Sklep Rybny.
O CELEBROWANIU ŻYCIA I ŚWIATA...
sobota, 9 maja 2026
śniadanie mistrzów.
piątek, 8 maja 2026
kafka na tarasie.
Wczoraj filcowałam przed ekranem i złamałam igłę.
pierwszy naszyjnik, kiece i zaczęłam torbę. ha. popadam w obsesje ale tak już mam. jak mnie wciągnie to definitywnie, do urzygu. dopóki nie przestanie. w tym momencie na płasko.
*
że też akurat te chujowe prognozy się sprawdzają co do joty. miało być ochłodzenie od poniedziałkowego wieczora i Było.
Zimno, jak cholera i lało, jak cholera cały wtorek i środę i zimno było też w czwartek, choć już nie lało i jakby "coś drgnęło w rajstopach... ciepłoty ;-)) Akuratże leje, to dobrze. tak właściwie lało równo, metodycznie z góry na dół. a chwasty rosną jak popierdolone...
mam nadzieję, że w łikend będzie można je wyrywać. te chwasty.
i że płotu nie przerosną, bo dźwigają się z niebytu w oczach. kwitnie też jabłoń. i piękna poniemiecka reneta.
świat kwiatów i drzew od majówki ruszył z posad dopiero. konkretnie ruszył. choć noce bardzo zimne, i kto to widział, żeby przez kilka dni była Afryka a następnie w ciągu doby spadła napysk do 5 stopni nad ranem??? w placówce też zimno a tu od poniedziałku testy. rączęta przymarzną.
Okoliczności stały się bardzo sprzyjające więc skończyłam "Welewetkę...oraz "Ciemność. M.M, Perr, taki cykl historii o tym, co się stanie i jak to się stanie gdy nasza rzeczywistość diametralnie się zmieni...czyli cykl Apokalipsa. wybitny nie jest i nigdy nie będzie ale można dla odświeżenia :-) i stwierdzam, zupełnie poważnie, że dzięki Naczelnikowi jesteśmy przygotowani. na ekstremalne wydarzenia i warunki. serio. raczej przeżyjemy wybuchy słoneczne i walkę o byt. przynajmniej pierwsze 72 godziny :-))
Czytam pierwszy kryminał Yrsa Sigurðardóttir i jednocześnie "Odrzanie. Rokity.
Oglądam kolejne odcinki "Margo jest spłukana.
i "Wichrowe wzgórza, w nowym wydaniu i ... nie wiem co o nich sądzić. ??? poza tym, że Hitklif nawet smaczny, żeby nie był nieco odpychający. choć z urody to on w typie Timothee Szalameta. no kanon męskiej urody się zmienił, już nie szerokie szczęki mocno osadzone zarośnięte a takie pyszczki wydłużone, takie szczurze troszkę i takie oczęta smutne...
Oraz wczoraj zobaczyłam bardzo dobry film na HBO
"Boska Sarah Bernhardt" (tytuł oryg. Sarah Bernhardt, la divine) to francuski film biograficzny z 2024 roku w reżyserii Guillaume'a Nicloux, poświęcony legendarnej aktorce przełomu XIX i XX wieku. W rolę "pierwszej celebrytki świata" wcieliła się Sandrine Kiberlain, a film przedstawia jej artystyczne triumf.
kocham Sarę za miłość do Teatru i zwierząt.
Zaparłam się i każdego dnia ryje angielski, wiadomo, ale i hiszpański i włoski. budzę się z włoskim na ustach :-)
każdego dnia wszystkie trzy przerabiam po kilka lekcji.... aż wylądowałam na pierwszym miejscu w rankingu 😂
**
potwierdzam, że o 20ej jeszcze jasno a o piątej już jasno. także od rana kawka na tarasie i przekonanie, że w łikend znów ciepło powróci. wyłączyłam grzanie w chałupie. wybieram się na spacer z Ciri i do fryzjera.
środa, 6 maja 2026
Welewetka o Kaszubach. i przynależności.
