Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Oslo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Oslo. Pokaż wszystkie posty

sobota, 9 września 2023

Fiordy, tunele, góry. Trasa na Bergen. i wątek o kamperowaniu.

 


 Fiord, Tunel, Góra, Wodospad. 

Fiord, tunel, góra, wodospad.

F...T...G..... 


Ta sekwencja wżarła mi się w umysł. Oddychałam nią. Ale nie tylko.

Znajdź sobie dużo czasu na przeczytanie ale przede wszystkim oglądanie tego postu.

*(7-8.08.23) Trasa .... Oslo-Bergen.

Uciekamy z drogi krajowej o statusie ekspresówki E16, wpadamy w drogę z widokami 7, bo mają one specjalne oznaczenia, tu w Norwegii. I dopiero się zaczyna zabawa widokowa. Oczywiście, to są trudne drogi, kręte i wąskie. Takim kamperem trzeba umieć powozić i nie radzę się w takie drogi pakować kamperem nikomu, kto nie jeździł 3,5 tonami po drogach prostych. albo w ogóle nie jeździł. NIE ŻARTUJĘ. Norwegia, to nie jest Szwecja. Szwecja, to jest pikuś. Norwegia to tunele, mosty, serpentyny nad fiordami, i bardzo wąskie drogi na których muszą się minąć dwa kampery albo kamper z autobusem.

W zeszłym roku już pisałam o kamperowaniu po szwedzkich doświadczeniach. i teraz, gdy to czytam uśmiecham się pod wąsem. Wiele spraw jest już naiwnie prostych dla nas ale się powtórzę: mogę sobie wyobrazić kierowcę/kierowczynię, który wjedzie na pierwszy camping we Szwecji i się z niego nie ruszy. Osobiście uważam, że kierowcą kampera powinien być posiadacz prawa jazdy kat C. Wszyscy inni są zagrożeniem. Rozumiem, że rynkiem rządzi pieniądz. i tylko dlatego jest, jak jest. ale jest niefajnie[nie wsiadła bym na jacht powożony przez kogoś, kto nie ma patentu lub uprawnień]. Kampery do 3,5 ton są dostępne dla każdego. Sam kamper waży ok 3 ton. a teraz zatankujmy wodę, zapakujmy jedzenie na 16 dni i zapakujmy 4 osoby lub więcej...

Powożenie takim kolosem bez doświadczenia:  branie zakrętów nad przepaścią fiordu. mijanie z autobusem, hamowanie z góry. wjeżdżanie tyłem na rampę promu... może się skończyć tragicznie. 

Już nie wspomnę o kierowcach z klaustrofobią i lękiem wysokości.

**[będą głównie filmy]

Wspinaliśmy się i zjeżdżaliśmy i wspinaliśmy w ulewie, wokół ze skał lały się wodospady większe i mniejsze i ich zaczątki NIESAMOWITe (w jednym fiordzie naliczyłam kiedyś 30 wodospadów po lewej i drugie tyle po prawej stronie)

Popatrzcie


mostki nad rzekami o szerokości na Jednego auta osobowego raczej


Zatrzymujemy się na małym przegibku i pomimo deszczu biegnę zobaczyć widoki, najpierw pierwszy z domkami o zielonych dachach porozrzucanymi po tej zielonej płaszczyźnie.

potem drugi a za nocleg kamperowy z takim widokiem gospodarz chciał 150 koron


i kolejny przy zjeździe, i tu zawyłam z radości po raz pierwszy ale nie ostatni. 




 Wysoko w górach nad fiordem, na który się wspięliśmy naszym kamperem znajduje się tama tworząca jezioro. I widok na ośnieżone szczyty i rzeźby kamienne ... nas zwalił z nóg, po raz pierwszy.



a teraz widoki i kioski z pamiątkami ;-)))

 i dziwny płaskowyż księżycowy. Jazda w chmurach. Tyczki wyznaczają drogę zimą, gdy śniegu nawalone po kokardy. we Szwecji widziałam to po raz pierwszy.


i zjazd poniżej chmur a tu wodospady, rwące rzeki i teatr chmur,



i wszędzie domki. Te ich domy, w szwedzkich kolorach, w różnych kolorach, drewniane, letnie, różne.

Coś niesamowitego. tego dnia wyłam cały czas coraz głośniej, bo napięcie widokowe, emocjonalne rosło i rosło.

* Wodospad Voringfossen.

Zawinęliśmy na tę turystyczną trasę, dla widoków i żeby zobaczyć ten właśnie wodospad Voringfossen. Prawdopodobnie najsłynniejszy wodospad Norwegii. 

 i zatkało nas. 

 

Bo się nie spodziewaliśmy zupełnie takiego widowiska. Trzy warkocze spadające w jedną kipiel a nad nimi znów chmury i My w tych chmurach na platformach widokowych. Okazało się, że idąc z parkingu byliśmy nad wodospadami i zobaczyliśmy trzy warkocze z góry.  Potem przechodziliśmy na kolejne platformy coraz niżej.

 

Widok, po który przyjeżdżają setki turystów, rozpościera się Z szeregu platform zbudowanych pod starym, dumnie zdobiącym szczyt doliny hotelem (Fossil Hotel stoi tu od 1891 r.), podziwiać można osiemdziesiąty trzeci co do wielkości wodospad Norwegii – Vøringfossen. 163 m swobodnego spadku 12 ton wody na sekundę wypełnia przestrzeń jednolitym i dobitnym szumem. 

