czwartek, 23 lipca 2026

o stanie rozgrzebania. mianowicie.

 stan rozgrzebania wystąpił na wielu frontach.

Ogólnie cały dom jest w takim stanie a ogród zarasta. i wyrasta do nieba.



W pracowni poleciały z półki gliniaki z pędzlami, Wymyłam szkło kolorowe. i okno. na razie jedno. bo oczywiście wczoraj znów lało. ustawiłam szkło z powrotem w postaci witraża a z resztą klamotów, powinnam zrobić częściowy rozbrat. Hoja się wżarła we wszystko i nie mogę jej ruszyć. muszę ją zręcznie omijać i kwitnie jak popierdolona już trzeci miesiąc. Rozbebeszyłam cały dom na raz, jak to ja. i do wyjazdu koniecznam się uporać. przynajmniej z górką na błysk. a z dołem na czysto i wygodnie dla MJ.





a tymczasem trzeba mi się już szykować do wyjazdu na wyspę grecką. jak ten czas ucieka w tempie. dopiero co był początek lipca.
już robimy szczegółowe plany i zbieramy informacje : o wynajęciu auta, łajby, o plażach, o historii wyspy, o akropolach i Joannitach. o tym gdzie parkować a gdzie się nie pchać. w żadnym razie.
Zrobimy tak jak zwykle, wynajmiemy auto i objedziemy całą wyspę i jej zabytki i plaże. plan sprawdzony i skuteczny. 

Poza tym właśnie Teraz powinnam wyciągnąć walizkę, wrzucać ciuchy i ewentualnie planować zakupy. bo ostatni łikend, tuż przed wyjazdem, będzie bardzo ukulturalniony i imprezowy. właściwie ja już zacznę w środę imprezować :-)
w tygodniu fryzjer, dentysta. 

Wtorkowym popołudniem się przejaśniło. Środowym nastała ulewa. i taki to przeplataniec pogodowy całkiem do dupy.

w Poniedziałek Naczelnik odebrał rower i wrócił sobie miastem i ścieżką rowerową do domu. i nawet się nie zmęczył. Ja natomiast w swoim śmigaczu wymieniłam siodełko na kanapę i jest duuużo lepiej. wygodniej i tyłek nie boli. 

Zalaliśmy wiśnie wódką i spirytusem, zasypałam czereśnie cukrem. tym razem. i muszę jeszcze dopełnić słój, bo sama jestem ciekawa eksperymentu z czereśniową nalewką.
[robię sobie letnie driny: biały rizling, własny sok z czarnego bzu, woda gazowana i lód. 
albo białe wino, lód, woda i nalewka własna wiśniowa.]

Ciri nadal nosi koło ratunkowe, bo codziennie coś wymodzi. żeby się dostać do rany.

Wioska podsłuchuje nasze rozmowy intymne, gdy wyprowadzam ją rano lub po powrocie. (jeszcze nie chodzimy na długie spacery).
całuje ją Tysiące razy po pyszczku:

- Cirulinko a gdzie ty byłaś, przyznaj się ? gówno zjadłaś? !

*
Przeglądając Storytel, szukałam czegoś innego, niż mordy, Nowe Szwabie na wyspie królowej Moud, eksperymenty medyczne (pierwsza książka Piotrowskiego oparta na teorii spiskowej czyli "Kod Himmlera. taka sobie i raczej nie polecam). 
Szukałam czegoś do towarzystwa w trakcie mycia okien i porządków I wpadła mi nowa Grochola, książki bym nie wzięła do ręki, bo nie czytam Grocholi, część pierwszą zobaczyłam w wersji filmowej. Ale  ... no i wakacje som. i Stenka. 
"Nigdy w życiu. 20 lat później. w interpretacji Danuty Stenki. mianowicie. 
Główna bohaterka wkurwia ale parę razy się uśmiałam. mianowicie. szybko poszło. mianowicie.

a wczoraj na noc zaczęłam "Śmiałego, Cherezińskiej na którego czekałam. mianowicie.
 jakiś czas temu trzymałam go już w łapce w Empiku. ale się powstrzymałam. mianowicie.
i się doczekałam.
 
i już koniec tygodnia ....mianowicie. kurwa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

nie musisz Czytaczu ale możesz ....