W niedzielę mieliśmy prześmieszną sytuację w ogrodzie.
Nasz sąsiad oprowadzał klientów, po swoim obejściu, i byłam świadkiem OKRZYKÓW zachwytu nad ogrodem Oliogrodniczki(akurat paliłyśmy fajki, oglądałam jej zakupy ogrodowe i zabierałam malutkie sadzonki groszku pachnącego, i bardzo nas ta grupa ludzi sympatycznych rozśmieszyła), oprowadzał po galerii z meblami i sztuką i szedł do stodoły, gdzie ma meble gotowe, i do roboty w tak zwanym stanie naturalnym. Przechodzi wtedy koło naszej chałupy, bo to wis a wis, koło naszej psiny biegającej po ulicy, bo Naczelnik kosił przed płotem a psina bawiła się z Lesią, małą jamniczką sąsiada. W drzwiach od swojej chałupy wychynął Sasiadrysio, pogadać i pokazać palcem Naczelnikowi, że krzywokosi(achacha uwielbiam to)))
I Oni tacy zachwyceni, urodą wioseczki, zadbaniem, i domami i meblami i ogrodami, sadami kwitnącymi a nawet kurami, napatoczyli się akurat, gdy przekomarzałam się z Lucynką na drzewie i nagle wśród tych ochów i achów padło pytanie: a z czego wy Ludzie żyjecie w tej sielance, w tej pięknej wioseczce, domach, ogrodach, co wy robicie?
No zatkało nas i Naczelnik potem żałował, że zamiast pracy zdalnej, prowadzenia firmy, herbaciarni, teatru w mieście, księgarni w Ustce ;-) nie odpowiedział: Ano pani zbieramy runo w lesie i miód od dzikich pszczół, uprawiamy warzywa, sprzedajemy na targach, uprawiamy rolę(my mamy klasyczną oborę)hodujemy owce i łowimy bursztyn na sprzedaż i jakoś trwamy ... udaje się nam przeżyć.
Tak, ja wiem, że ludzie z Łodzi, nie rozumieją, jak ta sielanka jest blisko miasta. morza. portu w Ustce i Orzechowa i Jarosławca. Przyjechali do doliny charlotty zoo oglądać, i fokarium i się takiej uroczej wioseczki jednej, drugiej, trzeciej na drodze nie spodziewali.
a tymczasem Piękna jest kraina w kratę.
i tereny urzekają i budownictwo i koloryt Słowińców, których już tu dawno nie ma, ani jednego... jeszcze do niedawna przyjeżdżali i przyjeżdżali "Nasi Niemcy", do swoich domów, pokazywać dzieciom, wnukom, gdzie ojcowizna była. bo przecież mało ich tu zostało na Pomorzu. Wysiedlili, sami uciekli, jak Słowińcy z Kluk, co można poczytać we wzruszających listach wiszących w skansenie w Klukach, a wioski się zapadły w bagnach...
Już niedługo kopanie torfu w Klukach. Na majówkę zawsze się impreza odbywa.
czyli Czarne Wesele.
[tak, mamy kompletnie szurniętych przyjaciół i robimy sobie witkacowskie zdjęcia ale nie zamieszczę, jeszcze nie...]
Kopanie torfu w skansenie w Klukach czyli Czarne Wesele, odbywa się w żyjącym otwartym muzeum, pokazującym obyczaje i warunki w jakich żyli tu Słowińcy.
Warto zajrzeć. to piękne okolice.
A tu wspomnienia z oprowadzania przyjaciół w wersji foto
wnętrza domów chat szachulcowych w Klukach
Stare baby wysiadujo
W drodze do Kluk
w rybackich sieciach