Perspektywa jest fantastyczna – z lewej i prawej strony mamy dwa dudniące wodospady, a przed nami wije się wąski kanion z opierzonymi zielenią, płaskimi szczytami.  

 

Horyzont przykrywają białe chmury, co czyni całą scenerię jeszcze bardziej dramatyczną. W pogodny dzień mieliśmy przed sobą dwukilometrowy tunel doliny, ale czasami widoczność to niespełna 500 m.

 

Na południe stąd rozciąga się Park Narodowy Hardangervidda – ulubione przez Norwegów miejsce na kilkudniowy trekking a zarazem ogromny płaskowyż. Wodospad jest jakby zakończeniem tej części parku. 

 

 



i niżej

i na mostek.


 Tego dnia klapki spadały nam wielokrotnie od widoków krajobrazów. Zaskoczeń. Zakochałam się w tym kraju od pierwszego wejrzenia.

 Trolltunga - język trolla.

Niestety muszę to napisać, nie mieliśmy czasu na  wspaniałą wyprawę na Trolltunga – kilkunastometrowy płaski głaz wisi 700m nad wijącym się jak wąż jeziorem. Uformowany przez lodowiec 10 000 lat temu stanowi główną atrakcję Norwegii. O ironio – jedną z trudniej dostępnych i wymagającą.zdaje się 23 km, 12 godzin i kolejka żeby zrobić sobie zdjęcie.

zhttps://onedaystop.com/blog/trolltunga/

**Eidfjord

Zjeżdżamy z wodospadu i zatrzymujemy się w malowniczym Eidfjord. Miejscowość położona na samym końcu fiordu Hardangerfjorden. Turystów przyciąga tu blisko położony Vøringsfossen – jeden z najbardziej znanych wodospadów Norwegii. Do niewielkiego portu Eidfjord wpływają duże statki wycieczkowe, a mimo tego panuje tam iście sielska atmosfera.

 




**Hardangerbrua - najdłuższy most wiszący w Norwegii. i RONDO w tunelu.

Potem nastąpiło rytualne szukanie noclegu nad fiordem. 

A może tu pod wodospadem, przy samej trasie

jednak nie, bo za blisko samochody

 Zdecydowaliśmy się spać Pod mostem ;-)



A w dalszej podróży Naczelnik wręcz szukał takich miejsc, bo znalazł norweska metodę noclegową. Czyli stara droga wzdłuż tunelu. Najczęściej z przepięknym widokiem i kompletnym bezludziem. Niestety często zamknięte dla aut.

na filmie poniżej widać dokładnie, po lewej most na wprost droga a po prawej tunel


zdjęcie mostu z lotu ptaka, internet.


 

Hardangerbrua - najdłuższy most wiszący w Norwegii, pomiędzy Vallavik w gminie Ulvik i Bu w gminie Ullensvang.
[Łączna długość mostu wynosi 1380 m! Rozpiętość głównego przęsła podwieszonego ma 1310 m. Pylony mostu mają 200 m wysokości. Droga znajduję się 55 m nad lustrem wody. Statki mogą spokojnie przepływać pod mostem. 
Most zawieszony jest nad fiordem Hardangerfjord, który ma 1000m głębokości i rozdziela dwa pasma gór. Wygląda imponująco.
 
Przejazd autem przez most jest ciekawym doświadczeniem, kiedy wprost z tunelu w górze wjeżdżasz na most, a potem z powrotem w tunel w górze po drugiej stronie 😊 a w środku tunelu masz RONDO.

Most minęliśmy i znaleźliśmy spokojne miejsce głęboko we fiordzie, z widokiem na most.

A z sypialni kampera taki widok wieczorem i rano





(cieszy nas jak małe dzieci))

W nocy jednak składamy markizę, bo wieje. I ja się budzę przestraszona odgłosami.

Prognozy fatalne. Leje i wieje. Targa nami i powoli myślę, że coś się dzieje niedobrego. takie przeczucie mam. ale ranek piękny. choć deszczowy ...

 Rano wracamy tą samą cudowną drogą wzdłuż fiordu. 

na horyzoncie widać mglisty zarys mostu, do niego się kierujemy

Djønno to mała wioska na półwyspie Oksen w gminie Ullensvang w norweskim dystrykcie Hardanger, w powiecie Vestland.

Przejeżdżamy przez tę krzywą wioskę, wszystko jest tu pod górkę albo z górki. Małe jabłonki a miedzy nimi pasą się owieczki, w krzywym sadzie. Domy budowane na takiej krzywiźnie mnie zadziwiają.

Dopiero teraz przejeżdżamy przez most, bo Jedziemy do Bergen po znajomych. Plan jest taki, że robimy im 6dniowe wakacje. chyba zasłużyli. Czekamy w pobliżu lotniska, zgarniamy ich z parkingu, mam na to 7 minut !! i jadziem zwiedzać Bergen.



 Samo Bergen piękne ale znowu tylko przejazd przez miasto i postój w porcie. Cholera. szkoda no ale albo miasta albo fiordy...oraz cały czas leje, pułap chmur niski, mieliśmy wjechać kolejką w Bergen na punkt widokowy ale nie miało to najmniejszego sensu.

Jedziemy więc dalej, za Bergen szukać miejsca noclegu, dobrego do fiszingu i trafiliśmy takie z kursującym promem ale był bardzo cichy.

[wieczorem odpalamy grzanie w kamperze, ciuchy nie schną, kurtki, buty. nad ranem budzę się od gorąca i braku powietrza w aucie]






w okolicach Bergen leje 300 dni w roku...

choć dobre było to, że ryby brały.

 

cdn