sobota, 2 marca 2024

"Pewnego dnia się spotkamy..."

"Pewnego dnia się spotkamy..."

"Jestem pewna, że pewnego dnia się spotkamy. Mam dla ciebie tak wiele nieopowiedzianych historii i tak wiele piosenek zapisanych w moim telefonie, głupich, zabawnych i ogólnie, szczerze mówiąc, okropnych piosenek, ale są o nas i tak bardzo chciałam pozwolić ci ich posłuchać. I tak bardzo chciałam patrzeć, jak ich słuchasz i śmiejesz się, a potem mnie przytulasz. Kocham cię na zawsze. Spoczywaj w pokoju" — czytamy w poście Julii Nawalnej

Wczoraj był ciężki dzień. chujowe niusy obciążyły go nadmiernie. ale to każdy wie. Navalny i katastrofa drogowa w Szczecinie. 

***

 Jako, że kaszel mną już, aż tak nie targa, z częstotliwością 100razy na godzinę. choć noc była jednak ciężka. mogę zrobić zdjęcia. tego co przywieźliśmy z wysp. nie wszystkiego, gdyż część  sprezentowaliśmy. batik wisi na drzwiach tarasowych a jego zdjęcie jest z lewej strony na blogu. pozostały korale i bransolety oraz koszyk i pierścionek ... 

[a sukienkę jedwabną następnym razem pokażę, gdy się w nią odzieję]



moje ulubione cipki na rękę, na nogę i naszyję 



pierścionek z drewna w pajęczynkę i bransoleta z kokosa

i trzy korale ze skręconych sznurów koralików

uwielbiam takie kosze mam już kilka, ten jest najmniejszy.

no jest jeszcze biżu Naczelnika, który też nosi wisiory i bransolety.

Po tych tabletach wyraźnie mi lepiej. i tak obie doszłyśmy do siebie. prawie. mnie jeszcze zostało troszkę... 

pobieram Rdzę, Małeckiego.




piątek, 1 marca 2024

a teraz uważka ? Vampiryna. idupa papieża.

Apdejt. oglądam pogrzeb Navalnego ....i płaczę sobie.

Sobie bredzę internetowo. sobie szukam swojej niszy. sobie piszę a muzom. choć odzew jest bardzo przyjemny. ale czasami bywa naprawdę nieprzyjemny...

Prawdopodobnie baba, anonimowa baba z wąsami do mnie pisze czasem a czasem jakiś męski oblech, prawdopodobnie oboje na emeryturze. dla obojga wiek i emerytura są bardzo WAŻNE prawdopodobnie, ważne bardzo, bo ciągle o tym mi piszą, cięgiem. że emerytura i emerytura i ile to ja mam lat. rozważają. No mam tyle lat na ile się czuję a do emerytury mi jeszcze daleko (i tu się spodziewam zmasowanego ataku)))) w dniu dzisiejszym. 

(pisownia oryginalna)

"Słuchaj no że

daj se lepiej spokój z tą całą szkołą. Narzekasz, smęcisz i pierdolisz coraz większe smutki. Jak sie czyta te twoje płaczliwe teksty, to przykro czytać. Jak ty się musisz męczyć w tej szkole-a tak liczyłaś na większą kaskę, a tu chujnia...-kto cię tam ceni?
Teraz uważka..."

i w tym miejscu się musiałam zatrzymać, bo zdumienie wielgie mnie ogarnęło na ten styl ))) w którem do mnie przemawia.

... i dalej jest już tylko gorzej. znaczy no czuć naftaliną. w garsonce i jakimś poważnym problemem. i to jest ktoś zainteresowany mi dokuczyć osobiście, bo przecież wie, że moderuję. i nikt poza mną nie przeczyta tych obrzydliwych wypocin. 

"W każdym razie to jest wszystko bardzo fe.
A do tego napisane nie krwią, a gównem, bardzo źle.
Ja nie chcę tego, nie, nie, nie!'
witkacy

Przyszło mi do głowy, po przeczytaniu postu u Rybeńki. że jednak się pozabijamy, jakby co. że dopiero by się działo, gdybym nie moderowała. bo ludzie fstydu nie majom. i że każdemu wolno i to przypierdolić za darmo. he he. no nie za darmo. bo ja pamiętliwa jestem.
TO jest mój blog, moje miejsce i moja sprawa i zacytuję wierszyk, bo mi sie pewna trauma przypomniała (związana z obrażonym byłym): mój ulubiony DO przyjaciół gówniarzy ...

