amerykańska jakość ich mać, blogger nadal zepsuty, nie aktualizuje. a ja nie mam czasu zwyczajnie sprawdzać, czy aby ktoś nie napisał. nie wiem czego tam jeszcze nie robi. lubię gdy życie mi się ułatwia, nie utrudnia. nie histeryzuje i wyrywam włosów z głowy ale wkurwia mnie bylejakość we wszystkim.
*
Będę uprawiać tykwy. I malować je.
Siedzimy na ganku z kieliszkiem różowego tym razem. i ja zostawiłam ten dzień za sobą... w sumie nawet fajny. ale oczywiście nie może być idealnie. Wentylator właśnie naprawiony przestał działać po 5 minutach a wypał poszedł i nie było odwrotu... Domyślam się, że dziś panisprzątająca dostanie zawału. bo piec się wyłączył i będzie wył.
[cieszyłam się, że nareszcie włączę wypał i zobaczymy co się wydarzy. ach już by się mogło to niekończące się never ending story skończyć.
bo mnie wkurwia.]
Spotkałam się z Miśką, która właśnie wróciła z Rzymu, Madrytu, Barcelony. w cukierni nowo otwartej. było słodko-gorzko. Zostawiam sobie już niewiele osób do przejmowania się nimi, ich życiem i problemami, wśród nich jest Miśka. młoda dzielna dziewczyna. po łódzkiej filmówce. która walczy o siebie, o pracę, o marzenia i z dramatami rodzinnymi.
- Miśka, czy ty też gubisz się na centralnym w Warszawie, pytam
- tak, cały czas...
- jak to jest do diabła, że człowiek lata po świecie, ogarnia biglotniska a na warszawskim pekapie czuje się, jak w labiryncie, czy to szaleniec projektował? czy co.
Siedzimy więc wśród obficie kwitnących kwiatków, w powietrzu czuć jesień. ciepło choć wietrznie a wieczór powoli zapada...
a na stole w kominkowym stoją łupy czyli jabłka z dzikiej jabłonki polnej i słodkie winogrona.
i teraz idę na spacer, bo znów przyjemnie letnio i ciepło. i szybka decyzja, jadę na rowerze:-) do teatru.
[a o blogowych frustratkach będzie następną razą i to absolutnie nie w kontekscie ostatniej dyskusji o telefonach]









Ach! Mi sie wyrwalo po obejrzeniu zdjec :)))
OdpowiedzUsuń:-) jeszcze ładnie i ciepło i jeszcze przyjemne wieczory ale już rano osiem stopni :-(
UsuńWIdziałam chyba kiedyś u Ciebie taką dziurkowaną i pomalowaną tykwę (lampę?). Obserwowałam jakiś czas temu blog dziewczyny, która robiła takie rzeczy (i hodowała też sama te tykwy). Niesamowite cuda to były. Też mnie korciło, żeby spróbować, ale spróbować to ja bym chciała różne rzeczy, ale żeby osiągnąć jakiś sensowny poziom to jednak trzeba sporo czasu poświęcić, a doba nie jest z gumy, niestety...
OdpowiedzUsuńPiękne miejsce to na zdjęciach. Kamionkowa butla (też piękna!) wygląda jakby miała bolesławieckie pochodzenie.
Z centralnego w naszej stolicy też mam wspomnienie jakiegoś bezładu...
tak mam lampe z tykwy, przywiozłam z turcji i mam pomalowana tykwę :-) i mam grzechotki z tykwy :-)) i zamierzam je malować .ale najpierw se wyhoduje. butla kamionkowa to jest dość stara powiem ci z początku XX albo i lepiej...nieco uszkodzona a skąd to się dowiem. to miejsce u sąsiadów naszych. najbliższych.
UsuńBo trzeba było wybrać WordPress do blogowania :D
OdpowiedzUsuńza chwilę i on padnie jak się wszyscy z blogspotu przeniosą...
UsuńWidziałam w restauracji lampy tykwowe, klimatyczne bardzo!
