niedziela, 1 listopada 2026

listopad czyli Dziadowanie.

 ... i wspomnienia.


moja sąsiadka robi najpiękniejsze chryzantemy.

a inni to mają  fajniej



tego dnia, jak w Dziady przystało, jest mglisto żółto ale też fioletowo i bordowo od chryzantem i słonecznie. w sumie niech se będzie ta tradycja odsłowiańska. to takie romantyczne. mickiewiczowskie, a ja kocham panaMickiewicza, bardziej od Słowackiego. 

Czas przodków panie... u mnie jakoś ten czas przodków odpływa powoli w niebyt. zmieniam dekoracje. ustawienia. priorytety. nie chce mi się. nie lubię. jakoś tak odganiam.

po moich osobistych przodkach pozostały jedynie zdjęcia, w które już nie zaglądam tak często i zacierające się fragmenty pamięci. i tak to leci przez wieki i tysiąclecia. to normalne. więc nie ma się co frasować się. 

a jednak to creepy. wchuj. 

po rytuałach okołodziadowskich pozostały nam chryzantemy i już nawet nie zupa dyniowa. nasze osobiste rytuały domowe też odchodzą ... 

Wczoraj droga do Ustki była pusta w zasadzie. podobnie jak plaże. było bardzo przyjemnie i rześko. Czy dziś drogi będą przynajmniej niezakorkowane ? Zobaczymy.

W naszej wsi Wczorajszym hellołinwieczorem nie było poprzebieranych dzieciaków...może boją się przychodzić do nas 🤔 

My nie przyjmujemy ani księdza, ani helołinowcow, tylko rozrywkowych sąsiadów.

Teraz w kraju tutejszym jest dziwnie, jedne obrzędy wypierają drugie, choć te drugie trzymają się dobrze, co widać po ruchu cmentarnym. ALE chyba już tylko z przyzwyczajenia oraz w celu autopromocji, personal branding, brylowania cmentarnego.

No i ta Walka o TK, przebijała się w informacjach dnia wczorajszego. a nawet się wysforowała się na pudło i miejsce nr 1. pozostawiając w tyle peleton hellołinowców, cmentarnowców, i dziadów zadusznych ... ci politycy to jednak potrafią w te autopromocję.

Naczelnik w piątek poszedł spać bardzo późno a i tak nie doczekał rozwiązania. a rano pierwsze co zrobił, to włączył tvn24. ooo dawno nie włączaliśmy. a tu chryja żejapierdolę na świat cały.

[no i się dowiedziałam, że Tusek robi porządki, kark robi przepychanki, a jakaś obsługa prezydencka pierdoli, jak menel spod budki z piwem. fstyd. jednak nie czuję się rozczarowana. nie jestem rozczarowana faktem, że dziwka rozkłada nogi przed klientem] 

Naprawdę ciekawy to kraj Polska. nudy nie ma. 😂

nawoływania starych bab słyszę w głowie...w sumie też w klimacie dziadowania się mieszczą starebaby, stredziady, dziadersy.

uchuchu ciemno wszędzie, głucho wszędzie


(szafa po przodkach)

A dziś znów morze nasze morze,
pojechaliśmy namówieni przez sąsiadów. Było zgoła inaczej niż dnia wczorajszego, pięknie jesiennie w lasach po drodze, na plaży ciepło, zero wiatru, morze spokojne, cudownie nam się spacerowało godzinami.





Po powrocie, Naczelnik przygotował obiad.

Oglądamy od wczoraj rodzinę, która poleciła na Islandię, wynajęła auto z napędem na cztery koła, i namiotem na dachu i robi objazd wyspy...
Teraz mamy rozkminę czy tak, czy jednak zabrać przyjaciół i wynająć kampera czy jednak kupić kampera i płynąć promem przez Wyspy Owcze(postój i krótkie zwiedzanie) trzy dni. ???
bo że pojedziemy to pewne. 

Zebrałam się właśnie, powiesiłam ostatnie pranie, gorący prysznic, olejki wonne i już siedzę wygodnie w łóżku, obłożona poduchami nareszcie czytam w papierze. 
Usłyszałam cały chór głosów w głowie, które mi połączyły wszystkie kropki. 

sobota, 31 października 2026

Czas morza i czas chryzantem.

