poniedziałek, 28 września 2026

Ogrody do snu układać trzeba.

 






gunera olbrzymia

Przycinanie tui i w ogóle iglaków jest sensem ich posiadania. i jest sztuką. na zdjęciu poniżej głęboko przycięte po lewej stronie tworzą  przepiękne przepierzenie. i można też z nich drzewka bonsai wycinać. ale trzeba mieć wiedzę, odwagę i fantazję. i kochać swój ogród, nie traktować, jak zło konieczne. Nie wszyscy mają. niektórzy wręcz się bulwersują :-D tak tak czytałam wywody.
(i znów to bogonarodowe pierdzenie i rozdział państwa od kościoła w kwestii posiadania tui 🙈


Wczorajszy dzień był ostatnim dniem schyłku lata, lub pierwszym dniem letniej jesieni. Układałam taras do zimy, zbierałam jabłka do kosza, i do zasilania gleby zgarnęłam w dwie duże kupy pod jabłonką. będę je przenosić pod hortensje, i rododendrony. ciągle układa mi się w głowie co wyciąć, co przenieść, co przyciąć. poza tym układa mi się historia, która mnie spotkała. Mój musk mieli dane. i wymielił całość prawie w całości. co znamienne nic mi się nie śni. kiedyś opowiem, gdy kurz opadnie...

Naczelnik od rana najpierw na szkoleniu w straży, potem zajmował miejsca na podium na zawodach strzeleckich. a po jego powrocie szybko szybko na motur, i pomknęliśmy na wystawę Szczątków ludzkich nowocześnie spreparowanych. 

zdjęcie z ulotki reklamowej "Prawdziwe ciała ludzkie.

Trochę się bałam ale "Ciekawość zabiła kota, satysfakcja go wskrzesiła. a nawet byłam nieco zawiedziona. tak spreparowane ciała ludzkie nie wzbudzają emocji. owszem płody, owszem kobieta w ciąży... może.

Potem pojechaliśmy zjeść coś pysznego.

[zupełnie jak po wyjściu z zajęć anatomii na wydziale medycznym, zachciało mi się jeść]

Włoskie klimaty we mnie rosną i pączkują. więc pomknęliśmy do "Casa Italia. My moturem, przyjaciele autem. Na stół wjechały wegańskie warzywa na gorąco, tatar z tuńczyka i z awokado, tatary mięsne i carpaccio a wszystko pięknie podane z kawiorem, balsamiko, oliwami i grzankami (i znów zapomniałam zrobić zdjęć, więc z ich strony zamieszczam).


[wystrój klimatyczny, czarnobiałe zdjęcia z włoskimi gwiazdami, ściana najlepszych win, w tle włoskie szlagiery i jedzenie wyborne. a obsługa profesjonalna]

A po uczcie ścigaliśmy się w drodze do domu (my byliśmy pierwsi)) gdyż siaty z darowanymi pomidorami wziąć na motur nie mogłam, to podwieźli je nam autem a w zamian dostali siatę naszych jabłek. 

Późne popołudnie spędziłam w ogrodzie i sadzie, gdzie 

zbierałam śliwki, jabłkogruszki, i dereń. Napawałam się zmierzchem.



Oto Krzak derenia i tym razem sąsiadkaOla rozłożyła flizelinę, żeby się lepiej i czyściej owoce zbierało. 
mam więc znów robotę...przetfurczą.




leżakowałam też na szezlongu w przerwach i słuchałam literaturę.

Dostawałam zdjęcia od Witkacego w Zakopanem, gdzie akurat rezydowała moja przyjaciółka. także teraz tęsknie na Taterkami, Zakopanem i Stachem. chyba się rozerwę w planowaniu jesiennego wyjazdu: Florencja, Bieszczady czy Tatry ???

niedziela, 27 września 2026

Echolalia.