Kto się za ten wiersz obraża, ten się sam za gówniarza uważa...

*Witkacy oczywiście (ten to dopiero musiał być rozczarowany ...)


w parafrazie: Kto się za ten blog obraża, ten się sam za gówniarza uważa. :-)

**

Onet podaje stenogramy podsłuchów obajtka

i krew mnie zalała, choć postanowiłam mieć wywalone. i niedobrze sie czuję więc nie będę sobie dokładała. a tu takie kfiatki wkurwiające:

Za rządów Zjednoczonej Prawicy CBA podsłuchiwało i nagrywało rozmowy telefoniczne Daniela Obajtka — ustalił Onet. Poznaliśmy kulisy prowadzonej wobec prezesa Orlenu operacji specjalnej, mamy także stenogramy jego rozmów, które znajdują się w materiałach specsłużb. To historia jak z powieści sensacyjnej. Jest w niej słynny handlarz bronią — ten sam, od którego Ministerstwo Zdrowia kupiło trefne respiratory. Są puste loty wynajętego przez Orlen boeinga do Chin i z powrotem, co mogło kosztować aż milion dolarów. Jest nawet papież, któremu Obajtek w pandemii zawiózł wyposażenie ochronne, jakie miało trafić do polskich szpitali. Agenci CBA chcieli, żeby za udokumentowane podsłuchami nieprawidłowości Obajtek dostał zarzuty. Włos mu z głowy nie spadł. Oto kulisy tajnej operacji CBA o kryptonimie "Vampiryna".

duda nasz pożalsieboże prezydencina wpomagał papieża i bogaty watykan odejmując własnym obywatelom ?? moje pieniądze szły na poratowanie tyłka głowy obcego państwa, bez mojej zgody, dla mnie nie było, bo papież dostał tiry warte 3 miliony: 

  • Wart ponad 3 mln zł sprzęt ochronny kupiony od handlarza bronią został przez Obajtka wysłany do Watykanu, bo papież poprosił o taką pomoc prezydenta Andrzeja Dudę. Według prowadzących inwigilację agentów CBA mogło to być złamanie prawa
  • Z analizy CBA: "Transport do Watykanu miał się przysłużyć w kampanii prezydenckiej Andrzeja Dudy"
    serio? 

    [a pan papi
    eż, to nie powinien jako pierwszy w podskokach zapierdalać do komnat ojca swego ?? co ?]

*Witkacy

dla tych co wiersza nie znają:
Przeglądam w myśli wszystkich mych przyjaciół twarze
I myślę sobie, och, psiakrew! czyż wszyscy są gówniarze?
Ach, nie! Jest kilku wiernych, z tymi pojechałbym nawet do Kielc.
A reszta? Ach, reszta, to jest gówno, proszę pani, wprost na szmelc.
Pytacie mnie, czemu do Kielc, a nie do Afryki lub na Borneo?
O, tam łatwiej przyjacielem być wśród tropikalnych puszcz,
Niż gdy za ścianą woła ktoś: puszcz mnie pan, ach, puszcz,
A pluskwy, ach, nietropikalne, mnożą się jak w aparacie tym "Roneo".
O, tak w ohydnej wszawości małego miastka,
Gdy metafizyk głąb wypiera dowolna wprost namiastka,
Gdzie zamiast uczuć wszelkich są tylko jakieś marne substytuty,
A miłość dają tylko, ach, nieszczęsne prostetuty
(Bo krzywych zabrakło już),
A syf i tryper biegną w krok tuż, tuż,
Gdzie zwykła dorożkarska buda zastąpi wszelkie narkotyki świata,
I gdzie jedyne piękno jest: na zgniłych domkach jakaś, proszę pani
wieczorna, ta tak zwana, ach, poświata,
I to wszystko na tle zupełnej nędzy
W smrodzie u jakiejś gospodyni potwornej wprost jędzy,
W ciągłej niepogodzie, co lepsza jest od słońca,
Bo wtedy wszystko zda się bliskim już, ach, końca -
Tak sobie wyobrażam Kielce, symbol, jako szczyt ohydy,
Jak jakiś Paramount najgorszej małomiasteczkowej brzydy.
A może piękne to jest, ach, miasteczko, ach, i nawet miłe
I niełatwo jest w nim złapać nawet kiłę...
W każdym razie tam przyjacielem być i w tych warunkach
Trudniej jest niż w afrykańskich najpiekielniejszych wprost stosunkach.
Gdy człowiek gębą sra,
A tyłkiem podpatruje obroty gwiazd i mgławic dalekich spirale,
Gdy mu muzyczka skądsiś gra,
A on gdzieś przy powale wydusza miliony pluskwich gwiazd,
Gdy beznadziejność dusi jak ohyda iśmierdząca zmora,
Gdy człowiek sobie siebie widzi jak cuchnącego własnym sosem, ach,
potwora -
Może to wszystko przejdzie, ach, a może nie,
W każdym razie to jest wszystko bardzo fe.
A do tego napisane nie krwią, a gównem, bardzo źle.
Ja nie chcę tego, nie, nie, nie!

