Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Malmo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Malmo. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 9 lipca 2024

Kullaberg na półwyspie Kullen czyli szwedzki kraniec świata.

 Piątek dzień 15. Ostatnia atrakcja w trasie pod Malme, to Kullaberg. Który był na naszej liście już dawno czyli od dwóch lat. Kiedy to pierwszy raz wybraliśmy się kamperem do Szwecji. Wtedy nie mieliśmy już czasu na półwysep Kullen. na szwedzki rezerwat przyrody, gdzie klify, jaskinie, nurkowanie, zjazd po linie z najwyższego klifu, pływanie łódką, no piękny teren rezerwatu...teraz też nie mamy go za wiele. 

Po drodze zatrzymujemy się w małym uroczym porciku z drewnianymi jachtami. 




I mkniemy na dolny parking, żeby zrobić podejście na sam koniec półwyspu do samej latarni :  Na półwyspie Kullen oprócz dobrodziejstw natury możemy również dostrzec ingerencję człowieka. Na terenie dzisiejszego rezerwatu w przeszłości powstała pierwsza latarnia morska w całej Skandynawii, powstała na zlecenie duńskiego króla w 1561 roku. Z biegiem lat była znacznie modernizowana, aż do obecnej wersji, która leży na wysokości 78.5 metrów nad poziomem morza, co czyni z niej najwyżej ulokowaną latarnie morską w Szwecji.








Docieramy spokojnym marszem na samą górę zwieńczoną latarnią morską. Wieje niemiłosiernie. Ledwo się na nogach trzymam i ledwo mogę robić zdjęcia ale pogoda jest dobra. Bo świeci Słońce. Nie pada a więc i widoczność przyzwoita. Spędzamy chwilę na tym wzniesieniu skalistym. Pijemy kawę. Uroczo pizga nam po wszystkim. Moje ortalionowe spodnie nabierają wiatru w żagle...


żeby zobaczyć te klify trzeba popływać łódką


Schodzimy i przemieszczamy się dalej po półwyspie. Widoki dla nas niesamowite, nieoczekiwane choć już znane, czyli falujące morze zieleni i niebieskie morze na horyzoncie. No i to nasza ostatnia droga, bo jutro już tylko szybki przejazd na dworzec promowy.

 A dziś zmierzamy w stronę campingu na plaży.





Na plaży spałam chyba tylko raz w życiu i było to w Grecji ale głowy sobie nie dam obciąć a wtedy bloga nie pisałam. A szkoda. Twardy dysk owszem zapisuje, tylko z odtworzeniem trudniej. 

Camping w Lommie. 
Lomma. 20 minut od promu w Malme.
Kamper na plaży i zachód słońca.





Widać Malmo i most nad Sundem.

Ostatni zachód słońca :-((


Kamping bardzo wygodny, czysty i fajny w obsłudze: do dyspozycji kuchnia, miejsce do spędzania czasu, biesiadowania, grillowania, jedzenia, gdy jest nas więcej lub pada. Fajne rozwiązania. Duże prysznice. Wszystko na kartę. Samoobsługa.

W ostatni wieczór wyprawy Piję wino na plaży w Lommie. 


ps

gdy jutro napisze ostatni post z wyprawy, przeczytam i przejrzę wszystkie posty i naniosę jeszcze jakieś tam poprawki... nie za wielkie. Ta relacja, ma mieć charakter dziennika z wyprawy. Zalinkuję i umieszczę z lewej strony bloga, zaraz po Litwie i Łotwie. 

 

ps

normalna aktywność na blogu w trakcie wyprawy od 350 do 800 wejść, rozstrzał duży. Posty dość długie pisane telefonem okraszone zdjęciami... ale napisałam dwa zdania komentarza do wyborów we Francji i pojawiła się wąsata i już 1000 wejść. dziwne.

sobota, 22 czerwca 2024

Färgelanda 12.


 Prom fiński jest bardzo kameralny, gustownie urządzony i bez imprezowej części, za to z fajną opcją jadalną znaczy w bardzo dobrej cenie. To ważne, bo na powrocie płyniemy w ciągu dnia. I dobrze, gdyż oboje nie możemy spać na tych piętrowych pryczach.

bardzo gustownie urządzony 

od kilku lat odpalamy ten sam rytuał, że przebieżka po każdym promie, po sklepach, knajpach. Jakaś kolacja lekka ale nie tym razem, jedliśmy przecież w Świnoujściu. Tym razem nie ma czego zwiedzać, malutki ten promik :) Tradycyjnie więc siedzimy w prawie pustym barze. i pijemy kolorowe drinki na sen...

*

i tradycyjnie sie nie wyspałam...

Rano o 6.15 stałam z kawą na zewnątrz, gdy przepływaliśmy pod mostem nad Sundem. tym razem płyniemy nieco dalej, do Malmo, żeby skrócić trasę przeskoku do Norwegii.