[od tygodnia mnie gniecie. i powoli paruje. już teraz obserwuję z boku. co się wydarzy? choć to trudne bardzo. pozwolić żeby się działo...gdy człowiek powinien mieć nad wszystkim kontrolę]

🙈😬 
Marznę ogromnie. powtarzam się. ale ja ogólnie jestem z tych  że grube swetry powyciągłam, grube spodnie dzianinowe, już nie trampki nawet na nuszkach. o sandałach zapomnij. panie. kołdry zimowe na samiutkim początku września wprowadziłam w użycie. plus wełniany koc od Manduki.
i skarpety norweskie. 
nie wiem czy wspominałam, że marznę i w domu i w teatrze :-) w obu przypadkach grzeję farelami elektrycznymi. w łazience zwłaszcza. nie przekonuje mnie, że od dziś znów lato. choć cieszy, bo ogród czeka cierpliwie i pranie jeszcze zalega niecierpliwie. 



jakoś mnie kolorystycznie nie przekonują jesienne dekoracje. za dużo pomarańczy i nudnych brązów. za to hortensje dają czadu kolorami, dlatego suszę. 
Konweniujemy z Margo poetycznie kolorystycznie.

Idę zaraz po śliwki węgierki do sadu obok mojego domu. Ubieram gumiaki i idę. czas smażenia powideł nadchodzi. zapach się będzie snuł po chałupie cały tydzień...
i w naszym ogrodzie spadają jabłka ze starej jabłonki. mus zbierać, przetwarzać, jeść, kompostować, pod hortensje i różaneczniki układać. 
I rowerować się planuję. podobno to będzie ostatni ciepły słoneczny tydzień. 
jeżdżę i się cieszę. lubię czuć skutki wysiłku fizycznego. i wreszcie mam czas i na jogę w grupie i w domu i na rower. uch.uch. 
a wiecie, że na elektryku można jechać off? tak, tak i wtedy ten rower jest cięższy i trudniejszy w obsłudze niż zwykły. zwłaszcza pod górkę. poza tym jest dość twardy. i raczej nie dla mnie ścieżki offroadowe. dupa nie boli(siodełko) ale pipkaboli i idzie też w kręgosłup. 
aby to zmienić wczoraj otrzymałam do wypróbowania specjalne długie gacie z żelową wkładką. bo chyba się nie obejdzie. jednak. mam wokół siebie zawodowych rowerzystów. którzy podpowiadają rozwiązania.
*
W piątek odbyło się nasze cykliczne babskie spotkanie, jak wspominałam zapewne.
Pierwsze po miesiącu tyrki w placówce. 
[no jest tam źle. i nie zanosi się na poprawę nigdy.]
 teraz spotykamy się w 11tkę, w tym powrócił chłop marnotrawny. cztery z nas nie pracują już w placówce. i chyba proporcje będę się cyklicznie zmieniać.. aż wszyscy uciekną. ament.
zjadłam makaron z borowikami i oliwą, choć wolałam nioki z  kurkami ale nie było. wypiłam dwie duże limonczelle. i fajnie. a potem przyjechał po nas Naczelnik i jeszcze wylądowaliśmy we wsi obok. do północy. ..
A wczorajszą sobotę przespałam dokumentnie😵‍💫naprzemiennie z czytaniem i praniem. musiałam odespać stres, niewyspanie, imprezę i gilka, jak się okazało maniuniego, dziś nie ma po nim śladu. Wszedł nowy Ted Kaczyński na netfliksach. dobry, to sobie zobaczyliśmy.
W planach to i owo może wyciągną nas znajomi na wystawę. i pewnie obiadek w knajpie. okaże się.
*
Oglądamy na bieżąco na Applach "Teda Lasso. bardzo lubię ten serial. ostatnio lubię optymistycznie. ale nie ma letko.
 zaczęliśmy kolejną rzeźnię czyli 3 sezon "Lioness na skay. no zobaczyłam front ukraiński i przyznaje, że to skrzyżowanie I wojny z Gwiezdnymi wojnami. kurrwaa mać. Przerażające. 
czytam se uchem "Oćmę. Białys. i też nie ma letko. a okiem ryje powtórkę z ADHD. 
i metodycznie planuję dokańczać wszystkie zaczęte książki...w papierze. 
Zostałam obdarowana poezją :-)
Za co pięknie dziękuję paniFrau.

ps
chyba kupimy dom w Kalabrii :-) bardzo bym chciała, żeby finalnie tam zamieszkać. tylko bym kolejnego remontu nie przeżyła zapewne. bo to jest śmieszne tylko, gdy się czyta u kogoś na blogu. ale przecież można kupić dom nieco drożej i mieć mniejszy remont albo tylko kosmetyka....

piątek, 25 września 2026

Jestem gotowa na konfrontacje...