I nie chcę, potąd mam już ich,
Przyjaciół mych, gówniarzy tych.
Wolę bydło wprost, koty, nie mówiąc o psach,
Robaki, pluskwy, jakieś automaty,
Nawet takie, jak na stacjach, choć bez twarzy,
Co nie mają ni mamy ni taty,
Bo wiem, że kot nie kłamie miaucząc,
A pies swym szczekaniem,
Że krowa mi nie siknie witriolejem w pysk, tylko mlekiem,
Że pluskwa... ale szkoda gadać, proszę pani,
Że świat się roi od drani.
Że, gdy, na przykład, w automat włożę groszy pięć,
To wyjdzie mi na pewno czekoladka,
A nie kłamliwa mowa, brechnia obłudna i już zbyt, wprost nader hadka
W swym śliskim kłamstwie,
W zaczajonej za nim złośliwości, chęci krzywdy
I zlekceważenia, ach, i zwykłym chamstwie.
Automat nie będzie obśliniać mnie i dusić aż do bólu rąk mych z czułości,
A potem za plecami, albo i przed, to wolę nawet już, robić małych
obrzydliwości,
W imię jakichś urojonych zalet i cnót
Czekając na swego wniebowzięcia już za życia cud -
Bo on jest taki dobry, ach, i doskonały,
Że nie wiadomo już, czy nawet on oddaje kały...
Może on nie sra i nie robi pipi,
Tak, ścierwo, doskonały jest,
Że w samo piękno zamienia się jego najpospolitszy gest:
Jakieś dłubnięcie w nosie,
Czy umazanie ręki w jakimś własnym sosie,
Co lepszy jest od majonezu,
Gdy organ, co go wydaje, piękniejszy od świątyni Diany jest z Efezu...

I tak nie znoszę w ogóle obłudnych gówniarzy,
Ale gdy mymi przyjaciółmi jeszcze śmieli być
I potem się zdemaskowali
- Tym gorzej, jeśli się w gówniarstwie swym tak długo dekowali -
To taki mnie porywa wstyd, że mi jest z tym wprost nie do twarzy!
Precz ode mnie, gatunku wraży!
Niech mi się nie śmie żaden z was nawet śnić,
Bo będę pluć jak Arab i bić!
Niech mi się o nim nigdy więcej najlżej nawet nie zamarzy,
Bo wszystkich razem w kupie
Zwalę czym popadło - dla ekonomii - po olbrzymiej wspólnej dupie.


czwartek, 29 lutego 2024

FeminaTY-WY.

Ten 29 luty - wyjątek od reguły, miał mi przynieść szczęście...

Nie robiłam żadnych planów do końca marca... i teraz znów wszystko mi sie wywaliło wpizdu. jedno się zgadza, jestem chora, leżę w łóżku, na zwolnieniu... cała zdziwiona. 

co za pech. ???

a może, jak sugerują niektóre wszechświat do mnie przemówił, po raz trzeci ?? 

Tymczasem wrócił Naczelnik i ogarnął temat psa Ciri. okazało się, że miała pełne gruczoły i dyskomfort w załatwianiu. Codzienne wizyty u veta i poszło ku lepszemu. już dziś ostatnia wizyta z bolesnymi zastrzykami. bidulka. 

