piątek, 17 kwietnia 2026

znów o tych amerykanach między innymi.

 


No proszę i już łikend  w zasadzie...najtrudniejsze trzy dni minęły. jeszcze tylko dziesięć takich trzydniówek, jprd🙈 myślałam, że mniej.

No dobra. Wytrzymam. Natenczas inwentaryzuje swoją pracownię. powoli wynoszę swoje rzeczy, w pierwszej kolejności drobne, i nie ciężkie. potem reszta: książki na których mi zależy... obrazy i kwiatki, gary. Naczelnik przyjedzie autem i już. jeśli będzie trzeba, to strażackim. ;-)

Moja szkoła wizualnie pięknieje z każdym dniem. to trzeba oddać nowej dyrekcji, że umie. Jak tylko przestanę uczęszczać do palcówki, to zmieszczę zdjęcia. teraz nie mogę, wiadomo. Zaraz zacznie się dochodzenie typiar i donosy :-))))

Zastanawialiśmy się w teatrze wczoraj, bo czwartek to dzień rozważań politycznych i życiowych, otóż, kto głosuje na konfederację ??

i jeden instruktor mówi, że jego uczniowie piątej klasy technikum. NA POWAŻNIE. Takie typki, co to twarz mają gładką, bez cienia myśli, czy refleksji. a że Ukraińcy prace zabierają, a że unia to i sro. że podatków płacić nie chcą i nigdy chorzy nie będą. popularny bełkot nie schodzi im z usteczek, wykrzywionych grymasem niezadowolenia. Najlepiej, gdyby nie trzeba było za dużo robić, bo nie umiom a pieniążki same wskakiwały na konto. No i ten instruktor im przemawia do rozsądku i tłumaczy i przekonuje i właściwe pytania zadaje. Ale nic nie skutkuje, bo nie może. Gdy typ nie ma musku i nie łączy kropek i nie wyciąga wniosków i nie ma elementarnej wiedzy a podatny jest na bajki i gusła to...nic nie poradzisz. i tak to społeczeństwo nam durnieje w tempie. z pewnością kolejne "reformy oświaty się do tego walnie przyczyniają. 

Za chwilę usłyszę o żydach robiących macę z polskich płodów 🙈a hameryka, to kraj mlekiem i modem płynący. bo nie kumają, jakim nieogarem jest stara pomarszczona pomarańcza. albo co gorsza wyją bezmyślnie w internetowym chórze hejterów. 

Czego tu wymagać od typów. którym się logicznie nie składa prawa z lewą. i nie potrafią nawet przeliterować słowa logika, nie mówiąc już o definicji. a zastosowanie, to jak lot na księżyc. nie dla każdego.

bajdełej Artemis wróciła uff.

**

Wracam wczoraj do domu bardzo późno, bo i placówka i teatr i na koniec masaż  fizjo. a tu wita mnie Naczelnik tymi słowy, że koniec cukru i jedzenia na kanapie przed ekranem po 20ej. Chyba wszedł przypadkiem na wagę myślę sobie po cichutku 🫣

Oczywiście Naczelniku, mówię głośno, pełna zgoda też zaobserwowałam u siebie tendencje wagowo wzrostową a przecież nie zamierzam znów kupować nowych ciuchów, więc STOP.

Nie chcemy przecież wyglądać jak zapasieni amerykanie. 

[nagle Naczelnik pyta, czy chcę wiedzieć co powiedział tramp, i już mam stracha]

Grzecznie poprosiłam o zgodę na zjedzenie jedynego ciepłego posiłku w postaci zupy jarzynowej cieniutkiej. bez zaciągania śmietaną i zasmażką, po dwudziestej. 

No i skoro ta hameryka z powodu starej pomarańczy męczy nas w tym tygodniu, to włączyłam sobie serial "Madison z obsadą gwiazdorską  Michelle Pfeiffer, Kurt Russell i pięknymi krajobrazami Montany. hmmm dupy mi nie urwało. ale brnę. taka jestem zawzięta.

ach, piąteczek. 

ps

był taki moment w teatrze, że się wściekłam i zniosłam kolejne jajko filcowane...

czwartek, 16 kwietnia 2026

Przyglądanie się antyimigranckiej Danii. jako kraju szczęśliwości.

