czwartek, 27 sierpnia 2026

Nikt tak pięknie nie kłamie, jak ja...

 po szaleństwach festiwalowych najbardziej mnie mieliło niewyspanie. 

emocje też robiły swoje... pisałam na bieżąco ale jeszcze się muszę z tym skonfrontować. Miska, która teraz w Rzymie sobie pije kawkę za jedno euro, bardzo chętnie by się zamieniła miejscami, tak było. BOSKo. wysyłałam jej filmy i zdjęcia. 

Najbardziej wartościowe są spotkania z ludźmi z którymi się nadaje w tych samych rejestrach, ma się wspólne wspomnienia, można wspólnie zaśpiewać i historie przejmujące opowiedzieć i wysłuchać. Przemyślenia sobie zostawię na potem. No i spotkania ze sztuką, z którą nie jest dane spotkać się każdemu śmiertelnikowi, powiem więcej, jest to sztuka dla wybranych : Spektakle offowe. i typowo festiwalowe. 

Powróciliśmy niestety za szybko, jak dla mnie, i od razu pod rynnę... 

[a delegacja papierowa została. i kurde teraz nie mogę się rozliczyć do końca jeszcze, i pozostaje nadzieja, że kiedyś, jak wytrzeźwieją, to mi ją wyślą] 

Powód szybszego powrotu z festiwalu, który trwa do końca tygodnia. to nawet nawet dwa powody : rada i impreza. 

Wczoraj odbyła się Ostatnia w moim życiu rada pedagogiczna zamykająca mój Ostatni rok pracy w placówce. I teraz dopiero nastąpił koniec. Wcześniej na grupie odbywały się przygotowania, podział obowiązków i zakupy ciast i owoców. i nastała ta wiekopomna chwila, że Dostałam śliczny wisior, wzruszającą kartkę i wiele pięknych słów, które ze mną zostaną na zawsze. Nie płakałam. 

Bo i po co? to moja decyzja. czas już był najwyższy :-)

Poza mną owszem prawie trzy dekady naprawdę fajnych wspomnień( ale i częstego wkurwa) i różnych przygód głównie teatralnych. układu wiązanego. obie roboty się przeplatały. a czasem trzy się przeplatały. ale czas przynosi Zmiany. chwałabogom za te zmiany, inaczej bym zdechła z nudów i Wykończenia organizmu. Bo organizm nie jest studnią bez dna. a zasoby się wyczerpują...a życie mam jedno. a możliwości wiele.

[już w zasadzie pierwsza pięciolatka zaplanowana 😂😃😜]

Nie znam bardziej wykańczającej roboty, niż nauczycielski fach. Serio. ludzie wychodzą pokaleczeni, sfrustrowani, znerwicowani, wypaleni zawodowo. ja miałam zdrowy dystans, i zdrowy balans(choć nie do konca, bo całe życie z wariatami) gdyż byłam zatrudniona głównie na pół etatu, a i tak oberwałam solidnie. 

No i nie ma odsapu, zapierdalam w chałupie, bo w sobotę impreza na 14 fajerek, czyli nauczycielki przychodzą wódkę pić. 🙈

więc dom należy przygotować, i w sobotę czekają zakupy i gotowanie, przyjadą dwie pomagać a przy okazji się nagadamy. potem przyjadą pozostałe. .. 

A następnie się zacznie robota i ustawianie zajęć w teatrze. ale na razie tak daleko, jak przyszły tydzień nie sięgam ;-) muszę przeżyć ten oto. i się nie rozchorować z powodu tempa i przeżyć i emocji. serio, serio. 

*

Apropo,s kłamania, to po co mówić rzeczy przykre, na koniec ...nie  jest to miejsce i czas. 

więc powiedziałam im, że ich kocham a co tam, niech mają.

Naczelnik się dopytywał, jak się czujesz, ijak sieczujesz... No jeszcze nie wiem?? pewnie już w pierwszym tygodniu poczuję różnice, a może w drugim a może wcale a może ... są w lesie. 

Bo ja, tak po prawdzie nigdy nie byłam na prawdę jedną z nich, ja tylko tak ładnie kłamałam 😛


PS

Po wyminie w komentarzach pod poprzednim postem, chyba muszę coś wyjaśnić. 

Nie uważam, że młode pokolenie jest głupsze, gorsze czy całkiem do dupy. jest diametralnie inne. i ja jeszcze nie oceniam, choć mam refleksje. ale kijem Wisły zawracała nie będę. 

Ja się dostosowuję do sytuacji. Bo umiem 😂posiadam zdolność zawaną w skrócie inteligencją. 

