wtorek, 2 czerwca 2026

Majowka i koniec maja. Zawiesiło się...


APDEJT.

to jest próba mikrofonu, czyli post będzie wskakiwał, jak tylko mi się przypomni. przez cały dzień. i zobaczymy co się stanie. potem wszystkie powtórki usunę. jeśli ktoś chce komentować to pod pierwszym, TU.

*

  Na winiecie moja miejscówka, czyli widok na zieleninę z tarasu. i motto życiowe obowiązujące w czerwcu i w życiu :-)




Maliny co roku przycinam do samego spodu, bo nie chcę, żeby zasłaniały widoki, wreszcie wyrywam i oddaje a one ...wracają, jak bumerang, niewiedziećczemu??


takie plany widokowe z łoża. 
głównie na te cholerne, tępione nagminnie a tymczasem coraz większe paproty. noż...


Niedziela, jak napisałam wczoraj, dała mi w kość i to tak, że dziś ledwo wstałam z łóżka. 

nieoczekiwanie dla samej siebie Nabrałam szwungu. W sobotę, jakoś odpoczęłam chyba i w głowie ustawiły się priorytety... i jednak, że muszę, bo przecież nie ma wyjścia i nie ucieknę od tego. jest plan i trzeba. dobrze, że z przyjemnością przesadzam, wsadzam, dosypuję, i ogarniam.

Na początku było tak, że Naczelnik się zerwał skoroświt i pojechał na zawody strzelnicze. a ja coś tam już markowałam ruchy od rana, głownie w łazience. czytałam też i pisałam. dzień wstawał słoneczny, przyjaciele dzwonili już o ósmej, że dziś mało ludzi  na tych targach kwietnych. to pojechałam. 

Piwonię kupiłam białą. bo tak się do mnie uśmiechała :-)







i stokrotki afrykańskie, surfinie, petunie, lobielie (zapomniałam o fuksji) nie kupiłam goździka, za to kupiłam pachnące heliotropy, niecierpki i pysznogówkę, begonie, pomidory, jeżówkę, może tym razem przetrwa, i jeszcze kilka kolorowych kwiatków, które zdecydowanie poprawiły mi nastrój. Na razie chciałam tylko zapełnić donice i skrzynie. i udało się zapełnić wszystkie puste donice. Przemeblowanie planuję na jesieni.

 (natomiast wsadzanie pierdyliona kfiatków w pełnym słońcu do donic i wkopywanie w skrzynie, mnie nieźle umordowało).

Dobiłam się sprzątaniem dołu chałupy z parownicą w garści. podłogi i takie tam. skończyłam więc słuchać Siembiedy "Orientu, prychając i śmiejąc się w głos. i padłam byłam. najpierw na kanapie, wytrzymałam podróże naszej Ewy Zubek. I tyle.

Poprzedni post KLIK  nie ujrzał światła dziennego na innych blogach. od 24 godzin. blogerze wstydź się. może temu się uda.

No nie udało się znikłam ze wszystkich blogów...więc się pobawimy w projektowanie, wrzucam go jeszcze raz. i tak do usranej? co godzinę.

i kiedy Czerwcówka w takim razie ? a zwłaszcza relacja z podróży w Bizancjum?

2 komentarze:

  1. Powtórne publikowanie chyba nic nie daje, u mnie nadal post sprzed dwóch dni, podobnie jest z kilkoma innymi blogami. Jak chcę być na bieżąco, to do Ciebie wchodzę z listy czytelniczej klikając na nazwę bloga i sprawdzam czy jest nowy wpis.
    Zmobilizowałaś mnie do nabycia kolorowych kwiatków, bo u mnie teraz niewiele kwitnie, jedno przekwitło, drugie dopiero w pączkach, a u Ciebie takie kwitnące śliczności, że ojej, też takie chcę :). Twoje paproty to by się mogły do mnie przenieść, moje czemuś znikły po zimie, jedna kępka się ostała, ale miałam takie jakieś fikuśne kolorowe, chyba bardziej wrażliwe, a inne chyba mój pies zamordował.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to już nie wiem co można zrobić...takie czekanie mnie wścieka. chyba to zignoruje 😂😂 i pójdę na spacer.
      paproty lubię ale bez przesady...ja widać nie umiem mordować skutecznie...
      kupuj a co tam, raz się żyje.

      Usuń

nie musisz Czytaczu ale możesz ....