[Pisałam w środę wypuszczam w eter w czwartek]

Apdejt, po przeczytaniu posta u Wolanda i komentarzy, cytuje mój: 

Natomiast pojęcie o historii to doprawdy niektórzy krytycy mają chujowe. podobnie jak spora część narodu tutejszego. a sam Prus owszem też niekoniecznie miał, umówmy się. podobnie jak wymieniony przez ciebie Sienkiewicz :-)))) tylko można się pochlastać, że niektórzy się historii uczyli na tych produkcjach a teraz rozpaczają, że na "Lalce Maślony młodzież źle się historii nauczy 🙈jprd


Na fejsbuczku, ludzie sobie żartują.

Przeczytałam na przykład na tablicy: Obejrzałam "Lalkę, podobała mi się i jestem gotowa na konfrontację. obuchachacha.

skończyliśmy serial.😃

No bardzo mi się podoba, BARDZO. jako osobny Byt oczywiście. nie jednemu psu na imię burek.

a zakończenie to jest dopiero fajne. normalnie. Śmiałam się od pierwszego odcinka w głos, że mnie sąsiadRysiu z pewnością słyszał.

uch cusz za żywy język, i jaki zwrot akcji, jestem Zachwycona. 

dla mnie Lalunia Maślony, jest...parodią wszystkich Lalek i podejścia netflixa do poprawności politycznej. podobnie jak 1670. taka ostatnio moda. Maślona geniusz. normalnie. 

Doprawdy naiwność dominuje u wyznawców teorii Świętej arystokracji co to bąków nie puszcza, nie uchla się, jak świnia, nie gwałci, nie poniża, chłopów nie wiesza, szubienic nie stawia...że niby arystokracja miała takiego kija w dupie, że ani kurwa ani chuj ani ani i w ogóle??

😂😂😂

wystarczy posłuchać Beaty Tyszkiewicz. 

apropos Beaty.

Naczelnik włączył nam w ramach niewiemczego?? bo ja Lalkę Pana Prusa pamiętam doskonale, taki krótki rys porównawczy między dwiema adaptacjami wiadomojakimi, dotyczył jednej sceny i ...Skisłam. 

Braunek i Kamas potrzebują diagnoz oboje :-)))) od psychiatry a następnie psychoterapii, tacy rozedrgani. nadmiernie. irytujący, że zęby bolą. nie dała bym już rady tego oglądać. serio. 

W sumie Tyszkiewicz jest arystokratką więc ...nie mam jej nic do zarzucenia. zresztą film jest zbyt odległy, żeby się teraz czepiać. przypomina mi Historię żółtej ciżemki...albo Krzyżaków...nie do przejścia aktualnie.

Naczelnik nie czeka na kinową "Lalkę, Naczelnik twierdzi, że jak dojdzie trzecia wersja porównawcza, i kolejny dyskurs narodowy, to zwymiotuje...

mła osi.

to znaczy osi na dyskurs narodowy i fochy, natomiast na "Lalkę po literce owszem czekam Bardzo :-) kocham Lalkę. panPrusa. i uwielbiam aktorkę, która grała również w moich ulubionych nowoczesnych "Chłopach. za których bym się dała pokroić normalnie.

*

Jesień przyszła wczoraj. jak na złość taka letnia jesień. to znaczy niech będzie taka jak najdłużej. jak Wczoraj.





