Kiedy czas mnie nie goni, celebruję śniadanie, śniadam niespiesznie i długo. dlatego tak bardzo lubię hotelowe klimaty.
Dziś pozazdrościłam Naczelnikowi hotelowego śniadania i zrobiłam sobie takie wiosenne: roszponka, pomidorki koktajlowe, winogrona, pestki, mozarelokowe kulki, truskawki, polane to wszystko sosem mango i daktylowym do tego jajko sadzone i dwie grzanki.
obok kawy stoją truskawki i winogrona do podgryzania. w czasie czytania, pisania. w łóżku. na tarasie jeszcze zimno. gadamy z Naczelnikiem telefonami. planuje sobie niespiesznie wolną sobotę. choć może pojadę do pracowni ceramicznej nanieść szkliwo i wrzucić wypał...a potem dopiero ogrodowe wyrywanki.
Na zdjęciu śniadania załapały się moje krzywe gary, których produkcję rozpoczęłam jakiś czas temu. miałam mieć talerze płaskie i głębokie i durszlaki i patery i misy...miseczki. No część mam ale cały czas niekompletne, robię przerwy w produkcji i oddaje w prezencie.. Każdy talerz, misa, miseczka są w innym kolorze. wreszcie kiedyś skończę te kolekcje. gary są lepione moimi rączkami a także wylewane moimi raczkami :-) i szkliwone moimi rączkami.
*
Wczoraj był piątek, jaki lubię. u fryzjera, w kameralnym teatrze, z kameralną imprezą, wcześniej spacer z psem. ...potem obiad na kolację w postaci zupy ogórkowej (rano zjadam sobie tylko gotowany bobik) ugotowanej dla mnie przez paniąHanię. skoro Naczelnik wyjechał, to żebym nie umarła z głodu :-)
no i spacer wieczorny z Ciri. a potem lody na kanapie z dobrym filmem.
a na spacerze
Spotkałam sąsiada, który wreszcie wrócił z Ameryki Południowej, przejechał i przeleciał cały kontynent w miesiąc, z ekipą kilku ... prawie siedemdziesięciolatków, on po piećdziesiątce, był najmłodszy w tym gronie. najstarszy siedemdziesiąt dwa lata. Można ?
kilkanaście razy lecieli samolotami, spali w różnych hotelach ale i w autobusach na długich trasach. takie kuszety autobusowe ...ludzie otwarci, pełni życia i ciekawi świata, rządni przygód. z fantazją, ech, lubię takich ludzi. Mają pomysł, spełniają marzenia, bo emerytury, i wreszcie mają czas na podróże i swoje życie. mają cały czas chrapkę na to życie. to lubię.
Sasiad wlazł na Machu Picchu, to najlepiej zachowane, starożytne miasto Inków z XV wieku, położone w peruwiańskich Andach na wysokości ok. 2400 m n.p.m.
i wlazł też na sam szczyt , bo to ten sąsiad co zdobył tysięczniki w Gruzji.
widział Patagonie i boskie Buenos...ludziee i bogowie.
No to chyba mi się zaraz zapali grunt pod nogami ... i odpalą wrotki...
Ja nie mam czasu pracować w obliczu tylu planów !!!
Moje joginki ustawiają na jesieni fajną wyprawę. no nareszcie będę mogła skorzystać :-))
*
Słońce świeci od wczoraja. ale nadal zimno, że spałam dziś pod dwiema kołdrami i oczywiście włączonym grzaniu...a w nocy ma być przymrozek do minus czterech. kazano mi przykryć kwiatki. no nic oby do zimnej Zośki. a potem jakoś to będzie.
oczywiście pranie już się kreci w pralce i zawiśnie na sznurach. słuchawki w uszy i na spacer nad morze...

Dopiero na emeryturze człowiek jest całkiem wolny i może jeździć po całym świecie.Tylko musi mieć zdrowie.... bo jaka taka emerytura wystarcza...
OdpowiedzUsuńNa Machu Picchu był mój Szalony Geograf 2 lata temu, w rok temu na Ziemi Ognistej.
Zimno znowu nadciąga więc trzeba uważać, bo przeziębić się w maju to straszliwy niefart.
Powodzenia!
Śniadanie pysznościowe, a ta ceramika.. totalnie skradła moje serce! Uwielbiam takie efekty przenikania kolorów... no uwielbiam. Jak pokazałam mężowi to się też zachwycił i aż się pyta, jak uzyskałaś taką fakturę? Czy przez szkliwo i materiał, czy przez formę wypału? Pracował kilka lat przy ceramice i bardzo chwali jakość Twoich prac :)
OdpowiedzUsuńTaaa... Na emeryturze to będę zęby w ściany wbijać, bo przecież na jedzenie nie wystarczy. A o podróżach mogę zapomnieć.
OdpowiedzUsuń