w byciu celebrytą nie wszystko jest fajne. życie wygodne, ciekawe i niebanalne, dostajesz mnóstwo komplimentów ale za to dostajesz też w pakiecie informację zwrotną od pojebanych :
Jestem pojebana, nienawidzę swojego miałkiego beznadziejnego życia, nie staje mi, mam andropauze...nikt mnie nie kocha, jestem brzydka, nienawidzę swojej roboty, nienawidzę swojej rodziny, i za to wszystko ci dopierdolę celebryto 😃bo nie mam lepszego pomysłu na moje frustracje.
Całkiem pokaźna grupa obywateli kraju tutejszego natychmiast chce celebrytom dokopać. jedni z powodu parszywości charakteru, drudzy z powodu chujowego życia własnego, a trzeci z powodu choroby psychicznej. lub nadmiaru wiary, który to nadmiar traktuje, jako chorobę psychiczną(będę szczera) lub kryzysu wiary, wieku średniego, wieku starczego...
Niestety cierpi na to całkiem spora część narodu tutejszego[nienawiść. zazdrość. złośliwość posunięta do granic a nawet daleko przekraczająca granice]
Co za naród parszywy. no na prawdę.
ech. należy więc przyjąć to w pakiecie z byciem sławną i mieć Wyjebane.
bo kto Bogatemu zabroni 🤣🤣🤣
[nie jest to jednak dyscyplina dla słabych zawodników, mających łatwość w popadanie w depresje]
Tymczasem lato.
Naczelnik zerwał dzielnie wszystkie wiśnie, przyciął drzewo. dwa duże słoje dumnie stoją na rybnym kredensie. dziś chyba mus mi jakoś ogarnąć czereśnie. bo podobno od popołudnia ma się zacząć się znów pora deszczowa. 🙈
jedno wiem, w kwestii pogody wszyscy kłamią. i tyle.
a ja norma : rano czytanie, pisanie, joga i zaczynam jakąś robotę w domu, potem teatr, powrót, czytanie i spanie na tarasie, rower... miodzio.
Tylko na razie jeszcze nie możemy razem jeździć motorem czy rowerami, gdyż Ciri nadal ma szwy...może dziś wreszcie zdejmą. zobaczymy.
Lato w domu na wsi jest piękne.
ale ma swoje za uszami : na przykład zapachy. owszem pięknie pachną róże i inne kwiecie ale też właśnie doświadczam kuchni sąsiada, akurat coś smaży. wtedy muszę szybko zamykać sypialnie a zwłaszcza garderobę.
Poza tym wczoraj wszyscy wiejscy narkomani jarali trawę w tym samym czasie. serio. nawet mi się nieco słabo zrobiło. leżąc na tarasie. bo ja trawy jarać nie mogę, Niestety.
Czasami, jak odpalą piece do grzania, czy co tam oni mają, to zalatuje rozkładającą się teściową, z piwnicy wywleczoną lub z rodzinnego grobowca....
Z tym sprzątaniem, to ja na prawdę nie przesadzam. czasami muszę.
"Siostry dawkuję.. . delicje, no delicje...choć momentami straszno.
* Wojna. no więc zbiegł mi się temat ukończonej właśnie pozycji książkowej Piotrowskiego " Ostatni taniec... i taka konkluzja, że już nie ruskie rozdają karty. i nie ruskie ścierwa wymiatają, na froncie.
ps
otóż ja rozumiem, że turysty na wakacje przyjechały i mają luza w gaciach, choć nie tak do końca rozumiem kierowców pojazdów nawet z luzem w gaciach, którzy nagminnie i na złość robią tak : jest ograniczenie do 70 a jeden z drugim cymbał jedzie trzydziestką!? i wkurwia człowieka od samego rana.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
nie musisz Czytaczu ale możesz ....