Ale najpierw, zaraz po przebudzeniu zobaczyłam farmę wiatraków na morzu. Blisko Malmö

Szwecja przywitała nas chłodno (jak zwykle)a potem w miarę przesuwania się ku północy, mijania  Helsinborga, i kolejnych znanych nam dobrze miejsc, zwłaszcza za Goteborgiem, to nawet lodowato. Chmurzyska, wiatr i 12 stopni😲😩

Zdjęcia z pierwszych dni w Szwecji każdego roku mamy takie same. Że leje i chmurzy. Tradycyjnie zjadłam krewetki na powitanie szwedzkiej ziemi. 


Wjechaliśmy w Park Narodowy i zdobyliśmy piękną miejscówkę nad jeziorem. 

Jak ja lubię spać w lesie. W ciepłym kamperze z widokiem na jezioro i las.

Chyba pożałuję, że nie wzięłam czapki.

piątek, 21 czerwca 2024

W.A.K.A.C.J.E.

 

Rano szybciutko kawka i śniadanko.

Filmy I książki oraz audiobuki zapakowane.  Dopychanie kolanem czerwonego mustanga i załadowani po pachy ruszamy. Jest słonecznie I ciepło ale im dalej na zachód tym ...chłodniej.






Kamper boski, nie ma wstydu. Nowy zaledwie jednoroczniak. W środku wygodnie i w sam raz. Duży bagażnik pod łóżkiem. Zatrzymujemy się jeszcze  na chwilę w Goleniowie, gdzie dokupujemy wino, przekąski i świeże pieczywo. 

*

Siedzę wygodnie i zajadam podwieczorek wegetariański zagryzając małosolnymi. MJ przywiozła takie dwudniowe w ogromnym słoju.  napakowała pełen pojemnik. Mam jeszcze nasze czereśnie zrywne rano. Naczelnik w ulubionym barze na trasie wciąga porządny obiad dla tirowców. Ja pije pierwsze wakacyjne pyfko. ŚWINOUJŚCIE ...zaniedługo ustawiamy się w kolejce na prom do Malmö. 

Aleee

Najpierw mecz 🙈

 ja leżę i piszę posta, Naczelnik dobrze najedzony siedzi w pozycji prawieleżącej w kamperze i ogląda mecz, chwila odpoczynku i relaxu przed dalszą trasą. Na promie już tylko perfumeria, tradycyjny drink powitalny i spać. Bo jutro długa trasa przed nami. 

No i właśnie wlepili nam pierwszego gola 🥱

No kto by się spodziewał😂

Na Bałtyku sztorm, burze z piorunami i ogólnie armagedon zapowiadają, także to mnie zajmuje bardziej. 

Że pierwszy raz będę rzygać na pokładzie.

Tymczasem.


środa, 10 sierpnia 2022

Jestem na wakacjah. Most nad Sundem.

 Most nad Sundem, to serial, który mnie wciągnął i czułam wielką kompatybilność z główną bohaterką.






I mam zaległości blogowe ale za to jestem do przodu z życiem, wrażeniami i odpoczywam. O promie pisała nie będę. Prom jak prom. O kamperowaniu będzie osobny post.
Tymczasem, żeby nie zawalić chronologii i nie zapomnieć co było po czym ... 
Dziennik pokładowy niniejszym otwieram: 
 
Dzień pierwszy. Temperatura od 16 do 23 stopni. Słonecznie. i rześko.
Po wyjechaniu z promu przejechaliśmy pięknym Ystad o 7 rano. Jeszcze do niego wrócimy.
Pierwszego dnia szukaliśmy miejscówki do odpoczynku,odespania i zaznajomienia się z obsługą kampera. Rozglądaliśmy się, gdzie co i jak w kwestii kampera na campingu. uzupełniliśmy zapas wody, posiedzieliśmy na plaży dla psów, popatrzyliśmy na widoki, na most nad Sundem z bardzo daleka, jakby we mgle, na ludzi i pojechaliśmy do Malmo.
 






te dwa widoki powyżej i poniżej gdzieś po drodze na zachodnim wybrzeżu

 
 Pojechaliśmy szlakiem nad morzem i zaparkowaliśmy w okolicach portu w Malmo. Po samym prawie mostem nad Sundem. Na dzikim kamperowisku. Miejscówka bezpieczna a widoki zwyczajnie powalające. Cały dzień nie mogłam się napatrzeć. Odpoczęliśmy po ciężkiej nocy na promie i potem poszukiwaniu miejsca do spania, pokręciliśmy się po okolicy i odhaczyliśmy pierwszy nocleg a ja pierwszą ...kupę do reklamówki w kamperowym WC i ostatnią. żenuła.