Ślązaki mają swoje "Kajś... Grzebałkowska popełniła "1945. wojna i pokój" i "Wojenka. O dzieciach, które dorosły bez ostrzeżenia" obie wzruszające. Natomiast KASZUBI doczekali się "Welewetki. Jak znikają Kaszuby." Stasi Budzisz. w wersji audio czyta Katarzyna Nowak.
*
Mieszkam tu na terenie Kaszub, Słowińców od wielu dekad. Urodziłam się na terenach Ziem Odzyskanych(taaakie one odzyskane, że hej) Niemieckich. Dorastałam pośród Polaków, którzy zjechali ze wszystkich stron, autochtonów i Ukraińców, Łemków, oraz Żydów. przesiedleńców zza Buga. Dzieciństwo spędziłam w czyimś niemieckim domu.
W naszym domu mieszkała pani Grabowska, Niemka, która do końca życia nie nauczyła się mówić po polsku, państwo Raczyńscy herbu Nałęcz :-)) zapewne. Ukraińska rodzina przesiedlona po akcji Wisła...i rodzina zza Buga. co to nie mogła się obejść bez kur i świń. w ogródku. (masakra).
Potem, już Tu na Pomorzu najpierw mieszkałam w kamienicy, po pruskiej generalicji a teraz mieszkam w chałupie z XIX wieku, też po Niemcach, Słowińcach. Tutejszych mieszkańcach tych ziem, których wygnano, wysiedlono lub sami wyjechali przepędzeni polskim szowinizmem. i okrucieństwem. polacy potrafią być niezłymi chujkami.
Jestem człowiekiem zrodzonym z mezaliansu, mazowiecko- lubelskiego. Tymczasowości. Chodzę w obcych butach. I mam ogromny dystans do polskości. zwłaszcza do Kongresówki, choć od dziecka byłam indoktrynowana i zalewana falą komunistycznego nacjonalizmu. oraz wpajano mi, że polska to jeden naród, reszta nie istnieje i się nie liczy.
[rodzina babki Antoniny i dziadka Romana a więc od strony ojca przyjechała ze zniszczonej Warszawy, rodzina MatkiJadwigi czyli babka Zofia i dziadek Jan, przyjechała spod Puław]
Kiedy się tu sprowadziłam, zaczęłam studiować historię Pomorza pilnie i wnikliwie. a kiedy polityka naszego państwa poszła w kierunku hołubienia "Małych ojczyzn",
Napisałam program swój autorski na Edukację Regionalną do szkoły. Wykładałam historię Pomorza, Słupska, Kaszubów i Słowińców. Legendy. Tradycje i wierzenia. tak wierzenia:-) obok katolicko ewangelickich. I komu to przeszkadzało?
Wcześniej pisałam pracę magisterską o Teatrze Muzycznym Macieja Prusa i zaczęłam te historię, jak na historyka przystało, od podstaw, przeglądając i czytając zapiski pierwszych powojennych osadników. osobistych historii powojennych...Tego co tu sie działo Dziki Zachód by się nie powstydził. Jestem zdania, że nigdy nie zrozumiesz miasta, krainy, narodu jeśli nie znasz jego historii.
Ale czy ja jestem stąd?
Nie jestem, to pewne. Całe moje życie jakbym nie była osadzona i bardzo mnie taka historia przejmuje i interesuje. Powojenne losy Powstańców warszawskich opisywałam w swojej pierwszej pracy magisterskiej. Spotykalam tych ludzi i robiłam z nimi wywiady.
a więc Welewetka. Tej książki słucham z ogromnym wzruszeniem. Wiele wymienianych osób znam osobiście. ona jest bardzo potrzebna.
Ogromnie ją Polecam. Krew z krwi, tradycja, genealogia, rodzina, nazwiska, obyczaje, zwyczaje obrzędy Kaszubów i gusła. Tragiczna historia, polityka, Napisana z uwagą i czułością. Uwielbiam.
