Wszystko się skleja do kupy, wystarczy umieć analizować: świat, wydarzenia, komentarze i mapy.
Wczoraj oddałam wypociny moim alumnom i dorzuciłam czołgi, samoloty i wozy opancerzone. Modele tychże, bardzo piękne, które kiedyś dostałam a aktualnie leżą w pudłach i nie mam co z nimi zrobić. Dla tych, co najlepiej napisali sprawdzian: Proszę bardzo samolocik, dla tych co się postarali a nigdy im się nie chciało, proszę bardzo czołg i dla tych co bardzo chcą, bo się pasjonują: proszę bardzo wozik opancerzony i na koniec samolocik dla tych co grzecznie poproszą :-) a nawet całe pudło )))
3/4każdej klasy podnosiło rączki, gdy pytałam:KTO przeleżał plackiem święta i był niemrawy w noc sylwestrową? a to jeszcze nie koniec, podobno. Zresztą, tak się możemy z tymi wszystkimi wirusami jebać w nieskończoność i na okrętkę. Naczelnik gorączkował na początku grudnia, kilka dni przechorował, ja wtedy nic nie złapałam. Połowa moich alumnów już smarkała, oraz aktorów aż wreszcie przyszedł ten jeden aktor z zestawem: nie do odrzucenia i wykosił pół załogi i wtedy się rozłożyłam i ja oraz przywlekłam gnoja w progi domowe: Naczelnik znów złapał i tym razem konsekwencje poważniejsze były...
[współczuję młodszym nauczycielom, brak im dystansu i pewności siebie]
W końcówce roku wysiadł mi laptop Lenovo Yoga, mój wypasiony, śliczny, cieniutki jak papierek, pomarańczowy, ustawiany w tryb tabletu, z zajebistą kartą graficzną, Z wypasioną zawartością leciutki komputerek. W którym już wymienialiśmy: dwa razy ładowarkę, całą klawiaturę, aktualnie chyba gniazdo padło ale może być grubiej. Także wartość jeszcze się podniosła. muszę kupić ja i mój informatyk, nowy sprzęt jeszcze lepszy a najlepiej laptop dla firm. Niezniszczalny. aktualnie pracuję z moimi bebechami przeniesionymi na Della. Nie mam komfortu ale wystarczy, póki co.
Też w końcówce roku, dla podniesienia dramatyzmu, rozkraczyła mi się sucz na czterech kołach. Akurat tuż tuż przez przeglądem technicznym. kurewa. aktualnie jestem BEZauta. dziś i jutro mnie wozi Naczelnik do teatrów, szkół, galerii. po nowy kalendarz wreszcie, bo popylam z dużym ściennym w torebce.
No i
znów jestem na diecie i dobrze, bo nie mam siły, głowy i czasu na jedzenie. przywożą 5 posiłków dnia poprzedniego i ja mam na cały dzień wszystko przygotowane. ładnie ekologicznie spakowane i opisane. a także działa [ Zawiesiłam ją na kołku na czas świąt i między świętami a sylwestrem i co? ano 2 kilogramy doszły].
Na wczorajszej praktyce jogi nieco osłabłam, Dwa tygodnie przerwy i choroba maja znaczenie. Dziś jednak ból a raczej bóle różne wędrują po człowieku.
no i tak se sklejam tę nową-starą rzeczywistość. jak te modele statków, czołgów, samolotów i wozów opancerzonych.
[PS. muszem coś wyjaśnić natychmiast.
trollom wszelkiej maści i obu płci mówię stanowcze NIE tu i wszędzie indziej. Nigdzie komentowała nie będę, żeby była jasność, że deki, beki kukuryki janki z gugla nie czekajcie ))))
Bym zapomniała o Portugalii a przecież Hiszpania czeka z godnością.
i więc mój absolutny numer jeden w Portugalii : Klasztor w Batalha (Mosteiro de Santa Maria da Vitória) obowiązkowo TRZEBA, nawet, gdy się nie lubi sakralnych budynków, to jest absolutny sztos.
[oczywiście wszystkie ujęcia absolutnie mojego autorstwa]
no i czas na Hiszpanię )))