 (Inteligencja to ogólna zdolność umysłowa do rozumienia, uczenia się, myślenia abstrakcyjnego oraz efektywnego radzenia sobie i adaptacji w nowych lub zmieniających się sytuacjach.)

Otóż ja uważam, że bardzo szybki rozwój technologii ma związek z ogromną przepaścią pokoleniową aktualnie. Tempo zmian technologicznych po raz pierwszy w historii ludzkości wyprzedziło naturalny cykl wymiany pokoleń.

i nie będę tu pisała o kłopotach seniorów...wynikających z odwrócenia ról. 

Tylko skopiowałam kilka ważnych faktów, nawet nie wszystkich Tylko dla mnie ważnych :

Najpierw Ja. 

mianowicie ja czerpie wiedzę z książek i opracowań naukowych oraz sama wyciągam wnioski. sama piszę !! nie wyręcza mnie AI, sama czytam ze zrozumieniem :-)) niepokoi nieumiejętność budowania relacji, rozluźnienie więzi, wkurwia mnie ubogizacja języka i ta skrótowość...i ekshibicjonizm na FB, brak lojalności, hipokryzja, zakłamanie, oraz egocentryzm. 

Teraz co napisała AI:

Inny sposób komunikacji

  • Skróty i wizualia. Młodzi wolą komunikatory, memy i wiadomości głosowe.
  • Kultura natychmiastowości. Oczekiwanie na szybką odpowiedź zastąpiło tradycyjne, dłuższe formy kontaktu.
  • Bariera językowa. Slang młodzieżowy (np. oparty na anglicyzmach z internetu) 
  • Odmienne systemy wartości i pracy
    • Elastyczność i multitasking. Nowe pokolenia płynnie łączą pracę z rozrywką online.
    • Definicja prywatności. Młodzi chętnie dzielą się życiem w sieci.
    • Podejście do kariery. Praca zdalna i automatyzacja zmieniły tradycyjne postrzeganie lojalności wobec pracodawcy.
    • Cyfrowy podział świata
      • Cyfrowi tubylcy (Digital Natives). Osoby urodzone po roku 2000 nie znają świata bez internetu i smartfonów.
      • Cyfrowi imigranci (Digital Immigrants). Starsi musieli uczyć się technologii jako dorośli, co zmienia sposób ich myślenia.
      • Inne źródła wiedzy. Młodzi czerpią wiedzę z TikToka czy AI
      • ... oczywiście są wyjątki.

wtorek, 25 sierpnia 2026

We give a fuck.

Świat się toczy i telepie, straszą wojną i obchodzą rocznice  a ja a my w totalnym oderwaniu. w procesie sztuki absolutnej. W radości, przetwarzaniu i oparach absurdu i alkoholu. 

Za tym tęskniłam bardzo. 

Znam ten spektakl bardzo dobrze ale i tak mnie trzepie. może właśnie dlatego. Pieśni zwłaszcza. Wolałam wersję z pierwszą ekipą. A teraz mały chłopak mówi : nie rusza mnie, że pięćdziesiąt procent narodu mówi, że nie jestem człowiekiem.  

I strzał. Między oczy.

[Czy ja dobrze odczytałam, że różnica pokoleniowa jest aż tak ogromna. no jest jest i jeszcze się tutaj o tym zająknę] 

Bo ja też tak twierdzę, obserwuję, potwierdzam, że tak. Oni mają jednak bardziej w dupie. Dokoła zresztą same dopochrony. Rodzice, szkoła, banda psychologów, prawo...a samobójstw jakby więcej.

We give a fuck.

Dawno nie spaliśmy w takim hotelu. I pomyśleć, że kiedyś to był luksus. Obogowie. festiwalowy ofkors.

W sobotę kolejny dzień festiwalu. I kolejny świetny spektakl "Sen nocy letniej. Uśmiałam się prawdziwie. I serdecznie. a że ludu się nalazło, to siedzieliśmy na scenie. i potem tyłki nas bolały. i ekhm wstać nie mogliśmy. 



i znów posiadówy i balety do rana. Trzeźwości nie utrzymałam ale trzeźwy umysł owszem.
Niedosypiam. 

W niedzielę gęsto : pan Jan Peszek



się pan Jan zakamuflował. czapeczka, dresik, parasolka. przycupnął na ławeczce za nami.





Najpierw się przygotowywał z drabiną i rekwizytami a potem zagrał.  I to pięknie zagrał a ja niezwykle lubię ten wiecznie aktualny spektakl.

