Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jaskinie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jaskinie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 11 lipca 2023

Pinsa, sól i rozmaryn.

Ludzie, którzy odmawiają podróży,  bo po co? skoro można wszystko zobaczyć w internetach i wszędzie te skorupy, i ruiny, przypominają mi koleżankę nauczycielkę, która nie weszła do Kaplicy Sykstyńskiej, bo tłok, bo ścisk, bo gorąco... a ona sobie w podręczniku zdjęcia zobaczy :-DDDD  
to wiele mówi o człowieku.

Cape Greco i Półwysep Akamas.
To dwa najpiękniejsze zakątki, jakie widzieliśmy, na Cyprze. 
Przyrodniczo oczywiście. Pierwszy, to niemalże wizytówka Cypru, bardzo znany z fotorelacji.
Drugi nieco mniej, choć sam wąwóz Avakas jednak tak.
 

To już Ostatni post relacjonujący Cypryjską wyprawę i kończący cypryjską przygodę.
Uzupełniłam fotorelację i informację z Cape Greco(niewielkiego przylądka najbardziej wysuniętego na południowy-wschód), których wcześniej nie zamieściłam i dodałam nasze poszukiwania jaskini cykolopów.
A tu info dla leniuchów i nawet namiary dla. podróżników
 Cape Greco wraz z sąsiadującym z nim obszarem ustanowiono parkiem narodowym (Narodowym Parkiem Leśnym Kawo Greko) o powierzchni 385 hektarów.Większa część parku charakteryzuje się pagórkowatym i jednocześnie surowym krajobrazem. Nie zawsze tak jednak było - aż do 1912 roku na całym terenie dominował las jałowcowy (rósł tu jałowiec fenicki, Juniperus phoenicea). Wystarczyło jednak niecałe siedem lat eksploatacji przez człowieka (drewno wykorzystywano jako paliwo w okolicznych młynach), żeby wyjałowić całą okolicę. Zniszczenia były tak duże, że do dziś natura nie zdołała się zregenerować. Za najbardziej malowniczy element tutejszego krajobrazu uchodzą wapienne klify, które potrafią osiągać nawet 10 m wysokości. Na niektórych odcinkach klifowych ścian uformowały się malownicze jaskinie morskie oraz inne formacje skalne. Kolorytu całości nadaje turkusowa barwa wody.

z cyklu : dziura i góra

Najpierw zobaczyliśmy skaliste wybrzeże i jaskinie, jak widać sporo ich, potem wjazd autem i wejście na tę górę w tle a stamtąd widoki, że hoho. Na zdjęciu powyżej ja znajduję się tuż nad "dziurą" widoczną poniżej i widać wyraźnie zejście między skałami do tej trendy-dziury.



To jest miejsce najbardziej obfocione i na insta i Fb, przyjechaliśmy z rana więc ludzi było bardzo mało, zejście do dziury - okienka, jak to nazywam, było dość trudne wśród skał, co pokazuję na zdjęciu dwa piętra wyżej.
kolory wody i skał nierealne wręcz




Potem pojechaliśmy na wspominaną górę Cavos (punkt widokowy),
częściowo się człowiek musi wdrapać dość łagodnym wejściem ale warto dla widoków na morza i oceany. Potwierdzam, że To wspaniały punkt widokowy.
przed chwilką tam byliśmy, na dole znaczy,  ogromne zbliżenie na linię brzegową z jaskiniami. Jaskinie to jedna z największych atrakcji Cypru - w sezonie organizuje się rejsy do jaskiń i nurkowanie do jaskiń podwodnych.

