Korzystając (jedyna korzyść) z sytuacji w której oboje mamy wolną środę (Naczelnik na zwolnieniu) postanowiliśmy jechać na zakupy wiedzeni niedobrym przeczuciem, że wszyscy mają zapasy a my nie oraz straszą nas zewsząd.
No to trudno darmo trzeba zapasy robić.
Także dlatego, że zwyczajnie lodówa świeci pustkami i szuflady z puszkami zaczynają
- Naczelnik ma apetyt i wyżarł w ciągu 2 dni prawie wszystko. [oj, nie będzie lekko w razie czego. gorzki uśmiech]
W trakcie wyprawy gruchnęła wieść, że zamykają szkoły i ośrodki kultury w mieście tutejszym i wszędzie.
I rozdzwoniły się telefony ... życie nabrało zawrotnego tempa.
w sklepach i na rynku jeszcze było w normie, takiej normalnej normie z ilością ludzi i przekrojem ludzkim. a także wiekowej normie, bo jeszcze wszyscy nieemeryci byli w pracy.
Zaczęło się po południu, OBLĘŻENIE i korki. nas to ominęło. ciśnienia mi nie podniosło i za to jestem wdzięczna, bo chyba szybciej niż ten wirus zatłucze mnie wylew.
Wieczorem joga dla odprężenia.
i garść informacji do snu. nieciekawych.
Mam spory dylemat. dziś jeszcze jadę do szkoły i do teatru jadę. od jutra już powinnam siedzieć w domu ale jednak nie będę. posprzątamy z panią Hanią w teatrze - odkazimy klamki, kibel, moje biurko i pracownię plastyczną.
Zamierzam siedzieć w teatrze sama. zrobię porządki papierowe.
Wszystkich instruktorów posyłam na dwutygodniowy urlop.
Co dalej, zobaczymy.
mnóstwo pytań sobie zadaję, co kiedy skończy im się urlop?
co z koloniami, na które trwają właśnie zapisy?
Zdaję sobie sprawę, że to dopiero POCZĄTEK.
kiedyś się skończy i jeśli przeżyjemy, co wtedy ? procesy sadowe, plajty ...
zero wakacji...
Zatrważające informacje o tym, że nie ma testów, nie ma respiratorów, nie ma lekarzy, nie ma maseczek i nie ma środków...za to nadal czynne kościoły [jest szansa, że się w szeregach czarnych przerzedzi]. Jedyne co możemy zrobić, to wrzucać informacje i filmy na fejsa, na youtuba, gdziesieda,
jak ten biedny włoch, który przesiedział trzydzieścipięć godzin z trupem własnej siostry w łóżku, która umarła na coronawirusa w wieku 48 lat! i nikt nie chciał tego trupa zabrać i zrobić pochówku.
Niech mnie ktoś uszczypnie.
Cywilizacja tylko pozornie daje nam bezpieczeństwo. jesteśmy w czarnej dupie coraz bardziej i bardziej. I bardziej. Nie wiem, czy dalej chcę uczyć historii, mam ją teraz aktualnie na tapecie począwszy od nacjonalizmów, przez wojny po pandemie.
senkju.
No, tez zrobiłam jakiś zapas, chociaż początkowo wyśmiewałam. Też tak myślę, choć mi to już wisi, co będzie z rokiem szkolnym? nikt raczej nie wierzy, że zaraza ustąpi w ciągu dwóch tygodni. to jakby taki ostrzegawczy zwiastun sytuacji, w której z dnia na dzień wszystkie plany biorą w łeb. Moja córka czasem pomaga jako tłumacz uchodźcom.Poznalismy dzięki temu rodzinę z Syrii.Lekarz hipertensjolog ( U nas rzadka specjalność, zatrudnili w mgnieniu oka , bo mial dyplom z niemieckiej Akademii) i tłumaczka francuskiego z dwojgiem maleńkich dzieci. Dotarli z tym, co unieśli, po drodze okradani ,ale uszli z życiem. Mieli dom,samochody, plany. Co przy tym znaczą nasze wakacje...no takie mnie naszły
OdpowiedzUsuńi marność nad marnościami...to jednak jest przerażające, że cieszysz się życiem, a tu nagle pstryk i nie wiesz co się dzieje. grunt usuwa sie spod nóg a w głowie masz kadry z filmu WORLD WAR Z. albo PODRĘCZNĄ.
UsuńMoja koleżanka z Włoch uspokaja: żyją, nie czują się zaszczuci, są spokojni.
OdpowiedzUsuńi z pewnością zdrowi..jeszcze.gorzej z tymi, którzy zachorowali.
Usuńnie wygląda to dobrze, puste ulice, zamknięte knajpy i muzea i umieranie.
Dobrze, ze Naczelnik ma apetyt. Mnie tez przez ostatni tydzien stres z powodu domu rzucil w strone slodyczy:)) Teraz musze zastosowac odwykowke:))
OdpowiedzUsuńale za to jaki przyjemny stres, kupno domu owszem tez jest ogromna przyjemnością.
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńboję się, a żyć trzeba.
OdpowiedzUsuńBuziaki kochana
Buziaki
Usuń