Z czwartku na piątek Wieje i leje od nocy.
i cały piątek właśnie taka chujnia pogodowa. znów ogarniamy taras z Naczelnikiem. wnosimy i zabezpieczamy. pomidory wyłażą z donic. pampasy połamało.
dobry taki deszcz ulewny, bo już było go potrzeba. tylko po co przy okazji wichura?
niebezpieczne podmuchy?
w Orzechowie plaża znikła była. była.
Nie tylko u nas taka sytuacja. czytam z ogromnym zaciekawieniem blog Li i o jej domu w Kalabrii. i tam też nieciekawie. choć i tak bym chciała mieć dom w Kalabrii :-)
[chyba namówię Naczelnika na podróż do Włoch we wrześniu, może kamperem? aż do samej Sycylii. zamiast Bałkanów. on się owszem stawia, bo woli Bałkany.]
W czwartek Włączyłam wypał i jest to pierwszy rozruch pieca po pracach remontowych. pierwszy wypał na biskwit. ale ważniejszy będzie ten o szkliwieniu. a on jeszcze przede mną. i się przekonam czy sama dam radę zaprogramować ten piec czy jednak ściągam specjalistę.
W piątek Poszłam do pracowni a tu alarm wyje i znów piec stanął ...wentylator padł i być może piec znów się przegrzał, bo tak pokazuje error 5 ALBO zawołam profesjonalny serwis. dosyć tego. wkurw mnie prawie nie udusił.
Wczoraj znów telefon w sprawie propozycji pracy, w placówce średniej. stawka podwójna za godzinę. godzin kilka. jeden dzień w tygodniu, urlop na życzenie...zero rad szkoleniowych...niech tylko się zgodzę...pod samym teatrem, ot wyskoczę w czasie teatru, i pogadam o historii...
No coraz ciekawiej się robi.
*
Niektóre wydarzenia mają ogromną siłę rażenia...napisała pani Tablica o. jest ona dla mnie bezapelacyjnym drogowskazem, jako psychoterapeutka i z ciekawością czytam zarówno jej wpisy, jak i komentarze.
i tak sobe też coś przypominam, niekoniecznie od niej, może z innych źródeł, że wszyscy mamy jakieś okoliczności i incydenty i coś nas gniecie. i nie zdajemy sobie sprawy, jak bardzo się wżarło. i zżera.
Ja natomiast cały czas o tym samym, cały czas !! jakby ktoś nie wiedział, to ścierpieć nie mogę Narzucania Jedynie Słusznej Drogi i Myślenia. Serio. reakcje mam zapewne niewspółmierne do przewinień ale nie odpuszczę. nigdy. nie umiem.
i nie oczekuje ani wybaczenia, ani zrozumienia. choć dobrze by było, gdyby wszyscy byli świadomi siebie i swoich pokaleczeń😜:
...a psychoanalityczny będzie próbował zrozumieć (często nieświadome) powody takiego zachowania, uczucia z tym związane, wzorce z dzieciństwa, może nawet próbować to zrozumieć jako nieświadomie prowokowane zachowanie innych – np. obronę przed bliskością i tak dalej. Sednem tu jest zrozumienie dynamiki i symboliki świata wewnętrznego.
(fragment wyrwany z kontekstu, ważny dla mnie)
*
właśnie Kończę "Ciemno prawie noc. i trochę się identyfikuję z siostrą ...
poza tym zmieliła mnie ta książka emocjonalnie. chyba najbardziej ze wszystkich książek Bator.
Ciri lepiej, goi się ta wielka rana, każdego dnia wizyty u weta i dwa zastrzyki, dziś ostatnia. i przechodzimy na tabletki.
Maniek nadal wkurwiający.
Szybko zleciał ten tydzień, te 5 dni. w zasadzie załatwiłam wszystko co planowałam, w poniedziałek idę do laba z krwią. byłam u nowej doktorki.
Wykupuję miarowo pałki w Lidlu.