 

Do naturalnego mostu skalnego Kamara tou Koraka  dojechaliśmy autem ale jest i inna mozliwość:ścieżka do kościoła Agioi Anargyroi: to trasa okrężna, długości 4,8 km, zajmuje około 2 godzin. Szlak ten prowadzi wybrzeżem pośród typowej dla Cypru roślinności: jałowców, drzew oliwnych i świętojańskich. Celem jest kościółek Agioi Anargyroi, wybudowany nad jaskiniami w którym żyli asceci święci Anargyrioi. Dalej trasa prowadzi do naturalnego mostu skalnego Kamara tou Koraka


Uwaga, wejście na most jest zabronione, zapewne grozi zerwaniem, i wszyscy się stosują, co widać, bo mus zrobić sobie zdjęcie... 

a turyści oczywiście skąd ?? ano stąd.


W pobliżu kościoła pełno kotów, przepięknych długowłosych spersionych, jeden z nich bardzo mocno przytulił się do mnie, gdy usiadłam na ławce przy kościele, gdyby nie samolot... byłby już mój. Dbają o nie, przynajmniej nie głodują, wszędzie stoją miski z karmą i wodą. Naszą karmę zabraliśmy dla innych kotów, które mają mniej szczęścia.

Za kościołem jest zejście do jaskini






samo zejście jest bezpieczne, ze schodami i poręczami
 


A skoro już o jaskiniach mowa to udaliśmy się dalej: W poszukiwaniu jaskini Cyklopów








Szukaliśmy i szukaliśmy, (ganialiśmy jak te gupki wkołomacieja z coraz większym zdumieniem na twarzach, że jak to?) zgodnie z instrukcjami i drogowskazami oraz mapami, biegaliśmy blisko wody, bo Naczelnik uparł się, że będzie ta jaskinia dość nisko, przy wodzie i ... nie znaleźliśmy !! (((a tymczasem trzeba było popatrzeć w górę, lub w dół, w zależności od tego, gdzie akurat byliśmy. Przechodziliśmy pod nią, siadaliśmy na ławeczce tuż nad nią...wiele razy. 
Ech trzeba będzie przyjechać jeszcze raz ;-))



Na samym cypelku, tuż za górą, na wschodnim krańcu właściwego przylądka Cape Greco stoi latarnia morska z końca XIX stulecia. Wzniesiono ją w czasach brytyjskich i w momencie zakończenia budowy była drugą konstrukcją tego typu na całej wyspie.
Niestety nie weszliśmy tam i nie zobaczyliśmy z bliska, bo baza wojskowa ogrodziła się drutem kolczastym. Sporo tych baz na Cyprze. a szkoda bo widoki mielibyśmy przepyszne na Błękitną Lagunę w całej okazałości.





jeszcze raz góra Cavos z dołu ale z drugiej strony w kierunku Błękitnej Laguny

 no i sama laguna


B/  Półwysep Akamas. Wąwóz Awakas i Plaża Lara.
Ostatnia noc i dzień na wyspie a wieczorem powrót do Pafos, oddanie auta i wylot. 
 
Wjechaliśmy wysoko w góry, po raz kolejny, ale inną trasą. Po drodze oczywiście byliśmy dwa dni w Nikozji ale już to opisywałam. 

Opisałam też wioseczki górskie i miasteczka. 
Teraz pozostał ostatni akord równie piękny, jak poprzednie czyli Avakas Gorge Nature Trail. 
Do wioski w górach zajechaliśmy na późny wieczór.
Hotelik był uroczy i knajpka dla miejscowych, w której posiedzieliśmy do nocy, przy rozpalonym kominku. 
Jedliśmy tutejsze jedzonko i piliśmy miejscowe wino. 
A rano takie widoki z balkonu

i kolejne tradycyjnie śniadanie a Naczelnik się zawiódł, bo myślał, że uda się zjeść coś innego, niż w pozostałych hotelach z racji Gór. A tu dokładnie to samo. Zawyrokował więc, że z drobnymi wyjątkami, wszyscy hotelarze zaopatrują się w tej samej hurtowni na tym Cyprze...
Spakowaliśmy się już do samolotu pozostawiając ciuchy do przebrania, a ubraliśmy się na dość intensywny fizycznie cały dzień w Parku Krajobrazowym.
 
