czwartek, 26 lutego 2026

Osobna.

 Jak to dobrze, że mogę mieć swój osobny świat. nie jestem skazana na na papkę. prawicowe odchyły. pierdolenie. jak to dobrze, że nie jestem uzależniona. że nie wypełniam pustki krążeniem, od jednego odchyłu do drugiego. jak to dobrze. że nie mam czasu i nie marnuję czasu. planuję podróże. Podróżuję. jak to dobrze, że są książki, które odcinają dopływ prawicowej poprawności. tradycji, boha, ojczyzny i honoru. i że nie muszę tropić blogowych kretynizmów ... i niczego nikomu udowadniać. nie mam obligatoryjnego obowiązku. jak to dobrze, że Wszędzie istnieje taki przycisk, że można WYŁĄCZYĆ. i nie muszę wszystkich szanować, w zasadzie to niewiele osób zasługuje...że mogę powiedzieć stop i odwrócić się na pięcie. i odejść. i nie muszę się już męczyć i tłumaczyć...

ufff

sama sobie dałam to prawo :-)

*

Oczywiście jazda autem jest nadal pasjonująca. dziś ma być apogeum czyli 10 na plusie. a więc szybsze tąpnięcie. i większe kałuże. Z rzeczy pozytywnych, to jasno się robi w okolicach 6.20 a ciemno bliżej 18. no, to jest już bardzo dobrze. za chwilkę będę prowadzać psa na spacery po polach :-)  wprowadzać się w dobry nastrój. 

ale wczoraj w placówce się zmęczyłam, (robię siedem tysięcy kroków),  ale bardziej mnie boli psycha. powoli pakuję manele. słucham w słuchawkach, maluje obrazy. wieszam trupie czachy na drzwiach...przesadzam kwiatki. decyduje które zostawiam, które zabieram.

w Teatrze tylko rozmawiam. bo jestem wykończona placówką. wracam, i szybko idę pod prysznic, potem z książką w uchu zasypiam...

ach bym zapomniała, w teatrze zamawiam perukę z czerwonymi włosami. będę chodziła. look i dizajn mnie wciąga wiosenny. za tydzień Teatr Muzyczny i już mam fajny kubraczek z Desi teraz tylko czarne szerokie spodnie zakupiam jutro.

a dziś wdziewam czarne ogrodniczki od Hultaja :-) i kolorową bluzkę od gogena. 

(jadę tylko na cztery godziny do placówki) w teatrze niestety zaległe sprawozdania, faktury. gdyż koniec miesiąca. bleee ale mus. i pomyśleć, że niektórym życie na tym schodzi 🙈

jutro wypał. 

i już tydzień się kończy. i miesiąc siękończy. i nadciąga marzec srarzec. 


środa, 25 lutego 2026

kanałami o układaniu.

na winiecie Luksor od strony Nilu. zdjęcie moje.

Nie ma to, jak zaczynać nowy tydzień od  leczenia kanałowego ...no mówię wam miodzio. 

ale tą razą nie było tragicznie, było znośnie...po xanaxie:-)) i pani mi tego fartucha do gemby nie wsadzała, oraz nieco skróciła wizytę: odbudowa i jeden kanał, na razie...jeszcze nie wiem ile tych kanałów będzie. bo u mnie zazwyczaj obfitość kanałowa normalnie okazujesię nagle a niespodziewanie. na samą myśl o wywalonej kasie, cierpnie mi skóra na doopsku. 

Nagle ciśnienie zaczęło wariować, latać w gorę a zwłaszcza w dół. zrobiło się cieplej na świecie i oczywiście wystąpiły drobne podtopienia, a na żuberskiej nie obyło się bez interwencji służb (zawezwanych przez Naczelnika) bo jadąc środkiem czułam się jakbym popylała amfibią. z powodu dwóch jezior po drodze do usteckiej. Nadal parkowanie, to jest horror. Nadal zalegają spore hałdy wszędzie a zwłaszcza na parkingach. Jeszcze żadnej wiosny nie czuję w kościach. moja głowa ostrożnie kalkuluje. nie nastawia się. i tylko mam nadzieję, że te wieszczone śniegi marcowe, to raczej przelotne będą, bo inaczej kogoś ukatrupię. serio. mam dosyć. 