Dziś z uwagi na pogodę posprzątam kuchnię i lodówkę. włączę pranie, widomo.
i będą przede wszystkim zabiegi na twarz i relaks. jutro koncert i ploty z przyjaciółką.
ps
Wczoraj obchodzono 4 lipca w Redzikowie. Naczelnik był jako strażak, i powiadam wam babki i babkowie było więcej organizatorów i amerykanów, niż chętnych do świętowania razem z nimi. Nie do pomyślenia te kilka lat temu, gdy bazę zakładano a i pewnie jeszcze zanim trump został prezydentem też nie do pomyślenia.
poza tym ciągle nie wierzę, że już lipiec.
No ciekawe z tym Redzikowem...
OdpowiedzUsuńChyba warto zrozumieć siebie. Skąd jakieś nasze zachowania się biorą. Ale to nie jest łatwa sprawa
owszem ne jest łatwo ale jest to potrzebne bardzo. i też zupełnym nieporozumieniem jest tłumaczenie, siebie lub kogoś, że taka jestem podła, bo miałam ciężkie dzieciństwo. ...
Usuńi nie przepracowanie tego.
Nie tylko lipiec już , ale i dni coraz krótsze.
OdpowiedzUsuńWłochy wiadomo, Mekka kultury, ale ludzie na Bałkanach są bardziej otwarci i serdeczni.
a że dni krótsze to nie zauważyłam :-)
Usuńjeszcze.
no ja znam ludzi na Bałkanach i uwielbiam jeździć na Bałkany w związku z tym, że jest pięknie... w sumie od lat jeździmy :-) Słowenia, Chorwacja, Czarnogóra, Albania, Grecja... a ja dawno we Włoszech nie byłam.
No patrz, z tą szkołą.
OdpowiedzUsuńMusiałaś pozamykać sprawy, to teraz zaczynają się otwierać nowe drzwi. Fajnie że masz wybór.
Mnie Batorowa powaliła na kolana, a nawet niżej, książką "Gorzko, gorzko", a dobiła "Ciemno, prawie noc" .
Potem już poleciało. Jej wyobraźnia jest dla mnie nie do ogarnięcia. To jest komplement jakby co. Uwielbiam te książki, ale się ich boję. W ogóle trudno mi je odbierać jako literaturę, bo są tak świetnie napisane, skonstruowane, że czuję się jakbym wkraczała do innego, wręcz bardziej realnego świata.
Gorzko gorzko czytałam jako trzecią po piaskowej i chmurdalii, wiadomo. bardzo mi Bator przypomina Tokarczuk w tych książkach...ale ciemno jest inne. straszniejsze i jednocześnie śmieszniejsze...
Usuńproblem mam, bo ja już nie chcę...
a z drugiej strony w sumie jeden dzień, urlop na życzenie...zawsze można się wycofać...
U nas dziś wieje, ale niestety nie leje. Wprawdzie przed kilku dniami była burza i nieźle podlało, ale przy takiej suszy i upałach, to roślinki nawet tego nie poczuły... a trawa jak szare klepisko :/ Prognozy obiecują opady...oby...
OdpowiedzUsuńFajna propozycja pracy, dobre warunki a i lokalizacja kusząca :))
Problemów z piecem współczuję, może wkurzyć... trzymam kciuki, żeby już było dobrze.
Pozdrawiam serdecznie, Agness:)
nas teraz podlewało dwie noce i cały wczorajszy dzień, dziś już tylko podwiewa i słońce wylazło.
Usuńwiesz z ta praca to chciałam żyć wreszcie bez placówki w moim życiu :-))
No kuszą bardzo, mojego także, ale obiecał skończyć...masz zagwozdkę!
OdpowiedzUsuńU nas imprezy plenerowe w parku, zobaczymy co z tego wyjdzie, bo prognozy nieciekawe...
w sumie wystarczy, żebym się trzymała planu ;-)
Usuńplenerowy koncert mam jutro i kurcze mam nadzieje, że będzie słonko.