Było bardzo udanie. i dość intensywnie. zjazd, lecie, spotkania ze znajomymi, uściski z rektorem i profesorami...rozmowy o teatrze. Wspominanie egzaminów i włóczęga po miejscach byłych i ważnych. kultowych.
dosiadanie konia...
Jak wiadomo AT mieści się na Miodowej w pobliża sądu. czasem tam jedliśmy. Raz kradłam stamtąd sztućce do etiud teatralnych i przechodziłam przez bramki. niepiszcząc!? 🙈
Jak to jednak pamięć jest wybiórcza i funduje nam niespodzianki i czarne dziury. Teraz widzę jaka to strata, że nie prowadziłam bloga w czasie studiów. tyle pięknych historii uciekło. tylu ciekawych ludzi. Każdy z nich to osobowość.
Był Andrzej Pieczyński, uściskaliśmy się serdecznie i obiecał, że przyjedzie na premierę spektaklu ze starymibabmi. na który mnie wszyscy namawiali bajdełej.
była kochana Irena Jun. ..
Było zabawnie i wzruszająco.
Wracałam pendololo w wersji wyciszonej.
Dla pamięci i kupamięci.
No tak sobie dziś od rana rozkminiam temat "toksycznego pracownika i silnie roszczeniowego, który przenosi winę na pracodawcę" ;-) nic poważnego ale warto być przygotowanym.
[Bardzo to jest ciekawe, jakie padają argumenty, nieodzownym kompanem jest Sztuczna. która rozkminia to za mnie w zasadzie, wszystkie wersje i scenariusze. zadaje pytania, dostaję odpowiedzi. No fajniefajnie]
Na koniec taka nieprzyjemna sytuacja, siedzę czytam, piszę i piję kawkę...aż tu nagle patrzę a coś w tym kubku pływa. No proszęjaciebie próbuję wyciągnąć ale śliskie i nie daję rady...
i na szczęście wyciągnęłam utopca ślimorabezdomu w łazience
🤮🤮🤮
no rzyganebyło po całości.
do teraz mnie szarpie.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
nie musisz Czytaczu ale możesz ....