Tymczasem skończyliśmy "To jej wina. i jakoś nie możemy niczego zacząć, bo oboje mamy robotę po robocie. Naczelnik albo bursztyn poławia albo układa sobie sprawy strażackie, ja natomiast układam kolejną prezentację z Norwegii, Laponii, Lofotów na lekcję. zobaczymy czy zażre, wtedy im jeszcze najpiękniejsze norweskie fjordy zaprezentuję.

[poza tym w teatrze skończyłam przekładać książki na półki. kończę układać gabinet. szkliwa, opisy pudełek, jeszcze jakieś zakupy w tym temacie. i zabieram się za szkliwienie. i znów kolejne sprawozdanko ...jak ja nie lubię papierów.]

Siembieda do mnie przemawia głosem Bonaszewskiego w kwestii Przepowiedni 444. Przyzwyczajam się do niego. a ta książka jest najlepsza. do przyzwyczajania. a i tak najlepiej by było ją przeczytać w papierze. jak Kod Dana Browna. Nie jest to wprawdzie "Bezcenny. Miłoszewskiego ale i tak wciąga. Lubię takie. BARDZO. stałam się fanką dobrze napisanych powieści historycznych, kryminałów historycznych, przygodowych, scence fiction, o tajemnicach, różkrzyżowcach, templariuszach, zagadkach w głębokim dzieciństwie i jeszcze mi nie przesz🙄😊🤭ło 🤣

dlatego też fajnie mi się słucha Cherezińską :-)) nie Cherezińskiej, bo czyta Kosior😊 zwłaszcza sagę o Władku Łokietku, polecam serdecznie. Wyśmienita. 

Naczelnik wpadł na kanał ludzi, którzy przerobili autobus na kampera. ciekawa przestrzeń. i podróżują z dwoma psami. dla mnie gość nie do strawienia i nudny, ale pomysł świetny. 


ps

Zapomniałabym o snach, które mnie ostatnio męczą? może bardziej dziwią, że tak się pojawiły. w mojej pamięci. ciągiem są związane z przeszłością teatralną i towarzyszy im głębokie poczucie smutku...i tęsknoty ... żalu za utratami. 

poniedziałek, 23 lutego 2026

Podsumowanie nr 2025.

japiernicze już luty... się kończy. dwa miesiące konstruuję ten post. ostatni tydzień się zaczyna czyli czas najwyższy 🫣 

rok 2025 Był. przeminął i Trudno. Nowy się buja w kosmicznym pędzie.

Pełen był zdarzeń ciekawych, pasjonujących podróży, artystycznych wykwitów, lektur ciekawych, i ukonstytuowania się decyzji, że jednak życia mi nie wystarczy, jeśli z czegoś nie zrezygnuję. podobnie wyło mi w duszy i rozumie rok temu, i też to pisałam :-)

Mówię więc sobie Dosyć.

 Szkolenia i różne takie rzuciłam już kilka lat temu, w czasie zarazy. wtedy najgłębiej mi się dysk przeformatował, gdy do mnie dotarło, że szkoda czasu na pierdoły. a teraz też z końcem roku 2025 rzuciłam szkolenia w zakresie oceny kształtującej...a pierdolić to. nie wykorzystam.

Czy człowiek inteligentny dokłada sobie roboty??? czy woli leniuchować(moja definicja leniuchowania odbiega od ogólnie przyjętej normy))

może bardziej zaspakajać swoje pragnienia i realizować marzenia, dopóki nie jest za późno.

(jakoś tak zupełnie bez powodu lubię liczby parzyste, więc mnie ten 2025 nieco niepokoił)

Zdrowotnie też był to rok dobry. nic się nie wydarzyło strasznego, były momenty strachu. Teraz u progu nowego zadaje sobie pytanie : czy tak już będzie zawsze...??? w strachu i z życzeniami, że oby zdrowie dopisało. no to kiepskie jest. ale naturalne.

Kwintesencją życia, i wisienką na torcie nadal są podróże, ech w 2025 roku sztosem były Lofoty i trzy tygodnie w kamperze. a w zasadzie to pseudokamperze Kaliforni. i nigdy więcej :-) kaliforni. bo kampera to chciałabym przytulić osobiście.

Plan był taki, że się zawezmę i wreszcie zaciągnę po prawej stronie ten rok a potem uzupełnię poprzedni ...ALE udało mi się zaledwie pierwszą wyprawę na KANARY. tłukłam to tydzień z okładem, i wczoraj Sztokholm  oraz cholera wie czy i kiedy skończę.., bo jest tendencja wzrostowa z wyprawami, wyjazdami, wyskokami a u mnie jest tendencja spadkowa w kwestii edytowania, korekty i uzupełniania. z powodu czasu braku.