Wybraliśmy się na rowery z Naczelnikiem dość późno, raczej ku zachodowi słońca. gdyż ja muszę rozchodzić tego garba co aktualnie noszę go na plecach. nie pić winka, nie żreć tabletek ale właśnie Rozchodzić. taką metodę przyjęłam. jedynie słuszną. Postanowiłam też uczestniczyć w wprawach bursztynowych Naczelnika. Rozchodzić.
rozchodzić.
Rozchodzić.

[poza tym co? spawy nagłych rozstań się jednak odwlekają w czasie. nie wiem czy to dobrze? już sobie układałam w głowie inny scenariusz.
"Tu i teraz jesteśmy ślepi. i nigdy nie wiemy co jest naprawdę ważne"
O. Tokarczuk "EE.]

Zimno na chacie i w teatrze. akurat się zabieram za przekładanie papierów. wszyscy kaszlą i smarkają...a ja nie :-) odpukać w niemalowane. nooo możliw, że się moja teoria przemęczenia i bachorów roznoszących zarazę sprawdza. aniechby.

Wtorkowa joga dała mi w kość ale dałam radę...tylko na krzesełka patrzeć nie mogę.🙄

dziś mam nieco obolałe plecy po jodze i nuszki ... po 10 km.

Nadal w stronach tutejszych głównie pada, ślimory wielkości psów popylają po ogrodzie, drony wielkości pterodaktyli latają nad naszym morzem. 

ale mnie to nie przejmuje fcale.




(bo mam też metodę malowania, mam na tego całego garba.) 

Z aktualności to mam to, że znalazłam niechcący okulary🙈🫣  w grubych czarnych oprawach, które zgubiłam rzekomo, około roku temu. moje ulubione. Owszem mam nowe. nie szkodzi:-) jest zapas.

W związku z tym, że blogger nadal siepierdoli, nie widomo co tu robić? i czy robić porządki z podróżami?? boże po blogach łazęguję to wiadomo, i że mi umyka też wiadomo...:-(

środa, 23 września 2026

Nudy nie ma panieśnięty. (Wspomnienia z AT).

 zmiany, Zmiany, zmiany.. 

się szykują. niezależnie ode mnie. kiedyś bym była przerażona. Że mi się coś rozsypuje, ktoś Znika. dziś znajduję diagnozę dla tegokogoś, kogosi i wiem, że to nie o mnie :-) 

 Przychodzą nowi ludzie, nowe historie ze sobą przynoszą. Zmiana jest dobra. wprawia w ruch sytuacje. zdarzenia nowe uruchamia. ludzi zapoznaje. coś zamyka i otwiera.

Teraz jestem na innym etapie, nie muszę się zadręczać, ot pójdą, przyjdą nowi :-)) tylko mnie wkurwia, że jakieś manewry trzeba zrobić i irytujące dialogi prowadzić. bo ja od pewnego czasu jestem, jak ten kapitan Wagner grany przez Zapasiewicza w "CK Dezerterach.

[ Kapitan Wagner (w tej roli Zbigniew Zapasiewicz) w kultowym filmie C.K. Dezerterzy w reżyserii Janusza Majewskiego to zmęczony życiem i wojną dowódca węgierskiego garnizonu, który reprezentuje postawę głębokiego dystansu do wojskowego absurdu]

*

Po dwudziestym października powinnam znów pojechać do stolycy na Pieśń Leara. Brala. Powinnam. to jest Wybitny spektakl. to jest wybitny Teatr.

Kiedyś, kiedy jeszcze bywałyśmy u nich w domu, Kacper Kuszewski wejściówkę mi załatwiał, bo sam opracowywał i przygotowywał pieśni do spektaklu i teraz mam już zaproszenie na miejscówkę (Powinnam w warszawce studiować podyplomowo cokolwiek :-)

 ale przecież ja nie miałam jeszcze prawdziwego wakacyjnego wyjazdu...tyle się odpierdala w tym wrześniu. 🙈i prawdopodobnie taka huśtawka do połowy października.

W piątek impreza z dziewczętami, tym razem w knajpie. więc będzie gadane. i pite. 