a teraz sami zobaczcie: Po lewej most nad Sundem, na wprost Kopenhaga, przepływające statki a za plecami Malmo...z charakterystycznym skrętem.
 
 
te trzy płetwonurki tak se siedziały w wodzie  dobrą godzinę i plotkowały zamiast nurkować



Dzień drugi. Temperatura 23. Słonecznie. 
W planach posuwanie się na północ i zwiedzanie miast Malmo, Lund, Helsinborga. Prawie wyszło. 
Po Malomo się tylko pokręciliśmy autem, nie zamierzaliśmy parkować i zwiedzać, bo nam się przypomniały wszystkie przeczytane historie, jak to okradają kampery w tych okolicach. Ale już Lund mieliśmy zamiar pozwiedzać, per pedes. To urocze uniwersyteckie miasteczko i niezwykle klimatyczne. Niestety nie udało nam się zaparkować. Więc znów tylko objazd, przejazd, zwiedzanie z auta. Szkoda. ale co było robić? pojechaliśmy dalej z mocnym postanowieniem, że w Helsingborgu, to już musimy zaparkować w porcie, bo ja muszę zobaczyć Zamek Hamleta, przez wodę w leżącym naprzeciw, duńskim Helsingor.
 
 Na tej wysokości Sund ( cieśnina na Morzu Bałtyckim, należąca do Cieśnin Duńskich, oddzielająca Zelandię na zachodzie od Skanii na wschodzie. Łączy Morze Bałtyckie z cieśniną Kattegat i dalej przez Skagerrak z Morzem Północnym) jest najwęższa, zaledwie 4 km. A mostu nie ma, jak w przypadku Malmo i Kopenhagi. Można się przeprawić promem. Zaparkowaliśmy w porcie i poszliśmy na najpyszniejsze lody lukrecjowe oraz oglądać szekspirowski pierwowzór przez wodę.

 Filmy są kręcone z portu i usiłowałam łapać ostrość na zamek ale ani film ani zdjęcie nie oddaje,
 natomiast dobrze widać tę najwęższą część cieśniny.
 

 


 


Elsynor
Najpyszniejsze lody lukrecjowe, jakie jadłam ever, już tak lukrecjowe, że bardziej się nie da...że płakałam i jadłam pod koniec, gdyż nigdy w życiu nie zostawiłam ani okruszyny loda...że sobie pomyślałam, że to moje ostanie lody lukrecjowe w życiu.
 


4 km do Danii
taka plaża w skandynawskim stylu, 
mało polaków, bo i po co, skoro nie ma gdzie wbić parawanu ...

knajpka w wagonie kolejowym


Helsinborg to zapewne piękne miasto, pełne zabytków i całkiem spore, niestety albo kamperowanie w dziczy albo zwiedzanie miast. Taka niewygoda. Postanowiliśmy tu przyjechać na łikend i zwiedzić oba miasta i zamek Hamleta.
jedno, Jedyne zdjęcie z uroczego Lund, no żal...
 
 *
Nocleg drugi.  
Zacumowaliśmy nad jeziorem w pięknych okolicznościach przyrody. Byliśmy totalnie sami. A że to był początek wyprawy, to czuliśmy się nieco nieswojo. Potem wręcz szukaliśmy takich miejsc.
W nocy podczas czytania, gdy Naczelnik już zasnął, wyszłam sobie jeszcze na fajeczkę i planowałam też siku w jagodach ale się bałam wyjść poza obręb światła zewnętrznego kampera[normalnie więcej horrorów i kryminałów]. Nie mogłam się pozbyć wrażenia, że ktoś nas obserwuje.
Nikt nas nie zatłukł. Ale też łoś nie zapukał kopytkiem.

buuuu



Naczelnik uwielbia takie okoliczności postojowe, bo można chodzić na golasa i bardzo niezobowiązująco


oczywiście na wyprawę wzięłam szwedzki kryminał

Ale takie samotne obozowanie bywa niebezpieczne, gdyż, ponieważ, siedzisz sobie na sedesie w kamperze, okno otwarte, twoja głowa wystaje, jak ta kosmetyczka, korzystasz z muszli klozetowej, bo właśnie zaprotestowałaś w kwestii sikania w jagodach bo to mrówki, bo komary i wyrywa ci się taki niezobowiązujący bączek pierdziączek a tu nagle tuż obok przechodzą ludzie z psami a ty się nie masz gdzie schować, bo miejsca mało

 i jeszcze odpowiadasz na ich radosne: Hej, Hej 

z burakiem, który wykwitł na twojej twarzy. i obiecujesz sobie, że już nigdy się nie wysikasz przy otwartym oknie, bo z dwójką, to wiadomo: nigdy więcej w kamperze czyli do reklamówki. i się tego trzymałam do samego końca.