* jak to się dzieję, że gdy tu wracam to ...Wszystko mi dolega ? wszystkie bóle wracają, zwłaszcza fantomowe. kręgosłupa nie czułam na wyjeździe ... ale stawy owszem czułam. zaś teraz czuję nadmiernie WSZYSTKO. stres, zmęczenie rozsypały mnie na łopatki. szarpie mnie bolesna egzystencja i kaszel. i ból głowy. 

Czytam Krainę Trolli i cusz opieka lekarska jest w Szwecji taka, że nie musisz się o nic martwić. wystawać w kolejkach, płacić, umawiać terminów. Tam sie samo dzieje. A jak to się dzieję w tutejszym grajdole, że WSZYSTKO jest ważniejsze od zdrowia i życia obywateli. to ja nie wiem doprawdy i już mnie to od dawna nie śmieszy. Tylko wkurwia. Jedni preferują urojone wartości narodowe i kościołowe. drudzy obywatelskie.  A ŻADNI po prostu życiowe. za które przecież płacę latami. sama muszę się szarpać, wydzwaniać, szukać, myśleć. nic dziwnego, że ludzie popadają w deprechę albo się poddają. mam ochotę się zakopać pod kołdrę na miesiąc. to jest popierdolony kraj. na usg tarczycy, termin za rok. i nikt się temu nie dziwi? nikt nie wyprowadza traktorów z obory ani nie pali opon ??? serio ?

[i tu znów kamyczek do ogródka katopato: umiera im rodzina a one pierdolą, że ból uszlachetnia, i cierpienie zbliża do boga. że to mus rodzić w bólach, RODZIĆ, umierać na covid i w ogóle, bo cierpienie miłe jest bogu. 

A KASA kościołowi za pogrzeby].

Wczoraj wszedł ROJST millenium. na Netflix. i osobiście uważam, że Simlat powinien dostać nobla za tę rolę :-) 

 Kończę Służące do wszystkiego i nasze babki Chłopki, one mi wchodzą najwolniej, i to chyba za sprawą Peszkowej. Niestety. pomimo lovania rzeczonej. Zaczęłam Chrześcijaństwo amoralne i  Dygot, choć mam wrażenie, że Dygot Małeckiego czytałam... nie mam teraz siły sprawdzać. (nie szkodzi przeczytam jeszcze raz, przecież czyta Kosior :)

Czułą Przewodniczkę  nadal podsłuchuję po kawałku. i mam już zapakowana kolejną Przędzę. Na półce leżą sobie Kulawe konie, Herrona, po świetnym serialu, postanowiłam posłuchać. Wkurza mnie, że nie ma dwóch ostatnich tomów teatru Wiedźmina do odsłuchania. i takie tam. Już przecież pisałam, że jestem uzależniona. potrafię to samo co przy analogowym (ręcznym)) czytaniu czyli słuchać kilku pozycji na raz i jest gut. coraz bardziej gut. no ale ja mam adhd i w ogóle. mogę kilka rzeczy na raz ogarniać jednocześnie.

aktualnie leżę jednak zakopana pod kołdrą i wypieram chujowy świat.

Właśnie przeczytałam o Collegium humanum, bo jakby wcześniej nie zauważyłam dowcipu, u Rybeńki. no to sprawa się wyjaśniła, skąd tylu idiotów doktorów, profesorów ... i w ogóle skąd tyle udyplomowanych członków spółek skarbu państwa. No i jak wy wyznawczynie i wyznawcy możecie popierać te ZAPLANOWANĄ MACHINĘ KŁAMSTWA I ZŁODZIEJSTWA?? TEN ZAPLANOWANY HANIEBNY OSZUKAŃCZY PROCEDER NA WSZYSTKICH SZCZEBLACH ŻYCIA SPOŁECZNEGO ??

ps

jak to jest, że jednak muszę tłumaczyć, że nie mogę pluć, kaszleć i smarkać na dzieci w szkole, że muszę natychmiast na zwolnienie lekarskie, że nie mam przywileju brania urlopu, kiedy mi sie zachce...

poniedziałek, 26 lutego 2024

postowa rzygowinka.