Dużo się dzieje ale tym razem rzeczy ważnych i ulubionych. ale też dużo schiz emocjonalnych, no nie ma kiedy taczek załadować. Postanowiłam się nudzić zimą.

*

Nie pamiętam w ogóle egzaminu z Wielkim Ptakiem, czyli profesor Anną Kuligowską-Korzeniewską, zajęcia z historii teatru owszem pamiętam, Uwielbiałam ją. Napisała teraz do nas piękny list wspomnieniowy. 

ale koleżeństwo pamiętało:

1. Siedzę w sali i czekam na egzamin indywidualny, i czekam na spóźnioną panią profesor, która wpada jak szalona, od progu krzyczy, Och, och mamy mało czasu, za półtorej godziny premiera w Narodowym a ja włosy nie zrobione i kreacja nie uszykowana, więc szybko szybko, pytanie brzmi: Czy ? ...i tu podpowiem pani, że zazwyczaj na tak zadane pytanie, odpowiedź brzmi TAK. no więc Czy ?(pada pytanie) Pytanie mnie zaskoczyło nieco, więc uwiedziona takim wstępem, i wydawało mi się podpowiedzią, odpowiadam TAK, choć pewności nie mam i dobrze wiem, że za tym pójdą dalsze pytania szczegółowe.

Na to pani profesor rzecze, z rozbrajającym uśmiechem : no niestety odpowiedz brzmi NIE. 😃dziękuję Pani spotkamy się na egzaminie poprawkowym, ...zakręciła się na pięcie i uciekła. Nawet nie usiadła. Spieszyło jej się, przecież Premiera w Narodowym zobowiązuje 😂

2. Wchodzimy z Dorotką na egzamin, opowiada Michał, uknułem sobie taki sprytny manewr, wiedząc od starszych roczników, że ona taka emocjonalna jest, i takie różne teatralne zagwozdki lubi. Lubi gdy studenci ciekawe pytania zadają, świadczące o obyciu w temacie ;-) teatralnie więc zacząłem ten egzamin, dramatycznie wykrzykując : Och Pani profesor a Dlaczego ? (i tu padło jakieś niedorzecznie naciągane pytanie, na które sam nie znalazłem odpowiedzi).

Wielki Ptak z szybkością błyskawicy odparowała: No panie Michale, to jest świetne pytanie, na które odpowie Pani Dorota😃

a pani Dorota 😮...jakoś wybrnęła, choć łatwo nie było. I, co najważniejsze, nie zabiła Michała zaraz po wyjściu z egzaminu, jakoś.

Profesory znały nas z imienia i nazwiska obligatoryjnie, bo było nas mało, kilkanaście osób. i generalnie na uczelni obowiązywały  dość kordialne obyczaje. Przywitanie, uściski, rozmowy przy kawie, papierosku, poklepywanie, wygłupy nawet... i egzaminy w trybie indywidualnym zazwyczaj. Co nie przeszkadzało im również w bardzo kordialny sposób nas odsyłać na poprawki...ale bez wstawiana pał do indeksu.

Zato

Wszyscy, jak na komendę, pamiętaliśmy, egzaminy wstępne. bo panieśnięty co to były za egzaminy 🙈😂😂ale to następnym razem.

Echo oto w okularach.

Koń rekwizyt, stał w holu budynku senackiego, gdy go tylko zobaczyłam postanowiłam dosiąść, i owszem wdrapałam się a potem zobaczyłam na zdjęciu, jak go wszyscy skrzętnie zasłonili. to im twarze zasłoniłam w ramach rewanżu ;-)

*

Była sobie równonoc, i dziś pierwszy dzień jesieni astronomicznej...

poniedziałek, 21 września 2026

Biednemu wiatr w oczy i ślimak w kawie.

 Było bardzo udanie. i dość intensywnie. zjazd, lecie, spotkania ze znajomymi, uściski z rektorem i profesorami...rozmowy o teatrze. Wspominanie egzaminów i włóczęga po miejscach byłych i ważnych. kultowych.

dosiadanie konia...

