środa, 4 stycznia 2023

Sklejam.

Wszystko się skleja do kupy, wystarczy umieć analizować: świat, wydarzenia, komentarze i mapy.

Wczoraj oddałam wypociny moim alumnom i dorzuciłam czołgi, samoloty i wozy opancerzone.  Modele tychże, bardzo piękne, które kiedyś dostałam a aktualnie leżą w pudłach i nie mam co z nimi zrobić. Dla tych, co najlepiej napisali sprawdzian: Proszę bardzo samolocik, dla tych co się postarali a nigdy im się nie chciało, proszę bardzo czołg i dla tych co bardzo chcą, bo się pasjonują: proszę bardzo wozik opancerzony i na koniec samolocik dla tych co grzecznie poproszą :-) a nawet całe pudło ))) 

 3/4każdej klasy podnosiło rączki, gdy pytałam:KTO przeleżał plackiem święta i był niemrawy w noc sylwestrową? a to jeszcze nie koniec, podobno. Zresztą, tak się możemy z tymi wszystkimi wirusami jebać w nieskończoność i na okrętkę. Naczelnik gorączkował na początku grudnia, kilka dni przechorował, ja wtedy nic nie złapałam. Połowa moich alumnów już smarkała, oraz aktorów aż wreszcie przyszedł ten jeden aktor z zestawem: nie do odrzucenia i wykosił pół załogi i wtedy się rozłożyłam i ja oraz przywlekłam gnoja w progi domowe: Naczelnik znów złapał i tym razem konsekwencje  poważniejsze były...

[współczuję młodszym nauczycielom, brak im dystansu i pewności siebie]

 W końcówce roku wysiadł mi laptop Lenovo Yoga, mój wypasiony, śliczny, cieniutki jak papierek, pomarańczowy, ustawiany w tryb tabletu, z zajebistą kartą graficzną, Z wypasioną zawartością leciutki komputerek. W którym już wymienialiśmy: dwa razy ładowarkę, całą klawiaturę, aktualnie chyba gniazdo padło ale może być grubiej. Także wartość jeszcze się podniosła. muszę kupić ja i mój informatyk,  nowy sprzęt jeszcze lepszy a najlepiej laptop dla firm. Niezniszczalny. aktualnie pracuję z moimi bebechami przeniesionymi na Della. Nie mam komfortu ale wystarczy, póki co.

Też w końcówce roku, dla podniesienia dramatyzmu, rozkraczyła mi się sucz na czterech kołach. Akurat tuż tuż przez przeglądem technicznym. kurewa. aktualnie jestem BEZauta. dziś i jutro mnie wozi Naczelnik do teatrów, szkół, galerii. po nowy kalendarz wreszcie, bo popylam z dużym ściennym w torebce.

No i

 znów jestem na diecie i dobrze, bo nie mam siły, głowy i czasu na jedzenie. przywożą 5 posiłków dnia poprzedniego i ja mam na cały dzień wszystko przygotowane. ładnie ekologicznie spakowane i opisane. a także działa [ Zawiesiłam ją na kołku na czas świąt i między świętami a sylwestrem i co? ano 2 kilogramy doszły].

Na wczorajszej praktyce jogi nieco osłabłam, Dwa tygodnie przerwy i choroba maja znaczenie. Dziś jednak ból a raczej bóle różne wędrują po człowieku.

 no i tak se sklejam tę nową-starą rzeczywistość.  jak te modele statków, czołgów, samolotów i wozów opancerzonych.

[PS. muszem coś wyjaśnić natychmiast.

trollom wszelkiej maści i obu płci mówię stanowcze NIE tu i wszędzie indziej. Nigdzie komentowała nie będę, żeby była jasność, że deki, beki kukuryki janki z gugla nie czekajcie ))))

Bym zapomniała o Portugalii a przecież Hiszpania czeka z godnością.

 i więc mój absolutny numer jeden w Portugalii : Klasztor w Batalha (Mosteiro de Santa Maria da Vitória) obowiązkowo TRZEBA, nawet, gdy się nie lubi sakralnych budynków, to jest absolutny sztos.

[oczywiście wszystkie ujęcia absolutnie mojego autorstwa]

 










no i czas na Hiszpanię )))

wtorek, 3 stycznia 2023

Sprawdzam.

 Sprawdziany z przebiegu drugiej wojny leżały i leżały i wołały do mnie czule. Głównie mapy i tekst źródłowy. No i się zastanawiałam co to za państwo Zpania? Niechby Spania była albo Spain alboco. 

No i patrzę a mnie mapę przy kserowaniu Nieco urwało z lewej strony... 

Poziom ogarnięcia map Europy w tym pokoleniu jest zatrważający. No ale przecież zgodnie z Duchem nauczania w kraju tutejszym, polska jest na mapie i to wystarczy.

poniedziałek, 2 stycznia 2023

2022/23 muszę to dopisać.

 Całą noc sylwestrową psina spała wtulona w moją pachę, podbródek i generalnie bezpiecznie doklejona. Nigdy tego nie robiła, jako dorosły pies[Tak spałyśmy, gdy była mała]. Miała ciężki dzień dziewczyna. Podróż, która zawsze jest dla niej letko stresująca, nowy dom, Obcy i do tego w pakiecie fajerwerki. STRASZNe to było. Sama napierdalanka o 24 odbyła się już w domu. Więc czuła się nieco bezpieczniej. Ale nadal stres. nadal drżenie łapek i ten strach w oczkach. Wczoraj, pierwszego stycznia miła drugie urodzinki. dostała moje mikołajowe kapcie do memlania ))

I Wczoraj, jak zwykle robiliśmy NIC, najpierw jedzenie, pierożki, sałatki, ciasta, które przywieźliśmy od Matkijadwigi. Na miesiąc chyba )) a tymczasem wystarczy jedynie na dziś jeszcze. Otwarcie OSTATNIEGO dobrego białego wina z Chorwacji, dobry film, serial Terror. Taki początek. nic specjalnego, nic nowego. norma. że leniwie i nicowato.

