środa, 1 kwietnia 2026

Przepalenie.


nowe gary stanęły w domu.


kubek z wywalonym jęzorem do parzenia herbatki, przykrywka maleńka do niego w postaci miseczki i miska jabłuszko.


Przepaliłam szkliwo zdaje się, czasem się trafi fajnie. i też nie dopaliłam niektórych, sprawdzałam 8 szkliw. ten wypał mi się generalnie podoba. Ale i niepokoi. oczywiście ważna jest glina i jej stopień wypalenia...na niektórych naczyniach, to samo szkliwo, wypalone w tej samej temperaturze, w jednym piecu może mieć inny kolor...
także chuj wie o co chodzi. i zapewne nigdy sie nie dowiem.

*

i żeby nie było, że ciągle o tym gilu. kupiłam zające ceramiczne duże i jednego uszytego. Siedzą sobie teraz dwa uszyte na belce w kuchni i kominkowym. jak widać na winiecie. 

W placówce wczoraj udało się nie oszaleć. i usłyszałam też, że powinnam być na zwolnieniu do świąt, bo kiepsko wyglądam. przyszły podwyżki. zaraz będą wyrównania. kilka stówek także w sumie chyba żartują. Nadal nie ma kim robić w placówkach szkolnych. i gdy fala przyjdzie...przynajmniej u nas, to na przykład nie ma matematyka. i nie będzie. są szkoły które latami szukają. już w przyszłym roku zabraknie wspomagających. a tu szykują się cztery pierwsze klasy integracyjne. Cztery. tendencja wzrostowa. na niespotykaną skalę.

Coś paskudnego ciśnie mi sie na język ale zmilczę.

Jeszcze tylko dziś szaleństwo, zwłaszcza, że prima aprilis i od jutra tylko teatr. w domu ogarnięte w zasadzie, nawet aż za bardzo :-) teraz wszystko zależy od aury. Nadal rano szyby oszronione. skrobię auto. muszę chodzić właściwie ubrana. bo inaczej kiepsko. czyli na cebulaka. co w zasadzie lubię i w relaksach. zimowe buty już pochowałam, podobnie jak kożuchy i kurtki i choćby nie wiem co NIE wyciągnę.

PODSUMOWUJĄC marzec.

otóż był chujowy, równie mocno jak luty. hmmm a ja myślałam, że tylko luty sruty.  przechorowałam go. nie obchodziłam hucznie Dnia Teatru...rzadko mi się to zdarza. ale za to książki i filmy oraz seriale to hoho. hulały. 

**

Ja to chyba mam za dobre zdanie o ludziach, nadal nie mogę się pozbyć takiego wrażenia, że wszyscy ludzie "na tak zwanym poziomie" mają pewien podstawowy zakres kindersztuby. wyniesionej z domu rodzinnego lub nabytej i wiedzę przynajmniej na podstawowym poziomie w zakresie wszystkich przedmiotów, historii czy sztuki. 

otóż NIE MAJĄ, mylę się. 

W dodatku są za leniwi, żeby ją uzupełnić, sięgając po podstawowe narzędzie : o imieniu wiki. nie mówiąc już o fachowej literaturze. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

nie musisz Czytaczu ale możesz ....