APDEJT

Ciri dostała zastrzyk w doopsko, na noc płyn na zapalenie żołądka, jelita ma zapchane niewiadomoczym?? do jutra tylko picie. i powtórka z rozrywki...dziś padnę wcześniej.

DZIĘKUJĘ za przepisy na plamy.

[ to była cienżka noc...Ciri rzygała mniej więcej co godzinę, zaczęła o 1 ej, gdy już mocno spałam, na szczęście nie na łóżko. za to na biały wełniany dywan...]

Wiosna jakoś tak przyszła. 

Badyle wystają tu i ówdzie, w zasadzie to czy ówdzie wystają, to nie wiem, bo po ogrodzie ostatnio nie łażę. Cały łikend przesiedziałam w chałupie a nawet przeleżałam w łóżku, na wszelki wypadek(gil, gardło, stawy, ból głowy) ale o 5 ptaki drą mordy jakniewiemco. Skąd wiem? no właśnie do mojej choroby "na wszelki wypadek" tej nocy dołączyła Ciri.

Z pewnością Coś zjadła, o piątej nad ranem rzygała już żółcią na ten dywan, na podłogę w kominkowym, wszędzie, szarpało pisną. Otworzyłam drzwi tarasowe, bo ewidentnie chciała. ale nie wyszłam z nią. może i rzadka kupka była?  nie wiem. Napiła się wody. Zadzwoniłam o 6 do Naczelnika umęczona bardzo. pospałyśmy do 9ej... o 10 dostała troszkę swojego żarcia. na próbę i o 11 właśnie zwymiotowała, więc vet. wbiłam się o 16. mam nadzieję, że to nic poważnego. 

Tymczasem patrzę na ten biały, wełniany dywan w sypialni i czym ja mam usunąć te plamy na tym wełnianym dywanie?zielone plamy dodam, cirilową rzygowinkę dodam??

ach padnięta jestem. zabita tą nocą i tym dniem. który się szykuje.

niedziela, 25 lutego 2024

o jadwiniach w szkole.

 Gdzie będziemy uciekać ? w razie czego? w razie wszystkiego/ataku/najazdu/napadu/pożaru ??

Pamiętam sen sprzed dwóch lat, gdy pakowałam psa i koty do auta, gdy martwiłam się, że nie mamy porządnego jeepa, że powinniśmy kupić kampera. żebyśmy się zmieścili... Obywatele Wszystkich krajów sąsiadujących z rosją są poinstruowani, co robić? co mieć w podręcznej walizce, jakie dokumenty w razie W. a w kraju tutejszym wiadomo, rządzili pisdzielce więc mamy przejebane. czyli gówno wiemy.

No i chyba z powodu zbliżającego się ataku jakiejś bliżej nieokreślonej zarazy, te sny fatalne powróciły. wczoraj obudziłam się z bólem gardła, który narastał. do tego narastało fatalne samopoczucie. a ja w teatrze, u fryzjerki mojej i w rossmanie. Gdy wróciłam do domu, zapakowałam się do wyra, puściłam prania. zapakowałam zmywarę. wzięłam gorącą, rozgrzewającą kąpiel z olejami i pianami. najadłam się czosnku. wcześniej siedziałam w łóżku ale wstawałam, bo piesa i koty. padłam dopiero po 23 [gdy jestem sama, nie mogę sobie spać ile chcę. leżeć i nie wstawać]. Za mną bardzo ciężka i poszarpana noc. gardło przestało boleć po pierdylionie tabletek, pojawił się gil i nasilają się bóle stawów. trochę jestem zaniepokojona.

*

Tematy szkolne buzują w narodzie i pączkują, jak ciasto drożdżowe, choć nie wykluczam pomyłki, wszak na ciastach się nie znam.  

Cytaty w tej dyskusji i "artykuły" gównodziennikarzy pojawiają się, jak grzyby po deszczu. Pretensje rodziców sie wzmagają i postawy roszczeniowe. Zauważam, że często mają rację. Nie może być szanowany zawód, w którym pracują przypadkowi ludzie. którego szanse na starcie są żadne(fama głosi: nauczyciel to fujara, która nie dostała się na dobre studia). To potężny temat. dla socjologów i psychologów. Gdy mówię, że jestem po Akademii Teatralnej, wszyscy robią oczy jak złotówki??? co pani tu robi?? w szkole?? noż kurewa, to pedagodzy po zawodówkach mają uczyć Wasze dzieci ?? zresztą, jakich zawodówkach?? brakuje majstrów i fachowców, żeby uczyć konkretnych zawodów. SYSTEM jest DODUPY. bo kasa jest dodupy. 