Dunom, najszczęśliwszym obywatelom w Europie. idę za ciosem i co mi wychodzi? och, wnioski niekoniecznie fajne dla otwartych lewicujących, intelektualistów. przeciwników narodowców. niestety. i w zasadzie unii europejskiej. też. 

 Duńczycy się słabo integrują. z przybyszami.

Jeśli chcesz mieszkać w Danii, to Ty się musisz dostosować i obojętnie czy na zmywaku robisz, czy jesteś światowej sławy programistą. Musisz przejść na ich kulturę i styl bycia.

Inaczej skazujesz się na życie w Bańce i focha. oraz na wydalenie. Po pierwsze Język(🙈) po drugie praca. i obowiązkowo Duński styl życia. och zupełnie nie w klimacie polskiego stylu życia. :-D może być ciężko.  już nie mówiąc o przybyszach z innych stref kulturowych. Z Afryki. Azji. ..

Owszem mam znajomych, którzy nie uważają mieszkania w Danii za w pełni szczęśliwego...a Polacy stanowią największą grupę imigrantów. Zresztą gdzie stanowią? sztuczna rzekła: 

Polacy stanowią jedną z największych grup imigrantów, a w niektórych przypadkach grupę dominującą, głównie w Wielkiej Brytanii, Niemczech, Holandii, Norwegii i Irlandii

[Dodałabym Islandię. i pewnie jeszcze gdzieś by się znalazło w pip rodaków. nie zawsze i nie wszędzie doskakujących do poziomu tubylców a potem mamy opinie...ech.] 

Mają  Duny restrykcyjną politykę migracyjną. i narrację antyuchodzczą najsilniejszą w Europie. Nigdy nie prowadziły polityki "otwartych drzwi, i dość narodowe podejście do tematu. I ta polityka się zaostrza. kontrolują wszystko, kwestie wyznaniowe, stroje, socjalizacje, rozbrajają getta: 

Dania prowadzi jedną z najostrzejszych polityk migracyjnych w UE, dążąc do „zerowej liczby uchodźców”. Rząd premier Mette Frederiksen stawia na czasowe zezwolenia na pobyt, szybkie deportacje (również za przestępstwa), walkę z „gettyzacją” oraz potencjalne przeniesienie procedur azylowych poza Europę, co ma utrzymać spójność społeczną i państwo dobrobytu.

Ogólnie nie interesują ich jakoś szczególnie problemy światowe, owszem ekologia, to drugi najważniejszy temat, skupieni są na sobie. na utrzymaniu państwa dobrobytu, którym nie zamierzają się dzielić. 

No i nie wychodzą z domów na demonstracje, jedynie masowo zareagowali w wiadomym temacie "HANDS off Greenland.   

 Jak by się tak zastanowić, to wszystkie państwa europejskie mają narodowe podejście do własnego kraju. nie jest ta nasza skisła prawica jakimś niechlubnym wyjątkiem. i niestety coś tak majaczy na horyzoncie prawicowa europejska przewałka. głównie z powodu liberalnego modelu imigracyjnego. 

"Dania dla Duńczyków,

"Polska dla Polaków.

znajdź różnicę !?

No to przyglądałam się Dunom. i wychodzi mi, że generalnie, to wszystko jedno, która partia rządzi, są bardzo hermetyczni. a ich szczęście polega na ochronie ich kraju, stylu bycia i państwa dobrobytu:

Nastroje antyimigracyjne są na tyle silne, że nawet centrolewicowa Socjaldemokracja w trakcie kampanii obiecała utrzymanie dotychczasowej polityki imigracyjnej, która w trakcie poprzedniej kadencji zaowocowała przyjęciem ponad 100 ustaw ograniczających imigrację. To właśnie M. Frederiksen odpowiada za prawicowy zwrot tej partii w polityce imigracyjnej, będący reakcją na wzrost poparcia dla partii prawicowych. Dzięki temu wygrała ona ostatnie wybory i utworzyła mniejszościowy rząd.

Naczelnik pracował w duńskiej firmie i ma ich za nadętych bufonów, pogardzających innymi.

 Ja sobie cenię ich dystans i prywatność. i oczywiście hygge. Natomiast to ich nie wychylanie się jest jakimś absurdem. prawo Jante ;-)  😂

i kitranie wypasionych aut po garażach oraz udawanie, że się jest biedniejszym niż się jest. 

