tak wygląda człowiek pracujący w kulturze
Człowiek pracujacy w kulturze przykleja się do tyłka psa.
:-)
Wracam złachana, zjadam coś na ciepło i piesa Cirilla natychmiast się przytula, wywala dogórykołami albo siada mi na łbie. Czyli nogi zarzuca na szyję.
*
No i zaczął się prawdziwy jesienny czas. Przyszedł czwartek i ostateczna decyzja o wyjeździe do MJ. bilet kupiony naprędce w pierwszej klasie przy oknie. Wrócę samochodem. ale w jedną stronę pojadę wygodnie i tanio, ze słuchawkami, tabletem i czytnikiem oraz papierową książką...na co mi przyjdzie ochota. Lubię pociągi.
Na miejscu niepotrzebne mi auto tym razem. robię rozpoznanie. choć już się domyślam a nawet mam pewność, co się dzieje. więc jadę się upewnić i zrobić porządek z tabletkami.
Nie spałam dziś dobrze, wiało, ale nie tak mocno, jak zapowiadali.
[za to nie przestało wiać i trochę się martwię czy aby gdzieś w trasie nie utkniemy]
i za to o 5ej obudził mnie ulewny deszcz lub grad walący w okna połaciowe. i po spaniu.
na szafkach nocnych ładują się słuchawki i zegarek.
Posłuchałam opowiadań Bator, o siódmej zrobiłam kawę, poczytałam blogi. spakowałam brioszki, banana, zrobiłam herbatę do termosu, upewniłam się czy mam bilet. o ósmej wymyłam włosy. nałożyłam maseczkę na twarz. oganęłam się osobiście. i ogarnęłam sypialnię.
Zamknęłam walizeczkę samolotową. ubrałam kurtkę przeciwdeszczową czarną, czarne spodnie, czarne kozaki na platformach, czarną koszulkę termiczną i czarną bluzę z kapturem...ekhmmm no to choć chustę pod szyję wezmę kolorową. albocoś. Spoglądam za okna, przyszedł silny wiatr obok deszczu i zmieniam zdanie ubieram kurtkę przeciwdeszczową naprawdę z obrazem, Tancerki. Degas od Medicine. Deszcz przestał lać więc zmieniłam znów kurtkę na czarną ...
Targam ze sobą bagaż podręczny na kółkach: kosmeksy, szeroki półgolf fioletowy z merynosa(benetton) i cienki sweterek rozpinany z bawełniany(solar), też w tym kolorze ale melanż, piżamę, majtki, koszulkę, śliwkową spódnicę(solar), fioletową czapkę cieniutką sportową. zestaw na listopad i na gdyby się nagle wypogodziło. i tyle. Zaraz wracam przecież. no a w razie czego przeszukam szafy MJ.
I wsiadam i jadę i powiem wam, że nie ma szkody MJ jeżdżąc dwie godzinki w wygodnym wagonie na wygodnym siedzeniu pierwszej klasy przy oknie. Komfortowo...
No chyba, że się przysiądzie smark...😪🤧😷
😩😕 i jestem zniesmaczona.
Że w dzisiejszych czasach nadal smarki publicznie jeżdżą. Ech.








