Dziś jest gorący temat Trybunału. 

Nareszcie koalicja robi swoje. 





po rybnym pocałunku Ciri przecieram usta,
dorwała jakieś resztki na brzegu. fuj.

ulubione morze

Szaleństwo psa nam dało dużo radości. ubraliśmy się ciepło, ja w kurtkę sportową i na to jeszcze ocieplacz, dwa kaptury i grube skarpety do gumiaków. morze było rozhuśtane. a na plaży pusto.  

ulubione chryzantemy moich sąsiadów

*
Gdy ktoś, kogo lubię powie mi między wierszami, że już mnie nie lubi i stawia mi granice. odcina się. i nagle staje się niemiły a jeszcze dołoży, że żałuję dawnej bliskości. To wstępuje we mnie czort wcielony. Djabeł rogaty. cholera jasna. i choć byłam cierpliwa, miła, pełna zrozumienia, pomocna zamieniam się w To, co mi nagle zarzucił.  tak to działa. i nagle odkrywam, że to on przekroczył wszystkie moje granice i granice przyzwoitości. amen.

piątek, 30 października 2026

Przesunięcia.

 Wiem, że post factum i nawet po musztardzie ale mnie to jednak rozśmieszyło. 


podczas mojego dwudniowego urlopu wypadamy do gdzie indziej, żeby nie tylko chałupę ale i siebie ogarnąć. 


ja poszłam do sąsiadów po pigwy, dostałam też jabłkogruszkę i owoce palecznika chińskiego do pojedzenia, zwanego też "palcami umarlaka" albo zombie. no akuratne do czasu przesilenia. i kolor piękny.


posiedzieliśmy w ogrodzie, bo popołudnie było bardzo ciepłe i słoneczne, wypiłyśmy butelczynę wina kwalitnego i było lżej.

Jesień przyszła. do domu. i pije herbaty w dyniowym kubku. oraz zaświecam szklaną dynią. ale chadzam jeszcze dość swobodnie ubrana, bo ciepło. 





szkolny czas przedhellołinowy. 
podobno Nowa od plastyki jest a jakoby jej nie było. moje tablice, napisy, wystrój nadal aktualny a na zapleczu burdello.

*
Wczoraj wpadłam do teatru i szłam jak burza. z piorunami. 

nadal wiercimy. ale już blisko. w przyszłym tygodniu koniec a właściwie przerwa. ciąg dalszy nastąpi.... ogarnęłam też wczoraj wszystkie bieżące papiery. pozostało jeszcze sporo doogarnięcia ale też robię przerwę. nie mam już siły. za duże tempo sobie narzuciłam. niemniej i moje biuro i teatr wyglądają coraz to i coraz[czysto, ułożone, wyprane, powieszone, dopieszczane, pomalowane, zmienione, przewietrzone, wywalone, uporządkowane, zaświecane lampkami]
Nie no, nie po to odstąpiłam od placówki, żeby się teraz tu zatyrać i pracować za kogoś. muszę się tylko jeszcze nauczyć, że zmiany to jest fundament i proces.

*
Naczelnik mi zapuścił kanał niejakiego Janickiego h🙈istoryka, 
zwabiony chwytliwymi tytułami. 
otóż znam te personę, próbowałam czytać, nie pykło, cienki jest. za to okazało sie, że szołmen jutuber buchacha i te krzykliwe podstępne tytuły na jego kanale😂😂za którymi nic ciekawego się nie kryje. ot, dobrze znana dziennikarska tandetna robota.  

O matko, jak to niektórzy nie powinni się pokazywać, z daleka z ikony pomyliłam go z brałnem, choć kamil nieco bardziej taki wampiryczny jest drakulowaty z tymi zębami na wierzchu. i niedomykalnością szczeki. 
Tak, Naczelnik trafił niechcący w sam środek mojej irytacji typem.

Próbowałam już ich dwoje oglądać (z żoną) no nie dałam rady, oboje są irytujący i nudni i jakby się z piaskownicy urwali oraz mówią oczywiste oczywistości, a robią z tego odkrycia naukowe :-))

Zresztą facet produkuje książki, jak Mróz kryminały, przestałam liczyć przy trzydziestej... (ma 38 lat)...no nie nie są to wybitne książki historyczne, tylko populistyczne. w sumie drugi Koper ewentualnie do poczytania w międzyczasie. nie ma się w co zagłębiać. i czegokolwiek odkrywać. szkoda czasu.