Z drugiej storny...to chyba o Danii mowa, w tej historii, że przylatuje amerykanin, rozgląda się i mówi : i to jest ten kraj najbogatszych ludzi?? i gdzie ci ludzie są?

- tu wszędzie dokoła, brzmi odpowiedź. :-)

Społeczeństwo idealne?

 a Naczelnik mówi, że nie znalazł ani jednego Duna z którym by się chciał zaprzyjaźnić. 

Bardzo ciekawe to przyglądanie się różnicom kulturowym i narodowym...i nie ma się co wstydzić.  Duny się nie wstydzą, Duny są Dumne. 

Takie rozkminy, o plusach i minusach mieszkania w obcym kraju. ale też o mitach i mitologii uprawianej po każdej ze stron :-) wszak nigdzie nie jest idealnie. 

ps

wczoraj wizyta u weta z Mańkiem, który dostaje zastrzyki przeciwbólowe raz w tygodniu i do stałej dawki leków doszedł ten na serce...ech strość naszych zwierząt jest fatalna i przygnębiająca. 

środa, 15 kwietnia 2026

Makaron z krewetkami. i powrót do przeszłości.

 w ramach odstresu trampowego 🤮

[Tramp miał stwierdzić, że on myślał, iż jest lekarzem na tym fajnym zdjęciu. jprd zastanawiam się czy może być gorzej... i na jakim antypoziomie funkcjonują jego wyborcy].

*

Zobaczyliśmy sobie wczoraj wszystkie odcinki "Pod jednym dachem, do samiuśkiego końca. Śmiałam się w głos... no doskonały powrót do przeszłości. Przypomniało mi się, jak ja uwielbiłam czeskie kino. 

ale po kolei:

Wróciłam do domu po siedmiogodzinnym tyraniu w placówce, gdzie w pionie trzyma mnie myśl, że jeszcze tylko maj i czerwiec. i finito, a wcześniej majówka- może w Berlinie?  może w gdzieś w Polsce? i czerwcowy wypad do Istambułu. jednak. więc ... jakoś to będzie. 

Wróciłam więc do domu i ugotowałam, z wielką przyjemnością, makaron z krewetkami.

Zrobiłam mój ulubiony sos na patelni: oliwa, odrobinę masła, czosnek, przyprawy całe bogactwo przypraw tureckich i bułgarskich na bazie papryki, kurkumy...  łyżeczka daktylowego dżemu, przywiezionego z Tunezji (zastąpiłam tym miód) chlusty sosów z mango i fig, kilka kropel cytryny, i białe wino. NA tym smażę krewetki i następnie wrzucam ugotowany aldente makaron. trę twardy ser. sypie pietruszkę, pestki dyni. PYCHA

Lubię gotować pyszne rzeczy z przyjemnością i dla przyjemności. do tego kieliszek białego wina. i kilka odcinków Chaluparzów :-) na kanapie. 

o bogowieee co może być przyjemniejszego? a i potem, gdy nieco mi się makaron ułożył, to zjadłam jeszcze michę lodów...🙈

(tu akurat rzeknę FUCK)

Tak, to był Bardzo dobry wieczór a w zasadzie popołudnie. spędzone w domu. Jest tylko jeden skutek uboczny ...dziś trzeba kuchnie odgruzować. ekhm.

Planujemy, wzorem zeszłego roku, kilkudniowy wyjazd na koncert, ale rozważamy, zastanawiamy się czy w tym samym miejscu w Berlinie? czy może Paryż, Madryt... ja optuję za Paryżem a najbardziej za Madrytem. 

W uchu skończyłam "Śmierć na Wenecji... z profesorową Szczupaczyńską, drugi raz sobie z przyjemnością z rozpędu posłuchałam. Skończyłam "Smolarza. Piotrowskiego. i zaczęłam "Bagno. tak wiem, odwróciłam kolejność ale tęskniłam do Kosiora ;-) no i BAGNO od pierwszego słowa jest absolutnie świetne, gdyżbo jest rozliczeniem z pisdzielcami?

ps 

Praca  z ludźmi głupimi, usiłującymi niezręcznie manipulować innymi, do tego aroganckimi oraz z przerostem ego i ambicji, mającymi o własnej osobie zdanie za dobre... jest pracą wchuj męczącą. powiadam wam.


ps

ojesooo jak pięknie śpiewają ptaki stara.

wtorek, 14 kwietnia 2026

historia jednego zdjęcia...bożego pomazańca amerykańskiego.

