APDEJT.
to jest próba mikrofonu, czyli post będzie wskakiwał, jak tylko mi się przypomni. przez cały dzień. i zobaczymy co się stanie. potem wszystkie powtórki usunę. jeśli ktoś chce komentować to pod pierwszym, TU.
*
Na winiecie moja miejscówka, czyli widok na zieleninę z tarasu. i motto życiowe obowiązujące w czerwcu i w życiu :-)
takie plany widokowe z łoża.
Niedziela, jak napisałam wczoraj, dała mi w kość i to tak, że dziś ledwo wstałam z łóżka.
nieoczekiwanie dla samej siebie Nabrałam szwungu. W sobotę, jakoś odpoczęłam chyba i w głowie ustawiły się priorytety... i jednak, że muszę, bo przecież nie ma wyjścia i nie ucieknę od tego. jest plan i trzeba. dobrze, że z przyjemnością przesadzam, wsadzam, dosypuję, i ogarniam.
Na początku było tak, że Naczelnik się zerwał skoroświt i pojechał na zawody strzelnicze. a ja coś tam już markowałam ruchy od rana, głownie w łazience. czytałam też i pisałam. dzień wstawał słoneczny, przyjaciele dzwonili już o ósmej, że dziś mało ludzi na tych targach kwietnych. to pojechałam.
Piwonię kupiłam białą. bo tak się do mnie uśmiechała :-)
i stokrotki afrykańskie, surfinie, petunie, lobielie (zapomniałam o fuksji) nie kupiłam goździka, za to kupiłam pachnące heliotropy, niecierpki i pysznogówkę, begonie, pomidory, jeżówkę, może tym razem przetrwa, i jeszcze kilka kolorowych kwiatków, które zdecydowanie poprawiły mi nastrój. Na razie chciałam tylko zapełnić donice i skrzynie. i udało się zapełnić wszystkie puste donice. Przemeblowanie planuję na jesieni.
(natomiast wsadzanie pierdyliona kfiatków w pełnym słońcu do donic i wkopywanie w skrzynie, mnie nieźle umordowało).
Dobiłam się sprzątaniem dołu chałupy z parownicą w garści. podłogi i takie tam. skończyłam więc słuchać Siembiedy "Orientu, prychając i śmiejąc się w głos. i padłam byłam. najpierw na kanapie, wytrzymałam podróże naszej Ewy Zubek. I tyle.
Poprzedni post KLIK nie ujrzał światła dziennego na innych blogach. od 24 godzin. blogerze wstydź się. może temu się uda.
no nie udało się znikłam ze wszystkich blogów...więc sie pobawimy w projektowanie, wrzucam go jeszcze raz. i tak do usranej.










Piękne kwiaty! Śliczności. Wcale się nie dziwię, że je kupiłaś, bo ja pewnie też bym się skusiła :) Mnie czeka mycie i ogarnianie całej donowej zieleniny, ale udaję, że nie widzę kurzu na liściach xD
OdpowiedzUsuńA Blogera to nawet nie skomentuję, bo pokazuje co chce. Tak poza tym to już od dłuższego czasu szukam u Ciebie na blogu opcji dodania się do obserwatorów i albo jestem ślepa, albo tego nie ma?
ojejku muszę zobaczyć, ale czy to w ogóle u mnie było?? poszukam.
Usuńz kwiatkami jest tak, że owszem cieszą oko ale się potem napodlewać trzeba z konewką ...
znalazłam tylko to : Subskrybenci otrzymujący powiadomienia o postach...i musze mieć Twojego maila. to tyle.
Usuń