i nadal w trakcie...
okna umyte. i od razu lepiej. widać.
Jak to ja napisałam, ketonal i do roboty ??
OBUCHACHAJeśli ktoś myśli, że zrobienie generalnego porządku w mojej malutkiej pracowni, to jest bułka z masłem pisofkejk, to jest pozbawiony wyobrażenia z czym mamy do czynienia :-) Nazbierało się. pamiątki z podróży. z teatralnych wyjazdów, scenografii, wykwity własne, ptaszki, kubki z pędzlami, formy do gliny, .. i jak to w pracowni, wszystko się przyda.
[Nie jest to przypadek, że artyści mają osobne duże pracownie. a nie jedno pomieszczenie w domu. ja od początku myślałam o oborze. i w planach była obora. ale się zesrało. na razie.]
tymczasem każdego ptaszka otarłam z kurzu a szkło przemyłam pod prysznicem...jestem bohaterką.
[Poza tym chyba zrobiłam błąd, że akurat teraz w lipcu się zabrałam za te porządki. to jest robota na miesiące ...no nic. brnę w to dalej. już teraz muszę.]
łikend w tym zakresie zmarnowany, bo rączka jednak osłabiała organizm (jedno okno i półki i belki dałam radę), ale jestem usprawiedliwiona, bo głównie spałam po lekach. i nie ma co tu bić piany. Niestety jeszcze nie wyjmę walizy i nie będę wrzucać ciuchów, sprawdzać czy odświeżać, i kojarzyć par wyjazdowych, bo nie mam miejsca na walizkę ... jeszcze w sypialni. na podłodze leżą pokotem antyramy i stoją podobrazia oraz sztalugi.
[już widzę, że chwasty zostawię dla MJ. przesadzanie kwiatów zrobimy razem. w następny łikend. chyba.]
no i muszę odstawić w cholerę te tabletki. ręka wprawdzie jeszcze pobolewa i w dodatku swędzi. 🙈 a nawet Bardziej. ale nie wyobrażam sobie funkcjonowania w pracy i w tygodniu na prochach.
muli mnie i mało jadłam.
*
Ostatnia prosta lipcowa. a niech to, jak szybko zleciało. Plany się poszły bujać w połowie... bo chyba przesadziłam.
Przemeblowanie łba idzie mi.
Mam jedną najlepszą pracę, którą bardzo lubię. rozwija mnie i daje satysfakcję.
Łapię się na tym, że w internetach nie czytam nauczycielskich przepychanek, już mnie to nie dotyczy i nie obchodzi. Jeszcze tylko na koniec sierpnia duża impreza pożegnalna w mojej chałupie (dlatego też robię taki ogar:-) i szlus.
*
"Śmiały Bolesław. Cherezińskiej wchodzi dobrze. także już skończyłam, Niestety. i teraz będę czekała na tom 2. do usranej. choć myślę, że sagi o Władku Łokietku nie przeskoczy, i "Hardej. i "Sydonii. "Legionu jeszcze nie przeczytałam. mam mieszane uczucia. ale owszem spróbuję. Zaczęłam Śmielaka. Morze czarne.
Za to książki w papierze nadal czekają. w tym Murakami :-)) na długie listopadowe wieczory, chyba....podobnie, jak roboty na drutach. Nie wiem dlaczego, jakoś tak się utarło, że opasłe tomiska mus czytać latem na hamaku🙄może dlatego, że ciężkie.
Szkoda lata na książki w papierze czy kindlu. lepiej na rower.
😜
Książki czytałam i czytam na wyjazdach. ostatnimi laty głównie z Kindla. zabieram go zawsze w podróż. nie ma wyjazdu bez lektury. żadnego. i obojętnie na jak długo.
ale w podróży najważniejsze są emocje, przeżycia, fascynacje, widoki, interakcje.
Najwięcej książek czytałam gdy byłam, samotna. samotnością jedynaka.
[książka nie zastąpi interakcji z ludziami, i interakcji z przyrodą i kulturą, sztuką, historią...
czułości, piękna, przytulenia. Zapachu. dotyku.]
*
Rozmowa była długa. i rozbolała mnie głowa. z powodu jakości obciążenia. zawsze po takich rozmowach jestem rozbita.
**"Bugonia, wczoraj została obejrzana i ... nie wiem co myśleć. jeszcze nie.
a dziś robię kartkę do apteki i na zakupy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
nie musisz Czytaczu ale możesz ....