**
W poniedziałek bardzo późno się wywlekłam z chałupy, w zasadzie mi ten łikend majowy w kwestii wolnego czasu, to znów dupy nie urwał.
w poniedziałek już od rana dopadła mnie Praca koncepcyjna mi siadła na łeb i teraz przechodzę do najmniej fajnej części mojej roboty. Kiedy?, czy możecie?, czy artyści mają wolny termin....spinanie, dopinanie i w ogóle. dodatkowo okazało się, że tylko ten jeden termin jest możliwy. jak się okazało. a czas sobie zlatuje niesamowicie szybko.
No i z rozpędu w poniedziałek ubrałam się za lekko, w efekcie zmarzłam...i we wtorek kichałam. więc ubrałam się nieco cieplej do robót wszelakich. a Naczelnik włączył znów grzanie w domu. na zewnątrz pada od wczoraj. Niech pada. Pożary szaleją w okolicy. straszne to, cały czas wyje syrena. za każdym razem w innej wsi, z której ściągają OSP. w poniedziałek wyła w kilka wsiach jednocześnie : Naczelnik jechał prosto z zakupów co koń wyskoczy, żeby gasić młodnik leśny...
Szykuje mi się tydzień z lekkimi przemeblowaniami. na przykład wtorek spędziłam w teatrze i na zakupach służbowych. zamiast w domu. za to dziś zalegam w domu. zaraz po placówce.
a moim umysłem zawładnęła Welewetka...
poniedziałek, 4 maja 2026
Majowe klimaty. czyli nasze królestwo pod chmurką.
I po majówce...ale na szczęście maj pozostał :-)
Gdy nadchodzi lato, dom zwiększa powierzchne mieszkalną, zyskujemy nowy pokój letni, bo żyjemy głownie na tarasie. no chyba, że mamy do czynienia z takim latem jak rok temu
Gitarowy Rekord Świata to już we Wrocławiu tradycyjne święto muzyki i dobrej zabawy. W piątek 1 maja w Rynku po raz 24. w historii gitarzyści z całej Polski (i nie tylko) podjęli próbę pobicia rekordu w jednoczesnym graniu utworu „Hey Joe” Hendrixa.
niedziela, 3 maja 2026
LATO wybuchnęło na wiosnę.
Nareszcie...
dyndały mi radośnie duże całkiem kolorowe kolczyki filcowane. podczas jazdy z otwartymi oknami w aucie a na motur musiałam je zdjąć.
sobota, 2 maja 2026
o majówce. ULOT owej głównie.
Ja bym w tę rzekomo słoneczną a nawet upalną majówkę, na przykład przykucnęła w piasku, w tych wydmowych szuwarach. z klasyczną papierową książką. oczywiście na pustej plaży. i kubkiem kawy z termosu. och. Aleczy tak się stanie? kto wie. Na razie tarasowa ta majówka.
*
naj sampierw chcę znów godbelsju Aśka, bo ten Gorzki, to był po prostu Najlepszy. Ludzie, jak ja się ubawiłam. a nawet prawie nie straciłam życia, powodując wypadek samochodowy. Smutno mi, że to koniec, choć obiecujący, co mnie pociesza i daje nadzieję...na potem. z rozpędu czytam "Klątwę. która totalnie w typie moich ulubionych bajek dla dorosłych czyli fikszyn, czary mary, magia, smoki, kruki i kury z diabłami. w spektrum Sapkowskiego. w typie Madsa Voortena. nooo jest zabawa.