*
listopad ech. przez niego październik, jako forpoczta jest naznaczony przygnębieniem.
nie będę robiła podsumowania października, był chujowy.

W mieście już grobowa gorączka. 
nie obchodzę, nie uczestniczę od lat. nie mam przyjemności a tylko nieprzyjemne refleksje. planuję kończyć kopcowanie i zakończenie prac ogrodowych. 
nie jadę też do MJ bo przecież będzie dramat komunikacyjny. MJ brzmi bardzo dobrze przez telefon, dostała wyniki wszystkich badań i jest dobrze. TK nie wykazało żadnych zmian. no mówiłam przecież.
może za tydzień pojadę. ewentualnie przyjedzie Ona. ???

Znów mnie dopadło Niespanie. padłam o 23. obudziłam sie o 3
wzięłam tabletkę, czytam, piszę... no i chyba muszę nastawić budzik, bo jak mnie skosi. to na 13tą się spóźnię. 

Epilog. 

nie byłam w stolycy, choć takie były plany,
nie pojechałam na wakacje, nie pojechałam do wód, choćby na tydzień w jakieś piękne miejsce, żeby się zresetować. wymasować, wysaunować i wyzabiegować. 
ale jak tu planować, gdy we wrześniu otworzył sie wór z "prezentami od losu, jego mać. i co zrobisz, jak nic nie zrobisz. rośnie we mnie gula niezgody. 
ale jest nadzieja, bo MJ zrobiła już wszystkie badania... i żadne zwierzę nie choruje. oraz w teatrze raczej na bieżąco. 

nadal oscyluje w granicach 80tysi. więc to jednak nie żadne boty.

czwartek, 29 października 2026

Zbierająca wrażenia...

 Bardzo mnie wzruszyło Wasze wsparcie i bardzo dziękuję za nie. 

*

No i tak sobie patrzyłam na ten spektakl plastyczny w niedzielę, z przesłaniem od Papuszy, z muzyką w stylu Dikandy... patrzyłam na każdy gest i ruch aktorek i aktorów, w symbolice pojawiał się ptak, ptaki...nic lepszego nie może się pojawić dla niesprawnego, uwięzionego ciała. które jednak wykonuje robotę. stara się. i Wygrywa. nie ważne, że obrazy już były, już istniały pod moimi powiekami. ludzie z zespołemd. już w zasadzie prawiedorośli (moja Hanka ma 20lat) nie mają wielu możliwości. ale to było bardzo urocze. i reżysersko dopracowane. sama przyjemność w patrzeniu na nich. i czytaniu przesłania ze sceny.

Spotkania z moimi aktorkami, uczennicami...czułe i wzruszające...

i z ich rodzicami:-) 

:

- czekam na taki czas, że Aga zmądrzeje, jak Ty też odpuści(mówi mąż Aga)... skupi się tylko na jednej rzeczy, na teatrze... z przyjemnością czytam Twoje wpisy, obserwuję Was oboje na Fb ... też tak chcę...żyć.

*

Skończyliśmy "konie kulawe i skończyliśmy też "Matki pingwinów i teraz delektujem się "Mroczną materią. wszedł kolejny sezon na applach. 

Słucham Milewy, żony Einsteina. no i powoli wyłania się taki sobie obraz geniusza. przemocowca, kłamcy, bawidamka. złodzieja...

I wychodzi mi w tych różnych życiorysach geniuszy, artystów, badaczy, malarzy ... że to po prostu ludzie byli z nałogami. a już faceci, to bezkarnie korzystali z systemu i warunków tamtego świata, który ograniczał i poniżał kobiety. Rozumiem to dobrze. ale trudno mi, bo złapałam się na wizerunek fajnego, łobuzerskiego, rozczochranego dziadka z wywalonym jęzorem. a tymczasem każdy ma ciemną stronę.

Skończyłam Milvę, sprawdziłam ważne fakty z jego życia. dostępne w sieci artykuły. no cusz.

Przeszłam na inną lekturę.

*

 Prawdą jest twierdzenie, że aby odciągnąć uwagę od chorej duszy należy wbić kolec w stopę. a najlepiej w samo serce.

