwania młodych, że świat jest miejscem tylko przyjaznym i bezpiecznym...a demokracja gwarantuje równe prawa...i że mogą w życiu wszystko...no nie mogą.

      Usuń
    12. By się zdziwili autorzy karty praw człowieka, że odbieranie telefonu w szkole jest również takim prawem. To samo dotyczy Mam kolegę, który żeby przeżyć na jako takim poziomie reżyseruje jednocześnie co najmniej 3 przedstawienia teatralne w różnych teatrach, do tego jeszcze niedawno sam występował jako aktor (aż do kontuzji). I wyobraź sobie, że jeszcze mi się nie zdarzyło, by bawił się przy mnie telefonem, a gdy tylko prowadzi jakieś zajęcia, np. warsztaty taneczno-teatralne, wyłącza telefon i wymaga tego od wszystkich. To, że odbierasz telefony tak jak odbierasz, jest Twoim wyborem.
      I co, jak będziesz miała guz na piersi, to go nie zbadasz, bo "widzenie wszędzie demona nowotworu też jest objawem"? Tak z nowotworem, jak z uzależnieniem, sprawa jest prosta: masz podejrzane objawy, robisz pogłębioną diagnozę.

      Usuń
    13. w teatrze nie włączam telefonu i w kinie.
      natomiast zapewne twój kolega nie jest matką ani szefem ... wtedy nie ma wyboru za bardzo.
      widzenie wszędzie demona uzależnienia, czy nowotwora jest objawem manii i jest odchyłem od normy.

      Usuń
    14. Teatralna, jak to jest, że gdy pierwszy raz W OGÓLE na wszystkich blogach jakie miałem oraz w komentarzach piszę o objawach uzależnienia od telefonu, to TY piszesz o WIDZENIU WSZĘDZIE demona uzależnienia??? Zastanawiasz się czasem, co się dzieje w Twojej głowie, gdy poruszany jest ten temat?
      Matki znakomicie sobie radziły i radzą bez wydzwaniania do szkoły, a mój kolega jest nie tylko szefem, ale i założycielem dwóch teatrów. To TY wybierasz sposób użycia telefonu.

      Usuń
    15. I nie odpowiedziałaś wprost, czy to znaczy, że uważasz, że nie powinno się badać guzków na piersi, bo to, mania???

      Usuń
    16. @Teatralna, nigdzie nie napisałam o stawianiu siebie na równi w sensie fałszywego przyjaciela. Ale na mentorów rzygam. Nigdy nie miałam mentorów i nie będę ich miała, tzw. autorytety w sensie ścisłym to wymysł patriarchatu i przemocy. Owszem, młodzież ma naturalną skłonność do wybierania sobie wzorców. Czasem bywa nim nauczyciel i to wcale nie dlatego, że próbuje być "fajny", lubiany nauczyciel może stawiać jedynki, może dawać trudny feedback. Bycie osobą, która robi to, co zaleca innym jest po prostu przez tych innych zauważane. Nigdy, NIGDY nie spotkałam się z przypadkiem, aby szanowanym przez uczniów wzorcem był ktoś, kto mówi, że na terenie szkoły nie wolno palić, po czym sam chowa się za winklem z fajką. Młodzież widzi i słyszy wszystko.

      O kurde i jeszcze jeden wątek - dorosłość nie polega na tym, że możemy więcej, tylko na tym, że ciąży na nas większa odpowiedzialność :) Np. regulacja emocji - powinniśmy się spodziewać, że w konflikcie nastolatek-dorosły, to nastolatek będzie miał meltdown, a nie ja. Bogowie, jak często widziałam za to histeria nastolatka = histeria nauczyciela.

      Usuń
    17. Wolandzie, od telefonu owszem może i pierwszy...
      Czy ja się zastanawiam, chyba nie. uzależnienia nie są istotą mojego życia :-)
      chodziło mi bardziej o matki nauczycielki, poczytaj komentarz innegogłosu.
      a poza tym matki uczniów owszem wypisują i dzwonią i smsują dość często. z własnego doświadczenia wiem.
      Nie wiesz jak dokładnie wygląda życie twojego znajomego, nie towarzyszysz mu w każdym momencie jego życia, i osobiście wątpię, żeby nie był na łączach skoro ma z kilkoma obsadami do czynienia i zajmuje sie organizacja pracy teatru a nawet kilku. to też wiem z doświadczenia. I nie do końca wybieram osobiście. zawodowo nie mogę.
      Porównanie jest dość nieszczęśliwe więc nie odpowiem wprost.
      badania profilaktyczne przechodzę regularnie. natomiast czy mam biegać regularnie do psychologa sprawdzać czy aby nie jestem uzależniona od telefonu, jedzenia, kina, teatru, życia, książek? no nie wydaje mi się.