*
[pisane w piątek skoroświt, po zaledwie 5 godzinach snu]
Filcowałam w czwartek biżu i zrobiłam kolczyki oraz zaczęłam korale. wyrywam czas na to filcowanie. bo mnie odpręża.
no i
Gapa ze mnie, już następnego wieczoru czyli w czwartek, nie wzięłam melatoniny, ale udaję, że eksperymentuję🫣 i okazało się, że jednak error ze spaniem. Nie mam wyjścia, muszę brać ogni giorno. Zaczęłam naukę włoskiego :-) i tu jestem świeżak. całkowity. Rację ma każdy, kto pisze, że na duo ilość powtórzeń jest zabójcza, można skisnąć. ...z nudy, gdy się ćwiczy każdego dnia. no trudno. teraz już każdego dnia trzy języki albo choć dwa. a trzeci z doskoku [w zasadzie, gdy się zna hiszpański, to włoski wchodzi jak dobre wino]
[A po co mi włoski, to nie wiem, chyba się w snach proroczych snuje tęsknota za Rzymem. za kawą w Rzymie: un caffe, per favore.]
Ja bym w tę rzekomo słoneczną a nawet upalną majówkę, na przykład przykucnęła w piasku, w tych wydmowych szuwarach. z klasyczną papierową książką. oczywiście na pustej plaży. i kubkiem kawy z termosu. w planach motur...wyjazd nad morze...długi spacer z Ciri.
No i w planach było też dokańczanie ogaru ogrodu, tarasu i przygotowanie domu na przyjęcie gości jutrzejszych.
Piąteczek pierwszomajowy:
Naczelnik porządkuje garaż, doprowadza samochód do błysku szczoteczką do zębów. Ja Pilnuję, żeby proporce były niezachwiane: i ogar i odsap. i celebrowanie chwili
II dolce far niente.
Nastąpiło więc wczoraj : Uroczyste Letnie Otwarcie Tarasu, czyli wywlekłam parownicę, wyczyściłam łóżko i fotele, oraz deski tarasowe. parapety. Wyniosłam materace na łóżko i kapy oraz dywan. Słońce i niedospanie mnie skosiło, a kiedy zaczęłam się przewracać, to sobie ucięłam bardzo przyjemne spanko na tarasie w słońcu. na wygodnym łóżku. Taka cudowna sielanka : pranie dyndało na sznurach, Naczelnik robił swoje, koty spały obok, pies się dotleniał towarzysząc swemu panu, No nareszcie :-)
Wieczorem jeszcze zajęłam się parowaniem kabiny prysznicowej, no i stwierdzam, że parownica to najlepiej wydany piniondz. na świecie.
a kiedy poszliśmy pod prysznice, w wanny zmywając trud i pył bitewny, to z kubkiem herbaty, czy kieliszkiem wina, zasiedliśmy sobie z maseczką na twarzy przed ekranem i zobaczyliśmy CUDOWNY film na Netflix
Dziś od rana leje w grządki, bo susza okropna.
cdn...
czwartek, 30 kwietnia 2026
o tymże melatonina wymiata.
No zakupiłam te melatoninę 3mg, najniższą dawkowo i dziś spałam ponad siedem godzin, i nawet miałam sen ale jakiś chujowy. w każdym razie pamiętam, że prawy cycek mi jakoś oklapł i normalnie bym się obudziła z przerażeniem. ... a tymczasem nie, tymczasem dospałam i teraz brakuje mi czasu na pisanie srana. Wszystko ma swoje konsekwencje.
Zapomniałam napisać, że zaginioną słuchawkę znalazł sąsiad, gdy na niej usiadł w moim aucie obok kierowcy. także jest. oraz nie napisałam, że pojechaliśmy moim autem do Ustki, bo te małe pizdy co to nam tupią pod dachem i z pewnością już doprowadziły poddasze do ruiny, czyli ...kuny domowe poprzegryzały Naczelnikowemu ałtu kable.
Obogowie 😤 tuż po remoncie generalnym. za grube pinionżki. Naczelnik zniósł to dzielnie. nie pałał rządzą mordu na stworzeniach boskich. za to sąsiad ma przejebane i to mocno. za historie, którymi nas raczył przy jedzeniu. chujek.
Dzień miałam wczorajszy dziwny, organizacyjnie, że między placówką a teatrem jeszcze zaparkowałam w domu i się trochę przespałam.
