piątek, 6 lutego 2026

Podsumowanie czyli o tym, że pizga zimnem i lodem z nieba ...

No i doczołgałam się do piątku.

Pomimo przeciwności losu i zawziętości zimy. Jet lag pogodowy nie odpuszczał dobre cztery dni. Wracałam do domu zamarznięta, wchodziłam pod kołdrę i przesypiałam całe popołudnia. Wstawałam w nocy, ogarniałam się, piłam herbatę egipską daktylowo hibiskusową i dalej w piernaty. pisałam posty z podróży w tak zwanym międzyczasie. i srana. z doskoku. ostatnie dwa wejdą w łikend. Żyłam tym gorącym wyjazdem. gil mi się pałęta w głowie i czuję duży dyskomfort całego ciała. paluch a raczej stopa nadal zielona z wybroczynami więc jest drobny problem z obuwiem zimowym. ale raczej się nie rozłożę chorobowo. w domu rozpiździaj. ..

Człowiek się jednak przyzwyczaja do prawiewszystkiego... parkowanie w tym koszmarze już mi nie spędza snu z powiek. za to na naszym parkingu pod teatrem owszem życie można stracić pod własnym autem. aktualnie można i pod naszą chałupą. Wczoraj pizgało tym lodem cały dzień, dwa razy skrobałam auto całe pokryte lodową skorupą. Wracałam z teatru po nocy, trzydzieści na godzinę, na dojazdowej do wsi a i na usteckiej nie było za ciekawe. 

Mrozy osiągające apogeum nie widzialne od dekad, obnażyły marność naszych teatralnych kaloryferów. Część z nich zaczęła być w ogóle zimna, część zapowietrzona...pourywane głowice. do tej pory nam to nie przeszkadzało. ale i system chyba coś się skiepścił od mrozów.

Rano przyjechała ekipa, wymieniła zawory, głowice, spuściła wodę, odpowietrzyła i ...chyba Zapomniała wpuścić gorącą wodę, bo gdy dotarłam ok 15ej to pizgało lodem nie tylko z nieba ale i od kaloryferów absolutnie wszystkich. kurwa ich kaloryferowa mać. fachowcy. Naprawili tak, że żaden nie działał. bogowie sztuki nas lubią, że nie spuścili mrozów do minus dwudziestu, bo by się jeszcze problem popękanych rur dołożył. budynek jest wiekowy.

Zawezwałam pogotowie ciepłownicze raz jeszcze ale jakaś monstrualna awaria w mieście ich zaabsorbowała i nie przyjechali do nocy. A czekałam życie narażając, bo odsuwałam w czasie wjazd do domu, tymczasem warunki pogodowe z godziny na godzinę się pogarszały oczywiście. Odwołałam zajęcia. włączyłam wszystkie farele...dziś zobaczymy co dalej. 

No można siedzieć na farelu tyłkiem i próbować zgrabiałymi paluszkami trafiać w klawiaturę ALE spróbuj siąść na zimnej desce sedesowej. a siku się chce. ...bo herbata w ilościach hurtowych się leje w takich warunkach brzegowych.

także dzieje się. rejczel chujowo tej zimy.

Wszyscy się chwalą, to i ja a co tam : u nas było minus dwadzieścia pare...yyy i wiało, jak to na Pomorzu więc odczuwalna wiadomo minus sto !!! 

Nagle a niespodziewanie okazało się, że niedocieplenie domu, zarzucone przez nas w czasie zarazy, się kiedyś zemści. no i doczekaliśmy się. Gdy nocami mróz nakurwiał do minus dwudziestu, to w domu tak w okolicach 19tu? i nawet niżej było miejscami. a i tak rachunek za prąd mnie zabije. więc nie rozkręcaliśmy zanadto kaloryferów na maksa. tylko w łazienkach było normalnie. 

i po co mam sobie jeszcze dokładać osłabiającymi wieściami ze świata i kraju tutejszego ??

*

Całkiem niespodziewanie trafiłam, na "Cierń. T. Kingfisher, no Urrocza. w ogóle podoba mi się pisanie tej autorki. Bardzo.

