poniedziałek, 13 kwietnia 2026

Kolokazja, burak czy kartofel? jednak stara bulwa.

     Jak ja lubię takie krótkie tygodnie pracy, że ledwie trzy dni. i miałabym właśnie taką propozycję. Ostatnie lata pracowałam w zasadzie przez cztery dni. bardzo intensywne ale tylko cztery. Natomiast bym się nie pogniewała, gdyby proporcje się odwróciły, tak, że trzy dni w pracy a cztery odpoczynku. 

Także Naczelnik ostatnio zaproponował czeski film ;-)

 który okazał się czechosłowackim serialem komediowym "Pod jednym dachem. ubawiliśmy się bardzo. Poza tym u nas nadal zimno. co rano mrozicho na szybach. nie mam się w co ubrać. nie mam takiej kurtki niezimowej. ciepłej wystarczająco. Stary wieszak drewniany stojący, ugina się pod bezrękawnikami, płaszczykami, kurteczkami przeciwdeszczowymi i szalami, oraz chustami wełnianymi. ugina i kotłuje. i ciągle coś spada. ..🙈

Grzebię więc w garderobianych zbiorach i znajduję fajny płaszcz z grubego zielonego sztruksu na podpince z Tatoo. ma z dekadę albo i więcej ;-) okazuje sie być akuratnym. 

Sobota się nam udała pogodowo. 

Nareszcie pogrzebałam w ogródku. Zaczęłam prace porządkujące: wycinanie, starych, suchych badyli i traw. i jeszcze nie skończyłam. ale ma być coraz cieplej więc jest szansa, że do końca kwietnia się uda. Zajrzałam do zbunkrowanych w oborze, zabezpieczonych za zimę karp i cebul, jeszcze nie ruszyły, uff . powsadzam je w donice i skrzynie dopiero w maju, po tych przymrozkach, które co roku demolują nam drzewa. i krzewy. Tulipany ruszyły. i znalazłam piękny szczypiorek w donicy. pod oborą. w sam raz do twarożku.

Otwarłam ogromne okno łazienkowe zamontowane pod skosem, więc łatwo nie było, odwróciłam dogórynogami i puściłam Glonojada, który ...

spadł dwukrotnie. na szczęście nie na mój łeb. i na szczęście nic sobie nie zrobił :-)

Poskarżyłam się Naczelnikowi telefonicznie, gdyż całą sobotę w zasadzie spędził poza domem. Najpierw wiele godzin ogarniali symulowany pożar z rannymi. a następnie robił duże zakupy. I co? i jak zwykle to była Moja wina. 

Założyłam wyprane ściereczki do czyszczenia naodwyrtkę, specjalnie, bo chciałam być cwana i niestety, okazało się, że to ma znaczenie  a cwaniactwo nie popłaca, bo można dostać robotem w łeb. 

ech.

A wczoraj byliśmy w innej wsi. u dawno nie widzianych przyjaciół. w mojej ulubionej wsi skansenie :-) już teraz na prawdę skansenie. Zagrodzie, z dużym domem, budynkiem bramnym, obórkami, otwartą przestrzenią na pola, uratowanym psem...

Niestety nie zrobiłam żadnego zdjęcia, bo akurat miałam co innego do przeżycia. Najpierw siedzieliśmy na dużym tarasie, potem, gdy już było nam zimno, weszliśmy do domu i grzaliśmy się przy kozie. pięknej skandynawskiej kozie. herbacie malinowej, tarcie upieczonej przez Ke...

do tematu tej zagrody z pewnością wrócę.

** part two

najpierw o świecie pełnym paradoksów i pisdzielskiej antylogice


a następnie o wyborach na Wegrach


i ich skutkach dla uchodzców


Rzut oka na wybory na Węgrzech, mnie uspokoił. bo po Fico i Babisu, to miałam lekką  zadyszkę. Bardzo ładne zdjęcia w TVN24, które mi przypomniały Nasze kluczowe wybory(nie te ostatnie, które wybrały barachło)

 i które niech będą dla naszych Przyszłych kluczowych wyborów, Drogowskazem.

i na pohybel kolokazjom tutejszym. 

[a nie miałam pomysłu na tytuł, więc skorzystałam z wiecznie, jak lenin, żyjącego modelu obywatelki antysemitki. Tfu]

Oraz ciekawe czy dwa złodziejskie Zera się już posrały w gacie, pakując walizy...i czy kierunek białoruś czy usa?? 

do 😂😂😂😂😂 amerykańskiego pomazańca bożego. jprd upłakałam się, gdy zobaczyłam średniowiecz w całej okazałości. na bogonarodowopisdzielskim blogu.

ps

niebo na naprawdę się staram nie używać inwektyw. i nie nurzać w knajackim języku noooo ale się czasem nie da.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

nie musisz Czytaczu ale możesz ....