W teatrze głównie filcuję sobie i wymyślam. obok była sobie praktyka jogi z medytacją. ja dobieram kolory, za ścianą grał chłopak pięknie na pianinie a ja w rytm uderzałam igłą...
Juhu, jutro wolne :-) jutro majówka, oraz podobno ma być o wiele cieplej. hmmm
ps
tak się szczerze ubawiłam słuchaniem "Spadku..., no żadne kremy plastry mi za chwilę nie pomogą. Na zmarszczki mimiczne.
I na koniec podziczona wiosennym słońcem Lucynka
wspaniałego świętowania.
środa, 29 kwietnia 2026
o chrupkim placku.
Wegański Placek ziemniaczany z grzybowym gulaszem a do tego sałatki, ja
Placek ziemniaczany z chrupiącymi brzegami, podany z kwaśną roślinną śmietaną i gruzińskim gulaszem czaszuszuli grzybów, pomidorów i papryki; do tego trzy wegańskie surówki (410 g)
chaczapuri, jak poprzednio z sadzonym jajkiem, ola
Słynny podłużny placek; sery typu twarogowego i sulguni; jajko z płynnym żółtkiem; masło; domowy sos typu salsa
fisz end czips z bajerami, naczelnik
Klasyczne fish & chips: chrupiący filet z dorsza w lekkiej piwnej tempurze; frytki z ćwiartek ziemniaków, puree z groszku, domowy sos tatarski, sałatka ze świeżych warzyw z sosem
oraz pasta z krewetkami i wybornym sosem, serem parmezan, chili, i pietruszką, sąsiad
do tego dzbanek domowego czerwonego półwytrawnego i dzbanek lemoniady. uff.
wtorek, 28 kwietnia 2026
o zachodach słońca na wiosnę.
foto naczelnikowe , trochę nieostre ale za to kiczowate.
Naczelnik po nocach znów się nad morzem szwendał. i takie zachody słońca mi przesyłał. podczas gdy ja jeszcze zrażona zimnem mitrężyłam czas na kanapie...przy pierwszych dwóch odcinkach Margo co to nie ma kasy czyli jest spłukana. i podoba mi się.
Potem się zakręciłam i nałożywszy dwa plastry na noc poszłam spać wcześniej i bez tabletki. no i nie wyspałam się jednak. ośmu godzin nie dałam rady, zaledwie sześć. ale za to w kwestii plastrów rano patrzę, nie ma zmarszczek, no cuda panie cuda.
zamawiam te plastry. muszę do fry się zarejestrować ale to już w maju i przeciągnęłam cały kwiecień bez wizyty, odświeżając kolor samemu, tonerem vege. ha. kilka stów w kieszeni akurat na plastry)))
Taki był ten poniedziałek dziwny trochę. pełen myśli depresyjnych. i niewyspania. co skutkowało zmęczeniem wczesnym popołudniem i niechciejstwem w pracy. wymyśliłam kolejną rzecz w kwestii filcowania. i w zasadzie nic więcej nie zrobiłam.
kuleżanka kazała łykać melatoninę. dziś zakupię. mam chwilę między lekcjami a radą, żeby wyskoczyć w miasto. muszę coś zjeść ciepłego. albo maka. albo zupę chińską wezmę ze sobą.
zabieram do placówki tableta, bo dziś ta rada i jakieś pierdolenia nudne o egzaminach. czyli na spacer nad morze poszlajać się i zjeść dobrą kolację, nie pojedziemy po południu...
Wylazłam z kawą na taras i zaraz uciekłam, minus jeden ludzie, minus jeden kurewaaaa
ps
okulary się znalazły a słuchawka nie.
ps
już jakiś czas temu uszykowałam post o Naczelniku z racji jego urodzin baranowych, tylko muszę poczekać na lukę:-) czasową.
poniedziałek, 27 kwietnia 2026
o ogólnym przygnębieniu. i o heretykach.
To jest miejsce, gdzie nie muszę myśleć o niczym. Zwłaszcza przykrym, małym, płaskim i nieprzyjemnym. nie muszę też nic robić, tylko siedzieć się i gapić się, i słuchać szumu fal. lubię być sama.
