poniedziałek, 9 lutego 2026

:-)odsapnąć zeszły tydzień.

o sobie.

pisze czasem zbyt osobiście:

 Czy gdy przejdę na emeryturę, to będę tutaj nadal marnowała swój talent? czy napiszę książkę? ;-)) no oczywiście, że napiszę. taki jest plan. 

a jak nieskromnie ojoj.

fstyd mi. za tę nieskromność. och bardzo.  

Na razie mam radosne wizje bez placówki. bo gdy mi coś nie pasuje, uwiera, to wizualizuje. cztery dni TYLKO w teatrze. dużo czasu dla siebie. Rozwój. życie twórcze tu i teraz, bez odkładania na potem. Podróże o każdej porze roku. Zero nudy, głupoty i stresu. 

obogowie oby do wakacji :-)

bardziej od pieniędzy cenię sobie jakość życia. 

Niedzielka była bardzo udana. nadgoniłam posty. pospałam popołudniowo. wszystko ogarnięte i wyprane. no i przede wszystkim SPA, długa kąpiel w wannie z magnezem i olejkami. wyolejowałam też włosy. nałożyłam maseczkę.

do tego powieść w uchu i kieliszek czerwonego wina w dłoni. Życie jest piękniejsze, gdy umiemy odpoczywać. a dziś fizjo i masaże. 

a potem oglądaliśmy sobie na applach Podróże z Evanem McGregorem i jego kumplem Czarlim. po naszych miejscach w Szwecji i Norwegii :-)






niedziela, 8 lutego 2026

Jezus Horus Teby. w procesji z Karnaku do Luksoru.


i pomknęliśmy tym autokarem do Karnaku. Wczesnym popołudniem. Temperatura i światło były wyjątkowo udane. turystów w sam raz. ciekawe, że ostatnim razem myślałam, iż zimą zwiedzających jest dużo więcej, otóż nieprawda. Zaskoczenie. wtedy temperatury były wyjątkowo miażdżące. i dlatego było ich mniej niż zwykle.

A tak to wszystko wyglądało w czasach świetności, procesje, które wyruszały ze świątyni luksorskiej do świątyni Amona w Karnaku, (raczej odwrotnie)) najpierw spławiano Nilem a potem słynną Aleją Sfinksów (albo odwrotnie))


złote barki obrzędowe z posągami bóstw, które widać na wizualizacji znajdują się w Karnaku



Święto Opet to kluczowa uroczystość religijna w starożytnym Egipcie (Nowe Państwo), podczas której posągi triady tebańskiej (Amona, Mut i Chonsu) podróżowały w procesji z Karnaku do świątyni w Luksorze. Procesja, odbywająca się corocznie w okresie wylewów Nilu, służyła odnowieniu boskiej siły faraona i potwierdzeniu jego boskiego pochodzenia.

Egiptolog Marina Escolano-Poveda podkreśliła znaczenie reliefu w Czerwonej Kaplicy Hatszepsut dla ukazania uroczystego charakteru święta: „Reliefy z wielkim wysiłkiem oddają majestatyczny charakter widowiska: wielu kapłanów podtrzymuje barki i posągi, podczas gdy tłum wznosi radosny wrzask grzechotek sistrum. Barki bogów doprowadzono do molo w Świątyni Luksorskiej i niesiono na ramionach kapłanów do świętego miejsca. Na zewnętrznych dziedzińcach odprawiano szereg ceremonii, po czym barki przenoszono do sanktuarium wewnętrznego, w towarzystwie wyłącznie wysokich rangą kapłanów i faraona. Po zakończeniu ceremonii barki wracały w dół rzeki do Karnaku”.

(w poprzednim poście umieściłam zdjęcia świątyni z dziś)


całe życie tłumaczę moim uczniom, że starożytny Rzym, Grecja czy Egipt właśnie to eksplozja koloru, do dziś pozostały nędzne resztki a i tak robią wrażenie.


