środa, 5 sierpnia 2026

Kalimera.

 Przepraszam, nie ma mnie na Waszych blogach i na moim blogu. 

Zaorana jestem odpoczywaniem, miłym spędzaniem czasu w dwudziestoosobowym towarzystwie i zwiedzaniem. 



Hotel jest bardzo przyjemny, nie ma w nim dzieci  i ma cudowny wysmarkowany wystrój. O nim osobno. później. Zamiast kotów łaszą się do nas pawie. Zbieram pracowicie ich pióra. 




















Wieczorami robimy  to




Już za nami cały dzisiejszy dzień zwiedzania wyspy Symi, jutro znów arbajt od rana ...wiec może wiecej skrobnę w piątek.

Więc tymczasem bądźcie szczęśliwi, i odpoczywajcie jak kto lubi.

poniedziałek, 3 sierpnia 2026

Cały ten Jazz. Nigel Kennedy.





Mieszkam w pięknym miejscu, Muzycznie Doskonałym. w mojej gminie koncerty i wydarzenia muzyczne mają światowy wymiar.

W Dolinie Charlotty byli chyba Wszyscy ważni. z całego świata, kiedyś u kogoś wstawiłam całą listę  wykonawców. Teraz nie chce się rozpraszać, bo przecież dziś najważniejszy jest pan Nigel K. Magik. Jeszcze nigdy w życiu nie widziałam takiego skupienia i ciszy ... na koncercie. 

wieś Swołowo. obecnie skansen. miejsce niezwykłe. I w Zagrodzie inicjatyw twórczych, przy chałupie umiejscowiono małą scenę, siedzenia to twarde proste ławy i krzesła, ustawione amfiladowo. wedle ukształtowania terenu. Widoki stanowią najlepszą scenografię. Za widownią miejsce z jedzeniem, piwkiem. miejsce spotkań i pogawędek towarzyskich.

A gdy koncertował Nigel to była taka cisza...ludzie nie oddychali, ptaki nie latały...powietrze zastygło ...

Wzruszyłam się wielokrotnie. wzruszały mnie cytaty muzyczne. utwory autorskie...

o bogowie jak on gra. 

Jeśli kiedykolwiek będziecie mieli okazję, to nie wahajcie się ani przez sekundę. Jego koncert wart jest każdych pieniędzy. 

ubrany był w koszulkę z Hendrixem. :-) 



mieszanie, cytowanie, Barok, muzyka żydowska, klezmerska, romska, Gerszłin...

Komeda

A potem niezwykle uduchowieni, zachwyceni poszliśmy jeszcze rozmawiać do nocy...jeść, pić...a dziś znaczy w niedzielę mam jedną konstatacje:

Omatko,

ile to się trzeba namęczyć, żeby wyjechać na wypoczynek   🙈🤣

-----------------------------------------------------

* Nigel Kennedy - jest związany z Polską i Krakowem, wszyscy wiedzą, że jest uczniem Yehudi Menuhina.

Nigel Kennedy ma bardzo rozległy repertuar. Wykonuje zarówno utwory Bacha i Vivaldiego, również Hendriksa, czy The Doors. Gra na XVIII-wiecznych skrzypcach Guarneri del Gesù oraz Stradivariusie (Dorothy Jeffries zapisała mu je w testamencie z adnotacją, iż po zakończeniu kariery Nigel przekaże je innemu młodemu i utalentowanemu skrzypkowi)[4].

Niekonwencjonalne zachowanie na scenie – częste granie plecami do publiczności, transowe przytupywanie, popijanie piwa z puszki, opowiadanie dowcipów – i postpunkowy styl bycia artysty są głównymi wyznacznikami jego oryginalności scenicznej.

MA poglądy polityczne : 

„[...] dopóki praktykowana przez to państwo polityka apartheidu nie zostanie zniesiona – nie zamierzam dać tam ani jednego koncertu. Przecież Palestyńczycy traktowani są we własnym kraju tak samo jak czarnoskórzy obywatele RPA przed 1994 rokiem. [...] Izrael słynie z tego, że nie wolno tam wykonywać Wagnera ze względu na jego rzekome związki z niemieckim nazizmem. A wyobraźcie sobie, co by się stało, gdyby ktoś spróbował w tamtejszej filharmonii zagrać muzykę palestyńską... To najbardziej nacjonalistyczne państwo współczesnego świata [...]”[11].


niedziela, 2 sierpnia 2026

Cały ten Jazz, na koniec i na Niezwykły początek miesiąca(Makowicz, Dudziak, Auguścik).