Podsumowania,  i plany Wszędzie, prawie. Podsumowałam sobie już. Planów w kraju tutejszym jakoś mieć nie można, w ogóle PLANY i pobożne życzenia, to rzecz wysoce ryzykowna w świecie dzisiejszym. Jedni planowali szampańską sylwestrową zabawę a wylądowali na kiblu ze sraczką. I Jak tu rezerwować hotel, loty, płacić za to wszystko, w obliczu mogącej się przypałętać sraczki, grypy i innych wiruchów ?? hę. 

Na razie mam stan wstępnej depresji. podyktowanej upiorną pogodą, i brakiem sił nacokolwiek. Czyli absolutnie nic mi się nie chce. i wszystko mnie brzydzi.

Jaki to był ten 2022, zaprzeszły, odeszły tak ogolnie? ano rejczel chujowy. Same prawie fatalne rzeczy na świecie. Niby wirus jakoś odpadł, [nie do końca, aktualnie wszyscy wokół mnie chorują], ale wiadomo dopadła nas wojna. Niechby się wydarzyła jedna dobra rzecz, a nawet dwie: pisdzielce odpadły i stanęły przed sądem. z wysokimi wyrokami, kk musiał sprzedawać kościoły, bo ludzi niet...



niedziela, 1 stycznia 2023

2022/2023

Dziś Jedyneczka. i państwo pozwolą, że skupię się na sobie.


świąteczne magnesy na lodówkę.


Jak tam, co tam? Ano Wspaniale. i na tym się skupie, że WSPANIALE:

nikogo nie straciliśmy, nikogo z bliskich w każdym razie,

mieliśmy zajebiste wakacje, dwa wspaniałe tygodnie w Szwecji kamperem, i to był Sztos,

dużo wolnego miałam w pracach obu, mogłam się więc skupić na sobie,

nie przepracowywałam się,

dużo czytałam, wzrokiem i uchem,

dużo piszę, 

uczę się strzelać z różnych broni, mam swoje ulubione,

planuje nasze wyjazdy, wakacje po świecie,



dwa razy przerabialiśmy covid, co nam zapewne odcisnęło piętno na tak zwanym zdrowiu, no ale nie poradzisz,

przeszliśmy ciężka grypę, też nie poradzisz.

I w zasadzie nic się nie zmienia. 

Oczekiwań brak.

no może poza jednym, nich się wreszcie skończy ta wojna w Ukrainie.

reszta jutro rano, znaczy jak przeżyliśmy Wczoraj. Dziś pije dobre chorwackie wino, jem sałatkę warzywną z pierogami od Matkijadwigi i oglądam dobre filmy w gaciach od piżamy.

 

sobota, 31 grudnia 2022

Faster faster.

 Jedziemy do Matkijadwigi. Z Ciri. (Koty zostały w domu). Odrabiać zaległe święta. Jedziemy faster, gdyż wreszcie ukończono Trasę Kaszubską. Pisdzielce z racji programowej nienawiści do Kaszubów i Biedronia ujebali ten skrót na długie lata  No rejczel miłości nie będzie. Bo dziś się przekonalam że Teraz do Trójmiasta mamy rzut na taśmę. I do MatkiJadwigi  też... niestety. 

Wyjazd jest nieco absurdalny. Ale będzie odbębnione. Wracamy dziś do naszej wiochy na samą godzinę W. Nie cieszę się tym nowym nadciągającym  rokiem. Jakoś tak ostatnio co rok to gorzej...na świecie i w kraju tutejszym. 

Życzę sobie i wszystkim, żeby pisdzielce wyładowali na księżycu. A kk sczezł w ogniach piekielnych. 


piątek, 30 grudnia 2022

#mniewszystkowolno.

[...to mój dom, moja ziemia i moje życie...]

Jeszcze mi się tak chyba nigdy nie stało, żebym napisała NIC w poście i otrzymała w nagrodę dwa tysie wejść na bloga w niecałe dwie doby oraz 800 wejść na tego nieposta. Temat nośny? dlatego do niego wrócę a jakże. 

z kronikarskiego obowiązku.

Zmęczyły mnie ostatnie dni od wtorku, konsekwentnie. W placówce zmarzłam, co wydaje się zajebistym przy mojej niedokończonej chorobie, nadal kaszle. Potem środa, i Sześć godzin w teatrze. i kolejne godziny na letkich zakupach, telefony i ustawianie ferii zimowych, wypał magnesów świątecznych, a wczoraj szkliwienie i spotkanie z Miśką. Poplotkowałyśmy, opowiadała o planach filmowych, o nowych przyjaciołach, o dyplomach reżyserskich, imprezowaniu na filmówce... od razu mi się moje studiowanie na AT przypomniało. Odpoczęłam psychicznie, za to kręgosłup od szkliwienia mi padł był. 

[i teraz w kontekście starych bab, pierwsze wejście, otóż wczoraj rozmowa z dwiema osobami o świętach i w obu przypadkach podkreślono terror babki !! względem pozostałych członków rodziny. zarówno w kontekście świąt ale i pozostałej części życia].