  • dla porównania jeszcze raz stan na dziś
  • Wreszcie i My docieramy do Karnaku, przechodzimy przez kontrolę, smutny pan w szarym gajerku z lufą karabinu maszynowego wystającą spod marynary ciągle nam towarzyszy. 
  • [- Naczelniku, czy Ty nie masz wrażenia, że ten facet za nami łazi ?? pytam, gdy trzeci raz mi się pałęta pod nogami. i dzięki charakterystycznemu pypciowi przestaje zlewać z tłem.
  • - Owszem, a nawet z nami jeździ autokarem, odpowiada Naczelnik. kurtynka]
  • Kompleks świątynny Karnak jest największym zespołem sakralnym w Egipcie i na świecie, oddalony zaledwie kilka kilometrów od Luksoru. Karnak był centrum kultu boga Amona i składa się z wielu świątyń, kaplic i gigantycznej sali z potężnymi kolumnami. Niedawno odnawianymi co było dużym i głośnym przedsięwzięciem Egipcjan (Kolosy Memnona restaurowano przez 20 lat)



tylko tu ta Aleja Baranów, znaczy sfinksów z głowami baranów zamiast faraonów.





  • Po przekroczeniu jednej z bram wejściowych nogi ugina z wrażenia Wielka Sala Kolumnowa (hypostylowa). Zajmując powierzchnię na tyle dużą, że zmieściłaby się w niej cała paryska katedra Notre Dame, Wielka Sala Hypostylowa jest w stanie zadziwić nawet najbardziej znudzonego obserwatora.
  • Położona w świątyni Amona-Ra, monumentalna budowla o powierzchni ok 5000m kwadr. sala o wymiarach ok.102 X 53, której strop opierał się na 134 kolumnach rozmieszczonych w 14 rzędach. o wysokości 21- 23 m. kolumny pokryte są reliefami, pismem, z kapitelami w kształcie otwartych i zamkniętych kwiatów lotosu. choć oczywiście może być i papirus. różnie podają. i może być palma... a ja się słabo orientuję w kolumnadzie egipskiej, która wydaje się być bardziej skomplikowana od greckiej.
  • Doczytałam to : Nawę główną podtrzymuje dwanaście ogromnych kolumn o wysokości 21 metrów (70 stóp). Mówi się, że wierzchołki ich otwartych kapiteli w kształcie kwiatów papirusu o średnicy 5,4 metra (18 stóp) mogłyby utrzymać 100 mężczyzn.
  • Kolumny te podtrzymują system architrawów i ogromnych okien z masywnymi kamiennymi kratami, osiągających łączną wysokość około 20 metrów (70 stóp), podobną do wysokości średniowiecznej katedry. Flankujące nawę główną 122 kolumny o wysokości 12 metrów (40 stóp) z kapitelami z papirusu o zamkniętych pąkach.

  • oczywiście kolumnada podtrzymuje belkowanie, ogromnego sufitu, tak tylko przypominam dla porządku :-)
  • kolumny było budowane w specyficzny sposób, otóż nakładano na siebie kręgi jeden na drugi a potem obrabiano. widać poniżej na tej skrajnie prawej.
  • tu są uchwycone kapitele z lotosem/papirusem rozkwitłym i w pąku.




  • tu się jakiś Wróblewski podpisał, z datą 1850. pod wizerunkiem Horusa, czyli sokoła.
  •  Raczej nie archeolog ale podróżnik ? a na pewno polski wandal. choć w XIX wieku robiono takie rzeczy w Egipcie, że cyce opadają. Robili to podróżnicy, legioniści, armia, ze wszystkich krajów ale najwięcej francuzi, i anglicy. masowo wywożono mumie, w dobrym tonie było przywieść sobie z wycieczki mumie i odwijać po fajfokloku w Londynie...a także palono mumiami w amerykańskich lokomotywach...napoleońska armia ćwiczyła celność na Sfinksie i urąbała mu twarz...
  • Pamiętajcie, że każdy bez wyjątku był w Egipcie mumifikowany przez tysiące lat a naród to liczny był też od zawsze. 
  • Zresztą oni mumifikowali wszystko co się ruszało. co i rusz się odkrywa nowe nekropolie, kotów, byków..

  • pod samym sufitem widać hieroglify odswierzone w intensywnych kolorach.