 Pomimo niezgody pewnych jednostek na oczywiste fakty, oczywistość oczywistą, że jeśli się dzieje coś ważnego, interesującego. Wszyscy reagują w imię zainteresowania, własnych przemyśleń czy zajęcia stanowiska, obrania czyjejś strony. czy zwykłej ludzkiej radości. więc pomimo kręgów na wodzie...a może właśnie dlatego, i ja zajmę stanowisko i napiszę, że jestem zbrzydzona. 

poziomem pełzającym, językiem prostackim a przecież amerykński to prosty język. brakiem ogłady, wiedzy, wykształcenia...🙈🙈🙈🤮

Po stokroć zbrzydzona tym starym dziadem amerykańskim, który podobnie, jak putin czy inny zjeb !!! dostał już obstrukcji totalnej. w związku z brakiem reakcji własnego społeczeństwa. przede wszystkim. 

CAŁY ŚWIAT A SZCZEGÓLNIE STARA DOBRA EUROPA SIĘ Z WAS ŚMIEJE amerykanie. i z waszego pomazańca bożego. serio. 

ja się oczywiście też śmieje, przez łzy, gdy patrzę na to zdjęcie i słyszę, że się bogonarodowa hameryka wstrząsnęła. no pewnie. Nie wstrząsnęła się na wywoływanie wojny, mordów, strzelaniny, groźb karalnych...ale na obrazę majestatu kiczowatego jezusika owszem?!

Ciekawe. ciekawy przypadek dla psychiatry zarówno pomazańca jak i narodu. 

i jak bronią swojego wyboru wyborczego znane blogerki, owego pomazańca? te same, które na niego głosowały. oraz te które głosować nie mogły, bo z pozycji innego kontynentu pienia pochwalne się niosły...ciekawam. bo na przykład pisdzielce mają z tym coraz większy problem.



poniedziałek, 13 kwietnia 2026

Kolokazja, burak czy kartofel? jednak stara bulwa.

     Jak ja lubię takie krótkie tygodnie pracy, że ledwie trzy dni. i miałabym właśnie taką propozycję. Ostatnie lata pracowałam w zasadzie przez cztery dni. bardzo intensywne ale tylko cztery. Natomiast bym się nie pogniewała, gdyby proporcje się odwróciły, tak, że trzy dni w pracy a cztery odpoczynku. 

Także Naczelnik ostatnio zaproponował czeski film ;-)

 który okazał się czechosłowackim serialem komediowym "Pod jednym dachem. ubawiliśmy się bardzo. Poza tym u nas nadal zimno. co rano mrozicho na szybach. nie mam się w co ubrać. nie mam takiej kurtki niezimowej. ciepłej wystarczająco. Stary wieszak drewniany stojący, ugina się pod bezrękawnikami, płaszczykami, kurteczkami przeciwdeszczowymi i szalami, oraz chustami wełnianymi. ugina i kotłuje. i ciągle coś spada. ..🙈

Grzebię więc w garderobianych zbiorach i znajduję fajny płaszcz z grubego zielonego sztruksu na podpince z Tatoo. ma z dekadę albo i więcej ;-) okazuje sie być akuratnym. 

Sobota się nam udała pogodowo. 

Nareszcie pogrzebałam w ogródku. Zaczęłam prace porządkujące: wycinanie, starych, suchych badyli i traw. i jeszcze nie skończyłam. ale ma być coraz cieplej więc jest szansa, że do końca kwietnia się uda. Zajrzałam do zbunkrowanych w oborze, zabezpieczonych za zimę karp i cebul, jeszcze nie ruszyły, uff . powsadzam je w donice i skrzynie dopiero w maju, po tych przymrozkach, które co roku demolują nam drzewa. i krzewy. Tulipany ruszyły. i znalazłam piękny szczypiorek w donicy. pod oborą. w sam raz do twarożku.