Jak wiadomo AT mieści się na Miodowej w pobliża sądu. czasem tam jedliśmy. Raz kradłam stamtąd sztućce do etiud teatralnych i przechodziłam przez bramki. niepiszcząc!? 🙈

Jak to jednak pamięć jest wybiórcza i funduje nam niespodzianki i czarne dziury. Teraz widzę jaka to strata, że nie prowadziłam bloga w czasie studiów. tyle pięknych historii uciekło. tylu ciekawych ludzi. Każdy z nich to osobowość. 

Był Andrzej Pieczyński, uściskaliśmy się serdecznie i obiecał, że przyjedzie na premierę spektaklu ze starymibabmi. na który mnie wszyscy namawiali bajdełej.

była kochana Irena Jun. ..

Było zabawnie i wzruszająco. 


Wracałam pendololo w wersji wyciszonej.
i powiem wam, że raj.


 Dla pamięci i kupamięci. 

No tak sobie dziś od rana rozkminiam temat "toksycznego pracownika i silnie roszczeniowego, który przenosi winę na pracodawcę" ;-) nic poważnego ale warto być przygotowanym.

[Bardzo to jest ciekawe, jakie padają argumenty, nieodzownym kompanem jest Sztuczna. która rozkminia to za mnie w zasadzie, wszystkie wersje i scenariusze. zadaje pytania, dostaję odpowiedzi. No fajniefajnie]


Na koniec taka nieprzyjemna sytuacja, siedzę czytam, piszę i piję kawkę...aż tu nagle patrzę a coś w tym kubku pływa. No proszęjaciebie próbuję wyciągnąć ale śliskie i nie daję rady...

i na szczęście wyciągnęłam utopca ślimorabezdomu w łazience

🤮🤮🤮

no rzyganebyło po całości.

do teraz mnie szarpie.


sobota, 19 września 2026

Jestę wyjechana...

 I dobrze mi w tym miejscu.






Dobra energia

Rytualna wymiana prezentów

Szekspirek

I kolczk z piórkiem zdupy pawia z Rodos






czwartek, 17 września 2026

Przegrywy, przegrywki...i "Lalunia.

No i weszła długo oczekiwana "Lalka serial. wymyślona przez Maślonę.

Najpierw padłam po powrocie z teatru, taka aura. bo Maniek nie dał się wyspać. potem zasiedliśmy do serialu. Trzy odcinki sobie dawknęłam, żeby mieć od razu zdanie. i pomimo niskiej oceny [zaledwie 4, nooo ale to zawsze najpierw rzucają się do oceny frustraci. niezadowoleni, oburzeni, bogonarodowcy, znawcy wszelkiej maści, krytycy].

a ja się zgadzam z tym:

Twórcy nie silą się na lekcję historii. Nie tworzą pomocy dydaktycznej dla leniwych uczniów, którzy sięgną po ich dzieło zamiast po książkę podczas przygotowań do matury. Idą w zupełnie inną stronę. Podobnie jak Emily Brontë w Wichrowych Wzgórzach czy Magdalena Nieć w Psie, który jeździł koleją, postawili na swoją interpretację, zmieniając wydźwięk całego literackiego pierwowzoru.

ja będę oglądała nadal, choć mnie bardzo irytuje Sandra...bo serial zapowiada się bardzo ciekawie, bardzo. Emancypantka Łęcka, niezbyt szlachetny Wokulski, dziwny inspektor policji i tylko arystokracja ja zawsze obrzydliwa. Trochę romansu, sporo komedii, trochę dramatu, kostiumu w obecnie popularnym typie. krew, pot, łzy i rozcinanie brzucha.

