niedziela, 17 maja 2026

chyba się w dupie przewraca...

Mam ostatnio tak, że nie biorę do siebie. że to u mnie na blogu ktoś coś przeczytał, czy zobaczył albo ktoś skomentował. Zwłaszcza, jeśli nie miałam tego złego na myśli. a z myśleniem i odczytywaniem intencji na blogach, to wiemy jak jest. Różnie, Nieadekwatnie  i zazwyczaj chojowo. [Mnie się zdarzyły fackapy w stosunku do boguducha winnych blogerek i nie zamierzam ich powtarzać]. czyli zmieniłam podejście. Diametralnie. ani się nie zamierzam tłumaczyć nigdy więcej, ani nie zamierzam w ogóle. oraz w dupie mam zdanie nieprzychylnych mi osób, których nawet nie znam 😜

[Bywają takie osobniki, którym wprost piszesz, że nie było o Tobie myślane, i pisane do ciebie i o tobie... i nie ma efektu. ale za to jest bezczeszczenie wizerunku na różnych blogach

 🙈🤣ech]

Z drugiej strony, blogownia, to miejsce w którym  nie odkrywamy wszystkich kart. można pisać całkiem miłe komentarze i zwyczajnie nie lubić autora. i tylko czekać na okazję, aż się potknie...prawda?😂

a także kilka frustratek się lansuje na blogach. 

Dlatego komentarza anonima, że się w dupie poprzewracało nie odnoszę do mojej dupy. 😃 


filiżanka po prawej, to jest moje rękodzieło. w ulubionych kolorach.

zrobiłam kilka takich na kawkę czy espresso i zaprzestałam. rozdałam, sprezentowałam i sobie zostawiłam tę jedną. zamierzam wrócić do tematu.

Otóż w tym tygodniu będę lepić i wypalać oraz szkliwić. tak sobie zaplanowałam. Zaczynam dziś. Od dwóch platform do dolnej łazienki. zamieszczę materiał wizualny. i wyjaśnię, w stosownym czasie.

*

A na dziewczyńskiej imprezie piątkowej było fajnie, tak, to dobre określenie. 

Głównym zajęciem, było picie wina i zjadanie suszi, ogórków małosolnych, ciasta francuskiego, sałatek. Zaś najprzyjemniejszym ofkorsss obrabianie wiadomokogo. co nam się nie znudzi...nigdy. bo to bardzo wdzięczny temat. choć tak jakby coraz mniej śmieszny a bardziej straszny. i popierdolony. rytualnie. 

Odchodzę z placówki Nieodwołalnie, czego raczej nie przyjmują ludzie do wiadomości. a gdy o tym słyszą, to myślą, że rozumieją.  Otóż nie rozumieją. problemy szkolne, to najmniejszy problem i umiejscowiony na samym końcu kolejki przyczyn.

 Ja zwyczajnie chcę zmienić moje życie, wywalić dogórynogami. Robić więcej sztuki. wziąć udział w artystycznym, teatralnym projekcie moich przyjaciół z goleniowa. chcę połazić spokojnie po Bieszczadach w październiku. i zachwycać się kolorami. 

 oraz może się do OSP zapiszę  😜

[no nie wierzę, że to piszę. normalnie.🤣🤣🤣] 

jesooo jak płasko

Za to wczoraj przez pół dnia byłam rozbita i nieco niewyspana. Naczelnik wyjeżdżał w nocy...może dlatego nie od razu zauważyłam,  jaki ładny dzień się zrobił. słoneczny. choć w ciągu dnia wiał zimny wiatr. Najpierw odbębniłam swoje lekcje, dosłuchałam Siembiedy do końca, zaliczyłam dwa nowe odcinki seriali, zaaranżowałam taras na nowo, puściłam prania, a dopiero pod wieczór, gdy wiatr ustał to poszłyśmy z Ciri na długi spacer polami. 

 I ona znów ganiała zające po tych polach...byłyśmy czujne po ostatnim prawiespotkaniu z dzikiem. A tymczasem na polach Jest pięknie. zieloność buchnęła obficie i zapachy, od dzikich kwitnących jabłoni. A gdy wracałam, to mnie sąsiady zaciągnęły na swój taras i wystawili owoce morza, sery i truskawki oraz szampana...