 Po powrotach do domu padaliśmy oboje na dobrą godzinę snu na kanapce, przed ekranem. Przerwaliśmy Belfast, który serdecznie polecam. Uwielbiam takie filmy. Naczelnik sugeruje, że Kenneth Branagh zapatrzył się w Romę Alfonso Cuarón. I możliwe: "Roma" to kawał znakomitego kina, które za kilkadziesiąt lat będziemy prawdopodobnie stawiać na jednej półce z dokonaniami Luchino Viscontiego czy Ettore Scoli. I ja się z tym zgadzam.

Poza tym udało nam się wreszcie zlokalizować i zobaczyć Nomadland. Zupełną nocą ciemną. Ale warto. I  jeszcze nam się udało kilka innych dobrych filmów przyswoić, bo co było robić w malignie..

***

Jak to było? Ty też będziesz ...ciebie też czeka... Nie wolno... Co za tupet...co za chamstwo.... świętości nie deptać... Nie wypada...i to jest kobieta...to jest artystka...nauczycielka ... 

Słyszałam to od starych bab od dziecka. do dziś. ofkorsss.

W przemocowym grajdole, jakim jest kraj tutejszy wszystko wolno jedynie bogu, rządzącym i kk. A ja sobie myślę, że mnie wolno się temu przeciwstawiać wszystkimi dostępnymi możliwościami i środkami. Czy się to komuś podoba, czy nie. A, że niektóre StareBaby dostaną zapaści...no cóż. Na wojnie ofiary być muszą.

Co ja mam do starych bab?

spieszę donieść, że arycykatol jedraszewski też jest starą babą. I pewien bloger z głosem bekliwym. A więc ani wiek ani płeć nie zwalnia z bycia starąbabą.

No to mam owszem,  to samo, co do Katopatoli. Nie, nie wrzucam wszystkich kobiet do jednego wyrka! Nie ze wszystkimi bym poszła do łóżka. Stara baba to sposób myślenia, działania, mówienia i pisania. Starababą można być już w kwiecie wieku. Umiejętnie naśladując babki, ciotki i zakonnice.

Za nią stoi potęga dwóch tysięcy lat i aktualnego rządu oraz tradycja narodowa.

Używanie określeń typu: nie wolno, kto to widział, jestem zniesmaczona, nie wolno to, nie wolno tamto, nie wolno boniewolno. Nie wolno przeklinać. bo brzydko jest przeklinać(japierdolę)))

A, że spódniczka za krótka a że cycki na wierzchu, a potem się księdzu dziwić, że molestował, a że rączki na kołderkę a że marsz do kościoła bez gadania moja panno i do spowiedzi a że kto to widział, żeby chłop był od baby młodszy? Kto to widział żyć bez ślubu? Kto to widział żyć po swojemu? Za granicę się zachciało?? Wypierdalać jak się nie podoba...

 To jest tak, jak z tym chłopem ze wsi:  że chłop ze wsi wyjdzie ale wieś z chłopa nigdy. Niektórym nawet po zmianie środowiska i kraju, nie przechodzi. Ta MORALNA do urzygu postawa z kijem w dupie: kij w dupę i do teatru lakowego. Beret na łeb i do kościoła katolickiego. Taka rymowanka udała. Na sztywno i kosy na sztorc. baczność.

Nie Wszystkie a nawet nie większość... ale właśnie ta chujowa mniejszość, uwielbia decydować za innych, w imię boże, tradycji, kk i totalnej kurwa prymitywnej tępoty. Projekt srai godek kto podpisał? 150 tysięcy podpisów!? gdyby je prześwietlić peselami, to zapewne pięćdziesiąt plus i siedemdziesięciolatki w większości upierdalają właśnie życie młodym ludziom, skazując ich na co?? mnie się jebie, że szczekam na stare baby przykościelne, bo one takie biedne, a one właśnie teraz konsekwentnie  robią piekło ludziom młodym w kraju tutejszym. PRAWNE piekło, życiowe piekło. Nie swoim tylko rodzinom, przecież, to za mało. trzeba innym meblować życie, pobożemu i tradycyjnie, nikomu nie może być lepiej, nikt nie może wystawać, bo wpierdol. Sama srajagodek, to jest klasyka gatunku: ja mam życie spierdolone, dzieckiem popsutym, to inne też muszą.

No i jeszcze forma jest ważna, czyli publiczne pranie brudów, jak ongiś prababki w pralniach, potem babki na parapetach, tak zwane poduszkowce, a teraz ... i ciekawość niezdrowa ciekawość zżera...tradycyjnie.

Na szczęście. Wokół mnie już takich kobiet(??)prawie nie ma. PRAWIE. A ja też nie tylko o tym piszę, przede wszystkim robię spektakle, całe moje życie, jestem Feministką i robimy Projekty typu: WOLNOŚĆ SIOSTRO !!!  i edukujemy edukujemy edukujemy... Kobiety. 

Bo Kobiety są wspaniałe.

w odróżnieniu od starychbab.

***

Zakupiłam lotto, bo liczyłam na więcej tego zielonego w moim życiu. Ale na razie nic z tego. Trudno.

Ps

 Która kocia menda zabiła małą myszkę i porzuciła na tarasie ? siępytam sie.


środa, 28 grudnia 2022

O starych babach.

 CICHOSZAAA 🤣🤣🤣🤣🤣🤣





ps

a licznik napierdalalala

chyba wypada podziękować za nieoczekiwany rozgłos.

ps

licznik nadal napierdalala

wtorek, 27 grudnia 2022

Lubię Świętowanie. absolutnie każde.