      Usuń
    18. i nie obrażaj się proszę, może niepotrzebnie napisałam o tym odchyle czy manii...po prostu jakoś tak nie lubię, gdy mi sie wpycha dziecko w brzuch. gdy ja to widzę inaczej a wręcz jako normę. co nie znaczy, że wszyscy nie jesteśmy "uzależnieni...od telefonów. Mamy tam jednak cały świat, banki, opłaty, muzykę, książki, duolingo...kontakty, łącza, googlemps, tak to dziś wygląda. i trudno z tym dyskutować. usprawnia to życie. zwłaszcza osobom zabieganym. przepracowanym...zapewniam cie, że nie do końca się daję prowadzić na tej smyczy. i długo sie opierałam przed traktowaniem w taki sposób telefonu aleee cusz , życie. pozdrawiam.

      Usuń
    19. Moniko, masz rację, tak jak mówimy, że nie wolno kraść i oszukiwać i kłamać i nie płacić podatków, jeździć na gapę, łamać przepisy ruchu drogowego... w każdym razie, gdy tylko wszedł zakaz palenia, owszem wychodziłam poza teren szkoły, i nigdy nie mówiłam moim uczniom, że nie palę...czy nie piję. Byłabym zwykłą oszustką. a nie jestem (ale powiem ci, że Oni z podziwem patrzą na łamanie przepisów i zasad) Jestem dorosła mogę więcej, mogę legalnie pić i palić w miejscach wyznaczonych :-)) i Jestem mądrzejsza o wiedzę i doświadczenie. oraz hormony mi nie szaleją. i to ja jestem za nich odpowiedzialna. nie odwrotnie co z zasady czyni sytuację wiernopoddańczą :-D
      Nauczyciel często Był i jest jeszcze autorytetem, ogólnie życiowo i z powodu wiedzy. nie poradzisz. choć ma ten podziw dziś inną nazwę - samica Alfa :-)
      Autorytety w klasycznym znaczeniu : że osoba, instytucja lub idea, która cieszy się powszechnym uznaniem, szacunkiem i zaufaniem ze względu na swoją wiedzę, profesjonalizm, bezstronność lub wartości moralne. oczywiście uznaję. jak najbardziej
      (nie jestem aż tak dobra żeby siebie jedynie uznawać za Alfe i omegę))ale podejście do nich mam zdrowe, że nie na piedestale ale po ludzku. ze zrozumieniem. bo wyrosłam już z młodzieńczego buntu przeciwko wszystkiemu i stawianiu sprawy na ostrzu noża...gdyż świat nie funkcjonuje jak w książkach pisano...rozumiem oczywiście potrzebę buntu młodych przeciwko starym, i tak dalej, dobre rzeczy czasem z tego wynikają.
      no ale to już inna płaszczyzna dyskusji.

      Usuń
    20. I rozumiem Twoje nie uznawanie autrytetow bo one czesto upadaja z hukiem. Ostatnio zwłaszcza.

      Usuń
    21. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

      Usuń
  13. W sumie nie mam jakiegos staniwczego zdania na ten temat, choć zgadzam się, że zasady powinny być inne dla nauczycieli i uczniów. U nauczycieli zakłada się, że jako dorośli sami powinni moc ocenić czy ich zachowanie jest właściwe- jest jakaś etyka pracy nauczyciela itd, dorosły człowiek ma prawo o sobie decydować, jest również odpowiedzialny prawnie za swoje czyny.
    Do dzieci podchodzimy trochę inaczej, zakładamy że prefrontal cortex jeszcze sie tak odpowiednio nie rozwina, żeby mogly kontrolować impulsy, więc są w tym względzie poniekąd upodledzeni😜 mają mniejsza możliwość kontroli sięgania po komórkę, a zatem zakazy maja im pomóc.
    Trudno sobie wyobrazić świat, w którym dzieci mogłyby robić to samo co dorosli.
    Innyglos

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. BINGO. stawianie dzieci na równi z dorosłymi w prawach pracowniczych, to jest jakieś szaleństwo. to od razu oddajmy zarządzanie światem niezrównoważonym wariatom, na to samo wyjdzie ;-DD obniżmy wyborczy i wiek starowania na prezydenta 🤣
      [hormony im napierdalają że klękajcie narody i nie sa odpowiedzialni za siebie i nawet rodzice nie są,, to nauczyciele ponoszą całą odpowiedzialność w placówkach, to chyba jesne, stad zakazy, nakazy...próby mediacji]
      Ja tam za korczakowymi filozofiami nie przepadłam, no może w tamtych czasach miedzywojnia i wojnia owszem, bo wiadomo jakie to były czasy. ale teraz te dzieci są jak faszerowane gęsi. Wyścig kto im więcej napcha w tyłki.
      serio?