No i wypowiedzi samych nauczycielek.

Dramat:

Kiedyś tego nie było. Szkoła była dla ucznia, a uczeń szanował to, że może zdobywać wiedzę. Teraz dzieci się zmuszają, a kiedyś były chętne do działania

- mówi w rozmowie z eDziecko.pl pani Jadwiga, polonistka z 30-letnim stażem pracy w oświacie. Jak wspomina, zaczynała pracę w nauczycielstwie zaraz po studiach i doskonale orientuje,

"Tęskno mi do czasów, kiedy uczeń sam wychylał się po wiedzę i miał do nauczyciela szacunek większy, niż do rodzica. To już nigdy nie wróci, bo szkoły stały się zarówno dla uczniów, jak i ich rodziców, wrogami numer jeden. Oczywiście wielu powie, że to wina nauczycieli, którzy nie są z powołania i traktują pracę z dziećmi jak karę. Ja tak nie uważam, choć widzę, że moi młodsi koledzy po fachu mają mniej zapału, niż ja. No ale skąd mają czerpać inspiracje i motywacje do pracy jak otaczają się ludźmi, którym nic się nie chce? Przecież to prosta droga do depresji. Teraz obiecali te podwyżki, ale szczerze, to nie wiem, czy to coś zmieni. Pieniędzmi chcą mydlić oczy nauczycielom? No i jak już wpłyną te wyrównania to pewnie teraz trzeba być za nie wdzięcznym? W szkołach nie ma czegoś takiego jak wdzięczność. Ani nauczyciele, ani rodzice, ani uczniowie nie są wdzięczni i to jest straszne. 

Podwyżkami mydlić oczy ??? ja nie wiem co pani Jadwinia ma na myśli, może judyma z siłaczką ?? i zapytam nieśmiało, kto dziś pracuje za darmo?? z potrzeby serca?? kto odbudowuje stolyce? 

Jaka wdzięczność??

 Ja pracuję, pracodawca mi płaci za dobrze, uczciwie wykonaną pracę [owszem każdemu mistrzowi w moim życiu jestem wdzięczna do grobowej deski] i może już bez tej martyrologii. I bez tej służby, i tego powołania.  TFU Zmieńcie filozofię i nastawienie. 

Niech Wreszcie, to rodzice wychowują swoje dzieci. i biorą pełną odpowiedzialność.  a system jedynie pomaga. 

Służba, to powinna być jedynie urzędnicza, poselska.

Z jednej strony mamy nauczycielki o mentalności starejbaby, które tęsknią za dawnymi czasami, bo wtedy szacunek był obligatoryjny. Wpisany w krajobraz i system. Nie zauważyły Zmian. Już ponad dwadzieścia lat temu pisałam, że niedofinansowanie jest głównym problemem. i pragnę przypomnieć, iż za ostatnich rządów platformy zrobiono z nauczycieli opiekunów, mamki, niańki. Rodzice pracują, zarabiają kasę i nie mają czasu zajmować sie własnymi dziećmi. Pisdzielce dobili pointe deską, wprzęgając nauczycieli w swój pomysł na dzietność...w narodzie. 

Jakie to wszystko Bezczelne i głupie.

A po przeciwległej stronie, [Bo cechą charakterystyczną są skrajności w kraju tutejszym], testy, klucze i projekty na każdą okazję. Co drugie dziecko chce być influencerką.  Celebrytką. Się nie narobi, będzie popularne w sieci i zarobi duże pienionżki...

Ambitniejsi rodzice batem zapędzają pociechy do nauki planując lekarzy,prawników,inżynierów,budowlańców,krawcowe,fryzjerki.