 

Pasjami Lubię świętować, i każdy powód jest dobry. Właśnie świętujemy z nudów, wszystkie aktualne religijne święta a więc: nadal, bo do 6 stycznia (niedouki) Szczodre Gody, skończyliśmy świętować Chanukę no i oczywiście jezusowe narodziny. Bo czemu nie? skoro lubimy jeść, pić i śpiewać. i dostawać prezenty, Lubimy, kiedy światła przybywa i ognie chanukowe lubimy i urodzinki lubimy. Wszystko bierzemy jak leci. Hawa nagila Wśród nocnej ciszy.

Tak po prawdzie od kilku dekad uczestniczę w pieśni słowiańskiej, obrzędowej. Śpiewałam na warsztatach u Jewhena Efremowa (zespół Drewo, Ukraina), z formacją Piesnochorki, kozacy z Rosji – prowadzili warsztaty we Wrocławiu z inicjatywy grupy OVO. Mam płytę z występów na zakończenie warsztatów. To moje klimaty, moja dusza. Duchowość jest w pieśni. Wspólnej pieśni.

No i za szczyt spierniczenia uważam sekowanie tego przez paranoidalnych NUDZIARZY z kijem w dupie.


Dostajemy nadal objawy sympatii...wczoraj spory kawał tortu orzechowego, drobiazgi pod choinkę. telefony i smsy, życzenia świąteczne i słowa wsparcia, to bardzo miłe. Uprzejmie odpisuję na te smsy czyli wysyłam życzenia zwrotne, bo jestem dobrze wychowana ( jesooo jak to dobrze, że mnie amisze nie chowali przed światem, czy inne ortodoksy,  tylko zwykłe katoliki bez napinki, raczej powierzchowne, bez nachalnej duchowości).

NADAL głównie Patrzyliśmy w ekran. Pojawiła się kolejna seria KRUKA na VOD. ten mroczny serial, bardzo przypadł nam do gustu ale widocznie miła odmiana, mile widziana. po raniących oczy lukrowanych obrazkach świątecznych propozycji.

Dziś kolejne prania, jak zwykle pościeli Naczelnika, i elementów barłogu. Tu spieszę donieść i wyjaśnić, że barłóg,  jest CYWILIZOWANY i pod kontrolą.

Jutro wyłażę na świat. z domu do pracy, przynajmniej jednej. trzeba umyć włosy ))) nadal kaszlę i to dość okazale. 


niedziela, 25 grudnia 2022

24.122022. O tym, że barłóg na święta.

Wczoraj. Naczelnik dostał ten sam antybiotyk, tylko na dłuższy czas, gdyby nie zadziałało. Temperatura nie spada wystarczająco. (Na noc z piątku na sobotę znów w okolicach 38). Oczywiście nigdzie nie jedziemy. Zostajemy w domu. Rozmrażamy sandacza i pierogi i uszka, które dostaliśmy kilka dni temu. Koleżanka przywiozła całą kolację świąteczną, sąsiadka ciasto, pomimo naszych protestów. Prania idą nagminnie. Zwłaszcza przez trzy dni świąteczne, bo to czas drugiej taryfy. Matkajadwiga została przekonana przez sąsiadkęOle, żeby odpuściła naciski na kontakt osobisty, bo to wszystko mocno niebezpieczne jest. Ludzie chorują w ilościach porażających ale i Umierają. A narracje, jak zwykle dwie. Wykluczające się. Czy to już tak zostanie na wieki wieków? nie ważne dlaczego, ważne, że to się dzieje...i nie jest to taka sobie zwykła grypa.

Nie musimy się więc przewracać się w kuchni. 

Wczoraj ogarnęłam kurze. Rozłożyłam stół przy kanapie. bo W kominkowym, na kanapie pyszni się barłóg, wymieniam w nim ino koce, pledy, szale. w tym barłogu tkwimy Wszyscy. w środku w kluczowym miejscu Zawsze jest rozwalona, Ciri. Po bokach, albo na nas, albo na naszych głowach, wywalają dupska koty. Piejmy herbaty, soki, barszcz. konsumujemy sery od Kanionka. pierogi, rybę. Naczelnik dał się przekonać do inhalacji bulbulatorem i co? i poszło, znaczy schodził mu gil z zatok cały wieczór. A poprzedni bulbulator oddałam dzieciom, bo taki był niezdrowy. podobno. 

Dziś. Znów cały zestaw naczelnikowej pościeli do prania. Temperatura nadal nie spadała, cały wczorajszy dzień 38. Dwie tabletki antybiotyku chyba już zadziałają. I kolejna dawka na zbicie temperatury. bo inaczej lekarz, szpital nie wiem już co ? zaczynam się martwić. Dziś na wieczór pójdzie trzecia tabletka antybiotyku i jakaś odmiana musi być. no chyba, żeby nie była. .. taka sytuacja w 2005 skończyła się ostrym zapaleniem płuc. i szpitalem.

Bardzo bym sobie życzyła, Najbardziej, żeby się wojna na Ukrainie skończyła. 

To po pierwsze i absolutnie najważniejsze. a także, po drugie absolutnie najważniejsze, żeby ktoś wywiózł pisdzielców w kosmos. w odległe galaktyki. i żeby tam również dołączył do nich polski kk. bo to najbardziej zjadliwa odmiana. 