Otwarłam ogromne okno łazienkowe zamontowane pod skosem, więc łatwo nie było, odwróciłam dogórynogami i puściłam Glonojada, który ...

spadł dwukrotnie. na szczęście nie na mój łeb. i na szczęście nic sobie nie zrobił :-)

Poskarżyłam się Naczelnikowi telefonicznie, gdyż całą sobotę w zasadzie spędził poza domem. Najpierw wiele godzin ogarniali symulowany pożar z rannymi. a następnie robił duże zakupy. I co? i jak zwykle to była Moja wina. 

Założyłam wyprane ściereczki do czyszczenia naodwyrtkę, specjalnie, bo chciałam być cwana i niestety, okazało się, że to ma znaczenie  a cwaniactwo nie popłaca, bo można dostać robotem w łeb. 

ech.

A wczoraj byliśmy w innej wsi. u dawno nie widzianych przyjaciół. w mojej ulubionej wsi skansenie :-) już teraz na prawdę skansenie. Zagrodzie, z dużym domem, budynkiem bramnym, obórkami, otwartą przestrzenią na pola, uratowanym psem...

Niestety nie zrobiłam żadnego zdjęcia, bo akurat miałam co innego do przeżycia. Najpierw siedzieliśmy na dużym tarasie, potem, gdy już było nam zimno, weszliśmy do domu i grzaliśmy się przy kozie. pięknej skandynawskiej kozie. herbacie malinowej, tarcie upieczonej przez Ke...

do tematu tej zagrody z pewnością wrócę.

** part two

najpierw o świecie pełnym paradoksów i pisdzielskiej antylogice


a następnie o wyborach na Wegrach


i ich skutkach dla uchodzców


Rzut oka na wybory na Węgrzech, mnie uspokoił. bo po Fico i Babisu, to miałam lekką  zadyszkę. Bardzo ładne zdjęcia w TVN24, które mi przypomniały Nasze kluczowe wybory(nie te ostatnie, które wybrały barachło)

 i które niech będą dla naszych Przyszłych kluczowych wyborów, Drogowskazem.

i na pohybel kolokazjom tutejszym. 

[a nie miałam pomysłu na tytuł, więc skorzystałam z wiecznie, jak lenin, żyjącego modelu obywatelki antysemitki. Tfu]

Oraz ciekawe czy dwa złodziejskie Zera się już posrały w gacie, pakując walizy...i czy kierunek białoruś czy usa?? 

do 😂😂😂😂😂 amerykańskiego pomazańca bożego. jprd upłakałam się, gdy zobaczyłam średniowiecz w całej okazałości. na bogonarodowopisdzielskim blogu.

ps

niebo na naprawdę się staram nie używać inwektyw. i nie nurzać w knajackim języku noooo ale się czasem nie da.

sobota, 11 kwietnia 2026

o zdychającej kulturze ....

... zapierdolu.

*

Yesterday

 it was awesome.

Today...

... owszem, nie do końca. 

Naczelnik mnie obudził o siódmej razem ze śmieciarą. spałam całkiem dobrze, jak na trzy lampki wina, które było czerwone, wytrawne w typie portugalskim albo Georgia. i wchodziło gładko. bajdełej. za gładko. by the way.

No więc niespodzianki, same niespodzianki czyli kolejne odchodzenia i zmienianie placówek się szykuje. Ucieczki na urlopy zdrowotne, z zamiarem nie powracania nigdy. Szukanie lepszego miejsca. W naszym gronie modne stały się małe wiejskie szkoły. gdzie 15 osób w klasie, dzieci i rodzice, którym się jeszcze w dupach nie poprzewracało. i dyrektorzy bez chorych ambicji.

Placówki z tradycjami, osiągnięciami stały się passe. już nikogo nie bawią konkursy, olimpiady, uroczystości ku czci czy inne dupersznity pod publiczkę. Liczy się wygoda, robota za kasę i spędzanie czasu wolnego od roboty, jak kto chce. z kim chce. 

oraz święty spokój. 


