Jeśli poprzedni rok był koszmarny... to tytułem prawa Marfiego, ten musi być lepszy?
No tego bym sobie życzyła jednak. Niektóre prawa muszą mieć zastosowanie w życiu, prawdaż.
MUSZĄ.
I ponieważ fejs jest obligatoryjny w takich chwilach, to napisałam to:
No wszyscy dziś jakoś podsumowują costam costam wypierdzają mondrego,
odkrywczego oraz deklarują. A wszystko w intonacji
pobożnej/zdystansowanej/na poważnie/na niepoważnie ... to i ja Złote
myśli wyssane z Ajażemjejpowiedziała na zupełnie poważnie zapodaje, z
cyklu
flora i fauna wokół nas.
ta mi niepotrzebna, bo jestę mondra i niezwykła poza tym słucham jazzu i tworze sztukę współczesną.
Ale do tej zasady się mogę zastosować
A natenczas na choince.
Spędziliśmy sylwestra u znajomych i zostaliśmy na noc.
[Potrafię się zachować jak menda i to bardzo konsekwentna menda/łamane na asertywna menda.
to u siebie wyrobiłam w poprzednim roku.]
Zasiedzieliśmy się do 3.30 a kiedy o 7.00 przemówił ekspres do kawy Krups, no to było po spaniu.
Wytrzymałam godzinę i o 8.30 starając się robić hałasu opuściliśmy gościnne progi.
Na szczęście drogi były kompletnie puste. Na szczęście nie było też patroli...nie wiem co by się mogło okazać. Na szczęście daleko nie było, wracaliśmy z wioski obok.
Naczelnik zabierając nasze gary, bez zaglądania, zgarnął sałatkę i coś tam jeszcze, niechcący. Zerwany na równe nogi i nieprzytomny oraz jeszcze podchmielony nie bardzo ogarniał co robi.
[ale pyszne ciasto im zostawiliśmy. to mam nadzieje, że się nie obrażą.]
Zawsze miałam problemy ze spaniem poza domem, obce dźwięki/ niewygodne łóżko/ za jasno/
za ciepło/ za zimno ale ostatnimi laty, to już mam duży problem.
Najlepiej własny DOM, własne łóżko, łazienka. a jak zabarłożę, to jak najszybciej do domu dnia następnego, żeby się ogarnąć, wyluzować, dospać i zwyczajnie odpocząć, bez tej spinki w dupie,
że się jest u kogoś. Tymczasem już wiem jak by to wyglądało dziś, ja bym się wkurwiała, że leżę bezproduktywnie i nie śpię podczas, gdy wszyscy inni owszem śpią. Zwleklibyśmy się tak w okolicach 11-ej i zapewne impreza by trwała dalej...
A ja jutro do szkoły idę. kurka wodna.
A tak Naczelnik śpi na kanapie, ja słucham TOPU wszech czasów, włączam kolejne prania, piję kolejną kawkę, podjadam ukradzioną sałatkę, czytam.
piszę.
i degustuje wino które ostatnio dostałam z prywatnej winnicy.
I do Matkijadwigi zapraszam.


Dobrego roku kochana :)
OdpowiedzUsuńteż nie lubię spać w nie swoich domach, a za tydzień mój mąż się umówił i chyba przyjdzie mi spać, to będzie noc jak na szpilkach, w moim przypadku.
dobra wymiana, sałatka za ciasto :P
oj z pewnością u Baśki lubisz i spać i być :-)
Usuńsą domy i domy, są przyjaciele i znajomi, są miejsca do których lubię wracać...
ale to zawsze tak było.
Zawsze źle spałam w obcych miejscach, mało spałam, o tak. Choc w górach na koloniach byłam zawsze tak zmęczona, że padałam na pyski i w ciągu dnia!!
Och tak, u przyjciół, to jakby inna bajka senna... ufasz, śpisz dobrze.
UsuńWstaliśmy o 11:45, o 12 odpaliliśmy (jak co roku) koncert noworoczny i w ch... mam, że to publiczna, którą omijam. Koncert musi być. Na śniadanie/ obiad, no posiłek zjedliśmy pączki (!!!🤣), które Ted przyniósł w nocy z pracy. Półleżę na sofie, robię chustę, ten dzień TYLKO w domu. Ted znowu w pracy.
OdpowiedzUsuńjak to wstaliście??
Usuńszkoda, ze Ted w pracy, może wzorem Lejdis róbcie sobie sylwestra w innym dniu:-)
przespałam połowę dnia. a w nocy spać nie mogłam! i wczoraj byłam zakręcona jak słoik i w szkole i w teatrze.
O 1.00 juz spalam, dzisiaj pokonalismy noworoczne 10 km, bez kaca i napinki. A jutro tez niestety fabryka wola, dobrze, ze tylko na dwa dni, a potem weekend, wiec chyba przezyje i sie przyzwyczaje.
OdpowiedzUsuńwczoraj byłam tak zakręcona w szkole, ze nie wiedziałam kiedy mi lekcje i zajęcia teatralne minęły w ogóle cały dzień minął jak z bicza...czyzby taka wróżba na cały rok??
UsuńI wszyscy nauczyciele wkurwieni w mojej szkole.
Od kilku lat w Sylwestra o północy siedziałam z Bezką w łazience i uspokajałam biednego psa.Nie pomogły utwory DIO- słyszała to szaleństwo za oknami. Dzisiaj też jakieś kmioty puszczały fajerwerki wieczorem.
OdpowiedzUsuńNajlepiej czuje się w domu, w swoich bambetlach, w swoim ogrodzie. Jak gdzieś jedziemy na spotkanie, to wynajmujemy hotel- żadnych noclegów w prywatnych domach, gdzie do łazienki ustawia się kolejka, a na wyrkach sypia się parami.
Nie robię podsumowań, nie robię postanowień. I tak mam zaległości remontowe, wiem, ze muszę, to co to za postanowienie? A zeszły rok był o tyle dobry, że nie zostałam wdową, a było groźnie.
Przez wszystkie lata niemalże a zawłaszcza ostatnie! siedzieliśmy z Erna w łazience przy muzie na cały regulator. Jak była mała to jeszcze ją ciagalismy z nami na przerózne imprezy poza domem, a nawet kota starego Idiotę, woziliśmy.
Usuńa ja od ąmierci Erny źle znoszę mój dom. Przejdzie mi ...już widzę, że powoli jest lepiej.
Nie mam żadnych postanowień tę Nosowską wrzucam i tu i na fejsa bo jest zabawna))
Dobrze jest czasem zaspać troszkę, ale też najbardziej wolę zasypiać i spać u siebie, we własnym łóżku! :) No i u siebie jadać. W ogóle z wiekiem robię się bardzo domowa.
OdpowiedzUsuńi ja sie robię z wiekiem bardziej domowa, choc od wyjazdów jednak nie stronię))
Usuńtylko jestem podczas tych wyjazdów wygodniejsza, nie jeżdzę już pod namiot i na łajbę na mazury juz tez nie...gdyby był to jacht śródziemnomorski, to owszem;-)