**

Pozwoliłam sobie na rozpacz z powodu Maniusia, z powodu podjętej decyzji...którą musieliśmy podjąć. w poniedziałek po beznadziejnych wieściach telefonicznych, że dializowanie nic nie daje... podjęliśmy decyzję, żeby go jeszcze przywieść do domu. ale błyskawicznie zrozumieliśmy, że nie był to dobry pomysł, że jest w gorszym stanie, niż był przed szpitalem a jego przewracanie, się czołganie i czasem płacz... chcieliśmy dobrze. dom kochał i własne podwórko i nigdy go z domu nigdzie nie wywoziliśmy, za wyjątkiem lecznicy. nie chciałam, żeby tam umierał.

cała noc była czuwaniem. Naczelnik spał na kanapie w kominkowym, nosiłam go na rękach, stawialiśmy go na trawie, w kuwecie, a on głównie wzdychał i patrzył na nas. czasem bardziej świadomie, czasem mniej. chciał wychodzić, chciał po schodach do sypialni.

chciał, bardzo chciał ale już nie mógł. w aucie rozglądał się przytomnie, w lecznicy przytulał. patrzył mi w oczy.

potem nastąpił u mnie dwudniowy stupor w domu. płacz. smutek. i nagle zrobiło się tak cicho. 

prałam wszystkie koce, chodniki. 

w środę sprzątałam dół domu. żeby pozbyć się zapachu. 

Zostawiam sobie pamiątki po naszych zwierzętach, które odeszły. po Maniusiu zostawiłam pudełko na leki.

*

do pracy wracam dziś. 


wtorek, 27 października 2026

Maniuś, Dorszu, Maniana, Maniutek.


Maniuś 2009 - 2026 października 27, godzina 11.42



ostatnie dwa lata, kiedy już chorował ale ostatniego zdjęcia mu nie zrobiłam...
do końca był ura bura. SZEF
.
.
.
dlatego nie mogłam patrzeć, jak się czołga po podłodze. 







😭😭😭😭

niedziela, 25 października 2026

Mgliste Trudne lekcje? Dziękuję nasram.

    "Trudne chwile, to lekcje, które przechodzą... tak mi napisała jedna pani na karteczce. 

[noż kurwa nie do końca jestem taka pewna, że to lekcje, a jeśli już to czego? pokory? panowania nad wkurwem? nad morderczą chęcią urwania łba przy samej dupie bezczelowi?]   

Wolałabym nie odbębniać takich "lekcji" ale skoro los tak chce:-)  to proszę bardzo.

Dla mnie, to raczej niekończąca się historia 🙈o ludzkiej zachłanności i głupocie oraz o pysze, która niektórym podpowiada, że są zajebiści i potrafią manipulować, jak chcą, kim chcą i kiedy chcą. Zabawa w chowanego, prawda czy wyzwanie. zabawa w naruszanie granic. i przesuwanie granic, jak jesienią. jesień sprzyja porządkowaniu spraw, napisała Margo. jesień za chwilę osadzi nas w domu na dłużej. druty moje czekają z zaczętym czymś. ale ogród jeszcze nie skończony, jeszcze czekam na czas bez wiatru. bo nadal ciepło choć dziś pada ale przede wszystkim wieje. Wiatru nie lubię, przenika mnie do szpiku, wtedy nigdy nie jest mi ciepło. 

Skapywanie dnia bym potrzebowała na ostudzenie emocji, nie fajerwerków. tymczasem u mnie kompatybilnie z tymi wichurami za oknem, z szarpaniem drzew, wirowaniem liści. 

Wszystko przemija. na szczęście i na nieszczęście. zależy jak patrzymy. To dzieje się równolegle. 

 

*

 Czwartek ciężki. ale już wiemy więcej. Maniuś zostaje w szpitalu, na dializie. paradoksalnie brak wiadomości od veta, jest dobrą wiadomością, wysiadły mu nerki, na ile i czy da się go uratować dopiero się zobaczy, przy drugich wynikach z krwi. Stabilizują go. płuczą powoli, gdyż ma chore serce i nie mogą tego w żaden sposób przyspieszyć. na godzinę przed zamknięciem kociego szpitala jedziemy oboje, przytulamy, głaszczemy i widzimy, że Maniuś nadal słaby ... zostawiamy biedaka. Ile to potrwa? nie wiadomo, może i tydzień. 

