poniedziałek, 30 września 2019

między.

Dobrze mi z tym zafiksowaniem na sobie, domu i jesiennych robotach. dobrze mi, gdy działam tylko
teatralnie. a już nawet teatralnie się nie spinam. nie zależy mi na wynikach.  nie myślę obsesyjnie o czymś, że muszę...nie zabijam się... dla sławy chwilowej[obuchacha] zanim się obejrzymy nikt o nas nie pamięta. poza tym czy to ma jakieś znaczenie?
Nagle przestałam.
Może druga połowa roku, zwłaszcza czas od kwietnia mnie zwyczajnie zmiażdżył i jeszcze się zbieram. Dostałam szturchańca, nauczkę od losu i kolejne potwierdzenie moich poglądów na temat
ludzi. których rzekomo dobrze znamy.
Czekałam cierpliwie. Przyznam też mieliśmy z niej niezłą bekę.
 [Rozmawiałam z Kesi jakieś dwa lata temu z okładem o tym, że trzeba jej się pozbyć szybko,
bo jest popierdolona i narobi nam kłopotów, że jest obleśna i obrzydliwa, że chorobę jakąś przywlecze, bo się ciąga po hotelach, niewiadomozkim, że spać w jednym pokoju na kolonii z nią nie zamierzam...brzydzę się i boję]
Że jak ktoś jest prymitywem niedouczonym,
dbającym o plastikowe paznokcie i dołożone kłaki na głowie bardziej, niż o obrzydliwe zęby w gębie,
ruszającym bardziej dupą niż głową
a dupą dosłownie na użytek publiczny, tylko nie wiem, czy pro publico bono, czy za kasę.
a kasa dla niej jest nie bez znaczenia. przeciwnie. 
 No to nie należy mu/jej ufać, bo odkształciła się tylko na chwilkę. i potem pozostała tym czym była całe życie. wychowana przez ulicę, przez złodziei w drechach kreszowych.
 A dziecko - oczywiście dobiciem pointy dechą, bo za wcześnie, za nieletnio z takim złodziejem właśnie i żeby dziecko to choć wiedziało...kto jest tatusiem hmmmm ale nie wie.
taka historia larwy bez zasad. bez etyki.
ulżyło mi,
kamień spadł mi z serca,
od jutra nie ma i nie będzie. stres zszedł. nagle okazało się, że takie historie najbardziej szkodzą, są toksyczne, zatruwają nasze życie. nie jesteśmy oszustami, mamy zasady rozumiemy prawo moralne i etykę. w przeciwieństwie do rzeczonej.
I zwyczajnie mi wstyd, że znam tę osobę...  że jej zaufałam, dałam szansę, a tymczasem w dupie się poprzewracało. Uważam też, że należy przed nią ostrzegać ludzi. zwłaszcza dobrych znajomych o których opowiada wszystko i jeszcze więcej. jak niedorozwinięty bachor. dosłownie.

I nie wierzę w żadne cudowne zmiany. Przemiany. Jak kogoś wychowała patologia i ulica, to do patologii będzie całe życie ciągnął. Znam takich, którzy z mlekiem matki i ojca trepa wyssali kombinowanie, trzepanie kasy na ludzkiej naiwności i głupocie
i potrafili to przerobić na pozarządową ideologię...

amen.


*
Owszem dziś nie poszłam w pole, bo leje i jest obrzydliwie ale ćwiczę sobie w domu, rozciągam się itepe z dobrą muzyką w tle.
ciśnienie ledwo pełza, jakaś taka zapaść jest. jak widać zapaść dotyczy też kondycji psychicznej
 i nastroju.
muszę się ubrać kolorowo, przygotować warzywka na cały dzień,  pocieszyć, podkręcić,
nastawić pozytywnie. a jutro deszcz nie deszcz trzeba w pole, bo wtedy nie myślę o ludzkich popłuczynach.






8 komentarzy:

  1. hahaha! Mam na sobie spódnicę jak dla przedszkolaka i malinową bluzkę. Nie będzie jesień pluć nam w twarz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja widzisz ostatnio głównie na czarno się noszę. i głównie z powodu obiekcji wyglądowych...jak wysiłkiem fizycznym i dieta nieco zrzuce znów zacznę sie ubierac na kolorowa...

      Usuń
  2. Dzień dobry, u mnie w Warszawie, gdzie od jutra zaczynam spędzać urlop, też pada i leje na przemian.
    Dzięki temu, że czeka mnie trochę wolnych dni, wcale mnie ta pogoda nie rusza, wprost przeciwnie, cieszę się, że będę mogła nacieszyć się leżeniem pod kocykiem z książkami, które sobie przywiozłam.
    Co do cudownych przemian - zdarzają się nadzwyczaj rzadko w życiu, może głównie w filmach, i to amerykańskich.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w zasadzie nigdy w realu ale człowiek ma zawsze nadzieję. Jak ten głupek. Masz urlopik Iw, zazdroszczę jakniewiemco. oraz ide do ciebie nadrabiac zległości, Zaległośc to moje drugie imię ostatnimi czasy...

      Usuń
  3. Jak się taka larwa obnaża w miarę powoli, jak można się przyglądnąć, nazwać jej zachowania, to jeszcze w miarę spoko jest. Oczywiście jest zdziwienie, a potem człowiek się przekonuje, no i utwierdza w swojej decyzji. Gorzej, jak znienacka dostaniesz nokaut takim prymitywnym zachowaniem od człowieka, który maskował się(?)przez lata. Niby już stara jestem, mam swoje doświadczenia, ale zawsze mnie to wprawia w szok, z którego długo wychodzę.
    Ja w takich momentach jestem bezkompromisowa- "żegnam" się natychmiast z taką osobą i zrywam znajomość.
    U nas strasznie wieje, ale jest ciepło i nie pada. Ten wiatr jest jak halny, a wieje od zachodu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. własnie zrewałam znajomośc bez pożegnań. ostetnie dwa lata ...prawie trzy była odsunięta towarzysko...nikt nie chciał do stołu usiąść...on trep, pozyteczny głupek, ona lepiej nie mówić...w ciągu ostatnich trzech lata byli u nas raz , po remoncie, bo wypadało zaprosić ...sami.

      Usuń
  4. Ja w cudowne przemiany również nie wierzę. Istnienia ludzkie to sporo form pośrednich, przy odrobinie szczęścia dobrze rokujących, jednakowoż lata pracy w pomocy społecznej nauczyły mnie, że kto się trepem urodził - pantofelkiem nie umrze. Niestety

    OdpowiedzUsuń

nie musisz Czytaczu ale możesz ....