Dziś kolejny dzień oczekiwania na poprawę. 

ps

leżeliśmy więc cały dzień przed ekranem, na kanapie w barłogu i oglądaliśmy filmy: koniecznie Mroczne Materie, serial na HBO !!!

polecam: Za tych co na morzu z 2019 roku, goronco. My na Primie. Poza tym Morbiusa na HBO z moim ulubionym Jaredem.

oraz z musu nieco, a nieco z powodu gorączki, patrzymy na : Harego i Megan. Nie na Raz. Kto by to zniósł. No nie dziwię się, że wyszli z firmy. Nie widzę też powodu do utrzymywania dworu, do istnienia monarchii konstytucyjnych, czy innych, dla mnie to przebrzmiała forma rządów rodem z XVIII wieku. i po co? No chyba, że jest to taka forma rozrywki dla angoli: My ich utrzymujemy a oni nas bawią. Te księżniczki kartonowe, pustogłowe jednak, te dramaty...ta ekscytacja gawiedzi. ludzieee jest tyle poważniejszych tematów na świecie, wojny, ocieplenie klimatu...serio?

piątek, 23 grudnia 2022

23.122022. chyba jednak nie.

 


 No i udało się, mogę chorować na legalu. to i choruje. W dzień przesilenia, swoje osobiste miałam i ja, jakby coś odpuściło. pierwszy raz nie miałam temperatury. Tandem antybiotyk plus thiocodin na kaszel, które ratuje mi życie, sen i uwalnia od bólu, otóż ten tandem nie pozwala na jakieś szaleństwa. więc leżę w swetrach wełnianych pod kocem Manduki od jogi, na wskroś wełnianym i pod pledami lnianymi. piję hektolitry herbaty malinowej, strzelają otwierane słoiki, strzelają wieczka od soków malinowych, aroniowych, porzeczkowych, wiśniowych i jeżynowych jak leci ... pije wszystko wchłaniam, pochłaniam zalewam.  wszystko co mi w łapy wpadnie, gdy otworzę drzwi kredensu rybnego. I Oglądam filmy: 55 kroków, Helen znakomita w roli. Szczerze polecam. no i dla równowagi psychicznej polecam drugi film, w typie, jaki lubię i dobrze mi robi: czyli mała społeczność, w tym przypadku Walijskie miasteczko i Wymarzony koń. nie żadne tam oskarowe szaleństwo.

Nie, absolutnie nie mogę już przyswajać świątecznych produkcji...pełen wymiot.

Od wczoraj leżę w łóżku pod kołdrami, pledami. na których razem ze mną leży 15 pozycji książkowych...kilka z nich zaczęłam, kilka jest nowych, kilka doczytuję. dwie muszę odłożyć do biblioteczki.

Guggenheimowa, zdecydowanie chujowo napisana. Niejaki Anton Gill się nie postarał. ale za to Od jednego Lucypera sobie jeszcze zaczęłam. i odgrzebałam Kolebkę Siemowita. Roszki. 

Dobrze, że Naczelnik wczoraj rano pognał na zakupy. Na wieczór dostał wysokiej temperatury. Od tego czasu leży plackiem, się poci, głównie śpi. Dziś pranie jego kołdry i poduszki mnie czeka. i wszystkiego na czym spał. chyba czas powiedzieć Matcejadwidze, że raczej nie dojedziemy jutro na kolację wigilijną. Szkoda mi jej. Szkoda nas. tyle dobrych rzeczy czeka tam do jedzenia. A my mamy tylko rybę. i ewentualnie barszcz...

... powoli wywlekam jakieś wieńce, ozdoby. światełka. czyli robię, to co lubię, innymi rzeczami się przejmowała nie będę. nie mam siły.

Ani mi narai kogoś do sprzątania. Potem, jak wydobrzeję, ten ktoś mi umyje wszystkie okna, drzwi, klamki, obrazy za szkłem i lampy wiszące i punkty świetlne[Tylko w kominkowym u sufitu jest ich 12]. I zacznę się umawiać na regularne sprzątania w naszym domu. Jakaś Pani z Ukrainy sobie dorobi albo zarobi. A my pozbędziemy się wyrzutów i nielubianej roboty. 

Dobrego świętowania Wszystkim życzę.

Maniek się zawsze przygląda co też my na tym blacie robimy.

środa, 21 grudnia 2022

Wczoraj zaczeliśmy świętowanie, Wigilią Szczodrych Godów.

moje zdjęcie

 Na dzień dzisiejszy tyle zostało z zimowej aury, coby ulepić takiego bidnego wkurwionego bałwanka. (bardzo mnie on rozśmieszył, gdy go spotkaliśmy na szlaku w maju w Bieszczadach). Całą noc z poniedziałku na wtorek z dachów zjeżdżały pokrywy śnieżne. nie spałam. kaszlałam. to i mnie straszyły.




[No dobra, za Bieszczadami tęsknię i za włóczęgami górskimi. O Bieszczadach jeszcze wspomnę, bo ja byłam tam kilka lat temu, po raz pierwszy ale nie ostatni. Górki polskie wszystkie złaziłam co do centymetra, od dziecka ale Bieszczady zobaczyłam na oczy zdecydowanie za późno i mnie zachwyciły].

Zła wiadomość jest taka, że w przychodni ludzi w pip i nie dostałam się do lekarza. bo zaraza. Zaraza i na święta naród utonie w gilach. zielonych. bendom  pasować do niemieckiej choinki/tak, tak typiary katopato NIEMIECKIEJ luterańskiej/. Nadal mnie to nie wyprowadza. do czwartku mam czas na załatwienie zwolnienia. jakoś mi nie zależy. normalnie bym skisła z nerwów. Ale widocznie nastały takie czasy, wraz z rządami pisdzielców, zarazami i wojnami, że norma jest gdzie indziej. Na przykład ludzie z bronią, mogą już łamać przepisy, bo im na to właśnie Pozwolono. skoro główny policjantgranatnik, konsekwencji nie poniesie...