W ostatnim czasie przeczytałam cztery tomy Szczukowskiej- Białys (Robaki w ścianie, Męczennicy na płótnie, Węże na ziemi, węże na niebie, Cienie nad stawem) dwa podczas urlopu. na leżaku i w trakcie wielogodzinnej jazdy autokarem do Luksoru. Zaczęłam "Ludzie z mgły. Janiszewskiej. "Przed wyruszeniem w drogę. Mortki oraz mielę sobie "Lunię i Modiglianiego. Zientek.

całkiem to przyjemne.

Mielę sobie w głowie też frazę : jestem już za stara na uczenie dzieci. nudzi mnie to. szkoda czasu. tak niewiele go zostało ...


czwartek, 5 lutego 2026

Nilem do Luxoru.


i znów płynę Nilem...


Cała przestrzeń przed Doliną Królów jest usłana gigantycznymi rzeźbami faraonów, bogów. kolosami, stoją takie kalekie, bez głów, rozszczelnione... i czasem śpiewają. Są ofiarami trzęsień ziemi i różnych burz piaskowych, oraz wojen. 



Kolosy Memnona, niewłaściwie nazwane ale przez ich smutny śpiew, tak właśnie.
Naprawdę przedstawiają faraona zasiadającego na  tronie. W przedniej części tronu, po bokach faraona, wyrzeźbiono dwie niewielkiej wysokości postacie kobiet. Są to żona faraona Teje i jego matka Mutemuja. Boczne ściany tronu zdobi relief złożony z dwóch bóstw obrazujących Nil.
Zawsze musi być jakaś ładna historia :
Kolosy nazwano imieniem Memnona, ponieważ Grecy i Rzymianie błędnie zidentyfikowali posągi faraona Amenhotepa III jako mitycznego bohatera Memnona, syna Jutrzenki. Po trzęsieniu ziemi w 27 r. p.n.e. uszkodzony posąg wydawał o wschodzie słońca dźwięki, interpretowane jako skarga Memnona do matki.Dźwięczący posąg: Pęknięty po trzęsieniu ziemi posąg (południowy) pod wpływem porannej zmiany temperatury (ogrzewanie się kamienia) wydawał dźwięk przypominający gwizd lub jęk. Mitologia grecka: Grecy kojarzyli ten dźwięk z Memnonem, królem Etiopów poległym pod Troją, który według mitu witał swą matkę Eos (jutrzenkę). Zjawisko to przyciągało rzesze turystów, którzy wierzyli, że posąg „mówi”. Dźwięk ustał, gdy cesarz Septymiusz Sewer nakazał naprawę posągu na przełomie II i III wieku n.e.



 
Jedziemy autokarem jeszcze po Zachodniej stornie Nilu, stronie umarłych. gdzie tylko grobowce, świątynie. kaplice i posągi. moim marzeniem jest tu wrócić oczywiście, zobaczyć Dolinę Królowych i pospacerować po tej stornie Nilu o zachodzie słońca i pozwiedzać nocą.




Nie wysiadamy z autokaru, zdjęcia robię przez szybę, (a szkoda) ostatnim razem wysiadaliśmy(a szkoda) i mam już zdjęcie z kolosami. robione w dużym pośpiechu z powodu ukropu, który lał się z nieba.
Dojeżdżamy do nabrzeża i pakujemy się do małych turystycznych stateczków. a przed nami widok, który od tysięcy lat się nie zmienia : żeglowanie po Nilu.




Oglądamy miasto od strony rzeki. mijamy najstarszy hotel, meczety...i świątynię w Luksorze. oto widok rzeczonej od strony wody. 







Obiad jemy w hotelu, z pięknym tarasem którego wygodne fotele obrócone są w stronę rzeki i jej zachodniego brzegu... piję wino, palę papierosa, patrzę na Nil. jest zjawiskowo. Temperatura bardzo przyjemna. za chwilę zbieramy się do Luksorskiej świątyni i Karnaku. 
  • Luksor jest dużym miastem w Egipcie ok 450 tysięcy mieszkańców, nazywanym największym muzeum pod gołym niebem ze względu na ogromną liczbę zabytków;
  • Miasto rozciąga się wzdłuż rzeki, a ważnym elementem jest promenada Cornish al-Nil stanowiąca centralną część Luksoru;
  • Świątynia Luksorska to jeden z głównych zabytków miasta, poświęcony bogom Amonowi-Ra, Mut i Chonsu;
Obie świątynie w Luksorze i Karnaku(kompleks), były w starożytnych Tebach połączone Aleją Sfinksów, 
[Oto widok spoza świątyni, do środka tym razem nie dajemy rady czasowo, spieszymy do kompleksu świątyń w Karnaku, jest popołudnie, piękne światło i dobra temperatura, czas nam się kurczy, bo przecież zamykają miasto...]