Było więc wesoło, plotkarsko 

i smacznie: 

dwa razy sałatka, z burakiem

cztery razy łosoś w papilotach

dwa razy pizza







i takim sloganem zarzucę na koniec, że zdrowe i szczęśliwe społeczeństwo, to społeczeństwo niesfrustrowane, niezatyrane, wypoczęte i godnie zarabiające. w godnych warunkach. i właściwych proporcjach. potrafiące się bawić, Celebrować i Odpoczywać. reszta jest milczeniem.
Według mnie Celebracja i Równowaga są kluczowe. bo co z tego, że celebracja każdego dnia skoro może ją spierdolić, każdego dnia praca: nudna, wykańczająca, bez sensu, stresująca i w dodatku mało płatna. Mamy więc klasyczną nierównowagę i pół życia psu w paszczę **

ps
Naczelniku a pamiętasz co obiecałeś temu kelnerowi w Egipcie? 
jak tam twój arabski ?
ps
przyznam się acomitam, zobaczyłam se "Podlasie i mnie rozśmieszył. kolorystycznie obrazkowa przyjemna Cepeliada.. i nie wiem o co tyle hejtu?? doprawdy.

ps
ostatnio preferuję działanie: jak kuba bogu tak bóg kubie. botak.

** Duńczycy są uznawani za jeden z najszczęśliwszych narodów świata dzięki wysokiemu poziomowi zaufania społecznego, poczuciu bezpieczeństwa socjalnego oraz kulturze hygge, promującej celebrowanie codziennych chwil. Kluczowe są też wysokie zarobki, darmowa edukacja, elastyczność pracy (równowaga między życiem zawodowym a prywatnym) oraz skromność (tzw. Prawo Jante).


piątek, 10 kwietnia 2026

o chujowej wiosence. i filcowaniu.




i kolejne filcowane jajo skończyłam. bowiem filcowanie jest proste niesłychanie. a na jaju najlepiej uczyć się filcować :-) ptaszek, jak pisałam wyblakł więc muszę nowego wydziarać.

*

Kto dziś pamięta o katastrofie smoleńskiej, przyznać się?

[za wyjątkiem starychbab z wąsami, w garsonkach :-D co to plują z rozbryzgiem na Tuska]

a że każdy powód jest dobry a nawet kilka, oraz sposobów czczenia rocznic, to 

W rocznicę katastrofy smoleńskiej mam aż dwie imprezy: jedna kuleżanka ma urodziny i dziś będzie dobrymi ciastami obdzielać 🙈i druga kuleżanka ma urodziny i będziemy uprawiać obżarstwo i opilstwo. i szaleństwo. 

 Wczoraj miałam przesrane koncertowo. rzeczywiście położyłam się do wyra nazad, i budzik mnie wyszarpał o ósmej, nieprzytomną. wygniecioną...i już cały dzień byłam taka wygnieciona. nietomna. a w teatrze padłam na bitą godzinę na kanapie. no i  za co oni mi płacą, za spanie w pracy?  

Dziś za to się Wyspałam, to mogę siedzieć do nocy. postanowiłam definitywnie sen regulować tabletkami. nie ma co. wyspanie się jest kluczowe dla niezwariowania. Musk musi sobie poukładać to i owo. u mnie się kotłuje cały czas: domowe zmiany, prace, kluczowe Decyzje, kreatywne działania, planowanie podróży, zdrowie. Myślnie o przyszłości.
Zmiany kadrowe w pracy się szykują więc plotkowaliśmy wczoraj w tym temacie. bo dotyczą nas. przewidywaliśmy co się wydarzy. każda zmiana jest ciekawa ale czy dobra? 

**

Ogród mam nadal nieuprzątnięty, jak widać i pomiędzy suchotami zeszłorocznymi przeciskają się żonkile i ...jajca. 



udało mi się to jajo. kolory podobają bardzo. chyba zacznę używać.

** 
ze spraw politycznych to papa mobile się wypiął na usa? no w każdym razie pogroził paluszkiem? i wreszcie nareszcie głowa rzekła coś sensownego. wpisanego w klimat chrześcijański. 
dobrego dnia i łikendu. gdybyśmy się nie zobaczyli ;-)

czwartek, 9 kwietnia 2026

o tym, że poszaleć.

 Poszłam w to pole wczoraj ale ...zmarzłam. jak pizgnęło za winklem. to wracałam szybciej, bo bez czapki byłam. taka gupia. ja.