Czy wróci do domu z kolejnymi lekami do końca życia, czy już nie wróci. to jest dla nas dziś największy emocjonalny dramat.

[w efekcie znaczącego braku poprawy na łikend został w szpitalu. przykro mi i pusto.]

Sprawy służbowe załatwiam bez większych emocji. ot, załatwiam. i podejmuje decyzje. grunt to konsekwencja. powtarzam sobie. i powoli, konsekwentnie. pomimo wrzasków. histeryczek i oporników podnóżków. poza systemem się kontaktuję i ustawiam drugi skład. 

Czy mnie to jakoś przejmuje szczególnie. no nie szczególnie. i nie przejmuje, tak do spodu. robię co trzeba robić. 

Nie poszłam do teatru na inaugurację festiwalu. miałam ważniejsze sprawy w głowie i w działaniu. 

Za to spotkanie z moimi Babami w piątek było bardzo udane. spuszczam parę. dobrze jest się pośmiać. powspominać i dobrze jest się komuś wygadać. zasięgnąć opinii bliskich osób. dawno się w takim gronie nie widziałyśmy. obietnice częstszych spotkań złożone.

 Za tydzień kolejne Baby i kolejne spotkanie. rozmowy, ustalenia. zbieranie informacji. dzielenie się kłopotami i planami.

przyszedł czas na towarzyskie zaległości...

Nadeszła Sobota i z powodu tygodniowego zmielenia kompletnie przebimbana została. nie miałam siły, byłam niewyspana i wszystko mnie bolało. jedynie pranie...

Dziś teatr w planach. wczoraj zadzwonili, że chyba sobie żartuję...że mam się pojawić. że czekają.

pojedziemy więc.

dzisiejsze zabiegi kosmetyczne przesunęłam, nie chciało mi się ani ogarniać domu ani ani...jakoś mi sie dobrze spało do dziewiątej starego czasu. 

ta zmiana czasu jest wygodna ale znów kłopot z Ciri, znów musimy jej mieszać w rymie dobowym. i ja jestem skołowana. 

*

Do takiego pięknego domku zostałam zaproszona w razie spektaklu w terenie. domku artystów. muzyków. Pani domu twierdzi, że wzorowała się na naszej chałupie :-) miło mi bardzo. 


wucet w stylu meksykańskim

mnie zauroczył i rozbawił bo przywołał nasze szaleństwa studenckie w pewnej meksykańskiej knajpie 🙈😃😅



otwarty dół z kuchnią

ale prawdziwym sztosem są kafelki w kuchni😂😂😂
tematycznie powiązane. z muzyką.
Byłam zachwycona












Pigead Oconnor  w swym spektakularnym geście, zwłaszcza.



piątek, 23 października 2026

2.Zchody na zachodniej Rodos. Kamiros

 czas kończyć wycieczkę po Zachodniej Rodos.


... i szukaliśmy winiarni, żeby spróbować i kupić flaszki do domu. W jednym z miasteczek, była profesjonalna i całkiem spora ale już zamknięta. więc zasiedliśmy w mniejszej i też było sympatycznie. Próbowałam różnych win, Pani lała szczodrze...hehe. dawała smakowite własnoręcznie dziergane przegryzki a to oliwki a to sery a to prosciutto...ale najpiękniejsze było to, że trafiłam na Malwazję, nieco zmieszaną ale jednak. kupiliśmy jedno czerwone bardzo kwalitne wino i kilka białych. Przyjaciele też, nooo pani była zadowolona. 
Naczelnik dostał znów w nagrodę bimber...japierdykam. 


no i pognaliśmy niespiesznie na zachód słońca w Pompejach. bardzo też zadowoleni 🫣

KAMIROS o zachodzie słońca smakuje najlepiej. TU.










Po zwiedzaniu zjechaliśmy serpentynami nad morze i obserwowaliśmy, jak czerwona kula znika na naszych oczach. za wyspą :-) najpierw a potem za horyzontem.
a potem w aucie śpiewał Zorba :-) gdy wracaliśmy do hotelu.
Następnego ostatniego już dnia, mieliśmy zaplanowaną motorówę i opłynięcie wyspy.





cdn czyli część ostatnia.