Jeszcze przeżywam przyjemny i wzruszający czas koncertowy. 

Zacznę od tego, bo och, jakie, to przyjemne zakończenie miesiąca...najprzyjemniejsze. nie dość, że koncerty jazzowe, to jeszcze w tak niezwykłych i magicznych okolicznościach, z ukochanym, który bardzo lubi jazz, i z przyjaciółmi, którzy nie wiedzieli, że lubią jazz :-)

Na pierwszy ogień poszedł pan Adam Makowicz, którego Naczelnik szanuje i uwielbia od zawsze. Sąsiad.



Z Dudziak i Auguścik, które po prostu do schrupania. Obie ale Dudziak bardziej, co za urocza osoba. 

Grażyna Auguścik zdecydowanie u siebie, na koncercie, rodzina sąsiedzi i jej klimaty. ze sceny po imieniu wywołują gospodarza gospody :-) uch posiadówy do rana przy gęsinie i dobrym piwie...rozmowy. autografy. płyty...zdjęcia.

Spotykam sporo znajomków. rozmawiamy, ściskamy się. wspominamy. 


Piątkowy, ostatni dzień lipca zakończył się bardzo kulturalnie :-) był to Dzień upalny, dzień dopinania spraw przedurlopowych, dzień zamykania teatru na cztery spusty ...ale jeszcze dziś i w tygodniu przyjdą ludzie zrobić ogar końcowy. podlanie kwiatów. wyłączenie szafy z wodą. itepe.

Potem krótka drzemka poobiednia, zbieranie sił i kumulowanie energii i wyjazd na koncerty. 

Najpierw parkowanie auta u przyjaciół. Wspólne biesiadowanie przed i po koncertach.




Dudziak i Auguścik w projekcie :

Urszula Dudziak i Grażyna Auguścik wystąpiły 31 lipca 2026 roku o godzinie 21:00 z projektem „To i Hola” podczas festiwalu Swołowo Jazz w Kratę w Zagrodzie Inicjatyw Twórczych w Swołowie

i to jak wystąpiły. hoho.

Potem znówśmy biesiadowali, prawie do rana.

także Sobota była ciężka na początku. a tu trzeba było się szybko szybko ogarniać z pakowaniem, praniem, prasowaniem, układaniem walizki... nadal nie mam butów do pływania 😬

Przed godziną 17 wyjazd do remizy i włączanie syreny ku pamięci Powstania W.


No i tym razem na koncertach byliśmy prawie od początku, bo grał mój uczeń, potem lunełoo, potem Kinga Głyk, wschodząca gwiazda, bardzo bardzo interesująca rozmowa ze światem gitarą basową...


[zimno mi idziemy na herbatkę i ciasto...]

a potem na scenie pojawił się On - Czarodziej. Ale najpierw, pierwszego wieczoru pałętałsie z tym swoim brytolskim, jak to Naczelnik powiada menczesterskim akcentem, między nogami, zamawiał piwo, dobrze się bawił, i był fajnym zwykłym kolesiem :-) gadającym specyficznym, przybieranym stylem mowy określanym jako mockney (oraz zaciąga nutą cockney lub swobodnym, robotniczym slangiem ulicznym). Bosko.


Jednak postanowiłam Nigelowi Kennediemu poświęcić osobny post, bo mnie zauroczył i wzruszył ten koncert do trzewi...

jeszcze dziś.

piątek, 31 lipca 2026

O uwalnianiu się z relacji.

[Wczoraj ledwożywa popełniłam malutki pościk o zakupach ale widzę, że bloger znów nie aktualizuje.]