Oni są zakochani we Włoszech, mają dom w stylu włoskim z pięknymi kaflami podłogowymi i bajecznie kolorowymi kafelkami na ścianach, ręcznie malowanymi przywiezionymi spod Wenecji w pudełku na buty...a ogród pana domu, to już osobna historia, też w południowym stylu : sterlicje, agawy, palmy.
Przypadek?? 
😂


Dobrze, że to już dziewiętnasta była. no ale plany samotnego obchodzenia wieczoru z językami i filmem, spaliły na panewce. Rozmowy, o sztuce, o książkach(są właścicielami księgarni), o pogrzebie, o historiach rodzinnych, bo On z Kaszubów a Ona z Wielkopolski (ach mogę słuchać godzinami))

 i o podróżach obowiązkowo, nam zdominowały wieczór. 

Może pojedziemy pod te Wenecję do kuzynostwa. kto wie ?  ja bym pojechała z mety.

Lubię takie nie planowane spotkania.

15 komentarzy:

  1. Tyle ciekawych rzeczy się tu dzieje, że nie wiem o czym pisać :D Ceramikę kocham i gdybym miała więcej miejsca, to pewnie wypełniłyby to kolejne kubki, miseczki i talerzyki... Mała, średnuo ustawna kuchnia skutecznie mnie powstdzymuje. Czekam na kolejne zdjęcia Twoich dzieł.. ja bym to widziała na wystawie czasowej w Muzeum Porcelany... Serio. Ty weź się nad tym zastanów kiedyś :D
    Zmiany są piękne i potrzebne. Fajnie, że masz tyle planów i pomysłów!
    Ogród sąsiadów zacny, dom zresztą też! To ci, co kolekcjonują palmy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, sąsiad zakupuje te palmy co to ich padło kilka tej zimy...a miały przeżyć do minus dwudziestu pięciu. szkoda. ale jego ogród to jest malutka replika francuskich czy angielskich spod Luwru 🫣pacz jaki porządeczek, pod linijeczkę, kamień specjalnie ściągany...ech mój ogród przy jego, to jest burdel na kółkach 😂 no ale co zrobić, że ja lubię ten mój naturalny wiejski sznyt. poza tym nie mam czasu i kasy.
      Kochana no bardzo mi miło ale w kwestii ceramiki cechuje mnie Ogromna Pokora, ja znam ceramików artystów i oni robią takie rzeczy, że mi tylko pomarzyć. serio. ja jestem amatorka. no i robię głównie użytkowe rzeczy i cały czas się ucze.

      Usuń
  2. No, w tym OSP to Cię widzę... jak im pięknie wozy strażackie przyozdabiasz abstrakcją jaką 🚒albo filcujesz płomienie na strojach galowych 🤪🤡

    Ogród sąsiadów ładny, ale osobiście bardziej optuję za buszowaniem w chaszczach 😄

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aśka, 😂😂powiem Naczelnikowi o tym filcowaniu na mundurach, ciekawam reakcji hehe
      a ja nie mam siły na taki ogród, bardzo mi się podoba. owszem. i wbrew pozorom jak już zrobisz, to nie masz roboty.
      u mnie chaszcze.

      Usuń
  3. Idź za głosem serca, kto bogatemu zabroni? 😂 a poważnie, masz odwagę i fantazję, trzeba korzystać, jak ci sie spina finansowo. Tak wielu ludzi chciałoby coś zmienić i nigdy tego nie robią.
    Znając ciebie, myślę, że wyjdzie Ci to na dobre, bo życie ma się tylko jedno ble ble ble😉 wiadomo. Już się nie mogę doczekac relacji z miejsc ktore odwiedzisz:)
    Innyglos

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Idę za głosem serca i fajnych ludzi :-) przecież się nie będę spierała sama ze sobą 😂
      znam siebie. nie wytrzymam dłużej. no i nie wiem jeszcze czy nam sie spina kamper, bo niestety ceny nawet używanych obserwujemy od lat!! wyższe niż domu w Kalabrii :-) na razie załatwiliśmy garażowanie :-))

      Usuń
  4. Teatru, tak, tak, tak, trzy razy tak! Jeżeli tylko możesz, wiej z placówki w podskokach, szkoda życia. Masz tyle dobrego i tyle perspektyw przed sobą, że ani nie ma nad czym się zastanawiać! Żyjesz kolorowo i żyj kolorowo do końca świata i o jeden dzień dłużej, aż mi ten Twój post nastrój polepszył. 💖

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wieje, ostatnie miesiąca półtora przede mną. układałam to latami w głowie. wiesz mi, nie jest to decyzja ad hoc. bo odpadnie mi spora gotówka. aleee mam jedno życie i czas już.
      Frau ❤️❤️❤️❤️❤️

