Przymus wewnętrzny pisania każdego dnia mam. nie poradzę. wstaję odpalam expres, po domu rozchodzi się zapach, odpalam spieniacz do mleka owsianego, biere kawę i zasiadam do lapka w łóżku. piszę i czytam. Za dużo piszę...tak wiem, brzmi absurdalnie ale przez to nie robię niczego innego, każdego ranka przez kilka godzin. Wprawdzie Lubię to bardzo a przecież żyć trzeba tym co się lubi robić, prawda. [ale spacer długi nieodbyty, kwiaty niepodlane, chałupa nieogarnięta, ogród nieruszony, obrazy niepomalowane, gary nieulepione, a pranie niepoprane ...ojojoj. i dziesięć na minusie. póki co fuck.]
i mamy już połowę tygodnia panie. a dopiero co wracałam ekspresówką.
W poniedziałek
przyszła do teatru przyjaciółka i mnie rozśmieszyła opowieściami o imprezie szkolnej wyjazdowej z okazji dnia edukacji. chyba ją z placówki wyleją 😂potem mnie rozbawiła do łez moja fizjo. opowieściami różnymi. także miałam dzień śmieszno-zabawowy, bo się dzieje w teatrze...zabawa w kotka i myszkę.
[i muszę się zastanowić czy mnie ta żałosna epopeja rodzinna już wkurwia czy już bawi]
Wczoraj za to dużo pracy w teatrze zaplanowałam...
najpierw fachowcy zdemolowali bar w kuchni, który troszeczkę przerabiamy i będziemy go robić żywicą epoksydową.
potem fachowcy złożyli mi szafę antywłamaniową niepalną na dokumenty. i się zaczęło grzebanie w papierach, które mam rozłożone wszędzie w moim biurze. ....
a potem przyszła Baska i mnie odciągnęła na kilka okrążeń wokół teatru z jej psem, bo Baska się odchudza, a że dawno się nie widziałyśmy. to musiałyśmy pogadać
... i po papierach.
Następnie wpadła przyjaciółka prosto z placówki, wypiła gorącą herbatę, przebrała się i zuuu pojechałyśmy na jogę kręgosłupa, (zamiast wykańczającej floł) na wcześniejszą godzinę. nie chce się zimą szlajać po nocach. w kompleksach sportowych i na szosach.
Dziś za to biere wolne od roboty, i trochę podgonię w domu. przesadzę kwiaty domowe ? mam nadzieję, że padać nie będzie. choć aktualnie pada 🙄 może już zakopcuję ogrodowe doniczkowe? przynajmniej część. a może za wcześnie. nie za wcześnie jest dla cytryny i kawy, żeby je wreszcie wstawić do domu z tarasu.
Od dziś moja sytuacja teatralna zmienia się radykalnie. wraca PaniHania. uff. może się uda utrzymać obecne statusquo. jeszcze tylko rzeczy do pszoku. wywiozę, żeby definitywnie zakończyć ten etap porządków. Pani na zastępstwo była wczoraj bardzo dumna z siebie, no każdy lubi sukcesy. i ja też jej podziękowałam.
Jutro idziemy z Naczelnikiem na pogrzeb naszej sąsiadki, białaczka ją pokonała.
*
Naczelnik znalazł kampera integrę siedmiometrową i naciska na zakup, gdyż w dobrej cenie ciona. i bardzo wygodna. ale ja mam obiekcje. za duża, za ciężka, w sam raz do stania tygodniami w jednym miejscu a przecież kamper jest do przemieszczania się...ech nie wiem sama.
trzeba przeliczyć co się opłaca. poza tym rozumiem jego wiercenie się taraz, bo sezon bursztynowy wystrzelił. a Naczelnik chce jeździć kamperem na plaże. no w sumie, to fajny pomysł. możemy wtedy zamykać dom na cztery spusty, jeździć razem z Ciri. spać w tym kamperze i witać świt nad morzem, każdego dnia :-)
**
Uwielbiam sztukę ludową, zakupowałam jej sporo, więc zdobi ściany domu(obrazy, płaskorzeźby) i stoi na podłogach(rzeźby) w ogrodzie.
obdarowuje nią przyjaciół, znajomych.
i obdarowuję MJ. Uwielbiam te prymitywne dziary, prymitywne pyski i częstą asymetrię 😂 no i te niezgodność z jakimkolwiek rysem historycznym :-)))
i leżę u MJ nałóżku i patrzę na tę Czarną Madonnę, wydziaraną przez twórcę ludowego, zapewne o nazwisku Rączka i wydaje mi się, że ma dwie lewe rączki w tym jedną większą ? Jezusek takoż nieforemny. i jestem czegoś uśmiechnięta.
ps
po tej wczorajszej jodze, dziś się muszę rozciągnąć zaraz z rana, na macie.
kalendarz się zagęszcza imprezowy. teatralny, warsztatowy...
ps
Tak zupełnie na marginesie mojego życia Zauważyłam, że nasze sejmy głosują ustawy w trybie "musztarda po obiedzie...w sumie zmiana pokoleniowa nastąpiła i spożycie alko spadło bardzo drastycznie(jak na kraj tutejszy wódą płynący przez wieki)) a tu zamykanie nocnych, przemeblowanie w pojemności flaszek stało się narodowym pospolitym ruszeniem, choć od lat problem rozwiązuje się sam... ludzieee mamy plagę ćpania leków, zwłaszcza u młodych. PLAGĘ. To teraz czekam na ustawy regulujące to narodowe ćpanie i odurzanie lekami. Na zakaz reklam wszelkich błogosławionych specyfików, na popuszczanie, bóle wszelakie i zamienników.
Na usunięcie z wszystkich stacji benzynowych leków przeciwbólowych...
Odurzanie się nie zniknie. gdy ograniczymy alko. alko ogranicza się samo, bo głównie drogie i niemodne. a odurzanie rośnie w siłę.
ale to tak na marginesie. więc nie prowokuje tu żadnej dyskusji.





