[wychodzi mi, że najwyższym szczęściem dziś jest dobre zdrowie. i dobre geny.]
*
Wczoraj był w miarę stabilny pogodowo nawet słoneczny ale jeszcze zimny. nie musiałam lać wody z węża, bo w nocy przeszła solidna ulewa. Odpoczywałam głównie. kiedyś trzeba. Doczytałam "Markiza. nie włączałam ani "Kawy na ławę... ani "Loży, za to na tableciku ciekawy choć nie powalający "Heretic.
W "Hereticu" Scott Beck i Bryan Woods – najlepiej znani jako scenarzyści "Cichego miejsca" – wykorzystują pewien dualizm jako punkt wyjścia do refleksji nad sensem wiary i jej miejscem we współczesnym świecie. mianowicie, są dwie możliwości: obserwuje nas wszechpotężny i żądny uwielbienia byt, który zna najbardziej wstydliwe sekrety każdego z nas, a swoje niezadowolenie wyraża za pomocą plag i kataklizmów. Albo jesteśmy nic nieznaczącym zbiorem atomów na wirującej w kosmosie skale. W obu przypadkach nasza egzystencja jawi się jako coś przerażającego.
No sami se zobaczcie. recenzji nie będzie. ale pełna zgoda, że obie sytuacje Przerażające. zarówno te różne byty nazywane od tysiącleci imionami różnych bogów, mielące te same historie, mające nas podporządkować i kontrolować... albo przypadek, i pośmiertelna pustka 😮
ale za to wszystkie surowe prawa boskie oraz karmy i męki piekielne można sobie w buty wsadzić.
Jak to zmienia perspektywę, prawda?
Może czas już na te zmianę, i wzięcie pełnej odpowiedzialności.
może wtedy, jako ludzkość przestaniemy się skupiać na dopierdoleniu wrogom po śmierci, i modłom, żeby sąsiada szlag trafił, Tylko na tym, jaki świat, jaką planetę zostawimy dla przyszłych pokoleń ile organizmów żywych i gatunków, znikających każdego dnia. ..
Poświęciłam też sporo czasu na Duolingo angielskiemu i hiszpańskiemu. na koniec jeden ocinek Yellowstone, więcej nie daje rady, dla mnie uniwersum dzikiego Zachodu, kowbojów i indian jest zazbyt wyczerpujące emocjonalnie.
*
Dziś inny niż zwykle. Od rana tarczyca i kolejka do usg. Czekałam na te wizytę z funduszu ponad rok!!!
Niesnaski w kolejce omijam bardzo zabawnym Gorzkim w uchu "Spadek po mojemu [dzięki Aśka]] poprawia mi nastrój każdym akapitem. wylewam pół kubka kawy na szczęście na podłogę a nie na sympatyczną panią siedzącą obok. sprzątam. czekam. godzinna obsuwa.
Wracam do chałupy i zasiadam do śniadania: grzanki z pastą jajeczną. następnie do papierów. i następnie spacer z Ciri i wyjazd do Teatru.
Ach, i żeby nie być dziadersem dowiedziałam się o co chodzi z tą akcją influencerską w celu pomocy dzieciom chorym na raka. i myślę, że to jest piękne ale strasznie mnie wkurwia, strasznie mnie wkurwia powtórzę, że stan państwa tutejszego zmusza ludzi do ratowania swoich i cudzych dzieci ... poprzez żebranie, ciągłe żebranie. kiedy to się skończy. kiedy skoczą się kolejki do lekarzy? i podejście do bezpłatnej obsługi zdrowia??
Narodzie, kiedy zdrowie i życie stanie się najważniejsze?
ps
zła jestem, od rana u mnie never endingstory, czyli szukam jednej słuchawki i okularów do czytania...🙈





