I mam z nim wspomnienie niezwykle silne i radosne, otóż dawno temu na festiwalu w jakimś mieście, graliśmy "Miedzy dzieckiem a dzieckiem i oczywiście na scenie stała ogromna drabina i była balia z wodą i szmaty i jedna biała szmata...
a tuż po nas owszem zagrał pan Jan😂😂😂 z podobnymi rekwizytami. no i wiadomo kto śmiał się najgłośniej w trakcie jego "Scenariusza dla aktora nieistniejącego .... a potem sobie bardzo fajnie porozmawialiśmy.

Tymczasem zgarnęliśmy pana Jana, po jego spektaklu, na spektakl dwóch takich co ukradli nasze serca :
Jeden Włoch z pochodzenia, drugi sefardyjski Żyd, prawdopodobnie, artystycznie się spełniają w Norwegii. przyjechali tą przyczepą ze sztucznymi kwiatkami😂i narobili zamieszania. itojakiego. 




znęcając się nad widownią, balansowali na krawędzi :-)

Wyskoczyliśmy do znajomych oglądać dom na wsi, zamiast na kolację, zjedliśmy pyszne ciasto, wypiliśmy herbatę malinową, pogłaskaliśmy psa Grandę i wróciliśmy na koncert Antoniny K. z perłowej łodzi.


owszem nadal lubię jej stylówę ale już mnie nie rusza, i nie uważam tego za magię. od przerobienia rządów pisdzielców, niczego co mi sie kojarzy z kościółkiem katolskim nie uważam za magiczne, tylko chujowe. 

(zdjęcia moje, Naczelnika i gospodarzy)

No i znów rozmowy po koncercie, tylko tym razem już nieco szerszy zasięg. nie tylko o teatrze, sztuce, historiach przykrych i nieprzykrych. o przeszłości ale i o przyszłości.

gorzki post mi się szykuje też. 

Refleksje, podsumowania, wizje bez teatru, z teatrem. nie mogę się zdecydować.

Nadal tkwię w tym świecie odrealnionym. z ogromną przyjemnością. I wiem przecież, że jedyną liną cumowniczą, która mnie ściągała w dół Była placówka.

i trzeba wracać, bo rada końcowa, się szykuje 🤮i mus przeciąć line.

 

sobota, 22 sierpnia 2026

Kurdypiełki zafągane.







Dojechaliśmy na ostatni moment. Za pięć minut spektakl.  Gra nowa młoda ekipa. Pierwszy raz widzimy spektakl w Rampie. Potem spotkania z dawno nie widzianymi ludźmi. Rozmowy w noc. Koncert Dikandy.  Istna Wieża Babel. Gwar międzynarodowy. Języki Do wyboru do koloru.

Mocne przyjacielskie uściski. Wzruszenie i radość. Co u was słychać ?

Potańcówka. Picie toastów. Młody Szkot "umiera od bimbru. Adela też No quiero. Ale pozostali owszem Me gusta. 

Nie piję, chcę na trzeźwo to przeżywać. Nie uronić ani kropli. Żadnej rozmowy, żadnej sytuacji. Zdarzenia.  




Zyta.


zwana Ziutą.



Nie piję, chcę na trzeźwo to przeżywać. Nie uronić ani kropli. Ni uścisku.

piątek, 21 sierpnia 2026

1. Zachodnia wyspa Rodos. Prasonisi

 W sobotę wypożyczyliśmy auto, znaczy Naczelnik załatwiał wszystkie formalności w piątek, podrzucał możliwości wynajmu innym uczestnikom naszej wycieczki.  nikt inny nie skorzystał. ale podobno wszyscy chcieli i znów się narobiło ...

[a moturem, to nikt się nie zainteresował i nikt nie pytał czy było fajnie, i gdzie byliśmy ;]

Wstaliśmy tylko nieco wcześniej, zjedliśmy śniadanko i ziuuu na objazd wyspy, po jej zachodniej stronie. Zaczęliśmy od Zatoki A. Quinna, do punktu widokowego. Gdyż rozpoczęliśmy tę część wyprawy, gdzie widoki będę spektakularne. 

Nie chciało nam się dygać w ukropie do Antoniego. i słusznie. A historia jest ładna, otóż państwo Greckie odwdzięczyło się aktorowi za "Greka Zorbę i darowało mu te zatokę ale przyszli komuniści i zabrali...Rodos przeżywało biedę i załamanie gospodarcze, potrzeba było dopływu gotówki, na przykład z turystyki. i wtedy bogacz, Grek z pochodzenia, Onasis, wymyślił, że jego przyjaciele z Hollywood pomogą i nakręcono "Działa Navarony. z gwiazdorską obsadą i pomogło.  



Już pierwszego dnia po przylocie grupka naszych poszła tam,  na piechotę z hotelu, bo mapy googla mówiły, że przeważnie po płaskim...😂😂😂
wrócili a niektórzy ledwo żywi(ukrop, w pełnym słońcu o 12ej w południe, przeważnie pod górkę i to stromo), więc hasło : Przeważnie po płaskim, stało się lajt motivem wycieczki. 

