się zrobiła jesień pełną gembą!! liście leżą na ziemi już całymi stadami, w mieście ta jesień też piękna się okazało sobotnią nocą, kiedy to się szlajaliśmy z Jaszczurem po warsztatach.
Pogoda dziwaczna nad wyraz. leje, świeci, leje, piździ, świeci i tak się układa dość naprzemiennie, choć rytmicznie:
leje, wieje, pada, świeci,
leje, wieje, pada, świeci
Jakoś leci, jakoś leci, jakoś leci.
i ...to jest ta jesienna niesamowitość. powiadam wam. grad napierdala częściej niż musi.
a tu jabłka i maliny jeszcze wiszą lub leżą pod drzewem. szkoda.
*
Pracowali moi aktorzy wiele godzin w sobotę i efekty widać było gołym okiem w rytmie i słowie
i nawet ruchu i śpiewie. Dali się porwać i było zajebiście.
Jesteśmy z Naczelnikiem niewyspani i przyjemnie zmęczeni. Naczelnik odwiózł Jaszczura o 6.30 na pekap w niedzielę a ja mogłam nieco odespać i odpoczywać, bo od 17 teatr egen.
Wczoraj wybraliśmy się na jedyne dwa spektakle w ramach Festiwalu Wolności, na które mogliśmy iść.
Broniewski, Teatru Wybrzeże mnie zachwycił, trzy godziny i ani razu nie poleciało mi oko,
choć byłam wykończona i niewyspana powarsztatowo.
Tak więc bardzo mi odpowiada dzisiejsza ulewa i że nie poszłyśmy na kijki pobiegać. jeszcze dziś odpoczywam. jutro pogoda ma być przychylniejsza i o 6.00 się zbieram nadal męczyć, żeby się wzmocnić i schudnąć. Dziś też zamierzam studiować książkę Dąbrowskiej i jej przepisy diety oczyszczającej.
**
Zastanawiam się, czy jestem jedyną osobą w kraju tutejszym, która nie poszła biegiem na grzyby do pobliskiego lasu i do której grzyby nie podeszły pode drzwi, jak ten za przeproszeniem,las szekspirowski...
otóż nie mam ani jednego grzyba, to jest dopiero sztuka. ha.
Zabieram już wszystkie kwiatki do domu. bardzo jesiennie się zrobiło dokładnie
1 września i już tak pozostaje u nas nad morzem. A nawet wieje zimowym chłodem.
Zima idzie nie ma rady na to.
Wydarzenia animalne dają tego widoczne dowody:
Maniek drugą noc przygniata mnie w łóżku. Nad ranem atakuje nas z główki. nie zostaje już nocami na zewnątrz. Szczury wyniosły sąsiadowi 20 kilogramów orzechów z pralni chójwigdzie ale chyba zima będzie ostra, bo zapasy robią że ho ho.
No to rzeczywiscie bedzie sroga zima. 20 kilo!!! Szacun dla szczurow, bo to nie w kij dmuchal taka ilosc. :)))
OdpowiedzUsuńA gdzie Wy trzymacie swoje orzechy? Bezpieczne aby?
Może do Ciebie, Teatralna, przyniosły? Sprawdź, czy nie masz dodatkowych 20 kg orzechów. :-)
Usuńachacha Pantero My na szczęście nie mamy orzechów
UsuńA wiesz Kalino, ze bym się nie obraziła za te orzechy.
UsuńJa tez nie mam ani jednego grzyba. Za żadne skarby nie zjadłabym grzyba z lasu :)
OdpowiedzUsuńja bym zjadła aczkolwiek bez cisnienia i niekoniecznie.
Usuń