Co tam, skupiam się na dobrych wiadomościach:

a Dobra jest taka, że dostałam pierwsze prezenty, uch piękną torbę z wełny i pierścionek z filiżanki. Tak mnie zauroczyła biżuteria z talerzy, że zamówiłam dziś całkiem sporo różności dla siebie i przyjaciółek. I przyszły książki, teraz leżę i czytam opowieści z Gruzji. Czekam jeszcze na sery od Kanionka. I będzie komplet. Żeby pić wino, muszę jeszcze się podleczyć.

Jako, że nic nie obleczone w chałupie, ubrałam se piżamę w Mikołaje i piję kawki i herbaty malinowe z kubków świątecznych. i nie wiem czy jest sens, żeby czubek choiny ścinać, dla zapachu i klimatu, oboje mamy wyłączony węch. Dziś siankową choinę wnosimy, na szczęście jest ubrana.

Świętem Zimowego Staniasłońca rozpoczynamy słowiańskie świętowanie. [Po co nam jakiś żydowski bożek, mamy własnych słowiańskich i narodziny syna boga słońca Swarożyca]. Dziś najkrótszy dzień w roku, a od jutra słońca przybywa, dziś przesilenie a więc mogą się nasilać różne dolegliwości. symboliczna walka dobrego ze złym, ciemnego z jasnym, cienia ze światłem...i jest to zawsze walka wygrana )))

Wyznawcy pisu Wypieprzajcie się leczyć do Anglii, tam gdzie posłaliście naszych lekarzy.

 Przykro mi TROCHĘ, bo znów mam choróbsko, niechpoliczę, trzeci raz w ciągu 5 miesięcy. co drugi miesiąc w zasadzie. covid. i inne zarazy. teraz oczywiście grypa. Do lekarzy, których nie ma! dostać się oczywiście nie ma opcji. ale ja jestem już duża i mam tego serdecznie po kokardy, także zadzwoniłam do placówki, że mnie do końca tygodnia nie będzie. A co dalej? skąd zwolnienie, ano jeszcze nie wiem? i jakoś mnie to za bardzo z równowagi nie wyprowadza. [Ale co mam napisać w tej kwestii, to napiszę: wypędzili pisdzielce lekarzy, teraz wypędzają z zawodu nauczycieli...za chwilę więcej będzie korepetytorów, niż nauczycieli w placówkach, tak samo jak prywatnych praktyk lekarskich za pieniążki. KTOŚ SIĘ TEMU dziwi?? nie bądź dziwisz, nie klej głupa, akcja = reakcja. Państwo cię oszukuje, doi, nie daje godnej płacy rozdaje jedynie swoim wyznawcom, kościołom, biednym dzieciom co to morza nie widziały, alkoholikom na wódkę, patologii a ty lekarzu, nauczycielu pracuj i wykonuj polecenia albo ... uciekaj, uciekaj. Chyba tak to szło i się spełniło. jak sen złoty. I doprawdy cóż to za pretensje, że to lekarze nie mogą więcej...pracować. a dlaczego nie 16 godzin na dobę? nie ma nauczycieli? to dołożyć tym, co jeszcze zostali więcej godzin. proste? zarżnąć towarzystwo robotą, zwalić na nich wszelkie braki i niedostatki].

Słyszałam już, że remedium na Wypędzonych przez pisdzielców, mają być: "nauczyciele(tfu) i lekarze od rydzyka" ze skróconym czasem studiów, tak do opanowania budowy ciała pacjenta, żeby głowy z dupą nie pomylić i opanowania nazw leków typu lewopowaoskrętne witaminy, lub zdrowaśmaryje. Znaczy zapoznanie się z instrukcją obsługi pieca, żeby na trzy zdrowaśki umieć wsadzić Anielkę. [co zaś się tyczy edukacji, no to wiadomo hymn, żołnierze wyklęci i chrzest polski. i nie będzie Niemiec pluł na w twarz]

Przykro mi, bo znów bajzel na chacie, zero wystroju i okna taaakie nieumyte. i ze względu na plany, a plany były takie: odpoczywać, jeść, zjeżdżać na sankach, spacerować po lesie i nad morzem, ewentualnie NIEleżeć na kanapie, w zasadzie leżymy każdego wieczora na tej kanapie więc nie tym razem. Owszem spać długo i jeść śniadanie w gaciach od piżamy koniecznie w mikołajowe wzory, przed fajnym filmem. 

i fszyskosie poszło bujać.

Zaczęłam więc sobie uprzyjemniać czas nocny, kiedy to zamiast spać, szarpana atakami kaszlu na siedząco usiłowałam się jakoś ratować, żeby nie oszaleć: Że to tylko trzy dni, czyli zwykły łikend. Że w gaciach od piżamy, na kanapie każdą niedzielę spędzamy i to żadne ajwaj. Że dobre jedzenie sobie zmawiamy, kiedy chcemy, a nawet lepsze, bo nie mam musu, tylko jest ochota. Prezenty robimy sobie kiedy chcemy. Że lampki ?? i wystrój? no bez przesady. Lampki w domu cały rok świecą. Znaczy NIE MA CZEGO ŻAŁOWAĆ.

BO TAK NA PRAWDĘ, TO WYSTRÓJ MNIE JARA. jak każdego, kto ratuje się przed depresją.


poniedziałek, 19 grudnia 2022

Ukryta Opcja Watykańska(UOW) na portugalskim tle.