Czeka nas szukanie czegoś Pomiędzy i mądra reforma. Ale najważniejsze !!! są bardzo dobre zarobki dla kadry. NOWEJ dobrej Kadry nauczycielskiej. Zwabienie jej przede wszystkim. Brakuje nauczycieli? no nie ma się co dziwić. Jeśli ty trzydziestolatko chcesz pieniądze, wakacje, ciuchy i darmową opiekę, to raczej nie idziesz pracować do szkoły.

Bo z pewnością czas na podziękowania uprzejme wszystkim pedagogom o mentalności starychbab. Paniom już uprzejmie podziękujemy [Jadwiniu a wypierdalaj na emeryturkę co?  wnuki niańczyć, na drutach robić, kartofle sadzić... a wieczorami czytaj quo vadis i łkaj ... oraz nocami śnij sny o potędze o tym, jak lejesz dziecko linijką po łapach].

Ten zawód powinien być wchuj dobrze płatny, żeby wabił wizjonerów, naukowców, artystów, żeby powstawały adekwatne do czasów i potrzeb działania, projekty, programy, granty COSIEDA a Jadwinie odchodziły do lamusa. w kabanich poskokach. Czas już.

ps

Żegnaj Stasiu, żegnaj Nel, nie będzie już w polskiej szkole "W pustyni i w puszczy.

bardzo dobrze, już wystarczy tych staroci, tych lektur, które aktualnie rodzice przekładają z "polskiego na nasze". bo dzieci nie rozumieją ani kontekstu ani archaicznego języka. Osobiście uważam Sienkiewicza za chujowego pisarza a quo vadis za pomyłkę literacką ever. i noblowski wstyd. wszechczasów.

PS

miałam dzis przesadzac, dokarmiać, wycinać ...

no i sieplany poszły bujac.

piątek, 23 lutego 2024

Felix finis...

 


Katamaran na wyspach Zielonego Przylądka, na filmie dokładnie Wyspa Sal. I Ten dokładnie katamaran o tak pięknej nazwie/dającej nadzieję/ a przecież wyhodowanej na tragedii i ludzkim nieszczęściu. Na szczęście wszystko skończyło się dobrze. a przyszła mi ta historia do głowy w kontekście Komendy...

No nie było nam dane pływać na Felix finis, bo ten tym razem stacjonował zimą w Chorwacji. a szkoda. do tej pory często zimy spędzał właśnie na wyspie Sal. i znają go tam dobrze. Naczelnik potwierdził rozmową z kapitanem katamaranu na którym pływaliśmy.

Ja wiem, że jest jeszcze dużo wysp na świecie, które mam w planach zobaczyć ale na wyspy Zielonego Przylądka chcę jeszcze wrócić i to katamaranem. jak już pisałam. zdaje się.

[Tak się rozwinę, w związku z postem Li]

Otóż mogłabym rzucić wszystko, dom, teatr i wyjechać na kilka lat wokół globusa. bez problemu. Mogłabym zamienić wygodę i bezpieczeństwo na inne mniej komfortowe warunki, na niewygody, na ciągłą zmianę, na wciąż nowe horyzonty, na ryzyko, zmęczenie, fizyczne złachanie, przygodę a nawet na zimno i gorąco. Tak samo miałam po wyprawach kamperem w Szwecji i Norwegii. Wtedy mówiłam, że marzy mi się praca on-line w kamperze, podróżując by było cudownie. Teraz mówię, że mała knajpka na końcu świata na zielonych wyspach, w której bym wieszała na ścianach moje obrazy i je sprzedawała. a Naczelnik by podawał gościom drinki wieczorami. rankami łowił by ryby a w ciągu dnia bawił by się z oceanem.

Dopóki MJ przyjeżdża, do domu, do zwierząt, dopóki jest samodzielna, dopóki mam siły pracować a ta praca przynosi wymierne finansowo efekty, dopóki sama mam siły robić te wszystkie rzeczy i marzyć TO BĘDE WYCISKAĆ OKAZJE, JAK CYTRYNĘ

ps

No cusz, za każdym razem, gdy pojawi sie jakaś starababa z wąsem w komentarzach, wyskakuje mi dwa tysiące wejść. no nieee kochaniutka nie masz tu głosu. i zabierz się za swoje życie. ja mam wystarczająco kolorowe :-)

nie obchodzą mnie twe obleśne wywody, traumy: Do spamu do piekła do lamusa...