niedziela, 30 listopada 2025

królowa dramatu.

 Kim jestem?

Tym kim zechce. refleksja powernisażowa wystawy Marty Frej.

w psychoteście na bohatera Trylogii

Jestem Zagłobą. 

co bardzo mi się podoba. bo widać, że praca nad sobą nie idzie na marne 😃

Przeważnie myślałam, że trzeba robić w życiu rzeczy Wielkie. Istotne. że trzeba czuć to życie. że emocjeeee emocjeee i że miłość, i że wierność i że 🙈honor i zasady... prawość, szlachetność, dramat, ból duszy i ból dupy ojejeku jejku.

aż mi przeszło. 

pamiętam swoje wrażenie w trakcie oglądania filmu, że ta arystokracja, tak głownie leżała i nic nie robiła...i że musiała wyginąć w procesie ewolucji i rewolucji.

A teraz proszę, Onufry na tapecie i zmiana proporcji : 

nacisk na przyjemności, dogadzanie, dobre jedzonko, podróże i przygody, masaże, samozadowolenie, uważność, wspólne celebrowanie. odkładanie na potem ...na świetenigdy spraw niekoniecznie przyjemnych. i udaje się [jak z tymi upchanymi po podłogą stertami dokumentów w teatrze, które okazały się nigdy nie potrzebne. jak z kartonami w trakcie remontu, których zawartość okazała się nigdy nie pożądana...]

 Nie trzeba robić szumu, dymu, draki. często przyschnie, przycichnie, oklapnie, opadnie...bez konsekwencji i finalnie samo się rozwiąże. 

tak więc "Równowaga i Spokój. uporczywe dążenie do spokoju w międzyludzkich szemranych kontaktach. Odcinanie. 

i odpukać, nie choruję, nawet katarku, bez szczepień. puk puk. co roku w terminie wrzesień - listopad i często w końcówce roku, miałam gila do podłogi, kaszel do płuc wyplucia...a tu nic. można?

i najważniejsze : nie nurzać sie w opiniach na swój temat 🙈

(na przykład, że jestem niespełnioną kobietą, bez dziecka i człowiekiem pustym, bez boga)) 

byłam i jestem Spełnioną kobietą ale bywam też odrobinę Wkurwioną. konstelacje dyktują warunki. 

Zawsze źle znosiłam wszelkie diagnozy. z upodobaniem stawiane przez starebaby. porządnickie, z kijem w dupie i w garsonce. 

Dochodziłam do jedynie słusznego wniosku, że diagnozy mają załatwić ich sprawy, nie moje. a ulubione przez lata powiedzenie brzmi : mówisz o mnie, a myślisz o sobie.

Z pogardą pluję na wszystkie teksty typu: jeśli jedna osoba ci mówi, że jesteś chora... ale jeśli już kolejne, to idź do lekarza.

problem w tym, że ja uważam, iż istotne jest nie to ile osób mi mówi ale jakie to są osoby.  [wystarczy mi jedna fachowa. nie interesuje mnie gdakanie stada kwok] 

Jeśli poczuję potrzebę diagnozy, pójdę do psychologa. 

To pisałam ja, była Królowa Dramatu. 

[spałam 8 godzin]

Wyjęłam druty i wełnę merynosa 100% ale cienką. będę stukać tymi drutami całą zimę chyba. leży już ponad rok w koszu i czeka cierpliwie.

Poza tym dziś już ostatni dzień listopada. teraz to już po równi pochyłej. patrzę w kalendarz a tu każdego dnia się świeci na niebiesko. do 19 gru  trzy tygodnie spiny. 

oprawiam berlińskie wspomnienia : plakat z koncertu i zakupiony drukowany na płótnie BAUHAUS. i wieszam na ścianie nad łóżkiem.

1 komentarz:

  1. Berlin jest świetny, nie? :D w tem balansie to chyba tak jest że trzeba i trochę szlachetności i trochę wina, by oleum podniosło się, jako lżejsze, do głowy, tak ja se myślę :)

    OdpowiedzUsuń

nie musisz Czytaczu ale możesz ....