 

Możliwe, że ten osobnik, tak przystający do obrazu pewnej zarazy, właśnie ją wykrakał [Wszystko mnie boli, temperatura 38, ból głowy, paskudny kaszel] i nie wiem czy to covid? czy grypa, bo dawno grypy nie miałam a objawy typowo covidowe?? soboto-niedziela przeleżana, a głównym zajęciem zbijanie temperatury. Kaszel paskudny pozostał i niemoc. A dziś do teatru spotkanie świąteczne szykować, a jutro do szkoły... taka sytuacja w pisdzielskim kraju, że o lekarzu możesz pomarzyć.


Wszystkie zdjęcia robiłam osobiście, jak zwykle. A to powyżej posłuży mi do namalowania obrazu.

Jesteśmy w  oceanarium w Portugalii.

 

Nawiązuje do tragedii w Berlinie, zobaczcie sami, jakie piękne są głębiny, jakie niezwykłe istoty tam mieszkają, a w Berlinie wywaliło 1500 ryb i innych stworzeń... no tragedia. Gdziekolwiek nie jestem na świecie i są oceanaria, to do nich idę... to jedyna moja droga, żeby zobaczyć, bo ani nie nurkuje, ani nie zamierzam wsiadać do łodzi podwodnej.


istotka gałęziopodobna, konikowata morsko



boskie główeczki wystające z dna.

    Świat zwiedzam od zawsze. dzięki mojej własnej uprzejmości. Dzięki zarobionym pienionżkom, nie zaś ukradzionym, i prywatnie latam, nie służbowo. Dzięki wykonywanym zawodom: z teatrem zwiedzałam. a następnie dołączyłam do nauczycieli. [Aktualnie z tego co wiem, nauczyciele korzystają z programów erazmusowych i naparzają po Europie za darmo ))) co tam, klapki spadły typiary katopoato ??] Moja placówka dokłada mi połowę kasy do każdej wycieczki, i do każdego wyjazdu za granice. Tak, że kosztuje nas to niewielkie pieniądze w porównaniu z opcją: za wszystko płacę sama. To są oczywiście moje, ciężko zapracowane pieniądze, które w taki sposób mogę odzyskać...tak samo jak paczki dla dzieci i dofinansowanie do kolonii. to nikogo nie dziwi. A że ludzi młodych w zawodzie BRAK, nie ma dzieci, nie ma paczek i kolonii TO SĄ WYCIECZKI ))) po świecie...i dobrze.

PORTUGALSKA zielenina, tym razem. i klify.

CZYLI KOMPLETNY SZTOS

Cabo da Roca - położony na Półwyspie Iberyjskim przylądek, na terenie Portugalii, w obrębie Parku Przyrodniczego Sintra–Cascais, na zachód od Lizbony. Stanowi najdalej na zachód wysunięty punkt lądu stałego Europy. Brzeg na przylądku jest skalisty i wznosi się 144 m ponad poziom Oceanu Atlantyckiego. Na przylądku znajduje się latarnia morska z XIX wieku.





Na obelisku stojącym na szczycie urwiska umieszczona jest tablica zawierająca aluzyjny cytat z 3. pieśni eposu Os Lusĭadas portugalskiego poety Luísa de Camões: „Tu, gdzie ląd się kończy, a morze zaczyna”). Cabo da Roca dzielą od znajdującego się po drugiej stronie Atlantyku przylądka Henlopen w amerykańskim stanie Delaware 5593 kilometry.


chyba była taka historia, że ktoś się tu wychylił, żeby sobie strzelić fotę i spadł. są owszem barierki ale turysty sforsują każdą przeszkodę.




Nie wiem, czy wiecie ale Ziemia się obraca dzięki pisdzielcom, urodziliśmy się dzięki pisowcom, oddychamy świeżym powietrzem, dzięki pisuarom, ba język polski funkcjonuje dzięki pisującym, studia ukończone mamy, dzięki pisiupisiu...a ja osobiście podróżuje dzięki pisowi, choć zwiedzałam już, i mnie nosiło, gdy o pisdzielach nikt jeszcze nie słyszał. no aleee wiadomo. Fszysko w kraju tutejszym zawdzięczamy pisdzielcom i prawicy. 

No wychodzi na to, że ludzie wykształceni, przedsiębiorczy wykorzystują pis a nie odwrotnie.

Nadal jestem bohaterem na pewnym mało uczęszczanym blogu, którego właścicielka na chuju staje, żeby mnie sprowokować. I nabić sobie licznik.  Blogu, gdzie tematem przewodnim jest napierdalanka na Demokratyczną Opozycję i ... na mnie..  tymczasem Im gorzej piszą o mnie pisdzielskiekatopato, tym lepiej.

bo gdyby było inaczej, to bym umarła ze WSTYDU.

to jedno zdjęcie z internetów.


niedziela, 18 grudnia 2022

czarnek wypiedalalaj z mojego kraju..

do trzech razy sztuka? chyba sobie żartujesz bucu jeden. myślałam, że zalewska jest największym szkodnikiem w mieście ale ty jej do kostek nie sięgasz. 

Wypieprzaj razem z komendantem głównym policji idiotą, który odpalił granatnik w gabinecie.

macierewicz komentuje: nastąpił wybuch.

)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

popłakałam się Serio. 

kurewa, żadne procedury w kraju tutejszym nie obowiązują, można se wszystko przywieść naładowane. jak się jest urządnikiem pisdzielskim. NAŁADOWANA broń?? żadnej prokuratury!!  autem służbowym do szpitala?? ZATUSZOWAĆ.


sobota, 17 grudnia 2022

O Fado. Bardzo subiektywny przewodnik po Portugalii.