Coś mi zgrzyta z muzyką. jedynie.

no i na bogato proszę państwa, jak ja lubię na bogato, że i kostium i scenografia i wnętrza i  każdy detal. Zachwyca.

a teraz z braku czasu się podepnę pod ocenę aktorską:

Aktorsko też jest bardzo dobrze. Tomasz Schuchardt świetnie pasuje do Wokulskiego, a Sandra Drzymalska idealnie wypada jako rozwydrzona Łęcka. Jednak to drugi plan staje się prawdziwą siłą napędową tej produkcji. Jacek Braciak jako Tomasz Łęcki jest genialny. Aktor idealnie uchwycił kreację człowieka, który potrafi wydawać pieniądze, ale nie umie ich zarabiać. Trwoni majątek na lewo i prawo. Gdy zostaje przyparty do muru, jest miły dla każdego, kto może go choć na chwilę wybawić z opresji. Jednak w momencie, gdy fortuna mu sprzyja, pokazuje prawdziwe oblicze – zadufanego w sobie szlachcica, który gardzi tymi, którzy są niżej sytuowani. Podobnie jest z granym przez Piotra Adamczyka baronem Krzeszowskim, typowym bufonem, który myśli tylko o sobie i karmi się tym, że publicznie poniża innych. Adamczyk świetnie go portretuje. Lalka obfituje w plugawych męskich bohaterów, na których patrzy się zarówno z obrzydzeniem, jak i z przyjemnością. Kolejnym jest Kazimierz Starski, zepsuty do szpiku kości bawidamek, szukający łatwych rubli do zgarnięcia. W tej roli idealnie odnalazł się Piotr Pacek.

Także jest dobrze. jest emancypancko :-) lewacko nawet :-DD z Eliszką Orzeszkową. ha.

ale czy ktoś w ogóle wątpił, że mnie sie podobać będzie? ja lubię gdy się dzieje nie do końca po literce...po literce zaraz do kin wejdzie i też bardzo dobrze. jak to dobrze, że są dwie Lalunie. każdy będzie zadowolony. chyba. 


Literacko mam też parę planów. poczytałam recenzje.

[ Praca nas nie definiuje, przecież.

ale zawsze miło jest mieć pieniążki, pieniążeczki i satysfakcję i najlepiej Wolność i sławność. i uniwersum podróży w zasięgu. 

Tak.

pracować tyle ile jest niezbędne. podoba mi się to radykalne podejście. i stosuję. choć oczywiście ja mam trochę inną sytuację, (bo ja nie pracuję :-)

 ja wykonuję moje ulubione działania. już tylko i jedynie. i więcej mi nie potrzeba. jeszcze z rozpędu kontynuuje, ale zaraz się zatrzymam. poniecham. zrewiduję. przewartościuję. ]

Zainteresowała mnie Dorota Kotas. "Cukry do zanabycia. i hotel Sudety. od Bator. koniecznie. w ogóle nowa literatura, żeby mieć jakieś spojrzenie.

*

Dziś się pakuję na wyjazd, krótki wypad do Warlikowskiego i na uczelnię. zapewne coś jeszcze wyprać muszę. poza tym zimno wszędzie. i sennie. pomieszane z atakami słońca ale wtedy ciepło tylko na zewnątrz.

W teatrze wczoraj rozchadzałam fizycznie gromadzące się zakwasy, przez trzy godziny... dziś boli więcej. i zmierzamy do końca ale jeszcze końca nie widać. 


środa, 16 września 2026

FAUDA.

na winiecie Był wrześniowy Bałtyk. a teraz wioskowe skarby, ktore wyszły na powierzchnię, w trakcie demolowania wioski.

Domek a nawet cała zagroda się wali...bo jest fafnastu właścicieli i nie ma komu sprzedać ani remontować. sama bym kupiła. 



zdjęcia zrobiłam w czasie spaceru z Ciri. bo teraz codziennie łazimy.

Niedziela była deszczowa, senna i nic mi się nie chciało. przełaziłam w gaciach od piżamy. i już. aaa oczywiście prałam. ale to chyba pisać nie muszę. Poniedziałek, jak to poniedziałek, zaczyna się leniwie. cudownie, w łóżku z kawą. niespiesznie. pogoda w ciągu dnia ewoluuje w stronę ciepła i słońca. ale ja wtedy już w teatrze. mała bieganina od teatru do zaplecza. petenci. 

zamiast porządków kreatywne działanie. i załatwianie sprawy ważnej na ten moment.