      Usuń
    2. Zapomniałam napisać, że ta płytka filiżanka cholernie mnie zachwyciła. Ma się tego talenta! 😍🤩

      Usuń
  5. Widziałam ten komentarz, ja bym skasowała, bo kasuję bez tłumaczenia wszelkie śmieci, żeby mi tam nie wisiały, ale Twoja odpowiedź też mi się podobała :).
    Piszesz o swoim życiu, nikomu nic nie wytykasz, a i tak ktoś anonimowo przylezie, żeby wylać swoją frustrację, bo on tak fajnie nie ma. Ja raczej nie poruszam na blogu tematów drażliwych, bo nie mam ochoty dyskutować z każdym o wszyskim, ale czasem człowiek sie nie spodziewa, co kogo może obrazić czy urazić. W ostatnim wpisie o korzystaniu z życia wydawało mi się, że wyraźnie określiłam, czego i kogo temat dotyczy, prawie wszyscy komentujący zrozumieli , ale jednak ktoś wziął do siebie to, co zupełnie nie do niego było skierowane. Zdziwiłam się, wyjaśniłam, nie wiem czy zostało przyjęte, ale nie będę więcej czasu na to poświęcać. Z hejtem we mnie wymierzonym nie spotkałam się w przestrzeniach blogowych, ale w życiu owszem, takie obgadywanki z cudzymi fantazjami, pozmyślane od początku do końca itd. No i co mam z tym zrobić? Najlepiej się znieczulić, olać po prostu. Powodem hejtu jest na ogół zwykła ludzka zawiść. Bo sam nie mam, nie potrafię, to dowalę temu co ma i potrafi. Żałosne, szkoda na to czasu i atłasu.
    Podoba mi się Twoje życie i Twoje opowieści, dlatego tu zaglądam. Staram się też urządzać to swoje życie tak, żeby mi było dobrze, a nie żeby kogoś zadowolić, znajomych, sąsiadów czy kogo tam jeszcze. Niektórym solą w oku, ale co mnie ich opinie obchodzą?
    Bieszczady, ach, też bym połaziła :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. do tych blogowych seriali nie chcę wracać, i ja bywałam wtedy rozdrażniona, spięta i często wkurwiona. gdy tak teraz patrzę. przeszło mi czepianie się. ale nie przeszło mi podejście do frustratek. no tak jak napisałam, bardzo często zdarzają się w blogowni napięte sytuacje, bo nie znamy się, nie widzimy i słyszymy. ..wiadomo.
      ja mam też specyficzne poczucie humoru, często przekraczam czyjeś granice...niezamierzenie przecież może ranię.
      dlatego oślepłam i ogłuchłam ;-)))))
      och, całe życie tak mam moja kochana, że jestem na językach, przyzwyczaiłam się.
      Żyj po swojemu, to się opłaca, przecież wiesz, sobie powinnaś być wierna, sobie robić dobrze, ze sobą być w zgodzie przede wszystkim :-))
      pozdrawiam ciepło.
      za Bieszczadami tęsknie, już ci pisałam że odkryłam je na samym końcu...niestety. a teraz bym pojechała i powłóczyła sie po tych zapadłych wioskach, pustych po cmentarzach, gdzie pochówki wampiryczne...

      Usuń
  6. Ale to głupie pisać miłe komentarze i czekać na potknięcie... Masakra, mam nadzieję że trzymam się z daleka od takich klimatów.

    A jak noc rozbita wyjazdem Naczelnika, to i dzień może być podobny. Ja odsypiam i odpoczywam w ten weekend, bo miałem trochę przebojów. A w Bieszczady zawsze bym pojechał! Teraz rezerwacja w połowie czerwca 😁 miłej niedzieli!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nigdy nie wiesz kogo zapraszasz do swojego świata blogowego ...
      rozbicie wynika z kilku powodów:-))
      czyli Bieszczady w czerwcu. ech a ja mam nadzieję, że pojedziemy we wrześniu, październiku. najlepiej już własnym kamperem ;-)zaraz do ciebie zaglądnę to sie dowiem.

      Usuń
  7. U mnie som takie anonimy, że nie piszą komentarzy, chyba że można się wg nich do czegoś przypierdolić. Udają kulturalnych i eleganckich, no takie manipulatory. Chore to jest.

    Powodzenia w przewracaniu życia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie zamiast w dupie to w życiu mi sie przewraca . Dzieki.

      Usuń

nie musisz Czytaczu ale możesz ....