Ponieważ podróżowanie jest przywilejem, jak słusznie zauważyła Margo. Ponieważ, to niemożebnie wkurwia starsze panie, głównie z ukrytej opcji watykańskiej, to niech opowieść trwa.  

Portugalia: Dobre miejsce dla tych, którzy nienawidzą goronca. Przyjemne dwadzieścia parę stopni. Po raz pierwszy po wypełznięciu z samolotu nie uderzyło w nas obezwładniające piekło...ba nawet było chłodnawo, a za chwilę dowiedzieliśmy się, że akurat w  polsce cieplej, tego lata. Atlantyk, chyba robi swoje. Ocean jest niezwykły, ale nie mogliśmy się kąpać, bo fale by nas zabiły, podobno. tylko serferzy mogli korzystać. Turyści mieli zabronione wchodzenie powyżej kolan pod groźbą kary. Za to nocą wchodziłam daleko w głąb oceanu. i zbierałam różne cuda, co to potem mi się do walizki nie zmieściły. więc ich nie przywiozłam.

Portugalia jest surowa i piękna.

sama robiłam

 Nieopodal Pomnika Zdobywców w dzielnicy Belem w Lizbonie, wypiłam najdroższe piwo w moim życiu...póki co. [Nie polecam żadnych topowych miejsc, knajp w topowych dzielniach, na topowych deptakach, podobnie było w Wenecji (chyba każde dziecko już ogarnia, że na Placu Marka nie należy niczego spożywać)]. Na samym szczycie pomnika jest mały taras widokowy, z którego widać dzielnicę Belém. Przed pomnikiem położona jest marmurowa mozaika przedstawiająca mapę i trasy podróży portugalskich odkrywców. Sama dzielnica Belem jest ciekawa, W 1497 wyruszyła stamtąd przełomowa wyprawa Vasco da Gamy. W podzięce za przetarcie morskiego szlaku do Indii postawiono tam wystawny Klasztor Hieronimitów, uważany za szczytowe osiągnięcie architektury manuelińskiej. Klasztor pełni funkcję portugalskiego panteonu – pochowano w nim samego Vasco da Gamę.

No i ja ten klasztor oczywiście zwiedzałam i stałam u grobu Vasco. I dostałam głupawy, bo mi się wszystkie kartkówki świata, moich uczniów przypomniały: kto odkrył morską drogę do Indii? Odpowiedz: Vasco van Geim. I geim over.






 




Zwiedzaliśmy głównie katedry, kościoły, płace, klasztory:








Natrafialiśmy na  trupie historie miłosne. Historie, które potem uwielbiam opowiadać swoim uczniom.

Alcobaça w środkowej Portugalii. Tu, w potężnym kościele klasztoru cystersów, znajdują się dwa przepiękne gotyckie grobowce: króla Piotra I oraz jego ukochanej Inês de Castro. Z parą tą wiąże się najsłynniejsza – i bardzo tragiczna – portugalska historia miłosna, sprzed sześciu wieków. 

Oczywiście z finalnym straszliwym końcem, kochankę królewską potajemnie poślubioną Inez de Castra, zamordowano i następca tronu Piotr I najpierw okrutnie wymordował tych, którzy dokonali egzekucji a następnie wykazał się jeszcze większym szaleństwem: Chcąc uczcić pamięć żony i nadać jej tytuł królewskiej małżonki oraz królowej Portugalii, Piotr I wydał rozkaz ekshumacji zwłok Inês de Castro. Następnie sprowadził rozkładające się ciało ukochanej do Alcobaça, gdzie zostało przystrojone w koronacyjne szaty oraz insygnia władzy i usadzone na tronie. Cały królewski dwór miał złożyć hołd królowej Inês, całując ją w pierścień osadzony na gnijącej dłoni.

Dodam, że ekshumacja nastąpiła sześć lat po śmierci ukochanej... są oczywiście sprzeczne głosy historyków ale ja tam chętnie wierzę.

WSZYSTKIE zdjęcia robiłam własnoręcznie !!!





Opactwo Cystersów w Alcobaça – klasztor rzymskokatolicki

*
na przykład Katedra w Lizbonie, to jedna z perełek Alfamy – najstarszej dzielnicy w mieście. i warto. Lizbońska starówka zrobiła na mnie ogromne wrażenie ale głównie, rozmachem i tym, że się sypie.




powtórzę się, że WSZYSTKIE zdjęcia robiłam SAMA.
Cristo Rei nad lizbońskim wybrzeżem Atlantyku i rzeki Tag
Swoje zdjęcia spod tego pomnika już prezentowałam, a poniżej zdjęcia mostu koło którego w stoi ów pomnik/zdjęcie mostu zrobiłam z pomnika/.

Poza jezusami, katedrami oczywiście żółte tramwaje. Wiadomo i kolacje z tradycyjnym jadłem, które mi nie smakowało do równie niestrawnego Fado. Ożeszkurwasz mać, nie dałam rady, ani jednego słuchać, ani drugiego jeść.

I jeszcze przyroda mnie zachwyciła i oceanarium i  Cabo da roca i architektura Klasztoru w Batalha.

Czyli musi być następny raz :-)

Natomiast w ogóle mnie nie ruszył ten amok wokół Fatimy. Miejsce zwyczajnie brzydkie.  Bez żadnych fluidów, tajemnicy, oczywiście stoi pomnik JPII, a jakże oraz kościół w rusztowaniach. 

Poczułam tam takie absolutne NIC poza zapachem mamony )))))))))