słynne wejście do świątyni boga Amona-Ra


Aleja Sfinksów a raczej to z co niej zostało:

w Luksorze (starożytnych Tebach), łącząca świątynię w Karnaku ma około 2,7 do 3 kilometrów długości. Ta zabytkowa droga, odnowiona i udostępniona w całości, jest obsadzona setkami figur sfinksów oraz baranich głów, tworząc monumentalny trakt procesyjny. Łączy kompleks świątynny w Karnaku z świątynią Amona-Re w LuksorzeDroga jest wyłożona kamiennymi płytami, a wzdłuż niej znajdują się posągi. W starożytności była wykorzystywana podczas corocznego święta Opet, kiedy posągi bóstw podróżowały z Karnaku do Luksoru.


zdjęcia moje i Naczelnika, natomiast opisy częściowo intencyjnie wklejone, bo pisać mi się nie chce.


W zasadzie mogłabym sobie odpuścić zwiedzanie luksorskiej świątyni, odnoszę wrażenie, wydaje mi się, że widziałam ją już z każdej strony tylko nie od środka... ale nie. wykluczone. i oczywiście następnym razem. który nastąpi, tak jak ciąg dalszy tej opowieści...

 *

a w hotelu przyszedł do mnie taki piękny młody rudziaszek.


wtorek, 3 lutego 2026

O pozowaniu i szoku.

Akuku



Najlepsza czapka do ochrony przeed słońcem  

Zimno przeraźliwe, że przespałam wczoraj popołudniowy wieczór. ciało mi płonie od opalania i jednocześnie się trzęsie z zimna. taki paradoks. dysonans poznawczy. niech już zdycha to zimno parszywe. czeka mnie jeszcze ogromna nieprzyjemność na okoliczność tej zimnicy, mianowicie rachunki. za ciepło. oprócz ewidentnego SZOKU temperaturowego, jeszcze error z klapką do wlewu paliwa przeżyłam. Zamarzła była. 

Tak, wszyscy o zimnie o śniegu i słit focie zimowe zamieszczają a ja będę oryginalna i po afrykańsku pocisnę, piaski pustynne i uściski myzianki egipskie. Proszę bardzo ciąg dalszy sesji w świątyniach Karnaku, największego muzeum na świecie o zachodzie słońca. 







Jeszcze straszą, ze w czwartek będzie pizgać lodem z nieba 🥶


niedziela, 1 lutego 2026

o bogowie egipscy co za kurewskie zimno.


Wysiadka z samolotu była ... bardzo bolesna. pięćdziesiąt stopni różnicy temperatur. w kraju tytejszym dwadzieścia na minusie. już w samolocie mnie z lekka chłodem owiało. i poczułam ucisk w płacie czołowym. i objawiła się gila. podobno to częste, nie wiem u mnie wystąpiło po raz pierwszy.

A potem już było tylko gorzej i gorzej...śmiałam się z Naczelnika, że bierze czapkę uszankę i rękawiczki...nooo mało mu z głowy nie zdarłam tej czapki...a rence sobie grzałam dwoma kawami late, w tym jedna z karmelem. zamiast rękawiczek. obogowie za co to?

*

Przywlekłam trochę suwenirów, dla nas i MJ i przyjaciół. dwa niezwykle przyjemne kaszmirowe szale, który to szal uratował mi tyłek, narzucony na kurtkę. oczywiście arafatkę, jakieś drobiazgi afrykańskie. breloki, łapacze wiatrów, biżu, bo lubię. ach no i klucz do zaświatów. ostatnim razem były to malutkie figurki bogów - amulety i niebieski alabastrowy kot. znów mnie uszczęśliwiono skorpionem. zdążyłam się pozbyć ...

i herbaty, i chałwa. 

** 

Siedziałam wieczorkiem przy wytwornej kolacji, smakowałam lokalne wiktuały, paliłam papierosa, piłam wino. i myślałam o kolejnym fikole w moim życiu. moim jedynym życiu jakie mam. fikoł jest pożądany. spędzanie zim tutejszych choćby w Egipcie. 