      Usuń
  14. Nie wiem, jak to jest z nauczycielami i dyrekcją, ale w zwykłym zakładzie pracy to właściciel czy kierownik ustala zasady pracy. Wyobrażasz sobie, że pracownik w banku czy w kasie marketu przegląda sobie telefon w godzinach pracy? Moim zdaniem to nie jest jakiś zamach na wolność jednostki, w godzinach pracy mój czas jest w dyspozycji pracodawcy, który mi za to płaci i ma prawo ustalać swoje zasady, o ile nie kolidują one z przepisami prawa.
    Ogród masz obłędny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wyobrażam sobie, ze owszem może to robić w trakcie przerwy na śniadanie, kawę itepe. nie no nauczyciel nie ma wpisane w kartę nauczyciela i inne takie, że w czasie przerwy nie może korzystać z telefonu, na lekcji oczywiście nie ma mowy, ale podczas przerwy, kiedy akurat ma wolne. owszem tak. nie jest to zabronione. a już, że ma udawać ze tego telefonu nie posiada...

      Usuń
    2. Ok, tylko te przerwy na śniadanie czy kawę zazwyczaj spędza się w pomieszczeniach socjalnych, a nie na tzw. widoku. Poza tym ta kodeksowa przerwa to raptem 15 minut w ciągu ośmiogodzinnej pracy, więc szału nie ma :-)

      Usuń
    3. ano nie ma, współczuję.

      Usuń
  15. Juwenilia fajnie nam o nas mówią, dla mnie to taki list z przeszłości, od nieznajomej już znajomej i odkopuję w pamięci siebie tamtą. Też odpalam dopalacza, bo wilgoć w szafie. Co prawda temperatura mi odpowiada, ale woda w powietrzu o tej temperaturze, to tzw woda na młyn pleśniom, kurnaolej! Z tymi telefonami nauczycieli, to z jednej strony taki kategoryczny zakaz nosi znamiona tyranii, z drugiej jednak strony jestem za tym, by nauczyciele korzystali ze swoich telefonów podczas czasu wolnego i w pokoju nauczycielskim, bo niedobrze jest wystawiać alkoholików w przymusowym leczeniu na widok grupy uprzywilejowanej raczącej się szampanem, a i znam z własnych kątów pracowniczych nauczycieli, którzy nadużywają telefonów i na dyżurach, zamiast być z dziećmi, spędzają czas z bracią sieciową. Podobnie bywa i na ich lekcjach. Co bym poprawiła w zakazie dyrektorskim owym tam, co o nim piszesz? To, ze nie zakaz, a rozmowa na radzie pedagogicznej z argumentacją i wymyślenie w miarę zadowalającego wszystkich wspólnego systemu. Tak własnie zrobiliśmy u nas kiedyś, kiedy rezygnowaliśmy z telefonów w szkole, a już parę ładnych lat działamy w ten sposób. Ściskam Cię już prawie jesiennie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z tymi alkoholikami, to masz racje, jak cholera. oni teraz podobno strasznie hałasują, w ramach zemsty ;-))
      nie jestem z zakazami żadnymi, bym to jakoś inaczej załatwiała. serio. zakazy i nakazy to kiepskie rozwiązania w szkole.
      i masz rację, że sa tacy którzy sie oderwać nie mogą. ...
      i ja ciebie ściskam jesiennie omc. i trzymam kciuki zeby w tym wrześniu nie zwariować w placówce. bo jak zapewne wiesz, już w poza placówką raczę się wolnościa :-)

      Usuń
  16. W tenmaty polityczne i geopolityczne to ja nawet nie próbuję wchodzić, bo chwilowo jestem skupiona całościowo na ratowaniu własnej d. i własnego świata, mozolnie zbudowanego.
    Te zakazy szkolne przywodzą mi na myśl armię :D To też stan umysłu.
    A obrazu i sztuki nigdy za wiele, zdjęcie oddaje co ma oddawać, nie musi być idealne.
    Buzi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o cudownie, ze znów jesteś Iw, zaraz do ciebie idę :-)
      tak i ja staram się jednak nie trzymać ręki na pulsie.

      Usuń
    2. Jestem i mam dużo pomysłów, też miło Cię widzieć Kochana! *:)

      Usuń
  17. W sumie dyrektorka wyszła z założenia, ze dorosłym też przyda się detoks od ekranów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w sumie, to niech spierdala z takimi założeniami.

      Usuń

nie musisz Czytaczu ale możesz ....