Następnego dnia Naczelnik obstalował motorówę i jeszcze wpłynęliśmy w te zatokę.

["Działa Navarony" : Sceny przedstawiające fortecę były kręcone w jednej z zatok (zatoka Quinna) na wyspie Rodos, nazwanej później na cześć jednego z aktorów grających w filmie[3]. Skała zamykająca zatokę po dodaniu efektów specjalnych stała się miejscem, w którym znajdowała się działobitnia.]



Tymczasem my jedziemy dalej, ku cyplowi. gdzie dwa morza składają sobie pocałunek :-)

Prasonissi oddziela Morze Egejskie od Morza Śródziemnego. Podczas lata, gdy poziom wody jest odpowiednio niski, Prasonisi jest półwyspem, gdy w sezonie zimowym przesmyk zalewany jest przez fale.


Widocznie my byliśmy w sezonie zimowym, bo jak uwieczniłam na poniższych zdjęciach, nie ma przesmyku...czyli wyspa.
ale plaża nas zachwyciła. Ogromna. Z prawej falujące Morze Egejskie, pełne 
kajtów i w nim się chłopaki wyczochrali a my miałyśmy pilling, że hoho.
A potem przeszliśmy na lewą stronę do spokojnej tafli Morza Śródziemnego :-) Albo wszystko z tymi morzami odwrotnie, już straciłam rozeznanie :-))) bo takie rzeczy czytam w internetach, że już nie mam pewności, co sama widziałam. 
 Ogólnie raj dla fanów windsurfingu i kitesurfingu. miejsce niezwykłe.



Pojechaliśmy dalej wzdłuż Morza Egejskiego o trzech kolorach i dziesiątkach wysp Dodekanezu.. Taką właśnie drogą wzdłuż wybrzeża a potem  pomiędzy górami, och.





I w górach Naczelnik znalazł duże jezioro z bardzo sympatyczną hipisowską  miejscówką. Usiedliśmy na zimne pyfko z zamiarem popływania ale poziom wody był tak niski, że z łagodnego zejścia zrobiła się wysoka i mało wygodna skarpa...więc odpuścili. 




Jechaliśmy krętymi serpentynami w górach cały czas widząc morze i wyspy i takie miejsca jak to
Zamek w Monolithos
a w środku biały Monastyr. i widoki z tego zamku powalające. Warto się wdrapać.
nie będę piać o tej fortyfikacji więc jeśli ktoś chce więcej informacji i zdjęć to TU

(zdjęcie z internetów)

Nad brzegiem morza, na wysokiej, samotnej skale znajdują się niezwykle malowniczo położone ruiny zbudowanego w 1476 r. zamku joannitów





Zatoki, zatoczki, ukryte plaże. Nie jest to wyprawa na jeden dzień, to jest wyprawa na kilka dni, żeby wszędzie dojechać i zabarłożyć i wszystkiego posmakować.

Apropos posmakować, to zgłodnieliśmy, zwłaszcza po próbowaniu oliwy z chlebem i nalewek. W małym uroczym miasteczku, albo raczej wiosce, bo tylko takie istnieją po zachodniej stronie wyspy. Pustym w zasadzie, aż dwie knajpy z dobrym i o wiele tańszym jedzeniem. Żadnych tłumów, nerwowych kelnerów. Zjadłam doradę. a z wrażenia zapomniałam zrobić zdjęcia...i dlatego, że miałam do wykarmienia koty i psa.



Zatrzymaliśmy się nie tylko z powodu punktu widokowego ale też, że bardzo sympatyczny starszy pan stał ze swoim kramem a przecież chcieliśmy kupić oliwę i wino i nalewki. I kupiliśmy a jakże. oliwy można było spróbować z chlebem, podobnie nalewki anyżowo kawowa, z opuncji, z granatu. wszystkie pyszne. Wszystko tanie. Pan też pokazał nam madonnę na skale.
Dokładnie w tym miejscu zaczęłam liczyć wyspy, wysepki, które mijaliśmy i naliczyłam jedenaście.





i nagle słońce zaczęło zachodzić a my w planach mieliśmy jeszcze tyle miejsc...i szukaliśmy winiarni.

Po drodze Zamek Kastellos w Kritinia, 

(zdjęcie z internetów)

Jeśli kogoś interesuje więcej informacji i zdjęć to
TU

Na szczęście można było podjechać po sam zamek. warto znów wejść, bo widoki spektakularne ale już nie mamy czasu...niestety albo zdjęcia albo rodyjskie Pompeje.



cdn w części drugiej.