Półwysep jest dziki i zachwycający








Wąwóz wymaga nieco sprawności fizycznej, żeby go przejść do samego morza.  Dojazd jest niepokojący...bardzo niepokojący, wąski i stromy.
Wkleiłam ten właśnie opis kanionu bo jest bardzo w moim guście ... i zamarłam czytając ostatnie zdania:
Avakas George to wapienny kanion, a połyskujące w słońcu kryształy selenitu w jego ścianach opowiadają historię powstania Cypru. Bo ta wyspa, niczym Afrodyta, wyłoniła się dawno temu z Morza Śródziemnego. Wąwóz Avakas wziął swoją nazwę od rzeki Avgas, która płynie jego środkiem. To ona wypływając z krasowego plateau Laona wyrzeźbiła kanion szukając ujścia w morzu. Z greckiego αβγό, avgo znaczy jajo, bo właśnie w tym miejscu ptaki widziały idealne miejsce lęgowe i składały swoje jaja. Dla miejscowych chodzenie do wąwozu i po jego klifach stanowiło rytuał przejścia. Mężczyźni, aby wyżywić swoje rodziny musieli podbierać ptakom jaja i plastry miodu. We wsi Arodes do dziś opowiada się historię o młodzieńcu, który spadł z klifu próbując zdobyć jaja gołębi.  Dziś już nikt nie kradnie ptakom jaj, a dzikiego miodu już tu nie ma. Wąwóz, jak i półwysep Akamas pokrywają “lasy” z jałowca fenickiego, drzew oliwnych i szarańczynu strąkowego (to na nim zwisają strąki chleba świętojańskiego). Tuż przy wejściu do wąwozu po lewej stronie znajduje się kikut 800-letniego drzewa oliwnego około 8-metrowej grubości. Warto też znaleźć pistację kleistą, drzewo z którego wypływają “łzy Chios“, czyli naturalna żywica. Po nich i po skałach biegają jaszczurki i kameleony. Dużo tu też motyli. Warto poszukać dwóch endemicznych dla Cypru: Hipparchia cypriensis i Maniola cypricola (oba z oczkami na skrzydłach). 
I niech Was nie wystraszy ukryta pod liśćmi tarantula. Nie stanowi ona aż tak wielkiego zagrożenia jak nam się wydaje: nie dość, że jej aktywność przypada na noc, to atakuje tylko wtedy gdy czuje się zagrożona. Jej ugryzienie jest tak samo groźne dla człowieka jak ugryzienie pojedynczego szerszenia.
ale że coo??

 No i całe szczęście, że tego nie przeczytałam przed wylotem, bo never ever bym nie poszła w krzaki, gdzie siedzi TARANTULA !? ooo bogowie i demony zwykłe Zenki okurwieńce w moim domu i zagrodzie do zawału mnie doprowadzają.
Normalnie, gdy to piszę gęsiej skórki dostałam.

 Na ścianach wąwozu kozy skaczą prawie pionowo, skubane...







No i na koniec taka piękna miejscówka po drodze do Pafos. Wraki statków są też atrakcją turystyczną.

[i jeszcze zdjęcie wejścia do wąwozu, wąwóz w styczniu i lutym bywa zalany wodą i nie do przejścia ale my mieliśmy dużo szczęścia].



 

i tak zrobiliśmy pętelkę na wyspie. 

Przebraliśmy upaprane błotem ciuchy, zjedliśmy dobry późny obiad w Pafos, jeszcze raz przejechaliśmy koło ulubionego hotelu Roman, oddaliśmy auto w wypożyczalni i pojechaliśmy na lotnisko a potem ziuuuu do domu, tym razem już zgodnie z rozkładem.
Siedem dni minęło szczęśliwie i na wypasie pod każdym względem.


PS

Zdjęcia ja robiłam i są też z internetów.

Filmiki też mojego autorstwa i koniecznie zobaczcie, są bardzo krótkie a o wiele prawdziwiej oddają klimat i obraz, niż zdjęcia :-)