było w prawiemrozie dymanie z kijami po polach. w godzinach 6.30-7.30. biało jakby szronowato i mgły. wczoraj sypnęło gradem konkretnie w ciągu dnia. schowałam kaktusa do obory.
I wczoraj siedzę z kubkiem doskonałej kawy, wyprysznicowana i wysmarowana musem szafranowym(ministerstwo dobrego mydła), [najchętniej bym się położyła i pospała].
Siedzę pod kocykiem na łóżku a moje ciało wchłania ten mus a moja twarz wchłania cudowne różane serum. Ostatnio zrobiłam konkretne zakupy u frydga a w mieściektoregonielubię odkryłam sklepik z wegańskimi kosmetykami, które normalnie ściągałam internetowo. Przeważnie olejki, mydło chlebowe, szampon w kostce i nową firmę Mokosz wypóbowuje.
Wypada coś zjeść i za chwilę się ewakuować do szkoły. Wczoraj też czeka mnie ostatnie spotkanie z grupą angielską i trzeba mi szukać nowego kursu. Lubie uczyć się angielskiego. sprawia mi ogromną przyjemność.
a jeszcze większą będzie mi sprawiało mówienie w tym języku. wreszcie nareszcie.
Tak było wczoraj.
***
A dziś też siedzę w łóżku ale zgoła w innym nastroju, dziś zdycham, obudziwszy się z bólu za wcześnie. siedzę w łóżku z dobra kawą i tabletkami przeciwbólowymi.
Myślę o dniu dzisiejszym i dniu jutrzejszym, bo co mam robić? skoro sporo przede mną.
Wieczorem mamy gościa, który przyjeżdża prowadzić warsztaty i muszę ogarnąć dom,
więc niezależnie od samopoczucia
do roboty.
szafa teatralna w teatrze.
Dokładnie za dwa tygodnie wyjazd do Krakowa na festiwal. Przeżyjemy jednak piękny październik w Krakowie.
Sam festiwal mnie w ogóle nie kręci. ale kręci mnie Kraków. Bardzo.
Owszem zobaczę kilka spektakli ale zamierzam sobie spacerować po Kazimierzu, bywać w knajpkach, kawiarniach, winiarniach i wieczorami do T.Starego koniecznie. zamierzam na cokolwiek. choć pewnie organizatorzy coś dobrego zaproponują.
i olać Kantora tym razem zamierzam. wystarczy, że w jury będzie kantorowski odprysk.
*
W kontekście Kaliny mi się jeszcze nasunęło. I co z tego, że byłam dyspozycyjna, jako nauczyciel, pedagog, wychowawca, instruktor, reżyser...o każdej porze dnia i nocy.
Brałam na bary problemy rodzinne, miłosne, psychiczne itepe.
W efekcie zawsze byłam chłopcem do bicia i byłam zbyt wymagająca, bezczelna, oraz
ZA MAŁO ciągle za mało. dla niektórych, bo przecież nie wszystkich. na szczęście.
Dlatego teraz mam tak zwane luźne podejście.
a że nie umiem zbijać kapitału i robić kasy na dzieciach, młodzieży, aktorach i ogólnie sztuce,
to przynajmniej będę zdrowsza psychicznie, emocjonalnie i fizycznie.

W kontekście... to mówią: obyś cudze dzieci uczył. Więc tylko Was drogie Panie podziwiam.
OdpowiedzUsuńKraków, też lubię.
to bardzo dziwna historia jest, bo ja lubię kraków ale z krakusami mam problem he he
Usuńwiesz, wszyscy z mojej rodziny, którzy zamieszkali w Krakowie, z nimi się coś porobiło, tak, zmienili się. Nie mamy już kontaktu. ALe Kraków lubię, o tak!
UsuńAle fajnie, Kraków. Dla mnie miasto nr jeden w Polsce. Pozdrów Kraków ode mnie.
OdpowiedzUsuńpozdrowię. oczywiście. i b tylko mam nadzieję, ze będzie pięknie i słonecznie, jak ostatnim razem.
Usuń