po pierwsze ILE MOŻNA PŁACIĆ ZA GRZANIE ??? czyli jak długo jeszcze??
oraz wkurwia mnie spędzanie wieczorów na kanapie pod kocem, zamiast na tarasie, w hamaku, ogrodzie, na pustej plaży.
a dziś imprezka z przyjaciółkami w innej wsi była planowana w ogrodzie... no i leje.
*
Pod wpływem różnych informacji, głównie od Li, wczoraj zamarzyłam o domu w Kalabrii. Naczelnik, jak zwykle sprowadził mnie na ziemię(nieudolnie):
mamy dom wsamraz. sąsiadów, przyjaciół, zobowiązania, rodzinę...ciszę, spokój, morze pod nosem...podróżujemy sobie...i chcesz to zamienić na kłopoty i remonty w Kalabrii czy Toskanii, pośród starych włochów ultrakatolików. ???
(bo apartament w Toskanii też w cenie. niewygórowanej ;)
No przecież już raz dotarliśmy do prawdy, że domu wakacyjnego, w górach, w Chorwacji a teraz Toskanii, nie planujemy...gdyż wolimy po świecie latać. nie mieszkamy w zatłoczonym mieście, przez wyziewy którego nie widać gwiazd...
mamy ciągłe wakacje. wakacyjny klimat. spokój i ciszę. i cywilizację pod nosem, bokiem i to na wysokim lewelu.
ble ble ble
[no a góry, to już było minęło, jednak, nie powłóczę się po Orlej. teraz właśnie przyszedł czas na to co mnie zawsze nudziło, czyli krajobraz morski. i łażenie po plaży. czyli po płaskim.]
ALE myślę sobie ja, że za grzanie czyli prąd, to już płacę w tysiącach od września do maja!!! i końca nie widać. Poza tym, nie ma Sycylii za zakrętem, Taorminy, Etny...
do Rzymu DALEKO 🙈🫣
*
(Wczoraj przyszły kosmetyki. w nich dwie nowości do spróbowania. w tym maseczka na noc silnie nawilżająca. zobaczymy) Przespacerowałam się też po CH przy okazji spożywania posiłku, między jedną robotą a drugą. i zajrzałam do Sefory. popróbowałam letnich podkładów. szukam lajnera i jakiegoś nowego cienia. zastanawiam się. jeszcze.. Zasiadłam na pysznej kawie z pistacją i cieście gruszkowym. wchłonęłam tak potężną dawkę cukru, że już nic nie zjadłam. do końca dnia. a była godzina 16ta. tylko piłam herbatę z sokiem z pigwy własnego wyrobu, w nowych filiżankach. no bo nabyłam dwie i miskę. jestem przetrącona. nie mam już gdzie stawiać garów. sama robię, dostaję ... ale nie umiem się opanować do reszty. Zaszłam też do Empiku, ostatnio dość często zachodzę. i już trzymałam w ręku książkę ze Sztuką w tytule...
się rozejrzałam po półkach, wystawkach i wszędzie stał Siembieda, i Piotrowski i... no omiotłam wzorkiem i pomyślałam, boszebosze ile ja czytam, nono. w Storylet na półce nie widać i podobnie w czytniku. ani półka, ani czytnik nie posiadają takiej spektakularnej objętości.
obogowie. chałupa jest za mała. i za mało pojemna. regał na książki na dole potrzebny od zaraz
mam guza, spadł mi obraz na łeb w teatrze. 🫣tak się kończą przemeblowania w złym nastroju i po obżarstwie. wieczór na kanapie a właściwie noc. skończyliśmy drugi sezon Yellowstone. no dramatyczne zakończenie, gdybym oglądała w czasie rzeczywistym, to bym się wkurzyła. a tak, to wkurza mnie marnowanie czasu w ogrzewanym domu, podczas długich letnich nocy ?
Naczelnik mnie namawia, żebyśmy do przyjaciół na premierę pojechali moturem, bo to całkiem blisko...😬
**
Przy okazji planowania lotu do Konstantynopola, rozmawialiśmy z Naczelnikiem o Islandii, no ja myślałam, że w 6 dni to się jej nie zobaczy ale podobno tak. z Gdańska są loty do Rejkiawiku. No i mało brakowało a zamiast w Bizancjum wylądowalibyśmy w Rejkiawiku. pozostało w najbliższych planach :-) wynajem auta i ziuuu
ps
blogger mnie już osłabia do spodu. nie dość, że nie uaktualnia ani moich postów na zaprzyjaźnionych blogach, to oczywiście innych blogerów też. i ja nie mogę być na bieżąco. to jeszcze mi się zaplątują komentarze, właśnie znalazłam kilka i na nie odpowiedziałam, sprzed kilku postów...no i mój poprzedni post: Świat się wywala dogórynogami w ogóle nie wskoczył.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
nie musisz Czytaczu ale możesz ....