W teatrze filcowłam kolejne jajko, na zamówienie fizjo. więc nie miałam już siły na kieckę. kiecka będzie miała kolej dziś. w placówce męcząco, bo po przerwie zawsze jest męcząco... Adzień był intensywny. i aura mnie przeczołgała, temperatur leciał na łeb na szyjkę ...coraz zimniej. i zimniej. finalnie Zmarzłam. dziś się przyglądam czy coś z tego🙈 będzie. łykam tablety na kaszel. nikt wczoraj nie czuł się dobrze w okolicy. 

Do domku dowlekłam się dopiero po 19ej. albo już. zobaczyliśmy eve zu back na pustyni. monitorowałam platformy i wskoczył nowy serial Oparty na bestsellerowej powieści o tym samym tytule autorstwa Janice Hadlow, film The Other Bennet Sister skupia się na Mary Bennet — pozornie zwyczajnej i pomijanej siostrze w powieści Jane Austen „Duma i uprzedzenie”. Świechna pisała. to skonsumowałam pierwszy odcinek. na razie toczka w toczke w zasadzie. ale ostatnio lubię takie.

padłam po 22iej i wstałam o 4ej...🙈🙈

więc czytam, komentuje i piszę a gdy się jaśniej zrobi, to w pole z piesą. a wieczorem padnę o 20ej i wstanę o ...drugiej ? 🙈🙈🙈

[o 6ej pójdę, zmęczę się, zjem jajeczniczkę na śniadanko, i jeszcze wyląduję w łóżku podsypiając do ósmej.]

muszę się jakoś naprawić, bo jutro jadziem do knajpy i na dyskotekę z dziewczynami. poszaleć. 


środa, 8 kwietnia 2026

o tym, że już bym gdzieś pojechała...

 

Winieta jest o tym, że już bym gdzieś pojechała... Patrzę z Bratysławy w kierunku Wiednia.

za długo w domu, i za intensywnie w domu zajmowałam się domem, w ubiegłym  miesiącu. Nie dla mnie siedzenie na dupie. dłubanie w literkach, papierach. sprzątanie do błysku. Nosi mnie. nawet nad morze nie pojechaliśmy....fukam.  

[może krótki wypad czterodniowy do Rzymu w maju?? albo gdziekolwiek ale w Hiszpanii]

ajakaś się dziś obudzam wkurwiona coś.

Nie oglądam info, nie słucham info i nie otwiera mi się żadna infostrona w lapku. przeto nie straszy mnie żaden stary pomarańczowy dziad z demencją, robiący w pieluchy. i fajnie. podobno dziś coś obiecywał. jakąś niecodzienną rozrywkę😜w nocy.

Ech, pomyśleć, że usa to było supermocarstwo, śmiech na sali. co z niego zostało. kpina, z idiotami zdemenciałymi u władzy. w ogóle stare zdemenciałe dziadygi będą nam tu świat urządzać. no ale te wszystkie nowe pokolenia zetek iksów i małpek bez rozumu, też nie lepsze. 

Oderwanie mnie wypełnia i przynosi ulgę. a tylko chwilowo się zapalam. 

apierdolę.

*

 Zaglądam do Kąckiej...męczy mnie. Nie wiem czy doczytam. może w czasie wakacji. pewnie dlatego, że Jestem zmęczona integracją. Integracja jest zdecydowanie przereklamowana. W jednej z klas jest chłopiec, który głównie wrzeszczy i jest wchuj męczący. Ja jestem wykończona po jednej godzinie w tej klasie. Pozostałe dzieci Znoszą go przez 6 siedem godzin dziennie. no czy to nie jest prosta droga do tego abyśmy wszyscy oszaleli ???Teoretycznie każdy powinien mieć równy dostęp do nauki wiedzy i warunki. Ale też warunki i dostęp wzajemnie się wykluczają. Pozostałe dzieci do nauki potrzebują spokoju i  ciszy.. . nie potrzebują też aby ktokolwiek im ubliżał. wyzywał.

[w piątek przed świętami redagowałam podanie koleżance, która kategorycznie żąda od szkoły aby jej syn nie został przydzielony do klasy integracyjnej]

Dziś niestety idę do placówki. i znów będę znudzona. może jakieś ploty chociaż? aferka? udręczenie? upodlenie? ktoś komuś dał w mordę. jakiś uczeń napadł na nauczyciela .. no nic, najpewniej słuchawki nauszy i kryminał Wolwowicz da mi jedyną rozrywkę.