Właśnie ułożyłam sobie w głowie wszystkie nasze zeszłoroczne wyprawy :

1.  Wyspy Kanaryjskie - La Palma. luty-marzec Wulkany.






2. Warszawa i Mazurskie masaże. Majówka stoliczno - jeziorna :-) z Peszkami. czyli spektakl "To pan jest chuj".

3. OKR festiwal teatru Jednego aktora. Majowe dziewczyńskie klimaty. i spektakl na stop klatce.

4. Sztokholm i tańce wokół słupa. Czerwcowa wyprawa na Midsommar.


5. Szwecja-Laponia-Norwegia-Lofoty. Trzy tygodnie w kamperze. Trudno wybrać zdjęcia. doprawdy było przepięknie. o takich wyprawach zwykło się mówić, że to podróż życia. Szwecja, lasy, Kiruna, Laponia, Narwik, fiordy, wyspy, Koło podbiegunowe, Norwegia, Senja, Lofoty. Mosty, Tunele, Wikingowie, wucety...








Senja

Norwegia fjord.


Szwecja Laponia


Lofoty











5. Albania - Macedonia, dwa nowe kraje. sierpień. Podróżowanie z przyjaciółmi.

Macedonia
Kruja
urodzinki w Albanii.

6. Berlin, koncert listopadowy Lawrence, na okoliczność upadku muru berlińskiego.









7. Słowacja - Bratysława-Zakopane, Bielskobiała, wyprawa świąteczna. Grudniowe jarmarki świąteczne w Bratysławie.






Zakopane


Bielskobiała
Bratysława

Sześć stolic. Sześć krajów. 

a i jeszcze do MJ na uroczysty obiad urodzinowy pomknęliśmy w czerwcu i na święta...

 i jest to tendencja wyraźnie wzrostowa czyli więcej wyjazdów i więcej krajów niż w 2024

*

Lektury, no cusz tempo utrzymane, czytam średnio uchem dwa audiobuki w tygodniu, takie powiedzmy 9 godzinne, średnio a jak krótsze to i trzy. plus książki w papierze delektuję...także w roku powyżej stówki być może. ale przecież nie o statystyki tu chodzi. Nareszcie jest taka forma czytania, która odpowiada mojemu temperamentowi. i zarobieniu. oraz mogę czytać o każdej porze, i w każdej pozycji, nawet ćwicząc na macie, byleby słuchawka nie wylatała ;-)

[Niestety nie wszystko co zaczęłam, skończyłam....hjort ewidentnie zmęczam nadal...sprawdzając, który czas dla niej będzie najlepszy. bo nie odpuszczam. ale nie wiem czy czasu nie szkoda, nudna jest.] 

Języki : głównie angielski jest ze mną każdego dnia prawie w Duolingo i hiszpański w szkole. i to bym chciała zmienić. zaraz gdy nabędę nowy czas :-D 

Joga owszem grupowa w 2025  wróciła na pełnych możliwych obrotach i w domu się zajęłam tematem zarówno praktyki, jak i medytacji regularnej. jeszcze dołożę w teatrze. (buchacha) Nie dołożę natenczas. zarobiona jestem.

Życie codzienne, ech życie codzienne jest bardzo intensywne. i niech tak pozostanie. jak najdłużej. lubię te intensywność, bo czuję, że żyję. lubię te intensywność bo mam taki diabelski temperament i potrzeby. inaczej bym umarła z nudów. ... lub przegrzania styków w drugą stronę. Niedosytu. 

[z placówki rezygnuję z powodu nudzenia się na lekcjach, zawsze się w tym zawodzie nudziłam stąd działania w zakresie teatralnym ikażdyminnym. Ale teraz to dopiero do żywego czuję, że się tu marnuję. marnuje czas. formuła się wyczerpała] 

Nabyłam nowe umiejętności, nauczyłam się odpuszczać, i odpoczywać. bez ruchu. noo ludzie to jest dopiero osiągnięcie. ale krótko 🙈

Cenie sobie też decyzyjność. ja chcę a nie muszę. lubię i zrobię bo lubię a nie dostałam rozkaz. powoli wykluczam sytuacje męczące. i ludzi męczących. i pracę męczącą, bo nudną i przewidywalną...chyba już postanowione. na pewno.