Siadam ze swoim informatykiem i obczajamy blogowe zagwozdki. Nie ma co się ekscytować, tylko zwyczajnie działać, szukam gdzie? i zastanawiam się nad prywatną domeną też. porównywaliśmy ceny. 

a blogger Nadal wisi i mieli te sytuacje i mieli i był taki moment, że się blogi sprzed kilu lat zaciągnęły na przodzie ?? sama muszę pousuwać zbędne linki do niczego. 

[straszą, że te nieużywane blogi mogą kasować... no cusz szkoda. taka Chustka zniknie? ale rozumiem, że utrzymywanie serwerów ma swoje konsekwencje, w tym ekologiczne.]

Zmiany zazwyczaj są na lepsze wraz z rozwojem techniki a tymczasem na bloggerze akurat całkiem odwrotnie się dzieje. trudno to akceptować. mało tego nadal wieszczę, że tak już zostanie a następnie równia pochyła, gdyż ponieważ mają blogownie gugle w dupie.

Aktualnie gugle mi kopiują blog, zapewne to potrwa, w końcu 14 lat, ciekawe w ilu kawałkach? na służbowym koncie w teatrze. i tam też będzie kopia zapasowa. 

Dzień poniedziałkowy kończy masaż.

Wtorek też był piękny. słoneczny i ciepły. w teatrze oprawianie plakatów teatralnych z archiwum. i wizyta PaniProszejaciebie z pączkami... chyba obędzie się bez focha. za to nieobecność się przedłuży. 

I na koniec dnia wtorkowego, całkiem w nocy joga. akurat ta grupa, okazała się być dość zaawansowana. a nawet bardzo. 

Pozwalam ci dziś nieco odpuścić, powiedziała olkaJoginka. no ja myślę, pomyślałam, gdyż jutro nie wstanę. ale dziś nie jest tak źle. 

Zanabędę "Zmartwychwstanki" Doroty Grabek, bo dla mnie właśnie one pisane są.

[zjadłam jednego pączka wczoraj, kurde. skandal. ale własnejroboty był z pysznym nadzieniem.]

*

"Fauda znaczy po arabsku Chaos.

Wszedł właśnie piąty sezon na Netfix. Bardzo dobry izraelski serial. Gorąco polecam. Poprzednie były genialne i na ten trzeci sezon bardzo czekałam i doczekałam się. 

7 października 2023r. Izrael.

[7 października 2023 roku palestyńska organizacja terrorystyczna Hamas przeprowadziła bezprecedensowy, zmasowany atak na Izrael z terenu Strefy Gazy, co wywołało trwającą wojnę w Strefie Gazy.]

Najechanie pogranicza, MASAKRA cywilów, mordowanie całych rodzin, palenie żywcem, wrzucanie rannych młodych ludzi do kontenerów i rozrywanie granatami, gwałty...

Zginęło ok 1200 osób, bojownicy hamasu porwali 251 zakładników.

W Odwecie giną eksterminowani Palestyńczycy, statystyki podają ok 60 tysięcy...???

ale czy obiektywnie ktoś tu liczy ofiary...liczy się krwawa zemsta.

Akcja piątego sezonu rozgrywa się wokół siódmego października.

Nie musimy się cofać do holocaustu.

palenie Żyda nadal aktualne. Ludobójstwo nadal w modzie po obu stronach, Palestyńczycy mają hamas. a Żydzi Netanjahu(Rząd Netanjahu opiera się na kruchej koalicji ze skrajnie prawicowymi i nacjonalistycznymi partiami, na czele których stoją politycy tacy jak Itamar Ben Gwir i Becalel Smotricz). 

Podobnie, jak gwałcenie i mordowanie Ukraińców przez ruską dzicz. nadal aktualne.

politycy nadal uściskują rękę mordercy putinowi, rozściełają czerwone dywany. Czy z takimi przywódcami nie wstyd się spotykać?? chyba nie skoro nadal się spotykają.

o bogowie monoteistyczni. co za wstyd.