Szczupaczyńska mi się skończyła buuu i delektowanie się skończyło. Bardzo mnie rozbawiała. to plotkowanie o wszystkich liczących się w Zakopanem (spotkania z młodym Witkacym czy starym Witkiewiczem i Janem Gwalbertem, Chramcem). Uchwycenie klimatu Zakopanego. istoty góralskiego temperamentu i ceprowego charakteru. wprawdzie dla mnie za bardzo po wierzchu no ale nie szkodzi. i różnice w polaczkach pomiędzy zaborami. ...

Smaków a smaczków nawtykali tam panowie. nawet w formie skondensowanej za bardzo. 

Poza tym leżąc na kanapie w pozycjach wyuzdanych zobaczyliśmy na jednej z wielu platform, sędzinę usa w postaci sztucznej inteligencji. i stłamszonego policjanta. dobre, bo przyszłością zalatuje. oraz trzeba się jakoś ratować, skoro tam ludzie to taborety.

a teraz z piernatów w trampki i kije i w pola. dobrego dnia.

wtorek, 7 kwietnia 2026

Okruchy. wielobarwne.

Do pracy wracam jutro. w środę. więc mam trochę czasu dla siebie. a życie Zaplanowane a jakże: spacer z kijami, czytanie profesorowej okiem i uchem, och bardzo przyjemnie i zabawnie mi profesorowa towarzyszy przez święta. 

[Wtrącenie świąteczne takie na serio, że nie lubię świątecznego obżarstwa. a nie unikniesz. bo to sałateczka, serniczek i babeczka i to i sro. ktoś namawia, sama sobie robisz dyspensę. a teraz zostałam z tym rozstrojem. i trzeba się będzie doprowadzać.]  

Wypad do weta. dokańczam spódnicę, wywleczoną z czeluści garderoby. układam pranie. parownica będzie odświeżała podłogę w kominkowym. ale ile z tego zrobię? nie cisnę. Wczoraj już miałam te plany a przespałam znów z dwie godziny przed spotkaniem, bo się gościliśmy. na wieczór. 

Kończymy dostępnego Pitta. Zostaliśmy, jak te głupki z dwoma odcinkami, które jeszcze nie weszły...nie lubię tego. 

bo Wczoraj było bardzo ciężko i niebezpiecznie, z przyczyn pogodowych. za oknem wyło i szarpało tak, że bałam się drzwi tarasowe otworzyć. serio. i bojałam się o prąd. Po południu awaria był już masowa. Całe Pomorze świecił na czerwono, Naczelnik cały dzień był w gotowości bojowej, gałęzie fruwają i łamią się drzewa. patrzymy z sąsiadami na morze w kamerkach a tu fale 3metrowe...bałam się też, że mi wino czerwone wyrwie z rączek, gdy szliśmy do sąsiadów. 

 Znalazłam fajny pomysł/projekt na sukienkę, bo na razie robię z niej filcowany poligon doświadczalny. Będą maki. duże maki. i może chabry. znów planuję ufilcować ptaka, bo ten stary bardzo już zblakł. 

Nadganiam zaległości i piszę. piję kawę. dużo herbaty, myślę sobie, że lubię wracać do domu. z każdej podróży i nawet krótkiego wypadu. Koty stęsknione. 

Pilnuję Duolingo. staram się być systematyczna. obowiązkowo codziennie przynajmniej jedna lekcja angielskiego. 

*

Jeszcze kilka zdjęć ze świątecznego wypadu:

Matkojadwigowa zielenina, zwłaszcza imponująca i kwitnąca, gdy przyjdzie czas, kolekcja kaktusów.





na fotelu siedzi moja lalka z NRDówka. druga dogorywa na działce. 

W Gdańsku byliśmy w sklepie motocyklowym imponującym, zakupiłam czarny kask i interkom. Gadamy z Naczelnikiem w hełmach na głowach. wyglądamy jak kosmici. w sklepie sobie popatrzyłam na stroje...na motorze też można wyglądać dobrze. modnie. szczupło i ...drogo. Ceny mnie wprawiają w zakłopotanie. ogromne.
ps
nie miałam aktywności czysto fizycznych i cierpię z tego powodu. układam grafik aktywności na kwiecień i maj. zakupuję lekcje praktyki. składam sobie obietnice ...