i nadszedł czas, żebym zadbała o swoje archiwum teatralne.
Piękne wspomnienia sobótkowe mam też z czerwcowego festiwalu teatralnego"Konstelacje" w stacji Szamocin, kiedy rzucaliśmy nocą wianki w jezioro...
Bardzo to miłe, że stuga jest z nami nadal... w postaci unoszącej się woni.
Uprane jakby mniej prześladują ale walizka, moja fioletowa walizka "przeszła" stugą nad wyraz.
Poprosiłam Naczelnika o lukrecje w wydaniu salmiakki: cukierki i likier.
Przywiózł z promu ... haribo.
Bez komentarza.
Owszem tłumaczył, że jedyny sklep w którym coś by się kupiło, MOŻE, był zamykany wcześniej, bo u Szwedów akurat nastała wigilia święta Midsummer i sklepy wcześniej pozamykali.
Oraz nie ma gwarancji na takie wydanie lukrecji w Szwecji, bo to fińskie specyjały.
Trudno ale szkoda.
Wracając do Midsummer.
U nas jakby nieco za bardzo wystylizowana ta KUPAŁA i nieśmiała, nie ma tego rozmachu co szwedzka, fińska czy inna germańsko-bałtyjsko-celtycka. Gdzie odbywa się istne święto szaleństwa, zabawy, przede wszystkim chlania i nieokiełznania seksualnego. UCHa UCHA.
Nie mam już wątroby do takich harców zapewne i nie mam już odwagi i przede wszystkim nie ma gdzie w tym świętojebliwym kraju odpalać takie seksualno-alkoholowe orgie.
[choć w piątek szykujemy się z dziewczętami na szaleństwo sobótkowe, przy ognisku w pewnej wsi. ACHA ACHA].
Nastąpił Koniec przymusowego urlopu. Niestety. Oboje wracamy do pracy. Oboje cierpimy w tym tygodniu na dużo roboty. Ale nich tam, przecież to ostatni tydzien roku szkolnego. HURRA.
(Ale w związku z tym sprawozdania, papiery i uzupełnianie i nadal lekcje online).
A tu lato pełną parą i letnie przesilenie. Zieloności buchnęły i zarosło jak cholera.
Noce krótkie i można siedzieć na tarasie do późna, tylko trochę zimno, zwłaszcza w naszej glinianej chałupie. Odpaliłam elektryczną machinę, choć wolała bym ogień w kominku...
Z nowinek, to mamy w łóżku padnięte pchły i żywe kleszcze... których padliśmy ofiarą.
Naczelnik nocą wyrywał sobie gada a mnie pod prysznicem sobotnim w ciągu dnia branym. Podejrzewamy koty, choć raz zaobserwowałam, że na spódnicy do sypialni wniosłam
żywego kleszcza
i takie to wianki sobótkowe.
Czyli noc będzie i tak uchu uchu :) lukrecjowe cukierki, raju, też lubię :) kleszcze, to i moja zgroza.
OdpowiedzUsuńlukrecja przełamana solą mniammm
UsuńZdecydowanie :)
UsuńO, wlasnie! To nieokielznanie seksualne byloby interesujace, ale gdzie w tak poboznym kraju? Tam tylko politycy i kler moga sobie folgowac. Chamska holota ma sie modlic i byc wstrzemiezliwym. Mozesz sobie najwyzej pohulac z insektami i ciesz sie, ze nie sa to pluskwy, bo trudniej je usunac.
OdpowiedzUsuń)))) daj spokój wbity kleszcz też mnie przyprawił o przestraszenie.
Usuńchyba koty nam wnoszą.
Już niedługo się skończy rozpasanie. już aktualne wybory dają nadzieje...
A co Wam zależy? Ja bym akurat przeciw tym ciotkom dewotkom cnotkom, urządziła nad wodą takie szalone tańce, śpiewy i hulanki z podtekstem. No, ale nie mam z kim w sensie szalone towarzycho. Wszyscy mieszkają daleko, a pandemiczny strach też nie pozwala na takie bachanalia.
OdpowiedzUsuńFajny ten film. Dziewczyny mają piękne wianki i wszyscy tacy są uśmiechnięci, wyluzowani...
Nawet nie poczułam, ze przyszło lato. Dopiero dzisiaj zrobiło się tak bardziej czerwcowo.
uwielbiam lato i ten zapach, ktory roztacza ale wieczorami u nas zimno nadal.
UsuńNo zobaczymy jak się impreza piątkowa rozwinie )))))
Wyszłam dzisiaj z biura i ze zdziwieniem zauważyłam, że jest lato.
OdpowiedzUsuńMam wakacje, ale nie wiem, czy się cieszyć, czy nie. Dupa nie wakacje.
jak u każdego, ja mam prawdziwy urlop dopiero od 27 lipca. rozmawiamy z Naczelnikiem co tu robic??? ja żeby prawdziwie odpocząc musze wyjechac.
UsuńDzisiaj miałam ostatnią lekcję w tym roku.
OdpowiedzUsuńW połowie się ucieszyłam, a w połowie padłam ze zmęczenia.
W poniedziałek zdaję egzamin. Cholerny egzamin. Biurokracja i marnotrawstwo papieru.
ja mam jutro ostatnie dwie lekcje z piatakami...pewnie nikogo juz nie będzie.
Usuńcieszę się juz od zeszłego tygodnia, bo mnie w egzaminach nie ujęli. a spokoj mam od wystawienia ocen. Anie jednego maila!!!
współczuję nam tej biurokracji. Współczuje egzaminu, ja juz w zasadzie mam wakacje od szkoły.