    Baranice.
  • głowa barana, ciało lwa a broda z faraona :-))


  • w tym miejscu się odpala taniec wokół skarabeusza siedem w jedną, siedem w drugą stronę dla szczęścia ale my nie mieliśmy czasu a naszym szczęściem było zwiedzanie.




    detale w postaci posagów, figur, figurek, hieroglifów powalają







    Część zdjęć zamieściłam w poprzednim postach, bo byłby to post nie do udźwignięcia wizualnie. Wracaliśmy po 16ej. miasto jest zamykane o 17 z tego co pamiętam. Jeszcze pod autokarem Naczelnik się targował o czapeczkę :-) bosze jaki ja mam polew, gdy on to robi. 
  • A gdyby ktoś chciał wiedzieć, jak oni te kolosy, kolumnady i świątynie wznosili, to widać na poniższym zdjęciu, że budowali rampy, które następnie rozbierano. jak rusztowania. także nie kosmici jednak ...


  • post był pisany kawałkami, co widać. no trudno.

sobota, 7 lutego 2026

Jeden dzień.

tak na chwilkę wpadłam, bo roboty mam wpip. w ten łikend. pralka już hula po łazience.

 Padłam wczoraj po 22iej więc radośnie się zwlekłam po 6ej. i działam. owszem na razie działam na poziomie łóżka...z kawką :-) na poziomie przyjemnego czytania i pisania. i na poziomie wyręczania mnie, przez ustrojstwa: Paprocha uruchamiam, gdy tylko Naczelnik się zwlecze...zmywarka kończy za chwilkę. 

a ja uzupełniam sobie wiedze. którą lubię posiadać. 

Wpadłam, bo mam refleksje. 

Zobaczyłam miniserial na Netfliksie, na podstawie powieści "Jeden dzień...i niezależnie od klasyfikacji, że romansidło, wydał mi się interesujący, wciągający, ciepły i strasznie smutny.... adekwatny na tenczas.

[choć powiedzmy sobie szczerze, że to klisze i wszystko już było. Nie jest to "Kiedy Harry poznał Sally....choć tak lekko się zaczyna, to potem smutnieje.]

aleee nawet jeśli wszystko już wiem, i sporo przeżyłam i umiem i doświadczyłam, i zobaczyłam, to jednak mnie poruszył. i Przypomniał, co powinno być ważne dla mnie. Teraz. 

[niektóre lektury, filmy docierają do nas w nieodpowiednim czasie albo powinniśmy je czytać po wielokroć. albo chociaż dwa razy ;]]

Zaczynam wierzyć piewcom teorii, że nic nie dzieje się przypadkiem. :-)

a ponieważ nie zdążyłam na "Hamneta, to zobaczę go na wielkim fachowym ekranie w moim teatrze, gdy tylko wejdzie na platformy. no cusz. muszę poczekać. "Hamnet trafił na "jestem na wakacjach". a potem na atak zimy. 

za chwilkę kończę posty egipskie, ostatnie szlify, więc dziś i jutro nadmiar.


PS

awaria ciepła w teatrze opanowana. po południu mogły się normalnie odbywać zajęcia. cały czas mebluje gabinet i ogarniam. meble do likwidacji stoją na scenie. jeszcze do przyszłego tygodnia. 

piątek, 6 lutego 2026

Podsumowanie czyli o tym, że pizga zimnem i lodem z nieba ...

No i doczołgałam się do piątku.

Pomimo przeciwności losu i zawziętości zimy. Jet lag pogodowy nie odpuszczał dobre cztery dni. Wracałam do domu zamarznięta, wchodziłam pod kołdrę i przesypiałam całe popołudnia. Wstawałam w nocy, ogarniałam się, piłam herbatę egipską daktylowo hibiskusową i dalej w piernaty. pisałam posty z podróży w tak zwanym międzyczasie. i srana. z doskoku. ostatnie dwa wejdą w łikend. Żyłam tym gorącym wyjazdem. gil mi się pałęta w głowie i czuję duży dyskomfort całego ciała. paluch a raczej stopa nadal zielona z wybroczynami więc jest drobny problem z obuwiem zimowym. ale raczej się nie rozłożę chorobowo. w domu rozpiździaj. ..

Człowiek się jednak przyzwyczaja do prawiewszystkiego... parkowanie w tym koszmarze już mi nie spędza snu z powiek. za to na naszym parkingu pod teatrem owszem życie można stracić pod własnym autem. aktualnie można i pod naszą chałupą. Wczoraj pizgało tym lodem cały dzień, dwa razy skrobałam auto całe pokryte lodową skorupą. Wracałam z teatru po nocy, trzydzieści na godzinę, na dojazdowej do wsi a i na usteckiej nie było za ciekawe. 