*

Impreza z dziewczynkami, jak zwykłyśmy mówić, była na prawdę długa i stąd to złe samopoczucie dnia następnego...ekhm. Cały czwartek psu w odbyt. i kto to wymyśla imprezy w środku tygodnia?? jasiępytamsię.

Mamy taki układ w dwie pary, że jacek nas wiezie na imprezy a z powrotem Wesoły autobus odwozi Naczelnik. no ma on czasem  różne zagwozdki do rozkminiania ale zazwyczaj dobrą zabawę 😅

Dnia wczorajszego Do teatru zamiarowałam jechać rowerem ale nie pojechałam, do tego jeszcze upał 35 stopni dołączył i pozamiatane. Na rower wsiadłam ok 20ej, żeby rozchodzić to samopoczucie ;-) i bogowiejak było przyjemnie. już się dało oddychać...gorące powietrze falami uderzało pomiędzy chłodniejszym i zapachy. ZAPACHY na rowerze, to jest coś wspaniałego....jeździłam wokół wioski, więc pachniały pola, pachniały ogrody przydomowe. trawy. i las, i nasze lilje po prostu zabijają zapachem, one są piękne i ogromne ale zapachu nie znoszę. 

Dziś się wybieramy znów do przyjaciół i jutro...

od dzisiejszego popołudnia czyli Teraz właśnie zaczynam urlopik z przytupem. Naczelnik już zaczął.

Wczoraj zmieliło nas jeszcze dopinanie spraw, jak to przed urlopem. i MJ przyjechała do opieki nad zwierzyńcem. w niedzielę zamierzamy się wyrwać na "Odyseje Nolana.

Skończyłam "Morze czarne   i poczułam, że mam dosyć kryminałów natenczas. choć zaczęte dwa Śmielaki "Postrach i "Pomruk ;-))

ale też mam na warsztacie "Ostatnią wolę i inne opowieści Marcina Mortki. cudowny jest on.

a

Słucham "Japońskiego wachlarza. Bator. i jestem Zachwycona. 

Zachwycona jestem ideą mieszkania kilka lat w innym kraju, mocno odmiennej kulturze i pisania książek. Zachwycona jestem ideą poznawania i poczucia innej kultury. 

Japonia nie dla mnie jednak, podobnie jak jej kuchnia a Japończyków nie trawię za żarcie wszystkiego co pływa, zwłaszcza wielorybów.

Ciekawe czy można by pisać siedząc kilka miesięcy w kamperze daleko w norweskiej dziczy. to jest dla mnie,

**

In side

 Zgrabnie balansuje, wymijam, omijam i pozbywam się.

 bez żalu wywalam popsute i zbite. a przecież trzymałam latami. Nie wiem czemu? I to nie z powodu fengszui wywalam. ale już czas...postanowiłam jedynie skleić sandały. 

Czyszczenie przestrzeni dotyczy też relacji z ludźmi. 

Powinnam na nowo układać i ustalać granice. 

Nie ma to znaczenia, jak bliska była relacja, czasem trzeba się uwolnić. odsunąć. zdystansować. odejść. a nawet zerwać. jeśli fusy wywróżą, że to będzie zdrowsze dla mnie.

Czasem łaskawy los przyniesie rozwiązanie. .. a czasem załatwi to za mnie, tak lubię najbardziej, bo rozstania są nieprzyjemnie krepujące. 

[Nie lubię się tłumaczyć. na odchodne. jak ktoś nie wie, że jest małą cwaniarą, to jego sprawa, już nie moja. ale najczęściej wie. i jest wkurzony, że został przyłapany. a ja jestem zażenowana.] 

Czasem coś się nieopatrznie samemu zrobi. czasem ktoś coś takiego zrobi, że nie ma już wspólnej drogi, i nie jest już nam po drodze. 

Moja wina, Nie umiałam powiedzieć wprost :

 Nie podoba mi się, że mnie oszukujesz. wykorzystujesz. nie podoba mi się, że robiąc takie rzeczy uważasz mnie za osobę głupszą od siebie. Twoje postepowanie urąga mojej inteligencji...

w każdym razie podobno terapia pomaga ludziom mówić wprost. 

