czas kończyć wycieczkę po Zachodniej Rodos.
Po zwiedzaniu zjechaliśmy serpentynami nad morze i obserwowaliśmy, jak czerwona kula znika na naszych oczach. za wyspą :-) najpierw a potem za horyzontem.
czas kończyć wycieczkę po Zachodniej Rodos.
NA DACHU ŚWIATA. przynajmniej dla mnie.
ZDJECIA NA WINIECIE I WSZYSTKIE TU ZAMIESZCZONE ROBIŁAM JA I NACZELNIK.
Będą zdjęcia głównie. bo co tu pisać. Piękno samo w sobie się broni. a opisy często bywają kiczowate. po prostu Zaglądaliśmy z zewnątrz do Caldery w której już byliśmy wewnątrz. i wędrowaliśmy ponad chmurami...
Nie opisałam tego wjazdu wcześniej, bo wymagany był osobny post, żeby wrzucić jak najwięcej zdjęć. Otóż zebraliśmy się w piątek po pysznym śniadaniu, wysoko w góry i było jeszcze bardziej niesamowicie, niż w przypadku curwas peligrosas, bo owszem i curwas peligrosas i wysokość prawie 2500 npm.
Także łał. panowie i panie.
Opisałam już drugą połowę tego dnia i wrażeń, podczas karnawału w stolicy: Proxima Parda w Santa Cruz De La Palma. a teraz pierwsza połowa czyli wjazd na ichne Rysy. i zjazd. oba curwas peligrosas, że japierdolę. momentami było grubo.
Z wielu zaproponowanych wycieczek, z kliku biur podróży, wybraliśmy dwie całodniowe: Kruja, Tirana, Macedonia. sami sobie pojechaliśmy do Durres i wynajęliśmy riba. I tyle. A inne atrakcje typu wąwozy, wyspy, rejsy, safari czy rafting, odpadły. szkoda. ale taki mieliśmy klimat. Podobnie, jak w zeszłym roku byliśmy zmęczeni naszą wyprawą do Norwegii więc upał egipski był dla nas morderczy, tak teraz byliśmy zmęczeni całym cholernym lipcem ulew w domu. Z wyprawy na Północ Skandynawii i Lofoty, wróciliśmy chorzy, i chcieliśmy zwyczajnie odpocząć w słońcu.
*
A więc Macedonia w piątek.
Między Albanią a Macedonią oczywiście jest granica i trzeba stać w kolejce i okazywać paszport. wyjeżdżamy około 7ej, do pierwszego przystanku poza granicą nad jeziorem Ochrydzkim, łącznie z krótkim postojem na granicy jakieś trzy i pół godziny do czterech. Pospaliśmy, bo autokar całkiem dobrze wentylowany i miejsca leżące.
Na dzień dobry w Macedonii śniadanie: placki w typie pankejksy do nich sos czosnkowy i aivar oraz zupa rybna. no miodzio powiem wam równie dobrej nie jadłam chyba.
temperatura dwadzieścia parę stopni i lekkie chmurki. Rewelacja, nic nam się do tyłków nie lepi. powiewa ciepły wiaterek. a przewodnik opowiadał bardzo ładnym polskim o historii Macedonii i o Skopje, ratowanym odbudowywanym przez wolontariuszy z Polski.
Trzęsienie ziemi w Skopju miało miejsce 26 lipca 1963 roku, w latach 60-tych XX wieku, dokładnie 26 lipca 1963 roku, niszcząc niemal 80% miasta i powodując śmierć ponad 1000 osób. Wstrząs o magnitudzie 6,1 z epicentrum bezpośrednio pod centrum miasta spowodował katastrofalne zniszczenia, a jego skutki były odczuwalne w całej dolinie Wardaru. Tragedia ta poruszyła cały świat, a Skopje odbudowano dzięki międzynarodowej solidarności.