Mrozy osiągające apogeum nie widzialne od dekad, obnażyły marność naszych teatralnych kaloryferów. Część z nich zaczęła być w ogóle zimna, część zapowietrzona...pourywane głowice. do tej pory nam to nie przeszkadzało. ale i system chyba coś się skiepścił od mrozów.

Rano przyjechała ekipa, wymieniła zawory, głowice, spuściła wodę, odpowietrzyła i ...chyba Zapomniała wpuścić gorącą wodę, bo gdy dotarłam ok 15ej to pizgało lodem nie tylko z nieba ale i od kaloryferów absolutnie wszystkich. kurwa ich kaloryferowa mać. fachowcy. Naprawili tak, że żaden nie działał. bogowie sztuki nas lubią, że nie spuścili mrozów do minus dwudziestu, bo by się jeszcze problem popękanych rur dołożył. budynek jest wiekowy.

Zawezwałam pogotowie ciepłownicze raz jeszcze ale jakaś monstrualna awaria w mieście ich zaabsorbowała i nie przyjechali do nocy. A czekałam życie narażając, bo odsuwałam w czasie wjazd do domu, tymczasem warunki pogodowe z godziny na godzinę się pogarszały oczywiście. Odwołałam zajęcia. włączyłam wszystkie farele...dziś zobaczymy co dalej. 

No można siedzieć na farelu tyłkiem i próbować zgrabiałymi paluszkami trafiać w klawiaturę ALE spróbuj siąść na zimnej desce sedesowej. a siku się chce. ...bo herbata w ilościach hurtowych się leje w takich warunkach brzegowych.

także dzieje się. rejczel chujowo tej zimy.

Wszyscy się chwalą, to i ja a co tam : u nas było minus dwadzieścia pare...yyy i wiało, jak to na Pomorzu więc odczuwalna wiadomo minus sto !!! 

Nagle a niespodziewanie okazało się, że niedocieplenie domu, zarzucone przez nas w czasie zarazy, się kiedyś zemści. no i doczekaliśmy się. Gdy nocami mróz nakurwiał do minus dwudziestu, to w domu tak w okolicach 19tu? i nawet niżej było miejscami. a i tak rachunek za prąd mnie zabije. więc nie rozkręcaliśmy zanadto kaloryferów na maksa. tylko w łazienkach było normalnie. 

i po co mam sobie jeszcze dokładać osłabiającymi wieściami ze świata i kraju tutejszego ??

*

Całkiem niespodziewanie trafiłam, na "Cierń. T. Kingfisher, no Urrocza. w ogóle podoba mi się pisanie tej autorki. Bardzo.

W ostatnim czasie przeczytałam cztery tomy Szczukowskiej- Białys (Robaki w ścianie, Męczennicy na płótnie, Węże na ziemi, węże na niebie, Cienie nad stawem) dwa podczas urlopu. na leżaku i w trakcie wielogodzinnej jazdy autokarem do Luksoru. Zaczęłam "Ludzie z mgły. Janiszewskiej. "Przed wyruszeniem w drogę. Mortki oraz mielę sobie "Lunię i Modiglianiego. Zientek.

całkiem to przyjemne.

Mielę sobie w głowie też frazę : jestem już za stara na uczenie dzieci. nudzi mnie to. szkoda czasu. tak niewiele go zostało ...


czwartek, 5 lutego 2026

Nilem do Luxoru.


i znów płynę Nilem...


Cała przestrzeń przed Doliną Królów jest usłana gigantycznymi rzeźbami faraonów, bogów. kolosami, stoją takie kalekie, bez głów, rozszczelnione... i czasem śpiewają. Są ofiarami trzęsień ziemi i różnych burz piaskowych, oraz wojen. 