Ja nazbyt często stosowałam politykę uników. tak myślę. Na swoje usprawiedliwienie mam to, że obrabiałam emocjonalnie setki osób, dziennie. w tym kilkadziesiąt blisko usadowionych. i w różnych konfiguracjach, przyjacielskich, koleżeńskich, uczniowskich, aktorskich i pracowników. 

W tak zwanym procesie ewolucji Ludzie nauczyli się głównie wykorzystywać innych. obojętnie w jakiej są relacji. kto tego nie robi ten frajer. ??? 

Niekoniecznie, ja znam mechanizmy i nie daje się wykorzystywać, bez mojej wiedzy ;-) 

i zgody.

Tej korzyści jakoś nigdy nie mogłam zaakceptować czyli nie akceptowałam obiektywnej rzeczywistości. zakrzywiałam ją. a potem byłam zdruzgotana. Szybko się nauczyłam widzieć i rozróżniać. i wyprzedzać fakty. albo z pełną premedytacją doprowadzać do skrajności, która wyeliminuje osobnika. Najciężej było stanąć twarzą w twarz. ze złoczyńcą. 

Cenię sobie lojalność. nadal. i szczerość. 

i wiem, że można być z innymi ludźmi bez manipulacji i kombinacji. bez kluczenia. wykorzystywania i czerpania korzyści, tylko wprost.

W internetach jest dużo prościej, przestajesz bywać, pisać, reagować, i albo od razu przecinasz tę pępowinę albo krok po kroku znikasz... 

Idealista nie jest dla mnie wyzwiskiem, czy urąganiem ale brzmi dumnie. Tylko, że idealista nie znaczy człowiek, którego można wykorzystywać. do cholery. i temu zjawisku mówię stanowcze NIE.

ps

 Unikam wielu miejsc i tematów, jakoś tak dotarło do mnie, że ludzie są beznadziejni. ograniczeni i niereformowalni. i szkoda czasu. moje życie ma być piękne.  

w niewiedzy. 

Prowokacje ruskie przed nami i co? wszystkie te typy bijące ukraińskie dzieci, kobiety...do woja i na front raz dwa trzy, napierdalajcie ruskich. szkoda, że nie da rady. gdyby można było już teraz bym ich tam wysyłała. i starebaby popleczniczki fjuta w pałacu. 

czwartek, 30 lipca 2026

Wuszka mnie zmusiła.

 Nie przesadzajmy z tymi ciuchami. Żadne tam szaleństwo.

 Gładkie, niemalże klasyczne, bo takie lny lubię. najbardziej latem. w jednolitych kolorach, ecru, szarości, złamane zielnie, granaty,  gołębi no i oczywiście niekolor czarny i biały.

[zdjęcia w poście nie oddają prawdy ale mi się już nie chciało ...]

Natomiast bardzo mi podeszła bluzka bezrękawnik w cytryny. 





 I zachwycona jestem krótką marynarką szeroką. Poza tym dwie bluzki :biała z krótkim rękawem i ekri z nieco dłuższym. obie szerokie. Oraz kolejne czarne spodnie z niskim krokiem...🙈 przestrzeliłam z tymi spodniami. Za szerokie, za duże. cztery mnie by się zmieściły. drugi raz taka sytuacja ze spodniami. Trudno.
Spodnie pasiaste bawełniane dostałam dziś a przyleciały z Rzymu. Oraz szal w nieoczywistym kolorze ziemi z wiskozy. Biżu ceramiczna, zrobiona przeze mnie na jedwabnej wstążce i wisior z liźnięciem grantowego szkła na miedzi. boski, bo można go nosić krótko przy szyi. A na rękę szeroka koralikowa bransoleta. też prezent, w kolorach pasuje do spodni, i do marynarki i do wszystkiego co zabiorę. w zasadzie.
[dobór prezentacji wizualnej całkiem przypadkowy]

Pół walizki już sobie leży. dobieram sobie ciuchy w taki sposób, żeby łączyć w różnych zestawieniach.
nadal nie ma butów do pływania...karwafa.
*
Wczorajszy wieczór był bardzo burzliwy, głośny i wesoły. Przeciągnął się w noc. Rano było ciężko wstać...
Z większością spotkam sie na Rodos :-)