OdpowiedzUsuńSercowata hoja? nie widziałam jeszcze.
Letnio i babie lato fruwa, też spacerujemy...także po lesie:-)
mam lampę tykwową przywiozłam z Turcji. na zdjęciu widać, że ma liście w kształcie serca.
UsuńNo u Ciebie pierwszy raz właśnie widzę.
Usuńdostałam od sąsiadki i tez pierwszy raz zobaczyłam u niej
UsuńJotko, to hoja kerrii. U nas często ją sprzedają w okolicach walentynek. Wsadzają jeden listek do doniczki z ziemią, tak żeby było widać kształt serca. Szczerze, to nawet nie wiem czy ten liść jest dobrze ukorzeniony czy zaraz po walentynkach nie ląduje w kuble na śmieci... 🤦♀️
UsuńOch, przepiękne te twoje belki w chałupie!
OdpowiedzUsuńKolejny dzień dobrze się skończył i możesz mieć wszystko w tej pompie!
Innyglos
och powiem ci, że każdy dzień wrzesnia jest męczący, jak to po wakacjach...nawet bez placówki. taki to miesiąc ale na szczęście jeszcze dość ciepły, słoneczny i ładny...
Usuńa belki nie moje, ale sąsiadów.
UsuńInspirujesz :) Za chwilę zanurzę się w odmęty internetu, żeby sprawdzić, czy i jak można te tykwy, wspaniala baza do projektów przeroznych, uprawiać w ogródku:)
OdpowiedzUsuńoj można :-) mam w domu swoje wyhodowane własnoręcznie, już pomalowane. fajny element deco.
UsuńFajny ten zielony zakątek - w sam raz na posiedzenie z winkiem czy czymś innym. Lubię!
OdpowiedzUsuńo tak w sam raz.
Usuńpo to sie takie miejsca robi żeby było przyjemnie.
Jak nie urok, to Blogger albo piec;-) Dobrze, że ratuje Cię ucieczka do swojego świata, do roślin i świętego spokoju... Moje grono ludzi, na których mi zależy też stale maleje, szkoda mi energii na resztę. Śliczne fotki:-)
OdpowiedzUsuńUściski z Kadyksu:-)
Kadyks ech nie byłam ... zapewne piękny Kadyks, kojarzy mi sie z Hasem :-)
Usuńuściski i samych dobrych wrażeń.
Jest piękny i bardziej przypomina mi Havanę niż widziane dotąd hiszpańskie miasta. Już wiemy, że na pewno tu wrócimy:-)
UsuńDziękuję.
W piatek wysiądnę na Cetralnym i mam nadzieję, że się nie zgubię :) Lubię Twoje zielenie :)
OdpowiedzUsuńi ja wysiądę ale będą na mnie czkali.
UsuńNa mnie okazuje się też będą czekali :P ale do księgarni mam blisko, więc luzik...
UsuńMasz Ci los. Byłam pewna, że zostawiłam tu komentarz. Albo tylko go wymyśliłam. W każdym razie przeczytałam dwa razy i wyoglądałam niemal pod mikroskopem. Cuda masz w domu i dookoła domu... I bardzo dobrze, że masz. Ktoś musi być na tym świecie szczęśliwy! 😉
OdpowiedzUsuńKochana to nie mój dom 🙂🙃
UsuńA gdzie Twój?!
Usuńna swoim miejscu :-)
UsuńNadrabiam powoli zaległości, a blogger już trochę irytuje... Zero powiadomień, kilka "nowości" sprzed tygodnia i tyle :D
OdpowiedzUsuńZdjęcia cudne, bardzo inspirujące!
Hoja pikna, niech się tam dobrze ukorzenia i rośnie! Moje wiosenne sadzonki założyły już swój ekosystem w wazonie, mamy wrzesień a ja dalej ich nie przesadziłam... Normalnie wstyd. E, kiedyś się zmobilizuję :P
no i mnie irytuje, nienawidzę cofania się w rozwoju.
Usuńoch hoja sercówka musi sie udać.