Kolosy Memnona, niewłaściwie nazwane ale przez ich smutny śpiew, tak właśnie.
Naprawdę przedstawiają faraona zasiadającego na  tronie. W przedniej części tronu, po bokach faraona, wyrzeźbiono dwie niewielkiej wysokości postacie kobiet. Są to żona faraona Teje i jego matka Mutemuja. Boczne ściany tronu zdobi relief złożony z dwóch bóstw obrazujących Nil.
Zawsze musi być jakaś ładna historia :
Kolosy nazwano imieniem Memnona, ponieważ Grecy i Rzymianie błędnie zidentyfikowali posągi faraona Amenhotepa III jako mitycznego bohatera Memnona, syna Jutrzenki. Po trzęsieniu ziemi w 27 r. p.n.e. uszkodzony posąg wydawał o wschodzie słońca dźwięki, interpretowane jako skarga Memnona do matki.Dźwięczący posąg: Pęknięty po trzęsieniu ziemi posąg (południowy) pod wpływem porannej zmiany temperatury (ogrzewanie się kamienia) wydawał dźwięk przypominający gwizd lub jęk. Mitologia grecka: Grecy kojarzyli ten dźwięk z Memnonem, królem Etiopów poległym pod Troją, który według mitu witał swą matkę Eos (jutrzenkę). Zjawisko to przyciągało rzesze turystów, którzy wierzyli, że posąg „mówi”. Dźwięk ustał, gdy cesarz Septymiusz Sewer nakazał naprawę posągu na przełomie II i III wieku n.e.



 
Jedziemy autokarem jeszcze po Zachodniej stornie Nilu, stronie umarłych. gdzie tylko grobowce, świątynie. kaplice i posągi. moim marzeniem jest tu wrócić oczywiście, zobaczyć Dolinę Królowych i pospacerować po tej stornie Nilu o zachodzie słońca i pozwiedzać nocą.




Nie wysiadamy z autokaru, zdjęcia robię przez szybę, (a szkoda) ostatnim razem wysiadaliśmy(a szkoda) i mam już zdjęcie z kolosami. robione w dużym pośpiechu z powodu ukropu, który lał się z nieba.
Dojeżdżamy do nabrzeża i pakujemy się do małych turystycznych stateczków. a przed nami widok, który od tysięcy lat się nie zmienia : żeglowanie po Nilu.




Oglądamy miasto od strony rzeki. mijamy najstarszy hotel, meczety...i świątynię w Luksorze. oto widok rzeczonej od strony wody. 







Obiad jemy w hotelu, z pięknym tarasem którego wygodne fotele obrócone są w stronę rzeki i jej zachodniego brzegu... piję wino, palę papierosa, patrzę na Nil. jest zjawiskowo. Temperatura bardzo przyjemna. za chwilę zbieramy się do Luksorskiej świątyni i Karnaku. 
  • Luksor jest dużym miastem w Egipcie ok 450 tysięcy mieszkańców, nazywanym największym muzeum pod gołym niebem ze względu na ogromną liczbę zabytków;
  • Miasto rozciąga się wzdłuż rzeki, a ważnym elementem jest promenada Cornish al-Nil stanowiąca centralną część Luksoru;
  • Świątynia Luksorska to jeden z głównych zabytków miasta, poświęcony bogom Amonowi-Ra, Mut i Chonsu;
Obie świątynie w Luksorze i Karnaku(kompleks), były w starożytnych Tebach połączone Aleją Sfinksów, 
[Oto widok spoza świątyni, do środka tym razem nie dajemy rady czasowo, spieszymy do kompleksu świątyń w Karnaku, jest popołudnie, piękne światło i dobra temperatura, czas nam się kurczy, bo przecież zamykają miasto...]





słynne wejście do świątyni boga Amona-Ra


Aleja Sfinksów a raczej to z co niej zostało:

w Luksorze (starożytnych Tebach), łącząca świątynię w Karnaku ma około 2,7 do 3 kilometrów długości. Ta zabytkowa droga, odnowiona i udostępniona w całości, jest obsadzona setkami figur sfinksów oraz baranich głów, tworząc monumentalny trakt procesyjny. Łączy kompleks świątynny w Karnaku z świątynią Amona-Re w LuksorzeDroga jest wyłożona kamiennymi płytami, a wzdłuż niej znajdują się posągi. W starożytności była wykorzystywana podczas corocznego święta Opet, kiedy posągi bóstw podróżowały z Karnaku do Luksoru.


zdjęcia moje i Naczelnika, natomiast opisy częściowo intencyjnie wklejone, bo pisać mi się nie chce.


W zasadzie mogłabym sobie odpuścić zwiedzanie luksorskiej świątyni, odnoszę wrażenie, wydaje mi się, że widziałam ją już z każdej strony tylko nie od środka... ale nie. wykluczone. i oczywiście następnym razem. który nastąpi, tak jak ciąg dalszy tej opowieści...

 *

a w hotelu przyszedł do mnie taki piękny młody rudziaszek.