piątek, 21 sierpnia 2026

1. Zachodnia wyspa Rodos. Prasonisi

 W sobotę wypożyczyliśmy auto, znaczy Naczelnik załatwiał wszystkie formalności w piątek, podrzucał możliwości wynajmu innym uczestnikom naszej wycieczki.  nikt inny nie skorzystał. ale podobno wszyscy chcieli i znów się narobiło ...

[a moturem, to nikt się nie zainteresował i nikt nie pytał czy było fajnie, i gdzie byliśmy ;]

Wstaliśmy tylko nieco wcześniej, zjedliśmy śniadanko i ziuuu na objazd wyspy, po jej zachodniej stronie. Zaczęliśmy od Zatoki A. Quinna, do punktu widokowego. Gdyż rozpoczęliśmy tę część wyprawy, gdzie widoki będę spektakularne. 

Nie chciało nam się dygać w ukropie do Antoniego. i słusznie. A historia jest ładna, otóż państwo Greckie odwdzięczyło się aktorowi za "Greka Zorbę i darowało mu te zatokę ale przyszli komuniści i zabrali...Rodos przeżywało biedę i załamanie gospodarcze, potrzeba było dopływu gotówki, na przykład z turystyki. i wtedy bogacz, Grek z pochodzenia, Onasis, wymyślił, że jego przyjaciele z Hollywood pomogą i nakręcono "Działa Navarony. z gwiazdorską obsadą i pomogło.  



Już pierwszego dnia po przylocie grupka naszych poszła tam,  na piechotę z hotelu, bo mapy googla mówiły, że przeważnie po płaskim...😂😂😂
wrócili a niektórzy ledwo żywi(ukrop, w pełnym słońcu o 12ej w południe, przeważnie pod górkę i to stromo), więc hasło : Przeważnie po płaskim, stało się lajt motivem wycieczki. 

Następnego dnia Naczelnik obstalował motorówę i jeszcze wpłynęliśmy w te zatokę.

["Działa Navarony" : Sceny przedstawiające fortecę były kręcone w jednej z zatok (zatoka Quinna) na wyspie Rodos, nazwanej później na cześć jednego z aktorów grających w filmie[3]. Skała zamykająca zatokę po dodaniu efektów specjalnych stała się miejscem, w którym znajdowała się działobitnia.]



Tymczasem my jedziemy dalej, ku cyplowi. gdzie dwa morza składają sobie pocałunek :-)

Prasonissi oddziela Morze Egejskie od Morza Śródziemnego. Podczas lata, gdy poziom wody jest odpowiednio niski, Prasonisi jest półwyspem, gdy w sezonie zimowym przesmyk zalewany jest przez fale.


Widocznie my byliśmy w sezonie zimowym, bo jak uwieczniłam na poniższych zdjęciach, nie ma przesmyku...czyli wyspa.
ale plaża nas zachwyciła. Ogromna. Z prawej falujące Morze Egejskie, pełne 
kajtów i w nim się chłopaki wyczochrali a my miałyśmy pilling, że hoho.
A potem przeszliśmy na lewą stronę do spokojnej tafli Morza Śródziemnego :-) Albo wszystko z tymi morzami odwrotnie, już straciłam rozeznanie :-))) bo takie rzeczy czytam w internetach, że już nie mam pewności, co sama widziałam. 
 Ogólnie raj dla fanów windsurfingu i kitesurfingu. miejsce niezwykłe.



Pojechaliśmy dalej wzdłuż Morza Egejskiego o trzech kolorach i dziesiątkach wysp Dodekanezu.. Taką właśnie drogą wzdłuż wybrzeża a potem  pomiędzy górami, och.





I w górach Naczelnik znalazł duże jezioro z bardzo sympatyczną hipisowską  miejscówką. Usiedliśmy na zimne pyfko z zamiarem popływania ale poziom wody był tak niski, że z łagodnego zejścia zrobiła się wysoka i mało wygodna skarpa...więc odpuścili. 




Jechaliśmy krętymi serpentynami w górach cały czas widząc morze i wyspy i takie miejsca jak to
Zamek w Monolithos
a w środku biały Monastyr. i widoki z tego zamku powalające. Warto się wdrapać.
nie będę piać o tej fortyfikacji więc jeśli ktoś chce więcej informacji i zdjęć to TU

(zdjęcie z internetów)

Nad brzegiem morza, na wysokiej, samotnej skale znajdują się niezwykle malowniczo położone ruiny zbudowanego w 1476 r. zamku joannitów





Zatoki, zatoczki, ukryte plaże. Nie jest to wyprawa na jeden dzień, to jest wyprawa na kilka dni, żeby wszędzie dojechać i zabarłożyć i wszystkiego posmakować.