Wynajem domu na kilka miesięcy a w tym czasie jeżdżenie po świecie. ???

macać skarabeusze i całować się w świątyniach egipskich. 

no przecież nie dla mamony, etosu pracy i chwały rodziny ładowanie tych akumulatorów. 

 


APDEJT.(poniedziałek, godzina 9.00)

jeszcze leżę w łóżku i gdy tylko wstaję po kawkę(najlepsza w domu)  nadziewam drugi płaszcz kąpielowy...i sweter gruby, tak mi zimno. a raczej, tak odczuwam zimno. pralka chodzi jak szalona. może krótki spacer z Ciri dla rozgrzewki. ?? i żeby optymistycznie podjeść do obmierzłego tematu ?? na pewno zaraz nałożę na twarz długą maskę nawilżającą i płatki pod oczy. walizki rozpakowane. jeszcze herbaty muszę powpychać w duże słoje. auto wystawione na słońce. żeby odtaiwało. 

Widoki z okien i przez ściany tarasu urrrocze. 

Coś dziś jednak mus mi zdziałać pracowo. na szczęście TYLKO w teatrze. ale tylko rzeczy konieczne. wnioski premiowe i sprawdzić czy nie ma listu miłosnego od G. Urzędu Statystycznego w sprawie druków K07. Odwożę MJ na PKP. okiem pańskim przelecę obiekt Teatr:  gabinet, oraz pomieszczenie na piec i kaloryfery. pogadam z poddanymi ;-) i wracam. w domowe pielesze. ale jeszcze po ciemku. u nas jak w afryce o 18 już ciemno. 

oby do wiosny, a nawet tej osranej.

jutro mnątelepnie. cały dzień a placówce. ech. lekcje i rada :-(


sobota, 31 stycznia 2026

U Hatszepsut oraz wiesz jak jest, jest czas i czasu brak.

 

Szczęśliwa ja i My u mojej trzeciej ulubionej królowej...Hatszepsut.



Wiesz jak jest, 

na leżaku przy basenie goronc I nawet sobie nie wyobrażam powrotu..i 50 stopni różnicy, jak trzepnięcia w pysk. Jeszcze o tym nie myślę. 

Czytanie, jedzenie, spanie, popadanie w drzemki, pływanie w ciepłym basenie(kiedy ja ostatnio byłam w basenie??? I tyle pływałam, to nie pamiętam) dużo białego wina, zachody słońca nad pustynią ...brak kontroli nad czasem, bo po co. Niespieszne bycie. W strefie ciszy. Bez polityki, bez napierdalanki, to wszystko jest jak Dotykanie Absolutu. 

*




Najpierw wątek niedokończony z Tutanchamonem. Otóż ten młody faraon ma bardzo skromny grobowiec i bardzo malutki. Gdyż doklejony jest do innego i dlatego wcześniej nie odkryty. A w związku z tym nie splądrowany. I tu słyszymy chichot losu, że oto ten młody faraon schorowany,  otyły z dziwnie wykreconą nogą i chodzący o łasce z chorobami genetycznym, rozszczepieniem podniebienia, który niczego wielkiego podczas krótkich 10letnich rządów nie zrobił, może jedynie powrócił do tradycyjnej religii doprowadzając do zapomnienia rewolucji Echnatona. OTÓŻ ten 19 latek jest najsłynniejszym faraonem, tylko dlatego, że jego grób był nie naruszony, a jego odkrycie było wydarzeniem i mamy pełen zestaw pięknych przedmiotów i niezwykłą maskę.

Wszystkie ściany w malutkim grobowcu obfociłam i pokazałam w poprzednim poście i byłam szczerze wzruszona, bo znam je na pamięć, wykłądając historie i historię sztuki.

**

U Hatszepsut, faraonie kobiecie, faraonie ze sztuczną brodą, królowej, ktorą poddani znali jako mężczyznę i która jako jedyna ma grobowiec w dolinie krolów.


Jej niezwykła świątynia jedyna w swoim rodzaju, odkopana przez polskich archeologów. Socrealizm w czystej postaci.




Tu leży pochowany architekt i kochanek królowej w grobowcu.



Wszystkie głowy wizerunkom Hatszepsut zostały utrącone, w zemście za ten romans. A odtworzyli je polscy archeologowie.




















Pewnie jeszcze o niej napiszę...bo jest co pisać. 
Cdn