Apropos posmakować, to zgłodnieliśmy, zwłaszcza po próbowaniu oliwy z chlebem i nalewek. W małym uroczym miasteczku, albo raczej wiosce, bo tylko takie istnieją po zachodniej stronie wyspy. Pustym w zasadzie, aż dwie knajpy z dobrym i o wiele tańszym jedzeniem. Żadnych tłumów, nerwowych kelnerów. Zjadłam doradę. a z wrażenia zapomniałam zrobić zdjęcia...i dlatego, że miałam do wykarmienia koty i psa.



Zatrzymaliśmy się nie tylko z powodu punktu widokowego ale też, że bardzo sympatyczny starszy pan stał ze swoim kramem a przecież chcieliśmy kupić oliwę i wino i nalewki. I kupiliśmy a jakże. oliwy można było spróbować z chlebem, podobnie nalewki anyżowo kawowa, z opuncji, z granatu. wszystkie pyszne. Wszystko tanie. Pan też pokazał nam madonnę na skale.
Dokładnie w tym miejscu zaczęłam liczyć wyspy, wysepki, które mijaliśmy i naliczyłam jedenaście.





i nagle słońce zaczęło zachodzić a my w planach mieliśmy jeszcze tyle miejsc...i szukaliśmy winiarni.

Po drodze Zamek Kastellos w Kritinia, 

(zdjęcie z internetów)

Jeśli kogoś interesuje więcej informacji i zdjęć to
TU

Na szczęście można było podjechać po sam zamek. warto znów wejść, bo widoki spektakularne ale już nie mamy czasu...niestety albo zdjęcia albo rodyjskie Pompeje.



cdn w części drugiej.

środa, 19 sierpnia 2026

o mnie i "Odysei.

 urodziłam się o 14.20 :-)


bardzo mi było miło, bo urodzinowe życzenia szły od rana z każdej strony.

*

"Odyseja była moją ulubiona lekturą w dzieciństwie, pasjami czytałam i oglądałam przezrocza a potem robiłam wykłady koleżankom i kolegom z podwórka oraz rodzinie. 

mogę śmiało powiedzieć, że przygody Odysa całe życie mi towarzyszyły, były dla mnie fascynujące i znam na pamięć. i się nimi jaram. [dlatego uparcie szukałam groty cyklopa na Cyprze. i dlatego wybierzemy się znów do Turcji oglądać ślady po Troi]  dlatego studiowałam historie i dlatego chciałam się przenieść po pierwszym roku na archeologię do Lublina ...i dlatego uprawiałam Teatr, bo uwielbiam opowiadać historie, koniecznie nielinearnie... 

Film mnie nie zaskoczył. Nolan mnie nie zaskoczył. 

bo czyż może zaskoczyć czymś rozczarowującym, złym, nudnym, twórca "Incepcji, Interstellar, Mrocznego rycerza, Dunkierki, Prestiżu czy Oppenheimera" ???

Nie może. Pierwsze spotkanie z Nolanem miałam w "Memento. i przepadłam.

więc podpisuje się pod tym:

 "Będę trzymał się tego zdania i bronił go jak niepodległości - Christopher Nolan zalicza się do wąskiej grupy reżyserów, którzy w swojej dotychczasowej karierze nie zaliczył żadnego potknięcia. Jestem przekonany, że "Odyseja" też nim nie będzie, ba, wiele wskazuje, że mamy do czynienia z epickim dziełem przez wielkie D. "

No i prawda. nie zamierzam pisać recenzji. Film jest zrobiony znakomicie, z pełną surowością tamtych czasów, wiernością, klimatem i wyobraźnią. Nie ma nadmuchanych, wypacykowanych aktorek, i aktorów. Jest znakomita Kirke i znakomity pomysł na ugniatanie świń, bardzo plastyczny. Jest naturalnie piękna i smutna Kalipso. i podobnie Penelopa. Nie ma pomnikowych bohaterów, Agamemnon jakiś taki szczątkowy, piękna Helena również, pominięto Kasandrę, nawet bogowie są jacyś tacy bardzo ludzcy...piękna scena ze ścięciem głowy Atenie. 

Poruszająca opowieść Odysa o wojnie, po powrocie do Itaki, szeptana prawie na ucho Penelopy.

Plastycznie przepiękny obraz. 

Sceny wojny i muzyka powalające. i bolesne. dosłownie. dobrze, że byliśmy na to przygotowani i mieliśmy zatyczki do uszu.

Taki współcześnie ludzki ten epos. z perspektywy człowieka, jego refleksji i tego co po nim pozostaje. 

Wzruszenie mnie mieliło. w drugiej połowie. w końcówce zwłaszcza. film długo się rozkręca. jakby wbrew zasadzie, że się zaczyna od trzęsienia ziemi. to opowieść, do słuchania której się trzeba wygodnie umościć. 

to historia którą się będzie tylko śpiewać...to pieśń. powiada Odys.

t.raczek się starzeje. nie pierwszy raz zresztą. 

nie da się opowiedzieć "Odysei z przypisami w całości, no chyba, że K. Lupa. siedem godzin w teatrze ;-)


*

Nareszcie mogę się poruszać po pracowni. to maluję obrazy...dwa na tapecie. duże. do domu maluje. 

jutro skończę górkę, i taras. ogród nadal rozbabrany i tak już zostanie tego lata. może się zbierzemy na jesieni (???). W piątek rano się spakuję, rzeczy już wzrokowo mam zlokalizowane. fryzjer i w drogę.  

Natomiast wraz z początkiem wakacji...olałam wszystkie trzy języki. kurczakowi już brakuje argumentów :-) no wracam wracam. przyznam natomiast, że włoski mnie nudzi w wydaniu duolingo, ile można tłuc to samo, zwłaszcza, że mam zero błędów.  powtórka hiszpańskiego też nudnawa...jedynie angielski jakoś daje rade. 

**

Na winiecie odkopane Kamiros. Pompeje na Rodos. Zdjęcie Naczelnik.

wtorek, 18 sierpnia 2026

źli ludzie ...

... wykrakali to zjebanie pogody. 

W sobotnią noc tańczyłam boso na trawniku, do Dikandy i Greka Zorby, w ogrodzie z którego widać było pola hen hen. i jadłam pyszności i piłam białe wino. a już w niedzielę chmury przywiało. niestety. temperatury spadły ale chociaż nie padało. 

tak sobie rozmawialiśmy o tym i tamtym, omijając skrzętnie tematy przykre i smutne, opowiadaliśmy historie z mchu i paproci. i trochę tematy szkolne bo afera na aferze i aferą pogania 😂 i ploty powyjazdowe też były. 

(nic nie stracę rzucając robotę, bo mam stały kontakt z ciałem pedagogicznym i od czego jest telefon )))

nie dało się tak do konca ominąć pożarów... i wysnuliśmy teorie, że tu gdzie jesteśmy, to na prawdę nie ma co narzekać na aurę, nie ma anomalii, huraganów, pożarów, tarantuli ...czasem słońce czasem deszcz.

no w zasadzie trudno się nie zgodzić. ale jak na moje parametry i gusta pogodowe, to jednak za dużo deszczu. i pizgania. 

Czytam słucham Modrzejewskiego "Oni. jakiś czas temu przeczytałam dwie poprzednie części. kończę go w niedzielę i zaczynam "Gorzko, gorzko. Bator. dobrze się słucha zwłaszcza, że owszem już czytałam. i jestem tą trylogią Bator zachwycona.  

Niedzielka była. niestety niechciej mnie nie opuszcza, plany niezrealizowane. za to zobaczyliśmy "Norymbergę z gladiatorem. I powiem wam, że warto sobie zobaczyć. to takie aktualne. 

Z niedzieli na poniedziałek Maniek, którego rozdarcia i wrzasków od dawna mam dość. obudza mnie o 3.40. i w efekcie rozpierdolił mi cały dzień. cały plan. Cztery godziny siedziałam w pracowni ze słuchawkami na uszach. i malowąłam. padłam o 8ej i Naczelnik zaniepokojony przyniósł kawę o 11ej. do łóżka, potem pół dnia byłam nieprzytomna. albo i cały. Stary kot, to jest utrapienie, doceniam autystyczną Lucynę, która ma swoje życie i dupy nam nie zawraca. 

Coś  tam gmerałam w teatrze, szwendałam się po wyprzedażach, ponieważ szukam prezentu gdyż na 30lecie teatru się wybieramy :-) 

 zanabyłam śliczne kieliszki do wina, do wody. w Home. dla nas. za prawiedarmo.

nazabyłam dzbanek uroczy na prezent dla kogoinnego. i szukam dalej. nie mam pomysłu. 

Rozbicie mnie mieliło. niebezpiecznie: wzięłam tacę i usiłowałam nałożyć sałatkę...bez talerza. prowadziłam dziesięciominutowe utyskiwania na fakturowe sprawy z księgowymi, że sklep wystawił termin płatności w dniu zakupu, skandal, bo powinien 7 dni minimum dać na przelew, po czym się okazało, że owszem bez sensu to bicie piany, bo zapłaciłam gotówką...

i takie tam. więc w teatrze tylko przesuwałam meble w gabinecie. szukając fengszłi. 

no przykro mi z powodu śmierci Janka Frycza. niestety spodziewam się już tylko takich wieści w kontekście ikon teatru i kina. aktorów, reżyserów...

a dziś obudziła mnie ulewa z Mańkiem do spółki. 🙈

Dziś wchodzę na mate. od tego zaczynam dzień. pierwszy dzień swojego nowego stylu.

Dziś wybieramy się wreszcie na Odyseję. Dziś życzę sobie nadal intensywnego życia ale inaczej. Dziś pomaluję szkolne krzesła(metal i gięta sklejka) i drewniane biurko z lat 70tych w teatrze. którego nie mam serca wywalić, choć nie mam miejsca. bo ma charakter. bo jest znów modne?

Dziś postanowiłam zabrać krzesła sufitowe do teatru. po ostatniej radzie. 

czyli same przyjemne rzeczy. spotkają mnie Dziś.

No dobra jednak skomentuje



* urodziłam się o 14.20.

niedziela, 16 sierpnia 2026

Mule bardziej w Stambule. a na Rodos to ... co innego. O Hotelu i o pawiach.



Czwartek spędziliśmy głównie w hotelu nad basenem. Odpoczywając. 

ale ile można leżeć? i pływać i gadać z pawiami i robić im zdjęcia :-)  i robić zdjęcia hotelowi. 



Po objedzie poszliśmy znów do miejscowości Faliraki. Miasto, to dużo powiedziane, to wieś jest typowo turystyczna, gdzie wszelkie życie po sezonie zamiera. brzydkie i imprezowe, same knajpy, dyskoteki i sklepy z chińszczyzną. 

[teraz wyjaśniam tytuł postu : wieśniacka wyspa Rodos, otóż na wyspie są głownie wsie, jak to objaśniała przewodniczka] 

Wartością dodaną podróżowania fakultatywnego są przewodnicy, oczywiście nie wszyscy. my mieliśmy szczęście. I nie historie mnie interesują ale opowieści współczesne. Grecy lubią Polaków:  przybywają tłumnie, dają napiwki, już nie Niemcy, podróżują, kupują wyroby lokalne, są mili, na ogół uśmiechnięci... 

Podziwiają nas za skok gospodarczy, uważają za najbogatsze państwo europejskie ! Serio. No i rzecz najważniejsza: w reakcji na przyjmowanie Ukraińców, po wybuchu wojny, mówili : Co za was za ludzie, z PODZIWEM, bo przecież znali zaszłości historyczne. Tak, i jestem z tego bardzo Dumna. nadal. nie mam kompleksów, zresztą Nigdy ich nie miałam. Owszem dziwiłam się zachwytom, a zachwyty lecą ze wszystkich stron, od turystów. bo najtrudniej zobaczyć będąc w oku cyklonu. tak, jak dziwię się tym, którzy mają dystans i nie widzą.

No i jak to rasowi polacy i polki my najgłośniej będziemy psioczyć na nasz własny kraj. 

:-))

W Faliraki.



Znaleźliśmy fajną knajpkę i raczyliśmy się mrożonymi drinami pysznymi zresztą. 😂ja z menczennicą. 

Mieliśmy w planach na ten dzień, po basenie, jeździć motorem na okoliczne plaże i punkty widokowe...ale zaspaliśmy. położyliśmy się po prysznicu tylko na chwilkę. no trudno następnym razem ;-)



O tak, hotel był stylowy. wystrój mnie zachwycił, prosty połączenie bieli z drewnem, pieńkami, starymi kredensami, białymi płótnami, Kameralny i tylko dla dorosłych. Trzy baseny, jedna knajpa duża, przy głównym basenie i dwa małe bary przy pozostałych basenach. Żadnej walki o leżaki. Było dość wygodnych leżanek i foteli i worków sako. Wszędzie przechadzały się pawie z młodymi kurcackami. przysiadały przy leżakach, wdrapywały się po schodach i na dachy altan, wchodziły do hotelu, oraz spały na drzewach. Niesamowite. Pierwszy raz w życiu żyłam tak blisko nich i poznawałam ich obyczaje. 

Zakonnicy je sprowadzili na wyspę i się rozlazły. 

i jak pozowały



W hotelu White Dreams Resort. 16plus.

Najbardziej mnie zdumiał brak kołdry, koca czegokolwiek czym bym się przykryła, gdyż nie zwykłam sypiać pod prześcieradłem... i marzłam, mianowicie z własnej winy i przyczyny, że nie poszłam i nie wzięłam z recepcji...





Na co utyskiwałam, no na pewno nie na lokalizację 500 metrów od morza. plaże wąskie, ciasne i nieatrakcyjne, oraz leżak na leżaku. mieliśmy w planach sobie jeździć motorem na okoliczne plaże, czy podczas objazdu autem. 

otóż brak szafy, mnie zaskoczył ale bez przesady, żeby mi brakowało, były wieszaki i miejsca na ciuchy ale odkryte. Poza tym nie było żadnego kubka, i tyle złego. 

Pokój w sam raz, prysznic też. taras wystarczający i nawet widok nam odpowiadał. Już dawno przestaliśmy się przejmować, przecież w pokoju nie siedzimy. Oczywistym jest, że wolałabym mieć Widok i ciszę. Ale wakacji mi to nie spierdoli. Natomiast bywają hotele, zwłaszcza w miastach, w których pokoje wybieramy po uprzednim dokładnym wywiadzie. Żeby nie było za głośno czy, żeby nie widzieć śmietników, bo śmieciara zazwyczaj przyjeżdża o 6ej i  Czasem dopłacamy do widoków, na przykład na La Palmie, czy wyspie Hvar. gdzie były one spektakularne. 

[no ale gdybym w Rzymie miała wybór, na koloseum czy na śmietnik? to wiadomo.]

wschód słońca na naszym tarasie

Nieco inny ten all inclusiv w Grecji, niż znamy z Turcji czy Egiptu. na przykład. Wysp Zielonego Przylądka, La Palmy a nawet Albanii. 

Nie ma żarcia pomiędzy posiłkami. w każdym razie ewentualnie kanapki i jogurty. Za to posiłki bardzo smaczne i urozmaicone. Wystarczające. 

kelner nie nosi drinów z palemką do basenu... Bary czynne do 23ej, potem już trzeba płacić za alkohol. 

Dlatego taka niezwykła była ta środowa impreza do pierwszej w nocy. po której większa część grupy leczyła kaca w czwartek :-)) ale podobno warto było. i ja to rozumiem.

Bar główny.






Jak to się stało? ano zwolnili barmana, który dzień wcześniej lał wszystkim za free w tym głównym barze. a więc potrzebowali na cito zastępstwo na jeden wieczór. Zaprosili barmana z sąsiedniego hotelu, któryyy nie mając żadnej siekiery nad głową ;-)) pozwolił na impre do pierwszej w nocy booo lał wszystkim za darmo, w dodatku, gdy zabrakło mu tekili, to poszedł do swojego hotelu 🙈po kolejne flaszki a za bar wpuścił dwie młode przesympatyczne Niemki, które to znów lały alko bez opamiętania i rozkręciły bibę na całego. Podobno, cała knajpa szalała, tańczyła, śpiewała. ściskała się w braterskiej przyjaźni międzynarodowej 😂😂

... Gdy wyszłam sobie na taras zapalić, przed snem usłyszałam ...Zenka Martyniuka i zdębiałam. wiedziałam już, że nasi się obrazili na barmana w naszym barze przy basenie gdyż mu zabrakło tekili i poszli do głównego baru. bo tam jeszcze była...do czasu. ale potem znów była. Bawili się wszyscy obecni tam turyści... i nie przeszkadzało im zupełnie słabe opanowanie języków obcych 😂

[oczywiście jestem pewna, że następnego dnia całkiem spora ilość skarg została zaordynowana na te nocne hulanki i swawole ale Barmana to zupełnie nie interesowało)))) 

Obsługę hoteli na wyspie stanowią Azjaci i Ukraińcy. Mam nadzieję, że zadowoliłam zaciekawionych, potrzebujących informacji. hotel polecam. 

No i zostały mi jeszcze jakieś trzy posty głównie o podróżowaniu po zachodniej Rodos, dużo piękniejszej. Na winiecie już kolejne zdjęcie z zachodniej strony.

[zdjęcia moje i Naczelnika, dwa ze strony hotelu]

